Zapomniana przyprawa

październik 2013, nr 86/64 online
 
 
   Koziorożec zowią naszy i fen grekiem i Bożą trawką. Kłącza krótkiego a od iednego korzonka wiele pochodzącego. Kwiatu białawego, które gdy opadaią zaraz strączki iako rożki trochę zakrzywione, długie spiczaste, zaostrzone albo zakończone wyrastają. W tych nasienie żółte, olejowate, tłuste a pachnące. Sieją w ogrodach to ziele na wiosnę na ziemiach wytrawnych i tłustych. Dojrzewa w sierpniu i tego czasu ma być zbierane. Powyższy opis botaniczny pochodzi z „Zielnika” Szymona Syreniusza i dotyczy rośliny, którą obecnie nazywamy kozieradką, a dokładniej kozieradką grecką. W Polsce kozieradka nie należy do roślin znanych,  jej kulinarne wykorzystanie jest marginalne, nie mówiąc już o lecznictwie. Coraz częściej jednak odwołujemy się do tradycji i poszukujemy dawnych receptur, więc może  również i kozieradka zagości w naszych domach?!
   Kozieradka grecka, syn. pospolita (Trifolium foenum-graecum) nazywana również koniczyną grecką, należy do jednej z najstarszych roślin uprawnych znanych już w starożytnych Indiach i Egipcie. Pierwotną ojczyzną występowania były Indie, Chiny i wschodnia Afryka. Choć obecnie nie należy do popularnych roślin w naszym kraju, była niegdyś bardzo ceniona. Możemy tak wnioskować między innymi na podstawie opisów jakie odnajdujemy w najstarszych zielnikach i herbarzach, potwierdzają to również historycy rolnictwa i botaniki.
    Szczególnie ciekawe informacje dotyczące kozieradki odnajdujemy u Szymona Syreniusza. Niektóre z dawnych wskazań są i dziś niezmiennie praktykowane. Jak choćby wykorzystanie sproszkowanych nasion kozieradki, jako kataplazmu na czyraki: mąka nasienia fengrekowego w pitym miedzie warzona, a plastrowana, twardości tak wnętrzne iako zwierzchnie leczy (…) zołzy i bolączki twarde plastrem ią kładąc albo rozpędza albo zmiękczywszy ie zbiera i goi. Syreniusz przestrzega jednak: ale ognistym przymiotom szkodzi. Ciekawe, a obecnie raczej nie praktykowane jest użycie nasion kozieradki jako środka niwelującego nieświeży zapach z ust czy też potu: ustom wdzięczny zapach daie, żuchaiąc nasienie (…) smród sprośny pod pachami także na innych miejscach odpędza nasienie iego warząc a tą wodą wymywając. Powyższe wskazanie może nieco zastanawiać ponieważ u niektórych osób spożycie przetworów z nasion kozieradki może być przyczyną „koziego” zapachu wydzielanego przez skórę wraz z potem i łojem. Znacznie częściej stosujemy dziś kozieradkę do celów kosmetycznych, jako środek na porost włosów i maseczkę do twarzy, co znane było już w czasach renesansu: mleko z nasienia kozio rożcowego w wodzie warzonego wyciągnione głowę z łupieżow  wychędaża (…) włosy opadające z głowy albo z brody zawściąga i od łysości broni, warząc a tym głowę często przemywając (…) piegi i inne zmazy twarzy spędza z równą częścią siarki żywej. Wewnętrznie stosowano nasiona jako lek odflegmiający:  flegmę która dychawicę czyni z piersi wywodzi i wyciera pijąc a także: kaszle stare zastanawia i układa z warzonego fen greku polewkę pijąc (…) sok z warzonego nasienia fengrekowego przebity i wygnieciony z miodem używany zagnojenie wilgotności na wnętrzu wychędaża i smrodliwe wywodzi także kiszek zbytnie plugastwa. Szymon Syreniusz przestrzega jednak przed nadmiernym spożyciem tej przyprawy i leku, pisząc: częste i obficie nasienia fengrekowego używanie bolenie głowy czyni. Kozieradka nie powinna być również nadmiernie używana przez kobiety ciężarne i karmiące.
   Medyczne wykorzystanie kozieradki potwierdzają również farmakopee, między innymi Farmakopea Austriacka III z 1820 roku. Zaś w komentarzu do ósmego wydania Farmakopei Austriackiej z roku 1907 odnajdujemy monografię nasion kozieradki, gdzie prócz charakterystyki surowca i opisu metod na sprawdzenie tożsamości, czytamy ponadto: sproszkowane nasiona znajdują zastosowanie jako proszek dla bydła w zołzach końskich. Również używają go do okładów zmiękczających. W technice znajduje zastosowanie przy wyrobie sukna i serów.
   W Polsce kozieradka obecnie uprawiana jest na niewielką skalę. W celu pozyskania nasion we wrześniu ścina się całą roślinę i pozostawia w snopkach a następnie młóci. Wymłócone, oczyszczone nasiona poddawane są suszeniu. Surowiec ze względu na duże wartości odżywcze stosowany jest bardzo często jako składnik pasz. Również medycyna weterynaryjna uwzględnia kozieradkę jako pomocny lek dla koni, w ropnych zapaleniach skóry, węzłów chłonnych (tzw. „zołzy”) czyrakach i owrzodzeniach różnego typu. W poradniku mgr Jana Biegańskiego „Nasze zioła i leczenie się niemi” z roku 1931 odnajdujemy przepis polecany na „zołzy” u koni:
 
 
nasion kozieradki 2 części
jagód jałowcowych 1 część
zmieszać razem i dawać koniom z wilgotnym obrokiem 3 razy dziennie po czubatej łyżce.
 
 
   Godnym uwagi dla wszystkich właścicieli czworonogów może być również zastosowanie nasion kozieradki w przypadku różnego typu dermatoz u zwierząt, a także w oparzeniach, liszajach, parchach. W tym celu należy zmieszać sproszkowane nasiona kozieradki z dowolnym podłożem (smalec, wazelina, linomag) i przykładać na chore miejsca. Nasiona kozieradki to surowiec wartościowy pod względem odżywczym. Jako pokarm służy nie tylko zwierzętom. Zawartość witamin (A, D, B, PP), białek, oleju tłustego i hormonów sterydowych tłumaczy celowość dawnego stosowania kozieradki wśród „dam haremowych”, a także jako środka wzmacniającego dla rekonwalescentów.
   Pod względem zawartości składników czynnych w nasionach kozieradki pospolitej 45% stanowią związki śluzowe (głównie galaktomannany). Do bardzo ważnych substancji należą saponiny steroidowe, pochodne diosgeniny, jamogeniny, tigogeniny i gitogeniny. Saponiny steroidowe zwłaszcza diosgenina wykorzystywane są jako produkty wyjściowe do półsyntezy hormonów płciowych. 20-21% stanowią związki białkowe (globulina, albuminy), 6-10% to olej tłusty, ponadto: cholina, lecytyny, trygonelinaflawonoidy (izoorientyna, izowiteksyna, orientyna, saponaryna) oraz sterole a także witamina PP oraz związki mineralne. Nasiona pobudzają wydzielanie śliny i soku żołądkowego oraz trzustkowego. Związki śluzowe mają zdolność obniżania cukru i cholesterolu we krwi. Zewnętrznie stosowane jako lek osłaniający. Z nasion sproszkowanych można przygotowywać kataplazmy, które pomocne są w przypadku czyraków, wrzodów i stanów zapalnych skóry. Stosowana wewnętrznie leczy stany zapalne przewodu pokarmowego, nadżerki i wrzody. W  podręczniku „Ziołolecznictwo i leki roślinne” prof. Jana Muszyńskiego odnajdujemy również ciekawą  propozycję przygotowania mieszanki normującej metabolizm:
 
 
Seminis foenigreci pulv. 100,0
Herbae Fuci vesiculosi pulv. 50,0
Misce fiat pulvis
S. po łyżeczce rano i na noc w pół szklanki limoniady cytrynowej.
Mieszanka zalecana była w przypadku kataru żołądka, wypryskach skórnych i zaparciach.
 
 
   Oprócz kozieradki pospolitej w lecznictwie znana była również kozieradka błękitna (Trigonella coreulea, Trifolium melilotus coerulea). Jest to roślina pochodząca ze wschodniej części obszaru śródziemnomorskiego, uprawiana także na terenie Niemiec, Czech a w niewielkich ilościach również w Polsce. Pokrojem przypomina nostrzyk – stąd synonimowa nazwa Trifolium mellilotus. W „Opisaniu roślin dwulistniowych”  z 1863 roku Ignacego Rafała Czerwiakowskiego czytamy: Ziele roczne, niejako pośredniczące pomiędzy rodzajem Nostrzyka i Kozieradki do której go także wielu odnosi. Profesor Czerwiakowski nazywa kozieradkę Trzylistnikiem domowym, Narduszkiem i Kozą włoską. Roślina ta była niegdyś bardzo popularna, wchodziła między innymi w skład średniowiecznego leku teriaku. Teriakiem nazywano  mieszaninę – o konsystencji ciasta – składników roślinnych, zwierzęcych i mineralnych. Trudno dziś dociec, dlaczego kozieradka znalazła się wśród takich składników jak: opium, asfalt czy sproszkowane żmije. Może jednym z powodów była wiara w apotropeiczne właściwości tej rośliny? W  średniowieczu panowało przekonanie, iż ma moc odpędzania złych duchów. Dziś skutecznie odstrasza mole, a zapach tej rośliny jest wyczuwalny nawet po stu latach przechowywania w zielnikach. Kozieradka błękitna w krajach alpejskich jest uznawaną przyprawą. W Szwajcarii i Belgii stosuje się ją jako dodatek do sera i chleba.
   Znajomość leczniczych właściwości roślin w czasach gdy nauka nie była jeszcze tak zaawansowana jak obecnie, bywa nieraz zdumiewająca. Najczęściej wiedza zdobywana była na drodze intuicyjnej i obserwacji reakcji organizmu na zastosowanie danej rośliny. Obecnie w większości przypadków intuicyjne poznanie zostało potwierdzone mechanizmami działania konkretnych substancji. Choć czasami opisy jakie odnajdujemy w XVI i XVII wiecznych „Zielnikach” mogą wydawać się nam niedorzeczne, warto choć przez chwilę zastanowić się nad nimi, a nawet wypróbować w odpowiednim momencie.

mgr  farm. Joanna Typek
 
Ilustracja – Katarzyna Typek,
fotografia – Karolina Czerniecka
 

Podobne wpisy