kwiecień 2015, nr 104/82 online
Wiosenny czas nastraja do przyjemnych refleksji. Nas nastroił do rozważań jak to drzewiej bywało. Przedsmak tych przemyśleń daliśmy już w artykule o mazidłach, ale mazidła to nie jedyne dawne postaci leku. Niektóre z nich nie są już przygotowywane choć naszym zdaniem mogłyby z powodzeniem konkurować z niektórymi wyrobami medycznymi i suplementami diety.
Postacie te, o których dzisiaj będziemy się rozpisywać były jeszcze w użytku w czasach Farmakopei Polskiej III, a więc prawie do lat 70 ubiegłego wieku. Wiele z nich może naszych szczególnie młodszych czytelników zaskoczyć. Chcielibyśmy jednak, aby farmaceuci – aptekarze mieli pełną świadomość również tego co było. Zdarza się bowiem, że coś wraca jako „najnowocześniejsza nowość”, a jakby się dokładnie przyjrzeć to korzenie takich nowości są głębokie, często wręcz historyczne. Ważne zatem, abyśmy właściwie traktowali i mieli swoisty dystans zarówno do tego co nowe jak i tego co stare, tym bardziej, że coś co jest stare i znane wcale nie musi być gorsze od nowego. Przykładem może być zjawisko pojawiania się nowych molekuł substancji czynnych, które są promowane jako bezwzględnie najlepsze, wręcz rewolucjonizujące leczenie. Później okazuje się, że mechanizm molekularny działania takiej nowości polega na przemianie do cząstki znanej wszystkim od dawna, i tak naprawdę działa nie nowość, a sprawdzona starość (np. aceklofenak – diklofenak). Oczywiście może być też tak, że nowa molekuła, która w rzeczywistości swój efekt kliniczny uzyskuje dzięki znanej starej cząsteczce, to jednak charakteryzuje się korzystniejszym profilem oddziaływania na polu technologicznym lub biofarmaceutycznym (uwalniania, wchłaniania).
Powidełka – Electuaria
Na pierwszy ogień postać leku o sympatycznej nazwie – powidełka – Electuaria. Najsłynniejszym lekiem mającym postać powidełka był Teriak. Lek wymyślony podobno przez Mitrydatesa – króla Pontu jako odtrutka na wszelkie trucizny. W przerobionym przez Gallena składzie lek był w użytku do końca XIX w.
Ale wróćmy do sedna, czym są powidełka? Są to leki do użytku wewnętrznego, składające się ze sproszkowanych środków leczniczych, soków, wyciągów roślinnych lub właściwych powideł zmieszanych tak, aby utworzyć półpłynną masę nie wyciekającą z nachylonego naczynia. Dzielono je na powidełka twardsze – spissum i miększe – molle s. tenue. Warto zastanowić się nad przyjemnością stosowania tej postaci leku szczególnie dla dzieci, zwłaszcza w kontekście wchodzenia na rynek preparatów takich jak żelki z witaminami czy lizaki na kaszel. Biorąc pod uwagę technologię produktową takiego leku, suplementu diety czy wyrobu medycznego, mogłoby się okazać, że forma naturalnych powidełek zawierających substancje lecznicze lub wspomagające mogłaby być korzystniejszym rozwiązaniem, ponieważ wprowadzałaby do organizmu mniej „chemii” w postaci różnego rodzaju substancji pomocniczych.
Inaczej o granulkach
Podobnie jak powidełka, sympatyczną formę mają postaci, które obecnie kojarzą nam się jedynie z homeopatią – granulki. Nie mylmy oczywiście granulek homeopatycznych z mikropeletkami, które są zamykane w kapsułki twarde lub tabletkowane, ponieważ to strukturalnie zupełnie dwie odmiennie formy leku, choć mają podobny wygląd.
Owe „stare” granulki zamiennie nazywane ziarnkami, to były małe kuleczki o ciężarze nie większym niż 50 mg. Farmakopea III podaje dość precyzyjny sposób wykonania tego typu postaci leku. Przyglądając się temu można skonstatować, że wykonanie takich granulek z jakąkolwiek substancją nie jest wcale takie trudne. Należy jedynie substancję czynną rozpuścić w jak najmniejszej ilości rozpuszczalnika, którym może być woda, spirytus lub eter. Następnie otrzymany roztwór dokładnie zmieszać z podstawą. Podstawę stanowi mieszanina laktozy i gumy arabskiej w proporcji 4:1. Jeśli mamy do czynienia z substancją leczniczą nierozpuszczalną, to mieszamy ją z podstawą i zarabiamy syropem prostym z dodatkiem 10% gliceryny. Otrzymaną masę należy dzielić na granulki w taki sam sposób jak pigułki. Gotowy produkt należy następnie wysuszyć. Najpierw na powietrzu, a potem w suszarce w temperaturze między 30oC a 40oC. Otrzymać możemy bardzo przyjemną postać leku, która zapewne spodobałaby się nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. A granulki mogłyby zawierać realną substancję leczniczą w wymaganej dawce.
Pigułki
Po zaanonsowanych w poprzednim akapicie granulkach kolej na pigułki (pilulae). Pigułki to nasza sztandarowa postać leku, wszak w literaturze pięknej i nie tylko, aptekarze nazywani są niejednokrotnie właśnie pigularzami. Mają niezwykłą historię np. w średniowieczu stosowano jako środek przeczyszczający pigułki wytaczane z metalicznego antymonu tzw. Pilulae aeternae. Jedna i ta sama pigułka spełniała swoje zadanie wielokrotnie…
Pigułki mogą stanowić bardzo dogodną postać leku recepturowego przystosowanego do indywidualnych potrzeb chorego. Stąd też nie wypada nam nic innego, jak znać tę postać leku i potrafić ją wykonać pomimo, że recepty na pigułki już prawie się nie trafiają. Część naszych młodszych kolegów po fachu nazwa formy leku "pigułki" kojarzy się jedynie z pigułkami z ichtiolem – jednak to nie tak, pigułki to coś znacznie więcej.
Zacznijmy więc od definicji. Są to oczywiście leki do użytku wewnętrznego w kształcie kuleczek. Z wyglądu „starsze i grubsze siostry” granulek, bo masę mają mieć od 50mg do 300mg. Składają się z substancji biologicznie czynnej i z takich środków pomocniczych, dzięki którym da się uformować jednocześnie plastyczną i zarazem dostatecznie twardą masę. Z tej masy będziemy mogli wyciąć i uformować gotowy produkt.
Pigułki można również traktować jako „babcie” tabletek. Podobnie jak tabletki zawierają substancje wypełniające, które w ich przypadku mogą stanowić: sacharoza, laktoza, kaolin, talk, ale także: drożdże, guma arabska, korzeń lukrecji, korzeń goryczki, wyciągi roślinne, miód, gliceryna, spirytus i woda. Dodatkowo Farmakopea sugeruje, że pigułki można powlekać np. balsamem peruwiańskim, cukrem, masłem kakaowym itp. Robiąc więc pigułkę, możemy rozwinąć wodze naszej technologicznej fantazji pod warunkiem, że otrzymany produkt będzie miał odpowiedni czas rozpadu, który określa Farmakopea. Aby pigułki nie kojarzyły się nam jedynie z ichtiolem, poniżej farmakopealne przepisy na trzy różne pigułki. Prosimy pamiętać, że w zasadzie można na bazie podanych niżej przykładów wykonać pigułki z jakimikolwiek innymi substancjami czynnymi.
Rp 1. Pilulae Acidi arsenicosi*
Acidum arsenicosum 0,1cz.
Extractum Faecis 4,0cz.
Radix Glycyrrhizae pulv. 2,0cz.
Glycerinum 1,0cz.
Aqua q.s.
*nazewnictwo zgodnie z FP III
Rp. 2 Pilulae Ferri carbonici Blaudii
Ferrum sulfuricum oxydatum siccatum 6,5
Natrium carbonicum siccatum 4,5
Saccharum 5,0
Mel q.s.
Talcum q.s.
Rp. 3 Pilulae Ferri carbonici cum Acido ascorbinico
Ferrum carbonicum sacch. 20,0
Acidum ascorbinicum 5,0
Glucosum 5,0
Solutio Glucosi 50% q.s.
Wysycenia i wina lecznicze
Ze stałych postaci leku przeskoczymy do postaci płynnych, których nieobecność w recepturze aptecznej powoduje niejaką melancholię i żal. Chodzi nam mianowicie o wysycenia oraz o wina lecznicze. Zarówno pierwsze jak i drugie w recepturze się nie pojawiają, a jednocześnie możemy się z nimi w jakiś sposób spotkać ekspediując niektóre suplementy diety.
Pierwsze z nich – wysycenia, to nic innego jak wody gazowane. Do lecznictwa wprowadzone w XV wieku. Któż nie lubi napić się od czasu do czasu wody z bąbelkami, a jeśli posiada ona dodatkowo walor leczniczy to tym bardziej chętnie. Czym są wysycenia – Saturationes? Są to roztwory soli sodowych i potasowych kwasów organicznych przesyconych dwutlenkiem węgla. Przygotowuje je się rozpuszczając oprócz substancji leczniczej odpowiednią ilość węglanu lub wodorowęglanu sodu lub potasu i dodając wybrany kwas organiczny np. cytrynowy, winowy, octowy, sok z cytryny itp. Proces należy prowadzić na zimno, powoli, nie sączyć, nie przelewać i używać butelek dostatecznie wytrzymałych, aby powstający CO2 nie doprowadził do ich rozsadzenia. Jeśli nie mamy odpowiedniego zamknięcia to są oczywiście preparatami mało trwałymi – bo dwutlenek węgla ulotni się całkowicie w przeciągu 2 dni. Farmakopea zaleca aby na 100 części cieczy przyrządzać wysycenie wychodząc z 4 części kwaśnego węglanu sodowego lub równoważnej ilości innego węglanu. W doborze odpowiedniej – stechiometrycznej ilości kwasu może nam pomóc tabela 1.
Tabela 1. Sugerowane proporcje składników,
potrzebne do otrzymania wysyceń.
Kolejna zapomniana postać leku to wina lecznicze. Były niegdyś preferowanym lekiem do użytku wewnętrznego. Dzięki zawartości alkoholu i garbników stanowiły dość trwałą postać leku, dodatkowo składniki wina w dobry sposób wpływają na ekstrakcję substancji czynnych z roślin. Samo wino wykazuje działanie i było stosowane jako lek wzmacniający (tonicum) oraz środek wzmacniający apetyt (stomachicum).
Jako podstawę win leczniczych FP III poleca stosować wino białe otrzymane przez fermentację soku wytworzonego ze świeżych winogron o odpowiednich parametrach np. alkohol między 9-13%, ogółem kwasów nie więcej niż 7,0g/l, siarczanów nie więcej niż 1,5g/l itd. Oprócz tego możemy używać wina pozbawionego nadmiaru garbnika Vinum detannisatum. Otrzymuje się je przez zmieszanie 1 litra wina z 10ml 10% roztworu żelatyny, wykłócenie i po kilkudniowym odstaniu przesączenie. Z przepisów farmakopealnych FP III podaje nam przepis na wino pepsynowe. Ciekawym przykładem wina leczniczego jest także wino kamforowe – do użytku zewnętrznego w przypadku odleżyn (wspólne działanie kamfory i garbników z wina). Stanowi emulsję kamfory w winie gdzie jako emulgator stosowana jest guma arabska. Współcześnie wino lecznicze jako podstawę możemy znaleźć w niektórych wyrobach medycznych do picia o działaniu wzmacniającym serce.
Studiując literaturę przedmiotu w zakresie recepturowych postaci dawnych, można odczuć nostalgię za tym co minęło, co czyniło z aptekarza specjalistę w zakresie sporządzania efektywnych leczniczo, mających również walor smakowy postaci leku. W czasach obecnych nieodparcie odnosimy wrażenie, że stajemy się w coraz większym stopniu ekspedientami, a nasza wiedza praktyczna jest wiązana i determinowana przez różnego rodzaju przepisy, powiedzmy sobie szczerze nie zawsze życiowe. A wykonanie leku recepturowego nie opiera się na tym, co potrafimy jako technologowie formy, ale co możemy selektywnie zrobić, aby nie mieć problemów podczas kontroli. I na koniec jeszcze jedna dygresja: nie będzie postępu w recepturze aptecznej, jeśli nie zaczniemy rozwijać i nauczać receptury naszych kolegów lekarzy, ponieważ to co oni napiszą, my zrobimy, a tylko wtedy receptura nabierze rozpędu.
dr n. farm. Michał Krzysztof KołodziejczykSpecjalista Farmacji Aptecznej
Starszy Wykładowca
Zakład Technologii Postaci Leku
Katedra Farmacji Stosowanej
Uniwersytet Medyczny w Łodzi
dr n. farm. Michał J. Nachajski
adiunkt
Zakład Technologii Postaci Leku,
Uniwersytet Medyczny w Łodzi
Piśmiennictwo u autorów