Napary herbatopodobne.
Przeciętnie każdy Polak wypija co najmniej jedną herbatę w ciąg dnia. Lecz coraz częściej w naszych filiżankach goszczą również nietypowe napary, pite z bardzo różnych względów, to dla aromatu, to z chęci spróbowania czegoś innego… egzotycznego, czy też popijane świadomie w celach leczniczych. Najpopularniejszymi produktami herbatopodobnymi na naszym rynku obecnie są: Rooibos oraz Yerba Mate.
Rooibos to napar zwykle mylnie kojarzony z czerwoną herbatą. Inne jej nazwy to Rooibos ch, rooitea lub rooitee. Jest to narodowy, bezkofeinowy napój Południowej Afryki. Ma on charakterystyczny słodki smak przypominający połączenie miodu i róży. Nazwa w języku afrykańskim znaczy tyle co „czerwony krzew” i tak też zwie się roślinę, z której liści sporządza się susz. Rooibos Aspalathus linearis (również znany jako czerwonokrzew, A. contaminate, A. corymbosus, Borbonia pinifolia i Psoralea linaeris) jest dość wysokim, miotlasto rozgałęzionym krzewem posiadającym ciemnoczerwone gałęzie. Jego liście w budowie przypominają sosnowe igły, a kwiaty żółte mają kształt motylków. Krzew ten uprawia się w górach Cedarberg w pobliżu Kapsztadu. Po zbiorze liście i łodygi poddaje się kruszeniu i fermentacji przed suszeniem, lub też suszy je natychmiast po zerwaniu. Produkt niesfermentowany pozostaje zielony, wówczas ma kolor nazywany „zielonym Rooibos”. Materiał przefermentowany zmienia barwę z zielonej na czerwoną. I takowy produkt końcowy najczęściej pojawia się na naszych stołach.
Plemiona afrykańskie czciły czerwonokrzew jako „świętą roślinę”, a fakt, iż rośnie na dużych wysokościach, szczytach gór a w dodatku jego czerwona kora i liście przypominają krew – esencję życia, spowodowały, że wśród plemion nazywano go „niebiańską krwią” czy „gorącą krwią niebios”. Napar z owego krzewu miał dodawać sił, odwagi i energii, początkowo przeznaczony był jedynie dla ważnych osobistości i spożywano go wyłącznie w trakcie ważnych uroczystości i ceremonii. Szamani pili go przed seansami uzdrowicielskimi, serwowano go starcom, kobietom ku wzmocnieniu przed porodem i myśliwym przed polowaniem lub też wojownikom przed walką. Istniał także zakaz prowadzenia w pobliżu czerownokrzewu wszelakich sporów, kłótni, załatwiania potrzeb fizjologicznych, opowieści o śmierci i nienawiści. Nieprzestrzeganie tychże zasad groziło śmiercią lub wydaleniem ze wspólnoty. Krzew, według podań afrykańskich miał także moc leczenia, a napar – wypity dokładnie w południe najsilniej działał w zwalczaniu wszelakich schorzeń.
Pierwsze wspomnienie na temat konsumpcji naparu z liści czerwonokrzewu pochodzi z roku 1772. Wówczas to Carl Thunberg, botanik po raz pierwszy opisał praktykę stosowania Rooibos jako herbaty. Później, na początku XX wieku, dr Le Fras Nortier stwierdził, w pierwszych badaniach nad Rooibos jego wartość medyczną i potencjał rolny, głosząc łatwość uprawy na szeroką skalę tego krzewu. To właśnie on stymulował inicjatywę, dzięki której w roku 1930 powstały na dużą skalę plantacje tych krzewów. Od roku 1904 napar z czerwonokrzewu powoli wkraczał na pozaafrykańskie tereny. Stało się to za sprawą rosyjskiego emigranta Benjamina Ginsberga, który zainteresował się krzewem uprawianym przez Zulusów u podnóży Góry Stołowej. Zaczął on kupować od buszmenów ze społeczności Khoi – san Rooibos, sprzedając kolejno ten produkt europejskim osadnikom. Tym samym stał się pierwszym eksporterem herbaty z czerwonokrzewu z Południowej Afryki. Podczas trudnego okresu w trakcie II Wojny Światowej, ze względu na brak dostępnych herbat orientalnych, popyt na Rooibos rósł w dużym tempie. Skala zapotrzebowania wpływała jednak destrukcyjnie na jakość oferowanego towaru i zdecydowanie odbiegał on od pierwowzoru. Do lat 70-tych XX wieku napar z liści Rooibos był jedynie szczyptą orientu na stołach Europejczyków.
W 1968 po wydaniu „Babas, Allergiee pl Rooiboste” Anneque Theron, mieszkanka RPA wprowadziła i rozpropagowała jednocześnie napar z liści czerwonokrzewu jako m.in. remedium na problemy żołądkowe u małych dzieci. Stworzyła także linie kosmetyków z dodatkiem Rooibos. Później, dzięki licznym badaniom, wykorzystaniu nowoczesnych technik i metod laboratoryjnych, na całym świecie lawinowo wzrosło zainteresowanie opisywanym naparem. Dowiedziono, iż Rooibos zawiera wiele składników mineralnych w tym wapń, fluor, miedź, żelazo, magnez, mangan, potas, sód i cynk. Wyniki badań wskazują także, iż w jego skład wchodzi także ponad 40 związków, np. flawonoidy i polifenole, które działają jak przeciwutleniacze. Napar wskazany jest dla osób cierpiących na problemy z żołądkiem i trawieniem, działa regenerująco na śluzówkę przewodu pokarmowego. Wykazano jego właściwości przeciwskurczowe, stąd też napar z Rooibos polecany jest przy biegunkach, zaparciach i bólach brzucha oraz kolkach niemowlęcych.
Bogactwo witaminy C i kwercetyna powodują, że wskazany jest przy alergiach, przy katarze siennym i astmie. Napar stosowany miejscowo działa kojąco na problemy skórne, wysypki, trądzik czy trudno gojące się rany. Niektóre nowe wyniki badań wskazują na to, że łagodzi stres, działa jako środek rozluźniający, ułatwia zasypianie, ale także spożywanie naparu może zapobiegać miażdżycy i chorobom serca. Ponadto badania na zwierzętach informują o jego potencjalnej roli w zapobieganiu i kontrolowaniu cukrzycy. Może okazać się również pomocny w terapiach osób cierpiących na AIDS. Jako wartościowy, bezkofeinowy napar może być podawany dzieciom, kobietom w ciąży. Poleca się jego picie także przed snem dla zdrowia i w celu ukojenia i uspokojenia.
Jak podaje literatura ekstrakt z liści czerwonokrzewu jest obecnie również wykorzystywany w funkcjonalnej żywności, można go odnaleźć w napojach i odżywkach, kosmetykach i produktach do pielęgnacji skóry. Rooibos zaparza się analogicznie jak herbatę, wyśmienicie smakuje zarówno na zimno jak i na gorąco. Zwykle 1 łyżeczkę suszu zalewa się 1 szklanką wrzącej wody, parzy się pod przykryciem od 3 do 5 minut. Można zalewać dwukrotnie. Niektórzy zaparzają Rooibos jak zioła, gotując na wolnym ogniu. Stosuje się też różnorakie dodatki jak mleko, śmietankę, cytrusy, wanilię, imbir, cynamon, a nawet czekoladę czy miętę. W Afryce napar z Rooibos stosowany jest także do gotowania i pieczenia, w celu nadania ciekawego, miodowego smaku potrawom.
Yerba Mate to odpowiednik czarnej herbaty w krajach Ameryki Południowej. Napar ten, znany także pod nazwami: herbata jezuicka, herbata misyjna, herbata Świętego Bartłomieja, paraguay Cayi, herbata paragwajska, chimarrao lub cimarron – przygotowuje się z suchych i zmielonych, ale również świeżych liści i gałązek ostrokrzewu (najczęściej Illex paraguariensis), rosnącego w Paragwaju, Urugwaju, północnej Argentynie oraz południowej Brazylii. Drzewo to rośnie do wysokości 18 metrów, wymaga mocnych opadów i wytrzymuje temperaturę do –6°C. Kwitnie w okresie od października do listopada i rodzi owoce od marca do czerwca. Na plantacjach zbiór odbywa się dopiero po około 4 latach po posadzeniu rośliny. Ze względu na rozmiary jakie osiąga, drzewo to przycina się systematycznie, by ułatwić zbiór. Zebrane liście i łodygi trafiają do przetwórni, gdzie są krótko blanszowane (temperatura dochodzi nawet do 500°C). Następnie jest suszenie, w tym celu Yerba Mate umieszcza się w komorach, tam przepływa ciepłe powietrze lub też filtrowany czy niefiltrowany dym, po czym odpoczynek – tu w zależności od gatunku, rodzaju i marki, materiał leżakuje od kilkunastu miesięcy do nawet kilku lat. Przed rozsypaniem mieli się listki i gałązki do konkretnego rozmiaru, wówczas to zapakowane w paczkach trafiają do odbiorców.
Literatura podaje, iż jako pierwsi napar z liści ostrokrzewu paragwajskiego pili Indianie Guarani, i to oni rozpropagowali tenże specyfik pośród innych grup etnicznych. Pierwsze plantacje ostrokrzewu paragwajskiego założone zostały przez Jezuitów. Misjonarze chcąc zmniejszyć konsumpcję alkoholu wśród miejscowych, postanowili serwować im inne źródło „energii”. Istnieją dowody, iż w roku 1670 jezuici posiadali już swoją Yerbę. Niestety w roku 1767 wygnano ich z obszarów hiszpańskich, plantacje podupadły i aż do końca XIX wieku pozyskiwano liście prawie w całości z naturalnie występujących osobników ostrokrzewu. Popularność picia Yerba w krajach Ameryki Południowej natomiast wciąż utrzymywała się na wysokim poziomie do momentu nabycia niezależności i wkroczenia wolnego handlu w koloniach hiszpańskich, wówczas to zaczęto ją sprowadzać. Seria wojen i problemów pozyskiwania świeżego surowca i przetrzebienie naturalnych zasobów roślinnych, stały się motorem napędowym do ponownego zakładania plantacji. Pod koniec XIX wieku Frederico Neumann przywrócił popularność Yerba Mate głównie na obszarach Paragwaju, Argentyny, Urugwaju i Brazylii. W obecnych czasach, otwarcie na nowe kultury i rynki światowe, spowodowało istotny wzrost zainteresowania Yerbą również i w naszym kraju.
Jak wykazały badania Yerba Mate to niezwykle wartościowy napar. Na pierwsze miejsce wysuwa się jego potencjał energetyczny. Alkaloid mateina w niej zawarty, wpływa stymulująco i pobudzająco, dając zastrzyk energii, poprawia funkcje umysłowe, wpływa na pamięć i koncentrację. Ze względu na zawartość wielu witamin (m.in. A, B2, B3,B5 C, E) i składników mineralnych jak Ca, Mg, Fe, Mn, K, Si, Se, Zn, Yerba wpływa na układ odpornościowy oraz przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Zawiera także inne korzystne składniki odżywcze, takie jak taniny, chlorofil, flawonole, 11 polifenoli, aż 15 aminokwasów, jak również saponiny. Udowodniono również właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne naparu Yerba. Wyniki badań wskazują dodatkowo na pozytywny wpływ spożywania pokruszonych liści i gałązek ostrokrzewu paragwajskiego w walce z otyłością. Może mieć to związek z intensywnością utleniania tłuszczów, opóźnianiem opróżniania żołądka i występującym uczuciem sytości po spożyciu opisywanego naparu.
Konsumpcja naparu z Yerba Mate wpływa na regulację pracy całego układu pokarmowego poprawiając perystaltykę jelit. Istnieją także doniesienia na temat jej właściwości antyalergicznych i antyreumatycznych. Wykazano przydatność Yerba Mate w leczeniu zakażeń pęcherza. Indiański rytuał picia Yerba Mate związany jest z całą ceremonią i wzniosłym celebrowaniem spożywania tegoż trunku. Konieczne jest małe naczynie specjalnie przeznaczone do Mate (Matero albo guampa), tradycyjnie wykonane ze świętego drzewa Palo Santo (Świety Pień). Na całym świecie przygotowuje się ją w tradycyjny sposób, nie ma uproszczonej wersji zaparzania Yerba Mate (opócz oczywiście dostępnych na rynku herbat ekspresowych czy też wersji instant). Pierwsze wsypuje się do wspomnianego naczynka pokruszone liście i łodyżki. Kolejno należy zatkać Mate i energicznie obrócić całość, później wkręca się rurkę. Do tak nabitego „cybucha” z bombillą należy wlać niewielką ilość gorącej, ale nie wrzącej wody (80°C, zalaną wrzątkiem matę „obraża się”) – w tym celu wszyscy dorośli obywatele Paragwaju, o każdej porze dnia noszą pod pachami termosy. Jak podaje legenda, pierwsze zalanie jest dla Świętego Tomasza, drugie dla gospodarza, a kolejne wypijają goście.
Z każdym następnym zalaniem napar ma intensywniejszy smak i aromat. Według podań, kiedy już Mate straci smak, napar wraz z liśćmi winien znaleźć się na ziemi, by oddać ją Matce Ziemi. Nie należy również nigdy naczynek traktować detergentami, wyłącznie przemywać wodą. Co ciekawe, yerbę można sporządzić także na zimno (nazywana jest popularnie „terere”), zalewając pokruszone liście i łodygi ostrokrzewu paragwajskiego lodowatą wodą. Inny sposób podania to domieszka soku (najczęściej pomarańczowego) czy też zmieszanie Yerba Mate z różnorakimi, najlepiej świeżo potłuczonymi ziołami. Ilość marek i rodzajów opisywanego surowca herbatopodobnego może szarego konsumenta doprowadzić do zawrotu głowy. Po długich poszukiwaniach każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Na rynku dostępne są yerby mocniejsze w smaku i słabsze, aromatyzowane i z dodatkiem naturalnych składników, ekstraktów, ziół, owoców, etc. Dostępna jest ona także w formie liściastej, pylastej, patyczkowej i saszetkowej czy też wersji instant.
Do wkraczających na salony, lecz wciąż jeszcze spożywanych przez niewielką ilość osób, należą produkty herbatopodobne, takie jak Honeybusch czy La Pacho. Napar z miodokrzewu (Honeybusch) to bezkofeinowy, pochodzący z Afryki Południowej, skutecznie konkurujący z herbatą i często nią nazywany trunek, sporządzany ze zbieranych późnym latem liści, jak również młodych łodyg i kwiatów południowoafrykańskich Cyclopia (zwykle Cyclopia intermedia i Cyclopia subternata). Inne, spotykane często nazwy tego naparu to również Heuningtee, Bergtee, Boertee czy Bossiestee Bushtee. Początkowo używany był wyłącznie przez grupę ludów Khoi – San w leczeniu schorzeń układu oddechowego (teraz wiemy, że to m.in. dzięki występowaniu pinitolu). Po raz pierwszy, podobnie jak Rooibos użytkowanie miodokrzewu opisał Thunberg, który znalazł „honigtee” podczas jednej ze swoich wypraw terenowych w Cape. Kolejno, powoli napar zyskiwał lokalną popularność, a co ciekawe, jako markowy produkt Honeybush pojawił się na rynku światowym dopiero w roku 1960. Pierwszych zbiorów z komercyjnych upraw, handlowych plantacji dokonano w 1996, wcześniej liście, łodygi i kwiaty miodokrzewu pozyskiwano wyłącznie z roślin ze stanu naturalnego.
Jak podają Hobson i Joubert (artykuł z roku 2011), honeybush ma ogromny potencjał do szerokiego stosowania jako składnik żywności, kosmetyków i leków. Picie naparu z miodokrzewu przynosi ulgę w czasie stresu, pomaga przy bezsenności. Mogą go spożywać osoby z problemami z ciśnieniem. Pomaga również przy biegunce jak i w zaparciach. Wpływa również na pobudzenie układu odpornościowego. Pobudza także apetyt. Badania wskazują, iż działa pozytywnie na laktację, można podawać go również niemowlętom i małym dzieciom. Istnieją dowody na to, iż konsumpcja naparu z miodokrzewu przynosi ulgę przy bolesnym miesiączkowaniu. Napar jest też użyteczny w leczeniu schorzeń skóry, w tym i trądziku. Honeybush ma aromatyczny, ciekawy smak zbliżony do suszonych owoców. Zalewa się go wrzątkiem i parzy około 10 minut, choć można również gotować jakiś czas przed podaniem. Przeważnie pija się go z mlekiem i cukrem, można konsumować na zimno i gorąco z dodatkiem soków owocowych. W upalne dni działa mocno orzeźwiająco.
Kolejnym aromatycznym naparem o ciekawym smaku konkurującym z herbatą jest sporządzony z kory oraz łyka La Pacho, nazywany również Taheebo, Pau dArco, Ipe Roxo, Inkas tea. Otrzymuje się go z długowiecznej, osiągającej do 40 metrów rośliny z gatunku Tabebuia avellanede, zwanej drzewem łukowym. Rdzenni Indianie z Brazylii, północnej Argentyny, Paragwaju, Boliwii i innych krajów Ameryki Południowej stosowali Lapacho do celów leczniczych od tysięcy lat. A już pod koniec XIX wieku lekarze mieli świadomość jego leczniczego działania. Obecnie medycyna alternatywna zaleca spożywanie tego naparu w celu poprawienia ogólnego stanu zdrowia. Jest wiele wzmianek i informacji na temat korzystania z naparu Lapacho wspomagająco w leczeniu nowotworów. Zaleca się go także przy cukrzycy, problemach żołądkowych, dolegliwościach wątroby, astmie. Lapacho stosuje się również w celu zmniejszenia bólu i leczeniu chorób zapalnych.
Zwolennicy konsumpcji Lapacho twierdzą, że pomaga w dolegliwościach reumatycznych. Ze względu na działanie przeciwbakteryjne, można spożywać napar podczas alternatywnych kuracji różnych chorób zakaźnych, w tym infekcji Candida, biegunce zakaźnej, dodatkowo polecane jest jego picie w trakcie rzeżączki czy kiły. Niektórzy piją napar jako środek zapobiegający przeziębieniu, grypie, głównie w okresie dużego występowania nasilenia chorób. Medyczne zastosowanie Lapacho opiera się też na wykorzystaniu tego naparu w przypadkach grzybicy, owrzodzenia dwunastnicy, nieżytu żołądka, chorobach zapalnych wątroby i nerek, alergii, jak również źle gojących się ran i chorobach skóry. Ze względu na dość dużą zawartości żelaza napar z drzewa łukowego ma również działanie krwiotwórcze, ułatwia trawienie i obniża poziom cukru we krwi. Do zaparzania Lapacho należy użyć jednej do dwóch łyżeczek kory na filiżankę. Po wsypaniu ususzonej kory do wody należy gotować ją 5 – 20 minut, a potem odstawić na 5 minut pod przykryciem, aby dobrze naciągnęła.
Powyżej zaprezentowano jedynie namiastkę informacji na temat surowców mogących być konkurencją dla tak wszechobecnej herbaty i wymieniono wyłącznie cztery spośród ogromu asortymentu dostępnego na rynku. Zapraszam do zbadania tajemnic wyrobów herbatopodobnych. Artykuł ma na celu zasygnalizować występowanie takich surowców, ale także zachęcić do poszukiwania przez czytelników alternatywy dla codziennej herbaty. Należy wspomnieć, że pragnącym nowych, ciekawych doznań smakowych, innych źródeł aromatów czy w końcu substancji odżywczych polecam zapoznanie się również z bogatą ofertą innych niż wyżej wspomniane surowców do zaparzania (np. Vilcacora, Cautaba, Muira Puama, kora dębu, kora wierzby purpurowej). Często takowe można odnaleźć w aptekach, sklepach z herbatami, zielarniach czy w sklepach internetowych oferujących herbaty. Jednak zdecydowanie, o ile filiżanka egzotycznego naparu wypita „dla smaku” nie powinna zaszkodzić, to już stosowanie na własną rękę kuracji leczniczych jest wysoce ryzykowne. Zdarza się, że mają one odwrotny do zamierzonego skutek na nasz organizm. Zwykle w przypadku nowych na naszym rynku produktów herbatopodobnych nie istnieją jeszcze wystarczające wiarygodne dowody dotyczące bezpieczeństwa ciągłego systematycznego spożywania danych naparów w naszej strefie geograficznej. Często też pojawiają się niepokojące wyniki badań wskazujące na zanieczyszczenia czy zafałszowania egzotycznych surowców. Nie znaczy to, że ich popijanie grozi wystąpieniem skutków ubocznych, ale na pewno powinno stać się to bodźcem do poszukiwania u fachowców informacji na temat danej rośliny, jej składu czy wpływu na organizm i dawkowania. Pamiętajmy również, że każdy napar wymaga także zupełnie innego sposobu parzenia, jak różni się często samym sposobem podania.
mgr Michał Stawarczyk
Fot. Fotolia.pl
Piśmiennictwo:
- Joubert E, Gelderblom W.C.A., Louw A. and de Beer D. South African herbal teas: Aspalathus linearis, Cyclopia spp. and Athrixia phylicoides—A review. Journal of Ethnopharmacology 2008, 119: 376–412
- Ferreira Cuelho C.H., ,I de França Bonilha I., do Canto G.S., Palermo Manfron M. Recent advances in the bioactive properties of yerba mate. Revista Cubana de Farmacia 201549(2):375–383
- Kruszewski B., Jakóbiak A., Jasiczek A.,Wieczorek B., Niemczuk D. Wpływ parametrów parzenia na zawartość kofeiny w naparach yerba mate. Broatologia i chemia toksykologiczna 2012, 3:1001–1005
- McKay D.L., Blumberg J.B. A Review of the Bioactivity of South African Herbal Teas: Rooibos (Aspalathus linearis) and Honeybush (Cyclopia intermedia). Phytotherapy research 2007 21, 1–16
- Garcia LondoñoA., Reynoso M., Resnik S. Polycyclic aromatic hydrocarbons (PAHs) in yerba mate (Ilex paraguariensis) from the Argentinean market. Food Additives & Contaminants: Part B, 2014, 7(4): 247–253
- de Moraes Pontilho P., da Costa Teixeira A.N.N., Yuan C., LuziaL.A., Markowicz Bastos D.H., Rondó P.H. Yerba Mate (Ilex Paraguariensis St. Hil) and Risk Factors for Cardiovascular Diseases. Journal of Food and Nutrition Research, 2015, 3(3): 182–190
- du Toit J., Joubert E., Brits T.J. Honeybush tea –a rediscovered indigenous South African herbal tea. Journal of Sustainable Agriculture1998, 12: 67–84
- Hobson S., Joubert M. Eastern Cape Honeybush Tea Project. Indsutry overview, assessment and proposed interventions. DEDEA, Eastern Cape, 2011
- Morton J.F. Rooibos Tea, Aspalathus linearis, a Caffeineless, Low-Tannin Beverage. Economic Botany, 1983, 37 (2): 164-173
- Caprari M. Herbata, Bauer- Weltbilt Media Sp. z o.o, Warszawa 2009
