03.2010 – „Przegląd prasy.”

marzec 2010, nr 43/21 online

 

 

 
  
   W kolejnym „Przeglądzie prasy naukowej” Czytelnicy „Aptekarza Polskiego” poznają dwa artykuły, zamieszczone na łamach najnowszego numeru kwartalnika „Medycyna Rodzinna”.
 
 
   W opracowaniu „Bańki lekarskie – praktyczne zastosowanie” autorzy, Magdalena Musioł oraz Andrzej Krupniewicz, zdeklarowani zwolennicy tej metody leczniczej, będący pracownikami Zakładu Podstaw Pielęgniarstwa Wydziały Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, starają się przypomnieć odchodzący powoli w niepamięć zabieg stawiania baniek lekarskich. Po interesującym zreferowaniu historii ich leczniczego stosowania, sięgającego czasów starożytnych Chin i Mezopotamii, omówiono mechanizm działania baniek. Niezależnie od rodzaju stawianej bańki, istotą zabiegu jest wytworzenie w ściśle przylegającym do skóry naczyniu podciśnienia, którego wartość waha się w granicach od 0,2 do 0,8 atmosfery. Autorzy dzielą mechanizm terapeutycznego działania baniek na dwie grupy. Po pierwsze, dzięki wytworzonemu podciśnieniu, dochodzi do pękania drobnych, podskórnych naczyń krwionośnych i – co za tym idzie – wynaczynienia krwi z tych naczyń. Krew, w momencie znalezienia się poza naczyniami krwionośnymi, zaczyna być traktowana przez system immunologiczny jako obce białko, będące silnym impulsem dla powstawania przeciwciał. Jak podają autorzy jest to tzw. autohemoterapia, która skutecznie zwalcza infekcję. Mechanizm działania leczniczego baniek tłumaczy się także jako następstwo wywołanego podciśnieniem drażnienia receptorów m.in. skóry i mięśni. Objawia się to odruchem skórno-trzewnym, którego następstwem jest rozszerzenie naczyń krwionośnych i napłynięcie do tkanek zwiększonej ilości krwi, która oczyszcza je z zalegających produktów przemiany materii, natlenia i dostarcza substancji odżywczych. Także ten mechanizm działania baniek odpowiada za efekt rozluźnienia mięśni gładkich, m.in. żołądka, jelit, pęcherzyka żółciowego, dróg moczowych, oskrzeli.
   Autorzy omawianej pracy twierdzą, że zabieg stawiania baniek odnosi najlepszy skutek w przypadku chorób układu oddechowego i trawiennego. Dotyczy to m.in. ostrych i przewlekłych stanów zapalnych płuc, oskrzeli, górnych dróg oddechowych, trzustki, żołądka i pęcherzyka żółciowego. Bańki z powodzeniem można stosować w przebiegu astmy oskrzelowej i nadwrażliwości jelita grubego. Są także pomocne w chorobach układu kostno-stawowego i nerwowego, w przypadku nerwobólów i mięśniobólów. Bardzo istotna jest możliwość kojarzenia terapii bańkami lekarskimi z leczeniem farmakologicznym, przy czym pozwalają one na zmniejszenie ilości stosowanych leków.
   W kolejnej części artykułu omówiono trzy rodzaje baniek lekarskich: najbardziej rozpowszechnione i najskuteczniejsze bańki szklane („gorące”), przeznaczone do stawiania na ciepło (palący się spirytus powoduje powstanie próżni), bańki próżniowe („zimne”), zaopatrzone w zawór do wytwarzania podciśnienia oraz bańki gumowe, zwane „chińskimi”, lekkie, nietłukące się i nie ograniczające możliwości poruszania się. Następnie opisano szczegółowo, jak należy przygotować pacjenta do zabiegu, jego przebieg oraz przeciwwskazania do stosowania baniek. Są nimi m.in. niewydolność krążenia, nieustabilizowane nadciśnienie tętnicze, niedokrwistość, choroby nowotworowe i autoimmunologiczne, upośledzenia krzepliwości krwi, a także – co bardzo istotne – nadmierna kruchość naczyń krwionośnych, które mogą zostać w czasie zabiegu poważnie uszkodzone. Jedynym możliwym działaniem ubocznym przy stawianiu baniek „na gorąco”, jest poparzenie pacjenta przegrzanym szkłem. Stawianie baniek „zimnych” i „chińskich” nie niesie za sobą żadnego niebezpieczeństwa.
   Opracowanie „Żywność bezpieczna dla zdrowia jako narzędzie w walce z chorobami nowotworowymi” autorstwa Anny Grzegorczyk i Emilii Cieleckiej z Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie, porusza znany już Czytelnikom „Przeglądu prasy” problem chemoprewencji, tym razem od strony dietetycznej. Oczywiście aptekarze nie układają jadłospisów dla chorych na raka, jednak powinniśmy mieć świadomość tego, jak ważne jest to zagadnienie i zwracać na to uwagę naszym pacjentom. Tym bardziej, że sami autorzy podkreślają niedostateczną wiedzę pracowników służby zdrowia na temat żywienia chorych na nowotwory.
   Już we wstępie podkreślono, że zmieniając dietę można ograniczyć ryzyko nowotworów o około 30% . Przytoczono także opinię Amerykańskiej Akademii Nauk, według której od 40 do 60% chorób nowotworowych związanych jest z nieodpowiednią dietą! Prowadzenie diety chemoprewencyjnej, bogatej w antyoksydanty i inne związki biologicznie czynne, jest bardzo trudne i skomplikowane, zarówno we wczesnych etapach rozwoju nowotworu, jak i w etapach daleko posuniętych. W obydwu przypadkach powinno ją poprzedzić szczegółowe przestudiowanie wyników badań krwi i właściwości danego nowotworu. Często bowiem, podając zazwyczaj korzystne składniki odżywcze, można „dożywić” nowotwór. Pod uwagę należy brać także takie czynniki, jak indywidualnie zmienione chorobą odczucia smakowe, trudność z przyjmowaniem posiłków, problemy z przyswajaniem określonych składników, masa ciała.
   Podstawowymi wytycznymi diety chemoprewencyjnej jest bardzo ostrożne podawanie pokarmów wysokocukrowych, gdyż monosacharydy, a głównie glukoza, stanowią podstawowy pokarm dla komórek nowotworowych. Nie mniej ważne jest dostarczanie z pożywieniem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych typu omega-3, hamujących karcinogenezę. Istotne jest także sukcesywne zastępowanie białek pochodzenia mięsnego – roślinnymi, którym towarzyszy szereg korzystnych substancji. Osoby zdrowe, chcące stosować dietę chemoprewencyjną, powinny spożywać jak największe ilości świeżych, surowych owoców i warzyw, zawierających m.in. karotenoidy, witaminy, flawonoidy, izoflawonoidy, związki fenolowe, błonnik, minerały. Autorzy przytaczają słowa doktora Petera Greenwalda, dyrektora Działu Profilaktyki i Kontroli Amerykańskiego Instytutu Onkologicznego: im więcej ludzie jedzą owoców i warzyw, tym mniej mają nowotworów, zarówno okrężnicy, jak też sutka i płuc. Ryzyko to jest u nich mniejsze nawet o połowę w porównaniu z grupą jedzącą mało owoców i warzyw.
   Typowymi i sprawdzonymi zabiegami dietetycznymi u chorych na nowotwory jest zbilansowane podawanie żywności opartej głównie na ziarnach zbóż, owocach, warzywach, roślinach strączkowych i rybach. Procentowo skład takiej diety powinien być ściśle określony. 30% pożywienia powinny stanowić tłuszcze pochodzące np. z ryb, drobiu, siemienia lnianego, tranu, oleju z oliwek, 55% – węglowodany warzyw, roślin strączkowych i nieprzetworzonych ziaren zbóż, zaś 15-20% – białka, także pochodzące z roślin strączkowych. Istotnym jest także uzupełnienie opisanej diety poprzez wypijanie dwóch litrów wody dziennie.
   Bodaj najciekawszą opisaną przez autorów dietą, jest dieta chemoprewencyjna stosowana u osób z zaawansowanymi stadiami choroby nowotworowej, opracowana przez doktora Maxa Gersona. Jest to alkaliczna dieta niskobiałkowa i niskotłuszczowa, będąca połączeniem diety owocowo-warzywnej z uzupełnianiem niedoborów potasu oraz przeprowadzanie lewatyw z kawy w celu oczyszczenia organizmu. Dieta ta według jej twórcy, prowadzi do polepszenia stanu pacjentów nawet z bardzo złymi rokowaniami. Inne diety przystosowane są do określonej fazy leczenia nowotworu. I tak w czasie radioterapii stosuje się dietę wzmacniającą układ immunologiczny, składającą się z dużych ilości potraw wysokoodżywczych, bogatych w białka roślinne i błonnik, a zawierającą jak najmniej tłuszczów. Dieta w przebiegu chemioterapii ma zmniejszać jej skutki uboczne. Jest podobna do diety stosowanej w czasie radioterapii, z tą jednak różnicą, że uzupełnia się ją o duże ilości płynów.

opracował dr n. farm. Maciej Bilek
 
 
 

Podobne wpisy