listopad 2013, nr 87/65 online

Od skutków anielskich, których doświadaczali najdawniejsi lekarze – Angelica nazywany. Wyszła ta roślina (wiejskiemu ludowi bardzo dobrze znana) z mody używania, chociaż warta jest, aby do tegoż powróciła. Korzeń ma przyjemny, trwały i mocny zapach, smak zaś szczypiący, gorzkawy, z miłą do tego słodyczą pomieszany, która napełnia usta żuiąc go, podniebienie nawet i wargi z daiącem się czuć ciepłem. Nie tylko sam korzeń jest dzielnem lekarstwem lecz i żywiczna guma płynąca z niego, użytyeczną być może tak skutecznie jak nie mogą lepiej przysługiwać się zamorskie gumy i żywice. Z takim to tajemniczym opisem spotykamy się w "Wyborze roślin krajowych" z 1806 roku. Botanik czy farmakognosta z pewnością zna już odpowiedź. "Anielska" roślina to Angelica Archangelika czyli dzięgiel lub też arcydzięgiel litwor, zwany również lekarskim (Archangelica officinalis). Choć w powyższym przypadku, autor Jacek August Dziarkowski wskazuje na dzięgla leśnego, będącego podgatunkiem arcydzięgla lekarskiego to pod względem skutków lekarskich rośliny te wykazują podobne działanie.
Arcydzięgiel litwor (Archangelica officinalis) należący do rodziny selerowatych (Apiaceae) w stanie naturalnym spotykany jest na terenach górzystych w Europie i Azji. W Polsce roślina ta objęta jest ścisłą ochroną gatunkową ze względu na coraz rzadsze występowanie spowodowane pozyskiwaniem tej rośliny dla celów zielarskich. Dla zapewnienia odpowiednich ilości surowca prowadzone są obecnie uprawy.

Arcydzięgiel od dawna uznawany jest za jedną z ważniejszych roślin leczniczych. Przede wszystkim ceniony ze względu na korzystny wpływ na pracę przewodu pokarmowego poprzez pobudzanie wytwarzania soku żołądkowego i enzymów trawiennych. Przetwory z arcydzięgla działają rozkurczająco na mięśnie przewodu pokarmowego, znosząc wzdęcia i bóle brzucha. Surowcami leczniczymi są: korzeń (
Radix Angelicae) oraz owoc (
Fructus Angelicae). Wymienione powyżej działanie jest wynikiem obecności olejków eterycznych (ok. 1%). Głównym składnikiem olejku jest beta-felandren, alfa-pinen, p-cymen oraz kwasyhydroksypentanowy i masłowy. Również obecność kumaryn: angelicyna, ostol, imeratoryna, ksantotoksyna, bergapten, umbeliferon, a ponadto garbników, flawonoidów i kwasów organicznych decyduje o leczniczych właściwościach surowców pozyskiwanych z arcydzięgla. Ze względu na zawartość kumaryn, które wykazują działanie uspokajające, roślina ta polecana jest w chorobach związanych z nadmiernym napięciem układu nerwowego. Napary lub tinktury przygotowane z korzenia arcydzięgla zalecane są w niestrawnościach, bezkwaśności, braku łaknienia na tle nerwowym, a także w stanach zapalnych i skurczowych jelita cienkiego.
Korzeń arcydzięgla w postaci naparów stosowany przed posiłkiem polecany jest jako lek żołądkowy, zaś po posiłkach jako wiatropędny. Według zaleceń profesora Aleksandra Ożarowskiego („Ziołolecznictwo” pod red. A. Ożarowskiego, 1976): do zaparzania należy użyć: 5-15g korzenia na 500 ml wody. Stosować w dawkach podzielonych 1/2-1/3 szklanki, 2-3 razy dziennie odpowiednio przed lub po posiłkach. Profesor Jan Muszyński zaleca z kolei przetwory z arcydzięgla jako środek orzeźwiający przy zapaściach i stanach wyczerpania nerwowego na skutek chorób zakaźnych, zaznaczając iż dawka dzienna korzenia może dochodzić do 20g (J. Muszyński ”Ziołolecznictwo i leki roślinne”, 1951).
O popularności i leczniczym wykorzystaniu surowców z arcydzięgla świadczą dawne podręczniki i poradniki. Dawni lekarze przepisywali także ziele i nasiona Dzięgla. Na północy młode pędy jadają wprost za jarzynę lub też zaprawny w cukrze korzeń oraz pędzą z niego wódkę dietetyczną – zwłaszcza w czasach cholery – czytamy w „Opisaniu roślin dwulistniowych lekarskich i przemysłowych” autorstwa Jgnacego Rafała Czerwiakowskiego z 1859 roku. Informacja ta wskazywałaby, iż w I połowie XIX wieku, lekarskie użycie arcydzięgla nie było już powszechne. Potwierdza to również Krzysztof Kluk w „Dykcyonarzu roślinnym” z 1805 roku, pisząc: dawniejsi lekarze zachwalali korzeń przeciwko truciźnie i powietrzu, na zapsowaną krew, wewnętrzne wrzody, na zimny i wilgotny kaszel i na zepsowany żołądek. Autor wnosi także informację o kulinarnym użyciu łodyżek arcydzięgla: łodygi ze skórki obdarte i cukrem powleczone, są w niektórych krajach dla pieszczonych ust przysmaczkiem. Z kolei o korzeniach arcydzięglowych smażonych w cukrze, pisze cytowany już we wstępie Jacek Dziarkowski, donosząc iż wśród ówczesnych mieszkańców Anglii, takie kulinarium ma na celu odświeżenie ust jak i ochronę przed cząstkami powietrza mglistego i niezdrowego. Ciekawą informacja, jaką odnajdujemy w ”Wyborze roślin krajowych” jest użycie sproszkowanego korzenia arcydzięgla razem z tabaką. Sposób ten jak podaje autor: uwalnia nozdrze od flegmy, umacnia błonę i gruczołki w niej się znajdujące, a zarazem broni od przyjęcia szkodliwej powietrza zarazy i katarów. W tym samym podręczniku odnajdujemy przepis na korzeń arcydzięgla wytrawiany octem, który następnie polecany jest do odkażania powietrza lub po zmieszaniu z miodem do kuracji do stosowania wewnętrznego. Jacek Dziarkowski podaje również wskazania do stosowania nasion dzięgla: nasienie dzięglu na proszek utłuczone i część jego ze czterema częściami sadła topionego wieprzowego na maść zmieszana, zagubia wszędzie robactwo przez chorobę lub tez z zaniedbanego ochędostwa wylęgłe smarując nią rano i na noc miejsca w których się znajduje.
Powyższe informacje to jeszcze nie wszystko co tłumaczyłoby nazwanie tej rośliny „anielską”. Otóż korzeń arcydzięgla był niegdyś jednym z ważniejszych środków chroniących przed morowym powietrzem i, jak głoszą legendy: ofiarowanym przez anioły.
Morowe powietrze czyli epidemie dżumy, czarnej ospy, tyfusu i cholery nękające niegdyś całą Europę, skłaniały do poszukiwania środków chroniących przed zarażeniem. W "Herbarzu polskim" Marcina z Urzędowa korzeń arcydzięgla polecany jest jako: jedyne a osobliwe lekarstwo przeciw jadom wszystkim. Zarażenie morowego powietrza oddala, ciało wyczyszcza, aby nie było sposobne ku zarażeniu od powietrza a to trzymając w uściech w lecie z wodą różaną a w zimie z winem: bo przez urynę a pot jadowite powietrze wypędza.
Podobne zastosowanie korzenia arcydzięgla odnajdujemy w "Nowym chemiku paryzkim", wydanym jak głosi podtytuł przez: "sławnego doktora medycyny i chemika Pana Lion" w 1836 roku. Autor podaje przepis na Ocet Bezoarodowy Berliński:
po pół skrupuła:
Korzenia angieliki
Korzenia mięty
Korzenia walerianu
Kwiatu rumianku
Jagód jałowcowy
Bobków
oraz po uncji:
szafranu wschodniego
kamfory
Wszystkie wymienione składniki należało sproszkować (z wyjątkiem kamfory) i moczyć w 6 funtach tęgiego octu przez piętnaście dni. Po tym czasie po przefiltrowaniu dodawano kamfory rozpuszczonej w spirytusie. Jak podaje autor "Nowego chemika": ten ocet używa się wewnatrz w maglinach, w powietrzu morowem, w żółtej gorączce, w szkorbucie i w zaraźliwych chorobach. Na jedną dozę bierze się drachmę lub półtora na człowieka silnego, cokolwiek rozpuszcza się wodą.
Miejmy nadzieję, że morowe powietrze nie jest zagrożeniem dla ludzkości w XXI wieku. Na wszelki wypadek jednak lepiej zaopatrzyć sie w korzeń arcydzięgla w odpowiednich ilościach. Może niekoniecznie musimy przyrządzać ocet bezoarodowy, ale np. likier kartuzów lub dzięgielówkę warto mieć na podorędziu?!
mgr farm. Joanna Typek
Il. Katarzyna Typek