12.2008 – „W różnych krajach docenia się rolę, jaką odgrywa mała prywatna apteka.”
12.2008, nr 28/6 online
W RÓŻNYCH KRAJACH
DOCENIA SIĘ ROLĘ,
Z przykrością patrzę jak dewaluujemy nasz zawód, jak niszczymy przedwojenne tradycje aptekarzy. Po okresie transformacji uwierzyliśmy w lepsze jutro, zaczęliśmy pracować w swoich aptekach. Apteki zaczęły wyrastać „jak grzyby po deszczu”, gdzie popadnie, bez żadnych analiz ekonomicznych. Powstał, a raczej reaktywował się samorząd. Pozwoliliśmy, by zmieniono zapis ustawowy „apteka dla aptekarza” i zaczęło się. Każdy chętny i majętny mógł sobie wynająć kierownika i otworzyć (prowadzić) aptekę. Zaczęła się „wolna” konkurencja, kuszenie i przekupywanie pacjenta i chorego. Chore prawo, bezruch Ministerstwa i brak właściwej kontroli, bo te, które były i są, to namiastka nadzoru.
Prowadzonej przez nas wojnie cenowej przyglądali się wszyscy – najbardziej zainteresowani, ciesząc się z tego, jak się nawzajem niszczymy. Z czasem powstały sieci. Do wojny przyłączyły się firmy farmaceutyczne i hurtownie. Nauczyły się pewnych mechanizmów i działań – a dzisiaj niepodzielnie rządzą na rynku i robią, co im się tylko podoba. Wybierają sobie duże grupy zakupowe lub sieci aptek i tam zdecydowanie obniżają ceny leków, zarówno refundowanych, jak i OTC. Chory, próbując zaoszczędzić pieniądze, oczywiście uprawia „turystykę po aptekach”. Nie pytam już, gdzie jest konstytucja i dlaczego chory jest zmuszany do wędrówki, jeżeli nie chce przepłacać, bo to jest pytanie do rządu, który nie reaguje na nasze liczne protesty.
Małe apteki nie mogą sobie pozwolić na zakupy dużych pakietów, a poza tym coraz rzadziej, z pełną świadomością i premedytacją, firmy proponują im te tanie zakupy. Jak się to skończy? Nie trudno przewidzieć. Jeszcze się bronimy, ale jak długo wytrzymamy? Bóg raczy wiedzieć.
Dzisiaj jesteśmy, szczególnie wschodnia część Polski, na wojnie cenowej. Nie liczy się etyka, wzajemny szacunek, tylko, kto kogo zniszczy, kto kogo przetrzyma. Nie chcę nikomu ubliżać, ale handlarze pietruszką są wobec siebie bardziej lojalni i uczciwi. Czy po to kończyliśmy studia, aby tak nisko upaść?
Co będzie dalej?
Samorząd robi, co może rozmawiając z Ministerstwem, uzgadniając nowe zapisy w ustawie o cenach i noweli Prawo farmaceutyczne. Niestety, nie tylko nasze środowisko aptekarskie jest zainteresowane ostatecznym kształtem nowych przepisów. O naszym życiu i pracy decydują również inni. A co w końcu zatwierdzi Sejm, trudno zgadnąć.
Ciekaw jestem jak na naszym miejscu zachowywaliby się lekarze czy pielęgniarki? Czy też siedzieliby z założonymi rękami i czekali na cud? Nie sądzę. My cieszymy się rabatami, które za chwilę przepadną i zostaniemy z tą beznadziejną tabelą marżową, z której nie da się wyżyć; i co dalej?
Cały cywilizowany świat aptekarski żyje z uczciwej, co najmniej 25% marży, tylko nie my. My dalej liczymy na rabaty – przecież to jest chore.
To przykre, że w tak trudnym czasie w samorządzie rozmawiamy o konferencjach i opiece farmaceutycznej. Opamiętajmy się wreszcie, bo z 12,5 tysiąca aptek prywatnych dzisiaj jest już może 5000 i to nie na pewno, a za rok pozostanie nas naprawdę niewiele, jeżeli prawo nie stanie się prawem. Nawet przy stałych cenach detalicznych na leki refundowane, mocni dzisiaj (czytaj: sieci) będą jeszcze mocniejsi, bo wymuszą na firmach, takie rabaty i upusty, że nawet dobrze prosperujące dzisiaj apteki zwyczajnie przepadną.
Powiecie, że czarna wizja? Być może, ale bacznie obserwuję rynek i dobrze widzę, co się dzieje. Za chwilę nawet ci, którzy mają kilka aptek, nie będą już partnerami, i obym się mylił. Dziwne tylko, że ani rząd, a przede wszystkim Ministerstwo Zdrowia nie widzą tych działań, nie bronią rynku aptecznego, małej apteki i chorego. Nie bronią finansów państwa i tolerują totalny bałagan. Trudno, zatem uwierzyć, że żyjemy w XXI wieku, w środku Europy.
Nasi konkurenci tłumaczą, że leki w Polsce są najtańsze w Europie. Powiem tak, jeżeli w dwóch aptekach ceny na leki, zarówno refundowane, jak i OTC różnią się bardzo znacznie, to oznacza, że firmy stać na te obniżki i to w każdej aptece, dla każdego chorego.
Rozpoczynając nowy, 2009 rok, proszę zróbmy coś dla polskiego chorego, obnażmy ten chory układ, wskażmy go tym, którzy powinni to zbadać, to może uda się nam przy okazji uratować trochę naszych, rodzinnych aptek. Bo jeżeli nie, to szykujmy się na służbę do innych, a tam zamiast służyć choremu będziemy upłynniać pakiety, bo przecież tak nam każą. Prawda, że budująca i dobrze rokująca perspektywa?
mgr farm. Krzysztof Przystupa
