|

10.2009 – „Pracuję, bo muszę; pracuję bo chcę? – rzecz o podejściu do aktywności zawodowej.”

październik 2009, nr 38/16 online

PRACUJĘ, BO MUSZĘ; PRACUJĘ BO CHCĘ?

– RZECZ O PODEJŚCIU DO

AKTYWNOŚCI ZAWODOWEJ

     Punktem wyjścia do rozważań na temat podejścia do aktywności zawodowej uczynić chcę słowa umieszczone przez Tadeusza Kotarbińskiego w jego pracy pt „Czyn”:
 
 „Boć przecież prawdą jest niestety, że jeśli potrzeby nasze, pragnienia i upodobania wymagają czynu, wówczas nie ma wyboru między dzielnością, a odpoczywaniem biernym, jest tylko wybór między próbą sił,  a niewątpliwą klęską, między życiem energicznym a życiem w martwocie. Kamienie mogą nie działać, a trwać jednakże i nie mieć się źle. My, ludzie pragnący i świadomi, bierność niewczesną opłacamy bólem, zanikiem lub – co gorsza – upadkiem. I w tym znaczeniu działać musimy."
 
    Z cytowanych słów wyłaniają się najważniejsze pytania , nad którymi zatrzymamy się poniżej. Oto one: po  pierwsze, czy w trakcie naszej aktywności zawodowej zaspokoiliśmy wszystkie nasze potrzeby, pragnienia i upodobania? Po drugie, kiedy aktywność zawodowa przechodzi w pracoholizm? Oraz, czy wewnętrzny  przymus nieustannej pracy poddany jest świadomej refleksji?
 
Pracując dla samych dóbr materialnych, budujemy sobie więzienie.
Zamykamy się w samotni ze złotem rozsypującym się w palcach,
które nie daje nam nic, dla czego warto żyć.
Antoine de Saint-Exupéry
 
     Udzielenie odpowiedzi na pierwsze z postawionych pytań wymaga skupienia uwagi na niezwykle wymagającym  obszarze, jakim są ludzkie potrzeby. Najczęściej cytowanym autorytetem w tej dziedzinie jest Maslow – amerykański psycholog i psychopatolog. To jego teoria potrzeb i wynikająca z niej hierarchia staną się także w tym artykule punktem odniesienia. Najlepszą bowiem  metodą przeprowadzenia autorefleksji na temat osobistych potrzeb jest wiedza na ich temat. Nauki społeczne wskazują generalnie na dwie grupy potrzeb: biologiczne  i psychologiczne. Stopień i wielkość odczuwania potrzeb jest zróżnicowany ze względu na warunki w jakich człowiek żyje.
    Abraham Harold Maslow postawił hipotezę, iż każdy człowiek w swoim działaniu dąży do zaspokojenia wielu osobistych potrzeb. Hipoteza ta nie miałaby tak  wielkiego naukowego znaczenia, gdyby nie dopełnił jej myślą, że potrzeby te tworzą logiczną hierarchię. Powszechnie mówi się o piramidzie potrzeb Maslowa. Na samym dole tej konstrukcji Maslow umieszcza potrzeby fizjologiczne, czyli te, których zaspokojenie jest niezbędne do utrzymania człowieka przy życiu. Zalicza do nich między innymi: pragnienie, głód, sen oraz przedłużenie gatunku. Kolejny poziom piramidy wypełniają potrzeby bezpieczeństwa osobistego i socjalnego. Człowiek pragnie dachu na głową, zdrowia i poczucia braku fizycznego i emocjonalnego zagrożenia. Dalej pojawiają się potrzeby przynależności. Wyrażają się one w pragnieniu miłości, akceptacji, przyjaźni i konieczności porozumiewania się z innymi. Z tych ostatnich wyprowadzone zostają logicznie kolejne potrzeby. Potrzeba szacunku do samego siebie, szacunku ze strony innych ludzi i związana z nimi istotowo potrzeba niezależności. Na szczycie piramidy umieszcza Maslow potrzebę samorealizacji. Jest to potrzeba niezaspokojona – nie jest bowiem istotne jej osiągnięcie – lecz samo do niej dążenie. Jako najważniejsze dążenie wymienia potrzebę rozwoju osobistego, sukcesu i awansu w pracy.
    Pragnienie rozwoju zawodowego będące szczytową potrzebą człowieka wyraźnie koreluje z tematem artykułu. Zachodzi bowiem pytanie, czy w trakcie zawodowego stażu ta potrzeba jest, czy też była realizowana? Na ile zaspokajanie potrzeb niższego rzędu trzyma człowieka tak mocno na uwięzi, że nie pozwala wspiąć się wyżej? Maslow twierdzi, iż zachowanie człowieka jest regulowane przez dwie zasady – zasadę homeostazy i zasadę wzmocnienia. Ta pierwsza odnosi się do potrzeb zakwalifikowanych do niższego rzędu. Człowiek dąży do bycia w równowadze. Braki niezaspokojone tę równowagę naruszają. Potrzeby wyższego rzędu reguluje prawo wzmocnienia. Badania Maslowa pozwoliły mu wyprowadzić tezę, że jeżeli zaspokojone  jest  któreś z wyższych pragnień , to nie nasyca to człowieka. Chce on jeszcze więcej. Nasuwa się w tym miejscu myśl, iż w prawie wzmocnienia bije źródło pracoholizmu. Więcej i więcej staje w szranki z umiarem.

 „Wystarczy tylko przyzwyczaić się do pracy i już bez niej nie można żyć."
Ludwik Pasteur
 
   Temu ogólnemu zdaniu Pasteur ‘a nadaje bardzo konkretny sens Mark Twain pisząc : „Nie ma takiej rzeczy, której nie można by osiągnąć pracą. Nic nie leży poza jej zasięgiem. Złe obyczaje przemienia w dobre, niszczy złe zasady, a odradza dobre. Jest w stanie uczynić z człowieka anioła." My, zadajmy sobie pytanie, czy zawsze tak jest, czy praca bez której  „nie można żyć” przynosi zawsze dobre i tylko dobre skutki.

    Współcześnie, tak w języku naukowym jak i potocznym  opisuje się osobę, który nie może żyć bez pracy jako „pracoholika”. Pierwszy raz w literaturze to określenie zostało użyte przez W. Oatsa w 1971 r. Autor zastosował je  analizując swój  przymus nieustannej pracy. Analiza osobistego stosunku do pracy pozwoliła na wyprowadzenie kilku charakterystycznych cech wyróżniających osoby uzależnione od pracy oraz wskazanie na negatywne skutki wywołane tym uzależnieniem. Zagadnieniem zajmowali i zajmują się również inni badacze. Mimo istotnych równic zgadzają się wszyscy co do jednego – podstawą cechą pracoholików jest duży nakład pracy. W piśmiennictwie przedmiotu rysuje się obraz osoby pracującej wiele godzin, ustawicznie zajętej, zaangażowanej, gnębionej fizycznymi problemami, obsesyjnej, kompulsywnej, ciągle zmęczonej, wysoce zmotywowanej, energiczniej i wytrwałej, optymistycznej, dobrej w formowaniu celów, sztywnej, obawiającej  się porażki, nie mogącej  się zrelaksować, identyfikującej się z pracą, często zmieniającej pracę, skłonnej do szukania bezpieczeństwa i komfortu, depresyjnej, skupionej na sobie, neurotycznej, niecierpliwej, źle zarządzającej czasem, dobrej w racjonalizowaniu przepracowania. Jak widać  zróżnicowanie cech jest bardzo duże. Wyłania się z nich pracoholik jako postać tragiczna lub bardzo dobrze funkcjonująca. Można więc powiedzieć, że nie ma jednego typu pracoholików, lecz jest ich wiele. Niezależnie jednak od tego zróżnicowania pracoholicy zawsze spędzają dużo czasu w pracy, ciągle myślą o pracy i pracują więcej niż oczekuje pracodawca lub wymaga tego sytuacja ekonomiczna.
    Złożoność postawy pracoholizmu wymaga bardzo indywidualnego podejścia do zagadnienia. To każdy farmaceuta indywidualnie musi zadać sobie samemu pytanie o osobisty stosunek do wykonywanej pracy. Jeżeli przyglądając się sobie ustali, że zostały zaspokojone wszystkie jego potrzeby, a przymus wewnętrzny pracy dalej mu towarzyszy, to pojawia się konieczność szukania odpowiedzi na kolejne pytanie o emocje towarzyszące temu przymusowi.

 
„Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za to, co robimy,
ale także za to, czego nie robimy"
                                                                                                                              Jean-Baptiste Poquelin (Molier)

  

   Refleksja nad osobistym podejściem do wykonywanej pracy, wymaga przejrzenia się w „lustrze” badań nad wypaleniem zawodowym. Należy określić poziom wyczerpania emocjonalnego, zadać pytanie o stosunek do pacjentów oraz o poziom satysfakcji osobistej z wykonywanej pracy.
    Źródłem wypalenia (jak podaje literatura) jest najogólniej biorąc konflikt wewnętrzny osoby w obszarze wymagań pełnionej roli społecznej. Dla farmaceutów będzie to zmierzenie się z oczekiwaniami pacjentów i własnymi możliwościami. Szczególnie trudno jest osobom o zaniżonej samoocenie. Dla niej osiągnięcie tzw. sukcesu w pracy jest niezbywalnym warunkiem akceptacji własnej osoby. Wpisując się w zacytowana powyżej myśl należy szukać odpowiedzi na pytanie czego nie robimy w celu zmniejszenia napięcia związanego z wykonywana pracą. Po pierwsze, czy akceptujemy własną niedoskonałość ? Czy mamy zgodę na popełnianie pomyłek? Czy jesteśmy realni w ocenie własnych wpływów? Dążenie bowiem do perfekcjonizmu jest ograniczone zasięgiem wpływu osobistego na otaczająca farmaceutę rzeczywistość. Postawione wyżej znaki zapytania wskazują, że z trzech obszarów determinujących nasze zawodowe funkcjonowanie: obszar pierwszy -cechy osobowościowe, obszar drugi – warunki zewnętrzne i obszar trzeci – własny system poznawczy, tylko ten ostatni tak naprawdę jest areną, na której możemy dokonać największych zmian. W obszarze poznawania należy więc pogłębić własną wiedzę o wypaleniu zawodowym, a następnie z tej zdobytej wiedzy skorzystać.
   Psychologowie wyróżniają trzy fazy wypalenia zawodowego. Faza  pierwsza – jej objawy przypominają skutki zwykłego przemęczenia pracą. Dotknięci nią pracownicy uskarżają się na utratę energii, bóle głowy, drażliwość, bóle kręgosłupa, obniżenie nastroju, bezsenność i ogólne wyczerpanie nerwowe. Objawy te są na tyle  niespecyficzne, że rzadko lekarz pierwszego kontaktu rozpoznaje trudność i kieruje pacjenta do psychologa. Faza druga – to próba umniejszenia problemu.
 
   Autorytet  w dziedzinie wypalenia zawodowego Ch. Maslach wyróżniła 4 kategorie takich reakcji. Po pierwsze dystansowanie się: poprzez odhumanizowanie relacji z innymi, pozbawienie ich cech ludzkich: „ten pacjent jest silnie roszczeniowy” – mówi np. farmaceuta. Inny rodzaj reakcji polega na intelektualizacji, czyli analizowaniu pracy, tylko w kategoriach racjonalnych – „w takich warunkach trudno jest lepiej pracować lub za takie pieniądze nikt nie może wymagać więcej”. Kolejna reakcja polega na izolowaniu sytuacji. Osoba konsekwentnie unika rozmawiania w pracy o sprawach domowych i na odwrót. Postawa taka jest osadzona w niepokoju pomieszania ról i utraty granic. Kolejny  typ reakcji uzewnętrznia się przez wycofywanie się z kontaktu z pacjentem. Może to być unikanie kontaktu wzrokowego, zwiększanie odległości, ale też przedłużanie przerw, spóźnianie się do pracy, czy skracanie do minimum czasu poświęconego pacjentowi. Faza trzecia – cechuje ją trwała zmiana w systemie  postaw i motywacji. Skutki są bardzo poważne i ujawniają się tak w zawodowym, jak i prywatnym życiu. Wymagają interwencji psychoterapeutycznej. Pomoc więc udzielona na wcześniejszych etapach wypalenia może zapobiec pojawieniu się ostatniej fazy. Farmaceuta (także pracownik w każdym innym zawodzie) może wsparcia  udzielać sobie także sam. Należy być odpowiedzialnym nie tylko za działania wobec innych, ale także wobec siebie. Zaniedbania w tym obszarze czynią nas samych winnymi trudności. O czym więc pamiętać należy? Przede wszystkim dbałość o samego siebie, o własne dobro, powinna być dla farmaceuty tak samo istotna, jak dbałość o pacjenta. To zdanie sformułowane na dużym poziomie ogólności ma swój wyraz w bardzo konkretnych postulatach. Oto pierwszy z nich: Ustalaj realistyczne cele, tak w stosunku do siebie, jak i zewnętrznej rzeczywistości. Czynność , tylko pozornie bardzo prosta. Praktyka życia wskazuje jednak, że często zadania, jakie przed sobą stawiamy  są niemożliwe do zrealizowania. Pojawia się rozdźwięk  między chcę, a mogę, który czyni z pracy przestrzeń udręki, a nie rozwoju.
   Drugi postulat brzmi: rób te same rzeczy w inny sposób. To zdanie, to zawołanie przeciw rutynie. Rutynie, która osłabia ostrość widzenia. Czas spędzony w pracy czyni nudnym i miałkim. Trzeci, kieruje uwagę w stronę racjonalnego podchodzenia do wysiłku – rób przerwy w pracy, odpoczywaj i relaksuj się rozwijając swoje zainteresowania  pozazawodowe. Kolejny wzywa do właściwej perspektywy – traktuj sprawy mniej osobiście  i podkreślaj pozytywne strony każdej sytuacji. Poznaj siebie – kolejny postulat, a na co dzień najważniejszy – pamiętaj o dekompresji. Niech słowo z  języka zawodowego  płetwonurków nie zwiedzie  farmaceutów. Jest użyte bardzo celowo i odnosi się do przejścia z przestrzeni pracy w przestrzeń domową. Powszechnym jest  staranie, aby stało się , to jak najszybciej. Jednak szybkie „wynurzanie” wcale nie gwarantuje zdrowia – wręcz przeciwnie.
   Odpowiedzialny stosunek do własnej pracy (badania stwierdzają, że poświęcamy jej 1/3 naszego życia)powinien zmobilizować pracownika do świadomego zarządzania czasem powrotu do domu. Literatura przedmiotu podaje propozycje, zachęca choćby  do zmiany trasy, która wracamy z pracy, czy zatrzymaniu się na parę minut w parku, na skwerze. Zachęca do wstąpienia do kawiarni czy herbaciarni na filiżankę aromatycznego napoju i wypicie go bez pośpiechu. Jak widać nie są to czynności wymagające wielkich zabiegów organizacyjnych, wymagają tylko zmiany nastawienia psychicznego.
    Ten rodzaj zmiany jest kluczowy dla całego procesu świadomego zarządzania własną aktywnością zawodową i pozwala znaleźć odpowiedź na pytanie: pracuję, bo chcę czy pracuję, bo muszę?

mgr Ewa Sitko
wykładowca w programie Pharmassist
 
Fot. Fotolia

Piśmiennictwo:
1.    Guerreschi Cesare, Marazziti Mario : Nowe uzależnienia. – Kraków : Wydawnictwo Salwator, 2005. – S. 119-155 : Uzależnienie od pracy
2.    Hartley Mary : Stres w pracy. – Kielce : Wydawnictwo Jedność, 2005. – S. 44-58 : Powody stresu w pracy
3.    Retkowski Sylwiusz : Pracoholizm – próba teoretycznego zdefiniowania zjawiska // W: Osobowość a procesy psychiczne i zachowanie / red. Bogdan Wojciszke, Mieczysław Plopa. – Kraków : Oficyna Wydawnicza "Impuls", 2003. – S. 313-342
4.    Schultz Duane P., Schultz Sydney Ellen : Psychologia a wyzwania dzisiejszej pracy. – Warszawa : Wydawnictwo Naukowe PWN, 2002. – S. 449-450 : Pracoholizm
5.    Bernstein Albert J. , Rozen Sydney Craft : Trudni współpracownicy. – Gdańsk : Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2003
 

Podobne wpisy