wrzesień 2012, nr 73/51 online
(E) Kiedy pierwszy raz poproszono mnie Pani Magdo, o spotkanie z farmaceutami w ramach programu Pharmassist, to byłam przekonana o jego okazjonalnym charakterze. Miałam odnieść się do relacji farmaceuta – pacjent i wesprzeć aptekarzy w jej budowaniu. Mijają kolejne lata, a znajomość z farmaceutami nie tylko się nie zakończyła, ale mam wrażenie, że się rozwija. Wprawdzie nie są to już bezpośrednie spotkania, lecz rozgrywające się na łamach Aptekarza Polskiego, ale dla mnie równie ważne. Doświadczam wciąż nowych aspektów pracy aptekarzy i z satysfakcją przyjmuję możliwość ich omawiania.
Zbliża się, jak co roku, Dzień Aptekarza. Chciałabym, aby artykuł, który ukaże się w tym czasie, był prezentem dla farmaceutów. Czym, według Pani, jaką istotną myślą możemy obdarować aptekarzy w dniu ich święta? Co będzie ważne dla nich w tym dniu, ale i równocześnie będzie miało ponadczasowy charakter?
(M) Myślę, że należałby porozmawiać o radości, ale nie o radości w ogóle, lecz o radości pracy. Przypomina mi się zdanie gdzieś zasłyszane: „Nie ma pracy, która nie zawierałaby w sobie radości, tajemnic i zachęty”. Postawmy więc sobie pytania: gdzie w pracy aptekarza wybrzmiewa radość, jaka jest w niej ukryta tajemnica (bo ona może zachęcać do rozwoju) i gdzie bije źródło inspiracji i zachęty do wykonywania zawodu? Tak postawione pytania wiodą mnie na drogę dociekania o sens wykonywanej pracy.
(E) Jeżeli tak ujmiemy przedmiot naszej rozmowy, to myślę, że warto przywołać myśl wybitnego wiedeńskiego lekarza psychiatry i filozofa Viktora Frankla. Na jednym z kongresów filozoficznych [1] wygłosił on znamienny odczyt zatytułowany „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Jedno z mocniejszych zdań tego wystąpienia brzmi: „Ja zaś powiedziałbym, że tym, czego człowiek rzeczywiście chce, jest ostatecznie nie szczęśliwość sama w sobie, lecz podstawa tej szczęśliwości” [2]. Parafrazując ja zaś powiedziałabym, że tym, czego farmaceuta chce, jest nie szczęśliwość, radość sama w sobie, lecz podstawa tej szczęśliwości. Według Viktora Frankla, jeżeli dana jest człowiekowi ta podwalina, to szczęście i radość „zjawią się same z siebie” [3].
(M) Czy dobrze rozumiem (myślę o tytule odczytu Viktora Frankla), że ta podwalina, ta skała, na której trzeba budować, to uświadomiony sens własnego życia?
(E) Odpowiedzią, Pani Magdo, niech będą ponownie słowa przywoływanego dzisiaj autorytetu: „Otóż człowieka nie przenika najgłębiej i do końca ani dążenie do mocy, ani do przyjemności, lecz dążenie do nadawania sensu” [4]. Osobiste doświadczenia Frankla (był więźniem obozów Auschwitz i Dachau) pozwoliły mu na zbudowanie przekonania, że człowiek jest szczęśliwy doświadczając sensu i dążąc w życiu ku wartościom. Sens życia „jest skutkiem realizowania wartości, które są poza człowiekiem, wykraczają poza jego jednostkowe cele i potrzeby, są czymś innym niż samorealizujący się człowiek (…)" [5]. Mówi on także, że poczucie sensu ujawnia się w osobowym spotkaniu z drugim człowiekiem.
(M) W takim razie – właśnie w pracy aptekarza znajduję to, co nazywać można urzeczywistnianiem wartości mocno zwróconych ku drugiemu człowiekowi. Dyskusja na temat tego, co wartościowe, ma charakter absolutnie ponadczasowy i jest tak rozległa, łączy tak wiele wątków, że nie sposób byłoby odnieść się w jednym artykule do całości zagadnienia. Dlatego myślę, że warto zatrzymać się na jednej (wybranej spośród wielu) wartość i wskazać drogi, na których aptekarz ją realizuje. Warto również podjąć próbę przyjrzenia się temu, jak w codziennym kontakcie z pacjentem realizowanie wartości nadaje sens pracy, a nawet więcej – życiu i jak czerpana z tego radość otwiera człowieka na tajemnicę i umacnia do dalszego działania.
(E) Odpowiedzialność. To wartość, o której chciałabym, abyśmy porozmawiały. Należy ona do grupy wartości absolutnych, to znaczy takich, które istnieją niezależnie (na ich istnienie nie ma wpływu indywidualne przeżywanie wartości) oraz są trwalsze, większe i bardziej znaczące od wszystkich innych wartości przejawiających się w świecie. O farmaceucie na pewno można powiedzieć, że jest odpowiedzialny.
(M) Myślę, że użytecznym dla naszej rozmowy będzie przyjrzenie się aptekarskiej odpowiedzialności w różnych wymiarach i w różnym czasie. Historycznie omawiana wartość wyrażała się na pewno w trosce o ojczyznę, także tę małą, lokalną. Na kartach historii bez trudu można znaleźć wiele przykładów takiej właśnie odpowiedzialności. Na łamach Aptekarza Polskiego bardzo adekwatnie ujął to zagadnienie dr n. farm. Maciej Bilek, nadając cyklowi własnych artykułów wspólny tytuł „Aptekarz – burmistrz, aptekarz – prezes, aptekarz – konspirator” [6]. Pełnienie tych różnych funkcji było możliwe nie tylko ze względu na doskonałe wykształcenie, ale przede wszystkim z powodu cech, które aptekarza wyróżniały. Na pewno na pierwszy plan wysuwa się uważność na drugiego człowieka i wypływająca z niej zdolności do empatii. Aptekarzowi – burmistrzowi taka perspektywa pozwalała dostrzec potrzeby społeczne i pracować na rzecz ich spełnienia. Nie bez znaczenia jest w tym aspekcie wspomnienie o niezawodności i podporządkowanej jej staranności, wpisanych w kondycję aptekarza. Odpowiedzialność realizowana na tych drogach dawała ludziom, którzy wybierali farmaceutę na burmistrza, poczucie pewności, że podejmowane działania zostaną jak najrzetelniej dla dobra publicznego wykonane.
Aptekarzowi – prezesowi odpowiedzialność pozwalała przewodniczyć różnym instytucjom, stowarzyszeniom i fundacjom, skutecznie wykorzystywać potencjał zaangażowanych osób, trafnie rozpoznawać potrzeby lokalnej społeczności i określać nowe zadania. Aptekarz – konspirator – nie sposób pominąć roli farmaceutów np. w ruchu oporu w czasie II wojny światowej. Aptekarze często sami stawali do walki lub wspierali lokalne oddziały partyzanckie – prowadzili szkolenia sanitarne, udzielali walczącym pomocy medycznej, przekazywali materiały opatrunkowe i leki. Ich wewnętrzna zdolność do odpowiedzialności była w tym kontekście wzmocniona jeszcze innymi wartościami idealnymi: prawością i wiernością.
(E) Słyszę wypowiedziane przez Panią wielkie słowo – wierność i zadaję sobie pytanie, gdzie dzisiaj, w czasie wolnym od wielkich, tragicznych doświadczeń i wyborów, aptekarze mogą praktykować wierność? Gdzie urzeczywistniają prawość i najbardziej obecną w naszych rozważaniach – odpowiedzialność?
(M) Urzeczywistnianie wartości „zwróconych ku drugiemu człowiekowi” odbywa się niezależnie od warunków. Właśnie ich fundamentalną cechą jest ta niezawisłość, całkowita niezależność od okoliczności i stosunków, z jakimi jest połączona. Odpowiedzialność wyraża się współcześnie poprzez staranność, niezwykłą, przysłowiową już dokładność, rzetelność i sumienność.
W aptece bardzo mocno wyraża się gotowość do rozwiązywania problemów pacjenta ze szczególną troską. Często jest to troska równa tej, z jaką rozwiązujemy własne, osobiste problemy. Trudno o wyraz większej odpowiedzialności. Dzięki tej postawie aptekarz służy pacjentowi, współtworzy drogę jego leczenia i wspiera go.
(E) Jeżeli odniesiemy się do przywoływanej już definicji sensu, to można powiedzieć mocno, że odpowiedzialny farmaceuta doświadcza sensu w swojej pracy. To ważna i radosna konstatacja. Praca pozwalająca doświadczyć radości poprzez doświadczenie sensu staje się ze wszech miar pożądana, przede wszystkim dlatego, że sensu nie można od nikogo otrzymać, sens trzeba znaleźć. W tym miejscu stajemy przed tajemnicą: jak szukać? Frankl twierdzi, że kompasem na drodze poszukiwania sensu jest sumienie. Mocno akcentuje, że człowiek sumienia jest tym, który do tajemnicy sensu może dotrzeć. Myślę, że o farmaceutach można z przekonaniem powiedzieć, że są ludźmi sumienia. Ich codzienne spotkania z bólem, cierpieniem, niepokojem, często biedą uwrażliwiają sumienie i pozwalają wewnętrznym, czułym uchem usłyszeć potrzeby każdego z pacjentów lub współpracowników.
(M) Mówiłyśmy już o radości, którą niesie praca farmaceuty. Jest radosna, ponieważ jest w niej sens. Wspomniałyśmy o tajemnicy. Ona ukrywa się w czymś tak niedotykalnym, niematerialnym jak sumienie. Gdzie, a może w czym tkwi zachęta? Oczywiście myślę o tym, co zaciekawia, inspiruje i wzywa do rozwoju.
(E) Na pewno inspirujący do nowych rozwiązań, szczególnie w obszarze odpowiedzialności, jest każdy pacjent. Jego odrębność nie pozwala na rutynę.
W ciągłej gotowości utrzymują współpracownicy. Są ustawicznie w tyglu życia. Współpraca, tworzenie zgranego i skutecznego zespołu jest nie lada wyzwaniem. Nie pozwalają również farmaceutom zatrzymać się ustawodawcy. Proponowane przez nich ciągle nowe rozwiązania są obligacją albo do praktycznego wdrażania, albo do kontestacji.
(M) „
Nie ma pracy, która nie zawierałaby w sobie radości, tajemnic i zachęty”. Zamykając naszą rozmowę pragnę więc w imieniu Pani, Pani Ewo, oraz własnym złożyć wszystkim aptekarzom i farmaceutom życzenia dostrzegania na co dzień tych wartości i doświadczania poprzez nie sensu swojej pracy.
Ewa Sitko
Magdalena Bucior
Odnośniki:
[1] Odczyt publiczny w ramach XIV Międzynarodowego Kongresu Filozoficznego (Wiedeń 1968)
[2] Tamże
[3] Tamże
[4] Tamże
[5] Dr Małgorzata Opoczyńska w artykule „Sens istnienia” Adama Szostkiewicza, Poradnik Psychologiczny Polityki Wydanie Specjalne 1/2009
[6] Aptekarz Polski 2009