|

09.2009 – „Aptekarz – misja czy zawód?”

wrzesień 2009, nr 37/15 online
 
APTEKARZ – MISJA CZY ZAWÓD?
 
PYTANIA O TOŻSAMOŚĆ
 „Wszyscy ludzie sukcesu mają jedną wspólną cechę:
absolutne poczucie misji”.
Hilary Hinton
 
     Kim jesteś farmaceuto? – to pytanie padało wielokrotnie podczas spotkań z farmaceutami. Szkolenia, które mam przyjemność prowadzić w programie PharmAssist dostarczają bogatego materiału wyjściowego. Teraz czas na podsumowanie i uogólnioną refleksje.
    Wstępna analiza wypowiedzi pozwala stwierdzić, że ich treść skupia się wokół odpowiedzi na kilka szczegółowych pytań (nie zawsze zadanych wprost). Pytań nie tylko „kim jestem?”, ale również „jaki jestem?” oraz „kim jestem dla pacjentów?” i „kogo chcą we mnie ujrzeć?” Te pytania należą do kluczowych w obszarze szukania wykładników tożsamość. Tożsamości tak prywatnej jak i zawodowej. Przemyślenia farmaceutów dostarczają interesującego materiału do refleksji na temat procesów tożsamościowych.
 
Kim jestem i jaki jestem?
 
       Spotkanie z samym sobą, to audiencja, na którą każdy powinien znaleźć czas. Określenie nas samych, opisanie dla samego siebie cech wyznaczających naszą wyjątkowość to proces wymagający świadomej refleksji. Podjęcie próby określeniach, co jest dobre lub wartościowe, co trzeba  lub powinno się uczynić, lub dalej – co pochwalam, a co odrzucam nie jest aktem jednostkowej refleksji. Dane na własny temat gromadzimy i przetwarzamy przez całe życie. Źródłami informacji jest obserwacja własnego zachowania i jego następstw, przyglądanie się innym ludziom i porównywanie się z nimi. Jesteśmy też bardzo otwarci na opinie innych na nasz temat.     Doświadczanie poczucia tożsamości odbywa się w czterech obszarach: poczucie odrębności, poczucie identyczności, poczucie ciągłości oraz poczucie integralności. To pierwsze informuje osobę o istnieniu wyraźnej granicy między nią, a drugim człowiekiem. Ta odrębność nie dotyczy tylko fizyczności (jest ona oczywista), ale przede wszystkim psychicznej wyjątkowości. Drugi obszar wyraża się w przekonaniu, iż „to też ja” niezależnie od tego, jaką w danej chwili pełnię rolę i jak zachowuję się w danej sytuacji. Kolejny aspekt, to poczucie ciągłości, które pozwala ująć swoje życie w perspektywie czasu, a więc dostrzegać siebie jako zmieniającą się całość, widzieć podobieństwa i różnice  w swoim sposobie działania, ale co niezwykle istotne, poczucie ciągłości daje możliwość wyodrębnienia tego, co stałe, charakterystyczne tylko dla danej osoby. Ta niepowtarzalność ujawnia się również  w poczuciu integralności rozumianym jako przeświadczenie „to zawsze ja” niezależnie od tego jak różne są zadania, które przypada nam realizować. Uogólniając tożsamość „w ujęciu subiektywnym łączy się z poczuciem tożsamości oraz jej samoświadomością, gdzie ważne są treści wewnętrzne jednostki, takie jak rozwiązywanie konfliktów czy realizacja zadań sobie postawionych”.
    Farmaceuci podejmując próbę odpowiedzi na pytania, kim jestem i jaki jestem (formułując swoje poczucie tożsamości), wskazują, iż najważniejszą cechą, która ich opisuje jest empatyczność. Mówią, że bliskie jest im stawianie się w sytuacji pacjenta, „chodzenie w jego butach”. Ta zdolność to znacznie więcej niż współczucie – zakłada rozumienie stanu pacjenta i wprowadza szerszy kontekst psychologiczny. Wielu spośród rozmówców podkreślało swoją koncentrację na pacjencie, pozostawanie z nim w kontakcie, stawianie sobie pytań na które pacjent chciałby usłyszeć odpowiedź i udzielanie tej odpowiedzi. Dalej aptekarze mówią o sobie, że są dobrymi słuchaczami. Wiedzą, że jeśli człowiek mówi więcej niż słucha, to znaczy, że mówi za dużo. Dzielą się również  przekonaniem o ważności takiej umiejętności jak prowadzenie rozmowy – to integralna składowa umiejętności aktywnego słuchania. Praktykowanie tych  kluczowych dla aptekarza umiejętności wymaga jeszcze jednego istotnego warunku – bardzo wysokiego poziomu dyscypliny wewnętrznej. Często więc w wypowiedziach pojawia się cecha rzetelności, bez której to cechy wykonywanie zawodu farmaceuty wydaje się wręcz niemożliwe. Odpowiedzialność, którą ponoszą za zdrowie pacjenta wręcz taką cechę osobowości wymusza. Oprócz tych cech aptekarze przywołują spostrzegawczość i podzielność uwagi. Mówią o sobie również, iż muszą mieć dobrą pamięć – ich profesja wymaga ciągłego dokształcania i podnoszenia kwalifikacji.
    W kontekście tego, co wyżej zasygnalizowane, spróbujmy odnieść się do myśli zawartej w tytule „czy farmaceuta, to zawód czy powołanie?” Na pytanie, „kim jesteś?” odpowiedź pada bez wahania – farmaceutą. Identyfikacja z wykonywanym zawodem jest składnikiem tożsamości społecznej. Wysoki stopień identyfikacji zawodowej ma szczególne znaczenie w zawodach zaufania społecznego, do których niewątpliwie należy zawód aptekarza. Kolejne pytania o znaczenie tego faktu ujawniają dopiero, że to misja zawodowa koncentruje myśl i działanie farmaceuty na roli i wkładzie, jaki wnosi w życie innych ludzi. Stad opisując siebie samych, określając osobistą tożsamość farmaceuci tak wielką wagę przywiązują do cech, które pozwalają im służyć pacjentowi. Nieść mu pomoc i czerpać z tego satysfakcję. Misja jest wewnętrzną świadomością osoby, jest tym, czemu chce się ona poddać. Bez tej wewnętrznej decyzji, realizowania się zawodowo mając na uwadze dobro innych, wykonywanie każdego zawodu będzie wyłącznie pasywne. Radość płynąca z wykonywania własnego zawodu, z poczuciem misji jest implikacją podjętej decyzji, jest „wisienką na torcie”, która jest niedostępna dla tych, którzy takiego poczucia misji nie mają.   
 
Kim jestem dla pacjentów oraz kogo chcą we mnie ujrzeć?
 
     Gdy chodzi o to, kim aptekarz jest dla pacjenta, to farmaceuci podają kilka określeń. Mówią – jesteśmy sprzedawcami (to najbardziej nacechowane przykrością stwierdzenie), jesteśmy doradcami (przed i po wizycie u lekarza) oraz powiernikami (ta funkcja to największe wyzwanie). Interesująca jest bardzo odpowiedź na drugie pytanie. Uogólniając wypowiedzi można stwierdzić, że wszyscy pacjenci chcą spotkać w aptece kogoś, kto ich zrozumie. Ci, których interesuje tylko cena leku i za cel stawiają sobie jak najtańsze zrealizowanie recepty, oczekują od farmaceuty zrozumienia dla swojej trudnej sytuacji finansowej. Ci, którzy chcą aby im doradzać, oczekują zrozumienia dla swojej niechęci chodzenia do lekarza, lub niechęci przestrzegania jego zaleceń. Ostatnia kategoria pacjentów to Ci, którzy oczekują zrozumienia siebie jako osoby. To najczęściej ludzie starsi i samotni  – apteka jest dla nich miejscem, gdzie mogą na sobie skupić uwagę, gdzie ich choroby są ważne i jest ktoś, kto może z nimi na ten temat porozmawiać.

    Jeżeli pacjenci oczekują od farmaceutów zrozumienia, to warto poświęcić parę słów na refleksję nad tym procesem. Zrozumienie drugiego człowieka jest aktem bardzo złożonym. Rozum, rozumienie, zrozumienie czyli użycie rozumu – to czynność racjonalna i umysłowa. Jako taka powinna być dostępna każdemu, kto jest sprawny intelektualnie. Praktyka życia dowodzi jednak, że nie można dać się zwieść myśli wynikającej z analizy słowa. Akt zrozumienia drugiej osoby ma bowiem charakter holistyczny. Angażuje tak intelekt osoby, od której oczekuje się zrozumienia, jak i jej intuicję. Badania nad faktem rozumienia, jak również potoczne doświadczenie, pozwalają  stwierdzić, że jest to wydarzenie doświadczane na kontinuum od  „całkowitego braku zrozumienia” po  „pełnię zrozumienia”. Podobna rozpiętość cechuje przeżywanie poczucia bycia rozumianym. Jak istotne jest to doświadczenie dla człowieka wiemy odnosząc się do naszych osobistych doświadczeń. Do jednych z najboleśniejszych należy przeżycie braku zrozumienia. Szczególnie boleśnie dotykające wtedy, kiedy osoba doświadcza  rozczarowania, jeżeli wcześniej miała poczucie „bycia rozumianym w pełni” i nagle spotyka się z „totalnym brakiem  zrozumienia”.  W aspekcie relacji z pacjentem należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną umiejętność. Nie wystarczy bowiem zrozumieć, należy jeszcze posiadać zdolność wyrażania tego faktu. Te dwie umiejętności nie zawsze idą równolegle. Farmaceuci mówiąc o oczekiwaniach wobec siebie, zwracali uwagę na niebezpieczeństwo „nadmiernego rozumienia” pacjenta. Narastanie emocji, eskalacja przywiązania pacjenta do farmaceuty – budzi niepokój. Pojawia się pytanie, jak spełnić oczekiwania pacjenta – rozumieć go „w pełni” i równocześnie chronić siebie przed jego „zaborczością”? Na to pytanie nie można odpowiedzieć w ramach artykułu. Realizowanie takiego zadania wymaga ulepszania opisanych umiejętności za pomocą odpowiednich ćwiczeń. Na warsztatach, kursach (dla osób wykonujących zawody społecznie służebne), ludzie uczą się przede wszystkim w sposób przyjazny i bezpieczny dla siebie wyrażać zrozumienie.
    Rozważania na temat istoty aktu zrozumienia są tylko tłem dla dalszych refleksji na temat tożsamości osobistej i zawodowej farmaceuty. Bardzo jasno związek miedzy jedną i drugą opisuje Erik Erikson. Wypowiadając się na temat tożsamości stwierdza: „tożsamość to poczucie, że jest się kimś szczególnym, a jednocześnie zintegrowanym w obrębie społecznego układu odniesienia, w którym się odgrywa określoną rolę. Mówiąc inaczej, tożsamość odnosi się do przypisania jednostce przez jej otoczenie społeczne pewnych cech, pozwalających na jej identyfikację. Nasza zawodowa tożsamość sprawia, że myślimy o sobie w konkretny sposób, pracujemy oraz opowiadamy swoją historię zawodową innym. Związek pomiędzy tym, kim jesteśmy i co robimy, powstawał wiele lat na podstawie różnych osobistych doświadczeń, wniosków i analiz.”
    Zatem, czy o pracy farmaceuty można powiedzieć, że to jest misja? Tak, ale tylko wtedy, kiedy sam farmaceuta potraktuje swoją pracę jako spełnianie misji. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że nikt nie rodzi się z genetycznymi uwarunkowaniami do wykonywania jakiegoś zawodu. Ale z równą pewnością można stwierdzić, że człowiek sam na drodze własnych decyzji i wysiłków wybiera zawód, który będzie wykonywał i podejmuje decyzje o tym, jak go będzie wykonywał. To my kształtujemy nasze zainteresowania, nasze kompetencje, nasze podejście do pracy. W każdym zawodzie powinno wybrzmiewać takie samo powołanie: wykonywać swoją pracę, jakakolwiek by ona nie była, z pełną pasją, zaangażowaniem i energią.


Krótka opowieść – tytułem podsumowania.

     Był kiedyś człowiek, który był portierem. Był doskonały. Skupiał się na ludziach, był uważny i dokładny. Potem został elektrykiem. Wszyscy przychodzili do niego, bo dogadywał się z każdą maszyną elektryczną. Potem został sprzedawcą, który w pełni angażował się w swoją pracę. Teraz jest szefem zespołu obsługi klienta. W każdym z tych zawodów wyróżniał się i był lepszy od ludzi, którzy pracowali znacznie dłużej niż on. Do każdego z nich wnosił energię, skupienie i oddanie. Powołanie nie jest w zawodzie, który wykonuje, jest w nim jako osobie.

mgr Ewa Sitko
wykładowca w programie Pharmassist

Fot. Fotolia.com

Piśmiennictwo
1.    Bittner, Barbara Wprowadzenie do etyki zawodowej : podręcznik / Barbara Bittner, Jerzy Stępień. Poznań : 2000.
2.    Jackson, Jennifer Biznes i moralność / Jennifer Jackson ; Fundacja Edukacyjna Przedsiębiorczości. Warszawa : Wydaw. Naukowe PWN, 1999.
3.    Konstańczak, Stefan Odkryć sens życia w swej pracy : wokół problemów etyki zawodowej; Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Słupsku. Słupsk : IF WSP, 2000.
4.    Płocka, Jadwiga  Kultura zawodu / Jadwiga Płocka.  Toruń : Centrum Kształcenia Ustawicznego, 2003.
Zagadnienia etyki zawodowej : praca zbiorowa / pod red. Artura Andrzejuka.  Warszawa : Navo, 1998
 

Podobne wpisy