lipiec 2014, nr 95/73 online
Obecnie słowo lekarstwo, zazwyczaj każdemu pacjentowi, jak i aptekarzowi kojarzy się z preparatem, który jest dostępny w aptece, w fabrycznym opakowaniu lub też można go przygotować ze składników recepturowych. A czy do leków albo substancji zaliczylibyśmy na przykład ocet, wino czy miód? Pytanie to może wywołać zdziwienie większości osób. Dziś już chyba tylko historycy farmacji odnajdują w pamięci zabytkowe apteczne naczynia z napisami: acetum, vinum, mel. Należy jednak pamiętać, że farmacja przez długi czas bazowała na składnikach pochodzenia organicznego, stąd starano się poznać właściwości wszystkich naturalnych surowców. Niektóre z nich były nie tylko aptecznymi medykamentami, ale stanowiły również codzienne pożywienie.
Właściwości zdrowotne pokarmów są dziś przedmiotem badań naukowców różnych dziedzin, w tym również farmacji. Jedne z pierwszych informacji zapisanych w języku polskim, przedstawiających wpływ pokarmu na nasze zdrowie, odnajdujemy w renesansowym „Herbarzu…” Marcina z Urzędowa. Warto na chwilę zatrzymać się nad tym zabytkowym już źródłem i zastanowić czy wiadomości w nim zawarte nie pozostają nadal aktualne?
Acetum
Octy i wina to jedne z pierwszych postaci leku. Stosowane były już w starożytności, a wprowadzone zostały do użytku medycznego między innymi przez Galena. Służyły przede wszystkim do stabilizacji ekstraktów roślinnych, gdyż w tych czasach nie znano jeszcze alkoholu. Monografie dotyczące octów leczniczych odnajdujemy jeszcze w „Farmakopeii Polskiej II” z 1937 roku, mimo powszechnego już wówczas użycia w preparatyce farmaceutycznej tinktur, które gwarantowały przedłużenie trwałości wyciągów roślinnych. Nie należy jednak zapominać, że nie tylko substancje zawarte w surowcu roślinnym wywierają efekt leczniczy. Działanie to potęgowane jest przez użyty ekstrahent. Właściwości alkoholu są wszystkim dobrze znane, nieco mniej wiemy o leczniczych właściwościach octu, choć ostatnio coraz częściej ocet jabłkowy i winny polecane są przez dietetyków u osób z zaburzeniami trawienia i w otyłości. Octy te, oprócz wymienionych wskazań stosowane są jako dodatek smakowy do potraw, dostarczający organizmowi fosforu, magnezu, potasu i wielu innych cennych biopierwiastków. Sięgając do porad z XVI wieku, u Marcina z Urzędowa czytamy: rozmaite są octy najlepszy winny, a im też wino lepsze tym ocet większą a mocniejszą ma moc w lekarstwach. Ten sam autor za Dioskorydesem podaje: ocet winny ściąga i ochładza dlatego krwie wszelakie zbytnie uchodzenie tak parząc się nad nim jak i pijąc ustanawia. Także ważąc z nim pokarmy a pozywając biegunki ustanawia; krew zbytnio cieknąca z ran ocet ustanawia, zapalenie w ranach oddala a to rozmoczywszy wełnę wypłukana w occie albo gąbkę i przykładać na ranę. Kolejnym wskazaniem do stosowania octu były krwawiące dziąsła, krosty i wrzodziejące rany, zalecane było wówczas płukanie oraz robienie okładów. Ten sam środek stosowany był w przypadku obrzęków, zwłaszcza kończyn, w postaci ciepłych okładów. Równie ciekawe są zalecenia: także puszczać w ucho przeciw niesłyszeniu w uszach, szumieniu, dzwonieniu i innym niedostatkom (…) wrzody albo guzy, które bywają za uchem albo na inszym miejscu, rozmaczając gąbkę a przykładając wolno spędza. Marcin z Urzędowa podając za Dioskorydesem, poleca również spożywanie octu w przypadku kaszlu, zaznaczając jednak: kaszel stary uśmierza, a który nowy więcej pobudza; a tak niedobrze pozywać octu nowo kaszlącym. Najpopularniejszymi octami leczniczymi były octomiody. Oximel to jest ocet miodowany, czytamy u Marcina z Urzędowa, autor podaje następujący sposób przygotowania: biorąc miodu pszaśnego dwa funty, wody cztery funty a tak warząc aż woda wywre, po tym wlać octu funt mocnego wonnego, a to dopiero warząc aż dostatecznie wre. Octomiód według nauk Dioskorydesa miał być pomocnym lekarstwem w boleściach reumatycznych, przy „zaflegmieniu” żołądka, wątroby i śledziony a także w boleściach gardła nazywanych wówczas „ślinogorzem”. Oximel zalecany był również jako antidotum na ukąszenia żmij i zatrucia. Monografię octomiodu z cebuli morskiej (Oxymel Scillae) odnajdujemy jeszcze w „Farmakopei Polskiej II”. Również i o tym octomiodzie pisze Marcina z Urzędowa, który cytuje Dioskorydesa: dobrze tym octem płókać gnijace dziąsła wyczyszcza i umacnia zęby chwiejące. Uśmierza rany i krosty w ustach płócząc z nim, cuchnienie z ust płócząc z tym octem uśmierza. Głos jasny a głośny ten ocet czyni piją i płócząc.
Ocet z cebuli morskiej miał działanie ogólnie wzmacniające. Przygotowanie tego preparatu wymagało jednak aptekarskiej dokładności ze względu na bardzo silne działanie, które jest wynikiem obecności glikozydów nasercowych. W codziennym użyciu za czasów Dioskorydesa powszechny był ocet winny rozcieńczany z wodą. Ludność zamieszkującą basen Morza Śródziemnego stosowała tego typu napój dla ochłodzenia i orzeźwienia organizmu. Ocet winny otrzymywany jest jako produkt uboczny przy produkcji wina i do dziś jest typową przyprawą kuchni śródziemnomorskiej. Czy ocet winny był również obecny w kuchni staropolskiej? Z opisów Marcina z Urzędowa nie wynika, iż produkt ten miałby być czymś nieznanym i rzadkim, trudno jednak odpowiedzieć czy był tak łatwo dostępny jak dziś. W Farmakopeach polskich odnajdujemy monografie przedstawiające opisy octu czystego (acetum purum), który otrzymuje się przez fermentację rozcieńczonych roztworów alkoholu etylowego lub przez rozcieńczenie kwasu octowego. Taki ocet wykorzystywany jest również w przemyśle spożywczym. Coraz częściej jednak mamy możliwość wybierać szlachetniejsze wersje jak na przykład ocet winny czy jabłkowy, które charakteryzują się nie tylko łagodniejszym smakiem, ale i korzystnymi walorami zdrowotnymi. Zapalonych kucharzy, a także wszystkich, którzy chcą spróbować leczniczych właściwości octów, zachęcam do zapoznania się z artykułem pt. „Culinaria”, który ukazał się w grudniu 2013 w „Aptekarzu Polskim”. Podany w oryginalnych przepisach ocet spirytusowy, możemy zastąpić octem winnym lub jabłkowym.
Vinum
O właściwościach leczniczych wina słyszymy coraz częściej, a zainteresowani poszerzeniem wiadomości i chętni do założenia własnej winnicy mogą wzbogacić swoją wiedzę na podyplomowych studiach, jakie prowadzone są na Wydziale Farmaceutycznym UJ. Enologia nie jest jednak żadnym novum, a właściwie można by stwierdzić, iż to nauka tak stara jak produkcja wina. Na najstarsze ślady wytwarzania tego napoju według odkryć archeologicznych, wskazują naczynia pochodzące sprzed 7 tysięcy lat p.n.e. W starożytności dzięki naukom Galena, Dioskorydesa, Pliniusza opisane zostają właściwości wina. Wiadomości te przybliża nam Marcin z Urzędowa w „Herbarzu”. Autor zaznacza jednak, że wina opisywane przez starożytnych pisarzy nie docierają do Polski, a jedynie: samo Węgierskie i to pograniczne do nas przychodzi, zaginęło Seremskie, które jest za jedno z Słowieńskim które tez naszy starzy oycowie a fundatorowi Polski opuściwszy przeszli w te krainy, gdzie tylko piwo i miód pija z tymże tu mieszają nie szczepiąc winnic bo rzadko kiedy dla zimnej krainy dojdzie. Marcin z Urzędowa, który był nie tylko botanikiem, ale i kanonikiem sandomierskim, podaje, że mimo niesprzyjających warunków dla upraw wina w Polsce: w Sandomierzu, gdzie osobliwe miejsce jest i ziemia, wszakże rzadko dojdzie, a jeśli dojdzie, jednak lepsze niż Morawskie bywa. Według koncepcji humoralnych jakie obowiązywały w starożytnych naukach medycznych, wino posiada właściwości zagrzewające i wysuszające, dlatego zalecane było w celu wysuszenia ran bezpośrednio przykładane. Marcin z Urzędowa przestrzega przed piciem wina w nadmiernych ilościach (co miało miejsce na polskich stołach), opisując wydarzenie, którego jak podaje był świadkiem: puszczając krew, szło zamiast krwie szczere wino. Ponadto trunek ten miał być przyczyną bólu głowy niewymownego, krost, gruczołów, fistuł, parch, które to objawy bardzo często wiązano z panującym w owych czasach syfilisem. Autor jednak przestrzega przed pochopną diagnozą i niepotrzebnym leczeniem, zalecając odstawienie wina. Według nauk Dioskorydesa młode wino jest źle strawne dla człowieka i przyczynia się do ciężkiego snu. Równie szkodliwe jest stare wino. Zdrowotną korzyść przynosi jedynie mierne czyli ni stare ni młode i to polecane jest jedynie zdrowym osobom: w dobrym zdrowiu będącym mierno pite wino to jest szklankę albo dwie i to z wodą przymieszane, bardzo człowiekowi zdrowe, albowiem strawienie czyni przyrodzeniu ogień zbudza i mocni dobre duchy i wesołość czyni. Dioskorydes zaleca białe wino, jako łatwiej strawne i bardziej pomocne dla żołądka, szczególnie służyć ma tym którzy chorują a mdleją z bytnich potów. Autorzy, jak zawodowi etnolodzy podkreślają, że wino to nie tylko kolor, ale też smak i zapach, czyli color, sapor et odor, które również decydują o właściwościach tego napoju. Wino słodkie, jak pisze Dioskorydes, trudno bywa strawne i żołądek napusza, ale nerkami i pęcherzowi bardzo zdrowe. Wino ostre urynę wywodzi, ale boleści w głowie czyni.
Mel
Produkty pszczele w postaci tabletek czy wyciągu z propolisu należą do asortymentu aptecznego. Miód odnajdujemy jako składnik czynny i poprawiający smak w preparatach doustnych, a także jako dodatek do kosmetyków. Nie należy zapominać, że był to również recepturowy surowiec. Miód w średniowieczu i w późniejszym okresie był znanym towarem eksportowym z którego słynęła Polska na całą Europę. Marcin z Urzędowa w „Herbarzu” z dumą pisze o staropolskich obyczajach picia miodu i przedkłada jego właściwości nad wino i piwo: natura polska nie dała nam macic i wina, wszakże to nagrodziła Miodem wybornym (…) nam flegmatykom bydź zdrowszy niźli wino: naszy ojcowie starzy mało znali win z piwem a z miodem długie lata wiedli jakich ludzi naszego wieku niestaje. Właściwości lecznicze miodu znane były już starożytnym. Dioskorydes szczególnie zaleca spożywanie miodu przaśnego, czyli nieoczyszczonego w postaci takiej jaki wyciąga się z ula: miód przaśny ma moc wycierającą, otwierajacą złe wilgotności z głęboka na wierzch wyciągającą, dlatego ij w rany cięte albo wrzedliwe składa, wyczyszcza ocierając, ociete mięso spaja, dziurawe zarasta. Przaśny miód polecany był w przypadku wszawicy: miód przany traci wszy i gnidy gdzie z nim pomażesz. Miał również służyć jako odtrutka w przedawkowaniu opium czy w zatruciach grzybami, a nawet chronić przed morowym powietrzem. Miód pitny, według Macieja Miechowity pomocny był szczególnie ludziom starym i flegmatykom, przynosił ulgę w przypadku bolących stawów. O pitnym miodzie pisze Marcin z Urzędowa, zaznaczając: gdzie może być lepszy jako w Polsce; bo tego nie umieją w innych stronach, a stąd każdy obacz jako potrzebny a zdrowy jest nasz miód warzony ku piciu jako nam nie potrzebno tu się pętać winem, którego nie nam natura sprawiła ale miód i piwo.
Staropolskie miody powoli wracają do łask, pojawiając się na sklepowych półkach. Przyrządzanie alkoholowych napojów należało niegdyś do tradycji aptekarskich. Temat ten przedstawiany był na łamach Aptekarza Polskiego w listopadzie 2009 roku w artykule „Aptekarskie nalewki”. Do lektury, a przede wszystkim odświeżania dawnych przepisów, w tym również przepisu na „Krupnik polski” bazujący na miodzie zachęcam każdego, kto lubi aromatyczne trunki! A niniejszy artykuł mam nadzieję, że choć w minimalnym stopniu jest ilustracją powiedzenia, które przypisuje się Hipokratesowi: „niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”, przy czym należy pamiętać, że w każdym przypadku znaczenie ma dawka!
mgr farm. Joanna Typek
Fot. Fotolia.com