09.2008 – „Ogólnopolski Dzień Aptekarza.”

 
09.2008, nr 25/3 online
 
  Przedstawiamy Państwu fragmenty rozmów, które przeprowadził nasz redakcyjny kolega Tomasz Wypych z obecnymi na Ogólnopolskim Dniu Aptekarza farmaceutami.

 

 
 
 
 "Doktorat zrobiłem pracując w aptece."
dr farm. Wojciech Piotrowski, nagrodzony medalem im. prof. Bronisława Koskowskiego
   Skończyłem łódzką uczelnię, w rodzinie nie było żadnych tradycji farmaceutycznych. Jestem pierwszym z rodu, ale córka Anna poszła już w moje ślady i skończyła farmację, chociaż najpierw studiowała architekturę. Taką zrobiła mi niespodziankę. Widać jednak, jest w aptekach jakaś magiczna siła. Ja też się o tym „aptecznym” przyciąganiu przekonałem. Swoją drogę zawodową zaczynałem na uczelni. Pracowałem w Zakładzie Mikrobiologii Wydziału Farmacji Akademii Medycznej w Łodzi i tak miało zostać, ale jednak pierwszy stół ciągnął. I tak oto, poprzez różne koleje losu, między innymi poprzez pracę w aptece, która się spaliła, trafiłem do Karpacza, gdzie sam prowadzę aptekę. Zimą to apteka trochę nietypowa, bo i Karpacz nie jest zwykłym miastem. To przecież kurort narciarski, ja sam także jeżdżę na nartach. I właśnie zimą sporo tutaj urazów narciarskich, otarć, stłuczeń nogi, ręki. Kiedy jednak śniegi topnieją moja apteka staje się klasyczną apteka w niewielkiej miejscowości. Sporo pracy i jeszcze więcej satysfakcji. Doktorat zrobiłem pracując w aptece. Dlatego zupełnie nie brakuje mi dużego miasta. Jestem zaszczycony nagrodą, którą otrzymałem. Zupełnie szczerze powiem, że nie spodziewałem się. Takie chwile jeszcze bardziej przekonują, że to, co my farmaceuci robimy ma sens i służy ludziom.
TW
 
 
 "Na wsi na prawdę dzieje się to, co nazywamy opieką farmaceutyczną."
mgr farm. Bożena Golańska, nagrodzona medalem im. prof. Bronisława Koskowskiego
   Powiem tak zwyczajnie, po ludzku: bardzo się cieszę z tej nagrody, bo to nagroda aptekarzy dla aptekarzy. Ja od wielu lat działam w samorządzie aptekarskim, mój mąż Ryszard jest lekarzem, pracuje społecznie w Izbie Lekarskiej, więc temat samorządów zawodowych jest w naszym domu często poruszany. Niedawno zrezygnowałam z prowadzenia apteki w Łodzi i przeniosłam ją na wieś. Tam naprawdę dzieje się to, co nazywamy opieką farmaceutyczną. Pacjenci autentycznie oczekują pomocy aptekarza. To duża odpowiedzialność, ale także radość z faktu, że można komuś pomóc. Najpierw pomagałam studentom pracując na uczelni, teraz służę pomocą chorym. Praca w aptece dostarcza mi prawdziwej satysfakcji. Muszę przyznać, że trudniej o zadowolenie z pracy w samorządzie aptekarskim, bo nasze działania nie zawsze przynoszą efekty oczekiwane przez środowisko.
TW
 

 Fot. T. Baj

Podobne wpisy