Fragmenty wystąpienia magistra farmacji Roberta Gocała, prezesa Kieleckiej Okręgowej Rady Aptekarskiej podczas spotkania z okazji jubileuszu 25-lecia samorządu aptekarskiego.
Szanowni Państwo, Szanowni Goście, Koleżanki, Koledzy, Kochani Farmaceuci, Aptekarze,
Przygotowując się do wystąpienia zastanawiałem się, o czym jako farmaceuta, dzisiaj prezes KORA Wam powiedzieć. Zastanawiałem się dlatego, gdyż w 1991 roku kiedy wchodziła w życie ustawa o izbach aptekarskich, a w listopadzie reaktywowała się KOIA byłem uczniem liceum i nie wiedziałem wtedy jeszcze, że to będzie mój zawód, że farmacja będzie mi tak bliska. Mówiąc o początkach tworzenia samorządu w 1991 roku byłbym nieautentyczny, dlatego powiem Wam, co czuję w sercu.
Pragnę złożyć podziękowania tym, dzięki którym nasz samorząd istnieje. Szanowni Państwo, to że dzisiaj mamy własny samorząd, że możemy wspólnie świętować to zasługa wielu naszych Koleżanek i Kolegów. Ja z kolei miałem zaszczyt i jednocześnie szczęście pracować i uczyć się od najlepszych. Dziękuję Markowi Jędrzejczakowi, Bożenie Śliwa, Renacie Goleń-Flis, Tomaszowi Kasperkiewiczowi. Od moich kolegów Marka, Bożeny, Renaty, Tomka, dr Romana Dudy, Janiny Bomba, Katarzyny Jóźwiak dowiedziałem się czym dla nich jest aptekarstwo, oddanie pacjentowi, a z drugiej strony od młodszych kolegów – Adriana, Piotra, Norberta, kierowników moich aptek uczę się jeszcze czegoś innego, a jednocześnie ważnego…
Ale ważną lekcją było dla mnie spotkanie z mgr farm. Krystyną Rylską, absolwentką Wydziału Farmacji Uniwersytetu w Lublinie, która kiedy otrzymała nakaz pracy w Kielcach i w latach pięćdziesiątych przyjechała do Kielc, miasta liczącego wówczas około 50 tysięcy mieszkańców i mającego 7 aptek, szybko zrozumiała jak znamiennym wydarzeniem, które w bezwzględny sposób zmieniło nasz zawód, była nacjonalizacja aptek, przeprowadzona 9 stycznia 1951.
Zwracam się do wyobraźni wszystkich, którzy szczęśliwie nie musieli przeżywać osobiście tego czasu. Wyobraźcie sobie 9 stycznia 1951, albo nie, 9 stycznia 2016 – rano, do każdej apteki, wkroczyła trzyosobowa komisja nacjonalizacyjna, która przejmowała całe wyposażenie apteki, począwszy od pozycji wymienionych w remanencie, a skończywszy na rzeczach osobistych pracowników. Zawód aptekarza cieszył się zaufaniem i szacunkiem społecznym. Długo jeszcze kielczanie – pacjenci aptek wymieniali apteki z nazwiska właściciela. Na szczęście nie grozi nam nacjonalizacja aptek, nie zabiorą nam mebli, ale czy nie jest zagrożona możliwość decydowania o tym, jak powinien wyglądać nasz zawód?
Dla mnie farmaceuty, właściciela apteki indywidualnej słowo monopolizacja rynku brzmi także niebezpiecznie, dlatego szanowni goście, politycy, nasi przedstawiciele w Warszawie – potrzebne są nam regulacje w prawie, żeby zapewnić transparentną i zgodną z prawem możliwość funkcjonowania na rynku farmaceutycznym dla wszystkich – od małych indywidualnych aptek po apteki duże.
Wam kochani farmaceuci życzę, niezależnie od tego, gdzie pracujemy, niezależnie od tego, jak ukształtuje się rynek farmaceutyczny, niezależnie od tego, gdzie będziemy pracować – silnego samorządu oraz żebyśmy mieli prawo decydowania o tym, jak powinien wyglądać nasz zawód, w zgodzie z wiedzą i tym co czujemy w aptekarskim sercu.
Państwo w 2001 roku otwierając rynek apteczny przyczyniło się do jego degradacji i degradacji wolnego zawodu, jakim jest zawód aptekarza. Zgodnie z konstytucją RP zawód zaufania publicznego jest wykonywany w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony, a nadzór nad prawidłowością jego wykonywania sprawuje samorząd zawodowy. Czy aptekarz, podlegający właścicielowi apteki nie będącemu farmaceutą zachowuje konstytucyjną wolność zawodu?
Uroczystość taka jak ta, powinna być okazją do radości, wzruszeń, wymiany doświadczeń, chwaleniem się sukcesami zawodowymi. Proszę Was niech taka dzisiaj pozostanie, a wiem dobrze, że nasze spotkania to często gorzkie słowa, brak wiary w lepsze jutro, co najwyżej kilka słów otuchy i nadziei. Ale nie dajcie się zwieść temu, że to w nas coś się zmieniło, my jesteśmy tacy sami. To czasy, w których przyszło nam wykonywać nasz zawód, prowadzić apteki, być kierownikiem apteki u pracodawcy, który nie ma nic wspólnego z naszą profesją, to brutalne i nieetyczne reguły dzisiejszego rynku farmaceutycznym rodzą negatywne emocje. Nie możemy temu ulec.
Kielce, 6.10.2016 roku




