|

11.2014 – „Aktywność zawodowa – czy jeszcze tak, czy już nie?”

listopad 2014, nr 99/77 online
 
 
(E) Pani Magdo, pamiętam, jak parę lat temu po powrocie z wakacyjnej podróży do Stanów Zjednoczonych opowiadała mi Pani o swoich wrażeniach. Jedno ze spostrzeżeń było na tyle wyjątkowe (wyróżniało się mocno spośród zazwyczaj wypowiadanych wrażeń), że zapamiętałam je wyraźnie. Pani uwagę zwróciła aktywność zawodowa osób starszych. Zapamiętała Pani kelnerkę, wolno (ze względu na podeszły wiek) poruszającą się wśród stolików. Rozmawiałyśmy wtedy o zderzeniu prezentowanego dość powszechnie w naszym środowisku pragnienia przejścia na emeryturę z postawą wobec aktywności zawodowej zaobserwowanej w USA. Chciałabym dzisiaj przenieść tę rozmowę na łamy Aptekarza Polskiego. Ponieważ minęło parę lat, to myślę, że nie będzie to tylko zapis tamtej rozmowy, ale rozszerzony o nasze obecne doświadczenie dialog. Zapytajmy siebie o powszechnie prezentowane społecznie podejście do zatrudniania osób starszych, o wypowiadane przez bezpośrednio zainteresowanych poglądy na pracę po uzyskaniu wieku emerytalnego, o wartościach jakie wnoszą w miejsce pracy seniorzy i o niepokojącym i niespójnym postulacie pracodawców: zatrudnię młodą osobę z doświadczeniem.
(M) Widok starszej pani, która opiekowała się klientami restauracji, rzeczywiście zapisał się w mojej pamięci. Starsza pani poruszała się wolniej niż jej młodsi koledzy, ale wykonywała swoją pracę dokładnie i rzetelnie. Widać było, że jej obecność odciąża pozostałych kelnerów. Aktywność starszej pani była dla mnie bodźcem do kilku refleksji – zarówno o zawodowej aktywności seniorów, jak i otwartości na potrzeby klienta w kontekście ich zatrudniania. Starsza pani przez niektórych gości witana była szczególnie serdecznie. Jej starszy wiek nie stanowił dla nich problemu, co więcej – był pożądaną zaletą. Być może uruchamiał pozytywne skojarzenia, być może w ich oczach był gwarancją uczciwości, przywiązania do tradycyjnych wartości, cennego doświadczenia. Zatrudnienie starszej pani nie musiało być ze strony właściciela wyłącznie gestem jej wsparcia, mogło być swoistą biznesową kalkulacją.
   Oczywiście, widok pracujących starszych osób jest wypadkową bardzo wielu czynników. Jednak my nie będziemy poszukiwać odpowiedzi na pytanie o system zabezpieczeń socjalnych osób starszych, o to, czy tylko mogą, czy wręcz muszą pracować. Zgodnie z pani propozycją w dzisiejszych rozważaniach proponuję skoncentrować się na obecnych w przestrzeni publicznej przekonaniach na temat zatrudniania osób w starszym wieku oraz przekonaniach na ten temat, prezentowanych przez grupę samych zainteresowanych. Ponieważ temat jest bardzo szeroki mam świadomość, że otwieramy cykl artykułów poświęconych zawodowej aktywności seniorów.
(E) Proponuję zacząć od uporządkowania i doprecyzowania, o jakim okresie w życiu człowieka mówimy. Zgodnie z podziałem biegu życia okres później dorosłości rozpoczyna się około 60-65-tego roku życia i trwa aż do śmierci. Zewnętrznym zdarzeniem, które rozpoczyna okres późnej dorosłości jest najczęściej przejście na emeryturę. Człowiek albo zmienia sposób realizowania swojej aktywności zawodowej, albo całkowicie się z niej wycofuje [1]. Należy podkreślić, że okres późnej dorosłości jest zróżnicowany, a każdy z jej etapów ma swoją specyfikę rozwojową. Grupa najmłodsza w świecie seniorów to osoby w wieku 60-75 lat (młodsi starsi), starsi starsi to osoby w przedziale 75-85, najstarsi starsi: powyżej 85 roku życia. Już samo wyznaczenie etapów późnej dorosłości pokazuje nam, jak długi jest ten czas w życiu człowieka (może obejmować okres nawet 40 lat) i jak bardzo mylące jest opisywanie tego czasu, na wszystkich jego etapach, za pomocą tych samych określeń.
(M) Bardzo mylące, bo psychologia rozwojowa mocno podkreśla zróżnicowanie funkcjonowania osób w późnej dorosłości. I ze względu na etap, na którym dana osoba się znajduje i ze względu na to, że „w miarę upływu czasu ścieżki rozwoju bardzo się różnicują. (…) Sprawność fizyczna i psychiczna, sieć kontaktów towarzyskich i rodzinnych są w późnych latach życia źródłem naszych zasobów, ale poszczególne osoby bardzo się po tym względem różnią.” [2]
(E) Oczywiście, możemy wskazać to, co buduje wspólny mianownik wszystkich etapów późnej dorosłości, to, co różnicuje ten czas od wczesnej lub środkowej dorosłości. Okres późnej dorosłości następuje po latach najaktywniejszych po względem zawodowym i społecznym: rozpoczęcia pracy, założenia rodziny, rozwijania sieci kontaktów społecznych i kształtowania stylu życia, a następnie rozkwitu aktywności zawodowej i pełnego zaangażowania w życie rodzinne. W okresie późnej dorosłości człowiek albo całkowicie wycofuje się z aktywności zawodowej, albo zmienia jej formę, albo ogranicza swoje zaangażowanie. Nieuchronnie postępuje proces biologicznych zmian: pojawiają się zmiany w obrębie tkanek, zmniejsza się szybkość przewodzenia impulsów nerwowych, może postępować proces niszczenia stawów i odwapnienia kości, mięśnie tracą swoją siłę i masę, zmniejsza się ilość wydzielanych hormonów. Z całą pewnością okres późnej dorosłości to czas niekorzystnych zmian w zdrowotnym funkcjonowaniu, które na szczęście, chociażby poprzez zbilansowaną dietę, ruch, regularne badania lekarskie jesteśmy w stanie bardzo wyraźnie spowolnić lub złagodzić. Okres późnej dorosłości to także czas zmian w funkcjonowaniu naszych narządów zmysłów, zmian aktywności dobowej, wreszcie, szczególnie u najstarszych starszych, zmian w zachowaniu, wynikających ze zmian fizycznych. Wiedza o tych możliwych zdrowotnych ograniczeniach jest zresztą powszechna.
(M) Powszechność tej wiedzy może nieść wielorakie konsekwencje: pożądane, bo uwrażliwia na przyszłe dolegliwości, zachęca do profilaktyki, wzmacnia czujność i pozwala na przykład na podjęcie leczenia we wstępnym stadium choroby. Niepożądane: bo wzmacnia spostrzeganie późnej dorosłości jako czasu strat, ograniczeń i cierpienia.
(E) Zawsze poruszało mnie, na jak wiele aspektów społecznego funkcjonowania taki obraz wpływa. Na myślenie samych seniorów o własnych możliwościach, kompetencjach i ścieżkach; na spostrzeganie przez młodsze pokolenia możliwości i kompetencji tychże seniorów oraz, i tutaj stawiam wykrzyknik, na myślenie obecnych młodych o swoich przyszłych radościach, spełnieniach, dobrostanie. „Zwykle nie rozumiemy i nie doceniamy wpływu, jaki ten obraz wywiera na to, jak przeżywamy okres życia, w którym akurat jesteśmy, na poziom naszego optymizmu, na nasze samopoczucie. Jeżeli ktoś ma czarny obraz późnej dorosłości (…), nie jest on dla niego obietnicą, to każdy okres życia, który będzie akurat przeżywał, będzie zabarwiony na czarno, odcieniem desperacji, rozpaczy. Jeżeli natomiast późną dorosłość widzi się jako mogącą przynieść nowe doświadczenia (…) to wtedy ma się poczucie swobody w każdym wcześniejszym okresie życia, umożliwiając doświadczanie tego, co wokół nas, w sposób bezpieczny, pełen zaufania (…)”. [3]
(M) Myślenie o aktywności seniorów kształtuje ważny generacyjny przekaz o wartości wcześniejszych okresów życia. I to kształtuje w sposób, który jest dla mnie pewnym novum. Bo wiedza o tym, że wiek podeszły jest osadzony w osiągnięciach (oczywiście w szerokim tego słowa znaczeniu) poprzednich okresów życia, wydaje mi się w opisie społecznym obecna. Sposób bycia, sposób życia „za młodu” w poważnym zakresie implikuje dojrzałość i starość. Leonardo da Vinci ujął to chociażby tak „Jeśli pojmiesz, że starość ma mądrość za pokarm, pracuj w ten sposób w młodości, by starości twej nie brakło pożywienia”. W XXI wieku opis zależności pomiędzy funkcjonowaniem człowieka na wcześniejszych etapach, a na etapie późnej dorosłości wciąż jest doprecyzowywany i mocno podkreślany. Natomiast dostrzeżenie zależności odwrotnej – wpływu funkcjonującego w danym społeczeństwie obrazu starości na przeżywanie wcześniejszych etapów rozwojowych – jest czymś mniej powszechnym, choć przecież bardzo istotnym. Późna dorosłość, która mogłaby być opisywana jako czas zbierania owoców całego życia, cieszenia się nimi, doświadczania spełnienia i pełni „energetyzuje” wcześniejsze etapy życia, wzmacnia pragnienie ich wysycania, działa jak cenna nagroda, dla której jesteśmy gotowi do zwielokrotnienia wysiłku.
(E) W kontekście tego, o czym Pani mówi, chcę przywołać słowa Antoniego Kępińskiego „Podobnie jak jesień może być najpiękniejszą porą roku, tak i starość może być najpiękniejszym okresem życia, w którym osiąga się życiową mądrość i czuje prawdziwy smak życia, a to, co się w ciągu życia przeżyło, daje poczucie rzetelnego dzieła.” [4] Profesor Kępiński podkreślał także, że inny scenariusz (starość jałowa, bolesna, a nawet tragiczna) także jest możliwy. Ale przyznam, że wizja spełnionej starości, która wzmacnia autentyczność i swobodę doświadczania życia na wcześniejszych etapach edukacyjnych wydaje się być wizją zbyt mało w naszym myśleniu o biegu ludzkiego życia obecną.
(M) Dlatego opisywanie późnej dorosłości jako wartościowej obietnicy, jako czasu, który może być nasycony poczuciem zadowolenia, pogodzenia i harmonii jest ważne – nie tylko dla samych seniorów, ale także dla osób młodszych. I nie tylko w myśl przysłowia „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”, ale także w myśl słów „Trzeba czegoś pragnąć, aby żyć”. [5] Podeszły wiek jako nowa jakość to obraz, który już teraz może wywierać wpływ na nasze samopoczucie i optymizm.
(E) Pojawia się we mnie pokusa, aby zachęcić czytelników do retrospekcji. Farmaceuta dojrzały pyta siebie jakim był przedszkolakiem? Kogo widzi: ciekawego świata malucha, chętnie poddającego się twórczej inspiracji, czy nie podejmującego wyzwań, izolującego się dzieciaka? A jakim byłem w szkole, pyta siebie? Czy lubiłem samego siebie, czy miałem przyjaciół, co myślałem o nauczycielach, jak często podejrzewałem, że się na mnie „uwzięli”? Czy coś zmieniło się na studiach? Czy rozwijałem swoje umiejętności społeczne, czy chętnie pracowałem w grupie, czy moje kontakty towarzyskie, spotkania dawały mi pozytywne informacje na własny temat? A więc retrospekcja. A następnie to pytanie – spychane gdzieś w kąt, a przecież, jak ustaliliśmy, ważne – jaką wizją późnej dorosłości karmię na chwilę obecną swoje samopoczucie, energię, optymizm? Czy wizją osoby całkowicie z pola dzielenia się doświadczeniem wykluczonej, czy wizją aptekarza – mentora? Czy widzę siebie jako osobę, która po zakończeniu kariery odcina się od zawodowej przeszłości, czy jako farmaceutę, który dąży do kontaktu z osobami w różnym wieku i, chociażby w życiu osobistym, garściami czerpie z doświadczeń w pracy z pacjentem? Czy wizją osoby negującej wartościowość wcześniej wykonywanej pracy czy farmaceuty wykorzystującego wieloletnie wdrożenie do pracy rzetelnej i dokładnej chociażby w okazyjnych działaniach wolontariackich. Mam nadzieję, że w kolejnych artykułach poświęconych seniorom wizja podeszłego wieku jako „pociągającej obietnicy” [6] będzie się coraz bardziej urealniać.

Ewa Sitko
Magdalena Bucior
Fot. Fotolia.pl
 
[1] (red.) Anna Izabela Brzezińska „Psychologiczne portery człowieka. Praktyczna psychologia rozwojowa” Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005
[2] (red.) Anna Izabela Brzezińska „Psychologiczne portery człowieka. Praktyczna psychologia rozwojowa” Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005, str. 592
[3] Newman, Newman (1984) Development trought life. A psychological approach. W: (red.) Anna Izabela Brzezińska „Psychologiczne portery człowieka. Praktyczna psychologia rozwojowa” Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005, str. 629
[4] Antoni Kępiński Rytm życia, Kraków 1978
[5] Margaret Deland
[6] Anna Izabela Brzezińska „Psychologiczne portery człowieka. Praktyczna psychologia rozwojowa” Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005
 

Podobne wpisy