08.2009 – „Wspomnienie o mgr Zdzisławie Szustaku.”

Od dawna był chory, ale odszedł od nas nagle, zupełnie nieoczekiwanie z powodu zupełnie innej choroby. Ostatnia trwała tylko, czy aż 7dni. Nam, Jego przyjaciołom zdawało się jeszcze, że uda się zatrzymać rozwój choroby i Grześ zostanie z nami choć kilka miesięcy…

Magister farmacji rocznika AD 1969, naszej wrocławskiej Alma Mater. Przez trzy lata po ukończeniu studiów pracował na Wydziale Farmaceutycznym pod kierunkiem prof. Bobrańskiego (słynna Tamka).

A jednak to przede wszystkim Człowiek Renesansu, wizjonerski fotografik, twórca srebrnych cudów, znawca sztuki afrykańskiej, zbieracz wyrafinowanych tematycznych dzieł malarskich i fotograficznych. Z aptekarskich umiejętności sporządzał fantastyczne nalewki, wielu z was miało okazję je próbować. Były to: dereniówka, wiśniówka, nalewka z kwiatów bzu czarnego, cytrynówka, kruszon i najsłynniejsza „Łzy konika polnego” i wiele innych.
Oryginał z wyglądu – brodaty, krępy, w kamizelce i czapce z daszkiem ze strusia, na szyi z wisiorem z meteorytu. Koneser i smakosz życia.
Wiele zrobił dla samorządu aptekarskiego, tak jak lubił działać: po cichu i skromnie.

Wielu aptekarskim spotkaniom, zjazdom i kongresom towarzyszyły Jego wystawy.
Był twórcą znaczków Dolnośląskiej i Łódzkiej Izby Aptekarskiej, jak również pamiątkowych srebrnych cudeniek z okazji rocznic izbowych, a także fotograficznym kronikarzem prawie wszystkich wydarzeń samorządowych, jak również twórcą pocztu Prezesów DIA i częściowo NRA. Wszystko to zawsze było w prezencie dla aptekarzy.
Odznaczony srebrnym medalem 10-lecia DIA, oraz złotą odznaką Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej. Jego przyjaźń i dobroć była wszechogarniająca.
I nagle Go zabrakło… Nie mogę w to uwierzyć i tak naprawdę wcale nie chcę. Bądź z nami we wspomnieniach, sercach i myślach.
Obiecuję Ci, Grzesiu, że zawsze będziesz ze mną, mój najczulszy Przyjacielu.
Odszedłeś. Żal…
