12.2011 – „Mimo wszystko jestem za…”

   Mija V kadencja władz samorządu aptekarskiego w Polsce. Dobiegają końca wybory nowych władz i delegatów na zjazd krajowy w izbach okręgowych. Śmiało można powiedzieć, że wchodzimy w okres przedwyborczej gorączki. Nasila się kampania, którą niektórzy potencjalni kandydaci na stanowisko Prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej już dużo wcześniej zainicjowali.
Przymierzając się do kolejnego rozdania, którego dokonają delegaci na zjeździe w Szczyrku w styczniu 2012 r., warto się zastanowić nad osiągnięciami mijającej kadencji, nad oceną pracy Prezesa NRA, Prezydium NRA, a przede wszystkim nad dorobkiem Naczelnej Rady Aptekarskiej V kadencji. Nie da się czterech lat opisać w jednym zdaniu, stąd też pozwalam sobie na kilka poniższych uwag.
Znamienne już słowa Prezesa Grzegorza Kucharewicza, wygłoszone przed sejmową Komisją Zdrowia, że „mając na względzie dobro naszego zawodu, być albo nie być małych, rodzinnych aptek, użyję wszelkich dozwolonych prawem form protestu w celu doprowadzenia do korzystnych zmian”, w sposób jasny i dobitny określają Jego postawę i Jego osobę. Upór i determinacja obecnego Prezesa NRA to zasadnicze cechy Jego osobowości, dzięki którym dał się poznać jako człowiek oddany ideom samorządu aptekarskiego. Nie można nie dostrzegać i słabych stron w osobie Prezesa, ale któż ich nie ma. Jego najsłabszą stroną był chyba fakt tolerowania, może nawet zbyt długo, samowoli i braku poszanowania ustanowionego porządku przez niektórych członków NRA. Szkoda, iż Pan Prezes nie skorzystał z zapisów Kodeksu Etyki Aptekarza RP, aby przypomnieć niektórym Koleżankom i Kolegom, że jakieś zasady i normy w ogóle obowiązują i dotyczą one bez wyjątku wszystkich członków naszego samorządu. Stykając się nieustannie z postawami cechującymi brak respektu dla ustanowionych przez naszą korporację zawodową zasad, wobec działań niektórych prezesów i całkowicie im podporządkowanych, ubezwłasnowolnionych rad okręgowych, polegających na tworzeniu swoich własnych reguł, trudno jest iść naprzód. Gdy się traci energię na swary i kłótnie, gdy się ma do czynienia z niekończącą się nagonką na swoją osobę, nie jest łatwo kierować pracami Prezydium czy Rady. Co ważne, trudno też nadążać za sprawami najważniejszymi dla zawodu. Te zaś toczą się szybciej lub wolniej, ale biegną i trzeba się z nimi mierzyć. Sytuacja, w której każde, nawet drobne potknięcie czy niedopatrzenie staje się pretekstem do kolejnych ataków personalnych i destrukcyjnych działań nie jest komfortowa. Nie jest łatwo pracować i kierować gremium, z którego słychać co chwila głosy „decyduj i rób”, „odpowiadaj za wszystko”, miej jednak na względzie, że „o wszystko winieneś nas pytać i czynić tak, jak my tego chcemy”. „Prowadź Izbę wraz z jej Biurem, ale my Ci zatrudnimy personel i nie próbuj inaczej”. Nie mówiąc o tym, że niektóre osoby, które z racji pełnionej funkcji w samorządzie aptekarskim winne są Prezesowi i NRA pełne, niezależne i niepodatne na jakiekolwiek wpływy zewnętrzne czy wewnętrzne oddanie, w gruncie rzeczy okazują się nielojalne. Cóż, przykład dają Ci, którzy walcząc dla dobra aptekarzy, tak naprawdę sami ich niszczą. Pod płaszczykiem walki z sieciami czy wybranymi hurtowniami wchodzą w układy, które na pewno nie służą deklarowanym przez nich celom, a już nie mają nic wspólnego z obroną interesu ogółu członków naszego samorządu zawodowego.
   Z drugiej strony, sytuacja polityczna i gospodarcza w kraju nie zawsze sprzyjała aptekarzom. Skrócona kadencja Sejmu RP, zmiana rządzącej koalicji politycznej związana z ponownymi wyborami, tragedia smoleńska i przyspieszone wybory prezydenckie to czas, w którym niewiele można zdziałać. W tym czasie nikt nie zwracał uwagi na postulaty kierowane pod adresem władzy administracyjnej ze strony naszego samorządu. W tym czasie nikt nie zwracał uwagi na postulaty kierowane pod adresem władzy administracyjnej ze strony naszego samorządu. Jeśli dodamy do tego niechęć i zaniechania  ze strony rządu, a przede wszystkim urzędników Ministerstwa Zdrowia, obraz sytuacji staje się jeszcze bardziej pełny.
   Naczelna Izba Aptekarska jednak działała i uważam, że praca jej przedstawicieli, ich opinie i zgłaszane postulaty były dostrzegane przez różne organy zarówno władzy ustawodawczej, jak i wykonawczej. Stopniowo zaczęto się liczyć z głosem środowiska aptekarskiego. Członkowie innych samorządów zawodów zaufania publicznego gratulowali farmaceutom skuteczności podczas prac nad projektem ustawy o refundacji produktów leczniczych w Sejmie i Senacie.
   Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że najmniej efektów pracy Prezesa Kucharewicza i kierowanej przez niego Naczelnej Rady Aptekarskiej dostrzegają, a być może nie chcą dostrzec, niektórzy członkowie tego gremium. Ci ostatni, od samego początku, od pierwszego posiedzenia NRA V kadencji, sami nie wnosząc nic konstruktywnego, podjęli działania destrukcyjne, polegające miedzy innymi na wywoływaniu nikomu niepotrzebnych sporów i kłótni, czasami nawet, jak się okazywało, nie wiadomo o co. W gruncie rzeczy te niby problemy pochłaniały znaczną część kolejnych posiedzeń NRA. Jednak, co najbardziej dziwi, mimo tych kłótni i awantur w ostateczności NRA podejmowała większość swych uchwał i stanowisk jednogłośnie. Wielce znamienne były pojawiające się jak bumerang zarzuty kierowane do NRA, ograniczające się do stwierdzenia „NRA nic nie robi!” ze strony niektórych jej członków, którzy wyznają zasadę, że „co dobre to ja, a co złe to ONI”. Permanentna krytyka poczynań Prezesa i NRA to już standard, bez którego trudno jest mi wyobrazić sobie Jej posiedzenia. Mimo to uważam, że NRA oraz Jej Prezesowi udało się przeprowadzić dla naszego zawodu kilka ważnych spraw.
   Niewątpliwym sukcesem było uchwalenie ustawy o refundacji leków, która wprowadziła do naszego porządku prawnego postulowane od dawna przez samorząd aptekarski przepisy gwarantujące sztywne ceny zbytu oraz sztywne marże na wszystkich poziomach obrotu refundowanymi lekami i wyrobami medycznymi. Ponadto ustawa nakłada obowiązek stosowania przez apteki odpłatności wynikającej z ustawy, jednakowej we wszystkich aptekach w całym kraju. Sejm przyjął też przepisy dotyczące całkowitego zakazu reklamy aptek i ich działalności – do czego przyczyniła się zdecydowana postawa przedstawicieli NIA na posiedzeniach sejmowej podkomisji nadzwyczajnej i Komisji Zdrowia – oraz zakazu stosowania wszelkich form zachęty (m.in. rabatów, programów lojalnościowych, sprzedaży „za grosz”), odnoszących się do produktów leczniczych finansowanych ze środków publicznych. Powyższe regulacje pozwalają wreszcie stworzyć warunki do przywrócenia właściwej roli apteki jako placówki ochrony zdrowia i farmaceuty jako osoby wykonującej zawód zaufania publicznego. To są ważne osiągnięcia, bo przez ostatnie 10 lat, kiedy apteki nie miały jednakowych warunków zakupu produktów leczniczych, wielu aptekarzy dotkliwie odczuło skutki wojny cenowej i bezwzględnej walki o kieszeń i duszę pacjenta. Nad ustawą Ministerstwo Zdrowia pracowało przez ostatnie trzy lata, a NIA w tym czasie konsekwentnie wskazywała na nieprawidłowości, jakie występują na rynku aptek. Ponadto Prezes NRA twardo negocjował z Ministerstwem Zdrowia wysokość marż aptecznych. Wynegocjowana w czasie prac sejmowej podkomisji nadzwyczajnej tabela marż jest korzystniejsza dla aptekarzy od tej, która znalazła się projekcie ustawy refundacyjnej skierowanym przez Radę Ministrów do Sejmu RP. Osiągnięto to, co było w zasięgu możliwości samorządu aptekarskiego. Mimo licznych prób ze strony niektórych członków naszego samorządu, krytykujących tę tabelę, nikt poza Prezesem NRA nie potrafił przekonać urzędników resortu do zmiany stanowiska w tym względzie.

Naczelna Izba Aptekarska ostro sprzeciwiała się wprowadzeniu instytucji umowy na realizację recept. Prezes Grzegorz Kucharewicz często podkreślał, że umowy aptek z NFZ są zbędne i powinny zostać usunięte z polskiego porządku prawnego. Wobec tego, że strona rządowa nie podzieliła stanowiska samorządu aptekarskiego, jego przedstawiciele zabiegali o wprowadzenie zmian do przepisów o umowach na realizację recept. Parlamentarzyści częściowo je uwzględnili. Tak więc dodano normę wskazującą, że podmiot prowadzący aptekę zawierać będzie umowę z NFZ na wydawanie leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobu medycznego na receptę na czas nieokreślony. Ponadto zdecydowano, że ramowego wzoru umowy nie będzie określał prezes NFZ, ale minister właściwy do spraw zdrowia. Wprowadzono też tryb odwoławczy (zażalenie) na czynności dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ. Pamiętamy długą walkę o kształt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów na realizację recept oraz ramowego wzoru umowy na realizację recept. Zakończyła się ona częściowym sukcesem. Z analizy wynika, że minister uwzględnił wiele propozycji zgłaszanych przez samorząd aptekarski. Zmniejszono wysokość kar umownych, zniknęły niektóre niekorzystne dla aptekarzy przepisy. W dodatku nowy minister zdrowia osobiście zapewnił Prezesa NRA i członków NRA, że wraz z przedstawicielami środowiska aptekarskiego będzie się starał znaleźć rozwiązanie problemów niepokojących aptekarzy i pacjentów. Minister zapowiedział dalszą pracę nad rozporządzeniami w sprawie recept lekarskich i umów aptek z NFZ po dniu 1 stycznia 2012 r.

   Do niewątpliwych osiągnięć tej kadencji NRA i jej Prezesa należy również uchwalenie w ustawie o działalności leczniczej przepisów zmieniających ustawę Prawo farmaceutyczne, w których przyjęto zasadę, że apteki szpitalne tworzy się we wszystkich szpitalach oraz innych przedsiębiorstwach podmiotów leczniczych, wykonujących stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne. Są to regulacje bardzo korzystne dla farmaceutów.
   Prezes Kucharewicz z determinacją występował przeciw modelowi dystrybucji bezpośredniej, twierdząc, że obowiązujący w Polsce od wielu lat system dystrybucji leków za pośrednictwem hurtowni farmaceutycznych funkcjonuje dobrze. Nie ma zatem powodu, żeby go zmieniać, tym bardziej że w stosunku do systemu sprzedaży bezpośredniej jest wiele zastrzeżeń ze strony aptekarzy. We wrześniu 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok, w którym uwzględnił stanowisko NIA i uchylił postanowienie Głównego Inspektora Farmaceutycznego, uznając, iż GIF jest właściwy do sprawowania nadzoru nad obrotem produktami leczniczymi na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od tego, gdzie znajduje się siedziba podmiotu prowadzącego obrót. Główny Inspektor Farmaceutyczny odwołał się od tego wyroku.
Patrząc na te wyżej opisane dokonania i ich efekty trudno nie widzieć także licznych błędów, popełnionych przez Prezesa i Radę Aptekarską. Z perspektywy czasu jestem świadom niektórych złych decyzji. Jednak jako członek NRA biorę na siebie w odpowiedniej proporcji, ale pełną odpowiedzialność także za te decyzje. Nie mam zamiaru tak jak inni całą winę za nie zrzucić na innych. Jestem świadom tych decyzji i nikt mnie z odpowiedzialności za takie a nie inne stanowiska w głosowaniach nie zwolni. Zawsze z pokorą i rozsądkiem przyjmowałem, przyjmuję, a jako Prezes ORA czy członek NRA realizuję wolę większości, w pełni się jej podporządkowując, mimo że czasami nie jest to zgodne z moimi racjami. Jako delegat, któremu V Krajowy Zjazd Aptekarzy powierzył funkcję członka Rady Aptekarskiej, poddany zostanę ocenie, jaką dokonają delegaci na VI Krajowy Zjazd Aptekarzy i uszanuję także ich wolę. Jednocześnie jako jeden z delegatów na Zjazd Krajowy, mając za sobą stanowisko Zjazdu Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, stwierdzam, że biorąc wszystkie za i przeciw, mimo wszystko jestem za…!

TADEUSZ BĄBELEK
Prezes Wielkopolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej
w Poznaniu
 

Podobne wpisy