marzec 2015, nr 103/81 online

Leki przygotowywane na recepturze to coraz rzadsza czynność z jaką spotykamy się w aptece. Z jednej strony spowodowane jest to nieczęstym zapisywaniem przez lekarzy recept robionych, ale również wybór preparatów gotowych jest tak duży, że przede wszystkim leczenie opiera się na lekach otrzymywanych przemysłowo. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy mimo długotrwałej kuracji, dolegliwości chorobowe nie mijają i wówczas lek recepturowy staje się „ostatnią deską ratunku”. Najczęściej przypadki te dotyczą chorób skórnych, a przepisywaną w tym wypadku postacią leku są maści. Jeśli nasza apteka nie jest wyposażona w unguator, wówczas do dyspozycji mamy moździerz i pistel, które moglibyśmy zaliczyć do symboli aptekarstwa. Moździerze, pistle, zlewki – to właściwie jedyne naczynia, które obecne są w izbie recepturowej, dlatego na te potrzeby wystarcza niewielkie pomieszczenie. Gdybyśmy jednak znaleźli się w aptekach z XVI wieku to okazałoby się, że laboratorium apteczne jest najważniejszym miejscem. Wyposażonym w piece z których bucha ogień, miechy kowalskie, z rozwieszonymi na ścianach panwiami i warząchwiami żelaznymi, kleszczami, miechami do podsycania ognia, tyglami, kociołkami, z wmurowanymi nad piecami alembikami miedzianymi, kotłami oraz innymi niezbędnymi naczyniami potrzebnymi do destylacji. Na ziemi i półkach stałyby różnego rodzaju kotły miedziane, garnki kamionkowe, beczki na wino, olbrzymie marmurowe moździerze do ucierania maści, prasy do wyciskania surowca roślinnego. Oczywiście wszystkie te urządzenia i naczynia były w ciągłym ruchu, gdyż od pracy jaka wykonywana była w laboratorium aptecznym, zależał cały asortyment oferowanych przez aptekę medykamentów. O bogactwie surowców i leków z nich wytwarzanych możemy dowiedzieć się z nielicznych zachowanych inwentarzy aptek. O sposobach przygotowywania preparatów leczniczych w początkach aptekarstwa, najwięcej dowiadujemy się dzięki lekturze drukowanych zielników renesansowych.
Extracta
Wyciągi to postać leku otrzymywana poprzez wytrawianie surowca roślinnego lub zwierzęcego odpowiednio rozdrobnionego alkoholem, a niekiedy również wodą i dodatkowe zagęszczenie otrzymanego roztworu. W zależności od stopnia zagęszczenia wyciągi podzielić można na płynne i suche. Wyciągi suche zawierają mniej niż 10% wody, zaś płynne zawierają w 1 g związki farmakologicznie czynne, otrzymane z 1 g surowca. Dawniej stosowano również wyciągi gęste, zawierające 28-30% wody.
Ekstrakty to jedna z najstarszych metod przygotowania leku, stosowana już w starożytności. Pierwsze wzmianki na temat przygotowywania wyciągów zostały odnotowane w papirusie Ebersa, pochodzącym z XVI w. p.n.e. Jedne z pierwszych informacji w języku polskim na temat tej postaci leku odnajdujemy w drukowanych zielnikach, jakie wydawane były w okresie renesansu. Sposób otrzymywania wyciągów znacznie różnił się od dzisiejszych standardów postępowania w technologii postaci leku. Aby otrzymać odpowiednio zagęszczony ekstrakt, zalecane było parokrotne gotowanie surowca z wodą na ogniu, aż do otrzymania odpowiednio zagęszczonego płynu. Najczęściej proces ten przebiegał aż do odparowania wody do 1/2 lub 1/3 objętości, otrzymany ekstrakt cedzono, dodawano miodu i ponownie ogrzewano. Tego typu wyciągi moglibyśmy zaliczyć do wyciągów gęstych. W pierwszych zielnikach autorstwa Marcina Siennika czy Hieronima Spiczyńskiego, wydawanych w XVI wieku, taki ekstrakt z dodatkiem miodu nazywany jest „lepakiem”. Weźmi kopru zielonego garść, warz ji w tyle wody, aż jedna część zastanie. Przecedź a włóż czystego przaśnego miodu dwa funty, warzże aż lepak zgęstnieje jako miód – czytamy w „Herbarzu” Marcina Siennika.
Proces otrzymywania ekstraktu był różny w zależności od wytrawianego surowca. Ciekawy przepis podaje Hieronim Spiczyński na otrzymywanie wyciągu, który dziś nazwalibyśmy Extractum Opii. Przed przystąpieniem do ekstrakcji autor zielnika zaleca, by surowiec czyli niedojrzałe makówki zwilżać deszczową wodą: weźmi głowie makowych ogrodnych nie przednie dojrzałych i namocz je w dżdżowej wodzie przez 34 godziny w garncu nowem, polewanem. Po tym warz ono u czystego węgla i bacz aby nie przygarnęło, a kiedy makowice zmiękczają – wyżmi je prze chustę czyście z oną wodą, w której wrzały. Przyłóżże ktemu czystego miodu tak wiele, jak onej wody, warzże lepak, aż będzie jako treść miodowa gęsta. A z tego dawaj choremu na noc dwie łyszczce, dobre to temu, kto nie może spać, w każdej niemocy.
W Zielniku Szymona Syreniusza wydanym w 1613 roku, pojawia się już nazwa ekstrakt, ponadto autor informuje o obecności tej postaci leku w aptekach: Może być i bywa w porządnych aptekach z suchego korzenia podróżnikowego, z liścia, z kłącza i z kwiecia, istność wyciągniona, ekstraktem Łaciennicy zowią. Ta wszystkim niedostatkom i chorobom, którym samo ziele z korzeniem służy, biorąc trzecią część kwinty z winem albo z takim przynależącym sokiem, albo z wodą. Szymon Syreniusz, podaje sposób otrzymywania ekstraktów na przykładzie wyciągu z piołunu: biorą albo sam sok albo sam piołun drobno posiekany, ile się komu podoba na który tak wiele gorzałki mocnej leją, a to w szklany alembik bez nosa albo rury, kolbę także szklaną z wierzchu nakrywają, i gliną albo ciastem zalutowawszy i na słońcu albo w kotle ukropu pełnym albo na ciepłym piecu przez kilka dni moczą. A gdy dobrze wymoknie, przecedzają i prasują co najmocniej. Po tych wstępnych przygotowaniach, dokonywano następujących czynności: znowu świeży piołun w ów sok wyprasowany kładą, moczą, po tym prasują, kilkakroć powtarzając. Po tym nawet on sok albo gorzałkę, w której się tak wielokroć moczył, do szklanego alembika, któryby miał rurę leją, a wierzch zalutowawszy, wolnym ogniem, ażby woda poczęła się destylować lutruje. Ekstrakt („Istność”) powinna być konsystencji: jako miód przepuszczony albo olej gęsta, a zwłaszcza na spodu w alembiku. Z dalszego opisu wynika, iż tak przygotowane ekstrakty były przechowywane dłużej i stosowane w recepturach w zależności od potrzeb.
W zielniku Syreniusza, oprócz opisanego powyżej wyciągu z cykorii podróżnik i piołunu, wymienione są ekstrakty otrzymywane z kozłka (z korzeni i ziela), ekstrakt z biedrzeńca (z ziela i korzenia), arcydzięgla (z ziela i korzenia), lubczyka (z korzenia), cyprysu (z ziela), kopru włoskiego (liście, kwiaty, nasienie), anyżu (z nasienia), bylicy (z ziela), piwonii (ziela). O sposobie przygotowania ekstraktu z kozłka, autor pisze: tym sposobem jako i piołunu. Podobny opis odnajdujemy w przypadku ekstraktu z biedrzeńca, przy czym Syreniusz zaznacza: z suchego ziela i z korzeniu biedrzeńcowego bywa ekstrakt bardzo kosztowny. Podobną uwagę odnajdujemy w przypadku ekstraktu z nasion anyżu. Przy ekstrakcie otrzymywanym z arcydzięgla, autor podaje, iż są dwa sposoby „wyciągania istności z dzięglu”, a mianowicie z suchego i świeżego ziela i korzenia, przy czym ekstrakt z suchego surowca jest „daleko lepszy i potężniejszy”. Co do ekstraktu z piwonii, Syreniusz zaznacza, iż dostępny jest on „w aptekach dostatnich i porządnych”.
Decocta et Infusa
Odwary zaliczane są do wyciągów wodnych przeznaczonych do natychmiastowego użycia, ze względu na ograniczoną trwałość. Napary są to płynne roztwory, świeżo sporządzone otrzymane przez ogrzewanie rozdrobnionego surowca lub mieszanki ziołowej z określoną objętością wody w temperaturze poniżej wrzenia przez 15 minut. Odwary w przeciwieństwie do naparów, otrzymywane są poprzez ogrzewanie surowca lub mieszanki surowców w temperaturze wrzenia przez 30 minut.
W renesansowym lecznictwie wyciągi wodne są formą leku bardzo często stosowaną, choć ówczesne przepisy nie precyzują warunków technologicznych jakie towarzyszą tym procesom, mowa jest jedynie o „warzeniu” czyli gotowaniu surowca. Nie możemy zatem określić jednoznacznie czy stosowane były napary czy też odwary. Ponadto, jak wskazują zielniki, w okresie renesansu stosowano znacznie więcej surowców roślinnych niż ma to miejsce we współczesnej medycynie. Spośród licznych przepisów, warto dla przykładu przytoczyć niektóre z nich, jak chociażby odwar z surowców pozyskiwanych z wierzby: też woda, w której by był warzony wierzbowy owoc, daje wspomożenie: który człowiek krwią pluje. Możesz wespołek warzyć [z korą], albowiem i skórki wierzbowe tę własność mają, którą i liście z kwiatem – pisze Stefan Falimirz. U Syreniusza przeczytać możemy: duszność z piersi i płuc oddala, koniczynę warząc z izopem, z omanem, z białą szantą, albo z czarnogłowem lub: kaszlącym lekarstwo osobliwe: wziąć wody, w któryby kopru włoskiego korzeń był do połowice wywrzenia warzony. Tej po sześciu łyżek każdy dzień, trzy godziny przed obiadem, dwie przed wieczerzą pić ciepło, przydawszy ze dwie albo ze trzy łyżki syropu z hyzopu uczynionego. Wywary stosowane były najczęściej jako roztwory do wewnętrznego stosowania, ale również wykorzystywano je i w inny sposób, jak na przykład do płukania jamy ustnej: języka zawrzedziałość leczy, wziąć ziela rzepakowego półtorej garści, jagód suchych, drzewnego głogu, które Łaciennicy berebris zowią, ziarnek albo jąderek garbarskich, mirtowych jagodek po pół łota, ziela pokrajać z jagody, i ziarnka przytłuc. To warzyć w kwarcie wody do połowice, przecedziwszy dodać miodku różanego cztery łoty. Tym ciepło płukać trzymając długo w uściech.
Macerationes
Maceraty zaliczane również do wyciągów wodnych, przyrządzane są z surowców roślinnych zawierających związki śluzowe. Otrzymuje się je przez wytrawianie mieszaniny surowca i wody w temperaturze pokojowej przez 30 minut. Metody maceracji surowca stosowano również w renesansie. W przypadku babki płesznik zalecano następujące postępowanie: a to nasienie troszkę przetłukwszy, ma być namoczono, przez kilka godzin w wodzie, tak długo, iż z siebie puści klijowatą wilkość, a potym przecedziwszy a ocukrowawszy masz trunek wypić. Syreniusz podaje następujące wskazanie przy postępowaniu z surowcem śluzowym: śliskość albo szlamowatość bywa wyciągniona z nasienia albo z korzenia ziół niektórych tym sposobem: wziąć tego bądź nasienia albo ziela, korzenia, z czego chcemy te szlamowatość mieć, a ochędożywszy naprzód, na funt jeden, cztery funty albo pół garnca wody ciepłej, więcej albo mniej, podług tego jaką mieć ją chcesz gęstą, albo rzadszą, i przez noc nakrywszy moczyć. Nazajutrz zagrzawszy tego wylać w worek płócienny mocny, a zawiesiwszy nad naczyniem chędogim podstawionym, z lekka naprzód, potym mocniej, wyżymać i wygniatać, tak długo aż wszystka odejdzie. Oprócz opisanych sposobów maceracji, jak podaje Szymon Syreniusz, stosowano jeszcze metodę polegającą na zalaniu surowca ciepłą wodą, kilkukrotnym zamieszaniu i odciśnięciu przez worek. Autor „Zielnika” zaznacza jednak, że sposób pierwszy lepszy jest.
Omówione powyżej płynne postaci leków, jak widzimy niewiele różnią się od metod o których uczymy się na studiach farmaceutycznych. I choć w aptekach przygotowanie wyciągów nie należy już do czynności recepturowych, to warto przypomnieć sobie różne sposoby wydobywania ciał czynnych z surowca. Praca współczesnego farmaceuty nie należy do najłatwiejszych, ale cofając się w historię naszego zawodu, chyba możemy odetchnąć, chociażby dlatego, że nie pracujemy w izbie ekspedycyjnej, która znajduje się nad laboratorium mogącym w każdej chwili wybuchnąć. Czy jednak wraz z przeniesieniem tej laboratoryjnej części apteki do hali przemysłowej nie zaginął gdzieś po drodze czar aptekarstwa? Obcując z dawnymi pamiątkami aptecznymi: starymi przepisami, naczyniami, manuałami, farmakopeami czy zielnikami, możemy poznać dostojeństwo i wagę tego zawodu.
Piśmiennictwo:
Stanisław Proń „Museaum Poloniae Pharmaceuticum”, Warszawa 1967,
Jan Szostak „Farmakognozja farmacja galenowa i aptekarstwo w renesansowych zielnikach polskich”, Warszawa 2006,
Halina Strzelecka, Józef Kowalski (red.) „Encyklopedia zielarstwa i ziołolecznictwa”, Warszawa 2000,
Szymon Syreniusz „Zielnik…” Kraków 1613