|

08.2012 – „Jak zachować energię w sytuacjach rutynowych?”

sierpień 2012, nr 72/50 online
 
(E) Podczas powakacyjnych powrotów do pracy pojawia się pytanie sposób zatrzymania w sobie energii, którą skrzętnie gromadzimy w trakcie urlopowych wyjazdów. Pytanie to wybrzmiało mi bardzo mocno, kiedy w zaprzyjaźnionym gronie brałam udział w spotkaniu podsumowującym letnie wypoczywanie.
Rozmowy krążyły wokół dwóch słów, powiedziałabym słów-kluczy: entuzjazm i rutyna. Zastanowiło mnie, że słowa te stawiano na przeciwległych biegunach. Przy czym pierwsze zawsze miało pozytywne zabarwienie, a drugiego należało się wstydzić. Chciałabym zaprosić w związku z tym Panią do rozmowy na temat tych słów, a raczej na temat rzeczywistości, która pod nimi się kryje. Pytam, czy rutyna zawsze powinna nas niepokoić?
(M) Słowa kształtują rzeczywistość. Już od lat prowadzi się eksperymenty na temat tego, w jaki sposób język kształtuje funkcjonowanie, w tym na przykład spostrzeganie. Kiedy myślę rutyna, w mojej głowie jako pierwsze pojawiają się skojarzenia: nuda, monotonia, działanie automatyczne, działanie bezrefleksyjne. Ale za chwilę przypominam sobie, że słowa rutyna używamy także na określenie czyjejś szczególnej sprawności i doświadczenia. Na przykład siedząc na fotelu dentystycznym (każdy z nas przyzna, że to miejsce ma swoją specyfikę) z ulgą definiuję tak czynności, które zaraz względem mnie będą wykonywane, ponieważ dzięki temu mam poczucie przewidywalności, a po drugie utwierdzam się w przekonaniu, że specjalista, który mnie leczy opanował te czynności do perfekcji. Rutyna określa w tym przypadku działanie wyjątkowo sprawne dzięki wielu powtórkom i ćwiczeniom, a także częstemu ocenianiu osiąganych rezultatów (warto dostrzec, że w tym momencie bezrefleksyjność i automatyzm przeciwstawiamy wcześniejszym ewaluacjom i analizom).
(E) Słownikowe definicje rutyny pokrywają się z Pani skojarzeniami. Z jednej strony bowiem rutyna to „biegłość w czymś nabyta przez długą praktykę”, a z drugiej – „postępowanie lub wykonywanie jakichś czynności według utartych schematów”. O ile pierwsza część opisu nacechowana jest pozytywnie (co szczególnie wyraża się w słowie biegłość), o tyle działanie według schematu wpisuje się w sztywność myślenia i budzi niepokój. Ponawiam i rozszerzam pytanie, Pani Magdo, czy rutyna powinna nas niepokoić i czy my sami mamy wpływ na jej przeżywanie (z entuzjazmem) jako biegłości w zawodzie?
(M) Tak, mamy wpływ. To my decydujemy o tym, jakie znaczenie nadamy słowu rutyna. Kluczowe wydaje mi się tutaj poczucie komfortu psychicznego podczas wykonywania jakichś czynności. Przewrotnie więc można stwierdzić, że rutyna jest nacechowana emocjami. Kiedy są to emocje negatywne (znudzenie, poczucie jednostajności, czasami poczucie braku energii i wypalenia) chętnie pozostajemy przy słowie rutyna rozumianym jako automatyzm w działaniu, praca według utartych schematów, praca mało twórcza. Kiedy zaś są to emocje pozytywne (poczucie mistrzostwa, poczucie dobrze wykorzystanego czasu oraz przydatności i skuteczności) szukamy innych znaczeń – mistrzostwo, doświadczenie, wiedza.
(E) Ale gdzie przebiega cienka granica, która decyduje o zadowoleniu z własnego doświadczenia i sprawności, granica, która rozdziela bezmyślny automatyzm od mistrzostwa?
(M) W mojej opinii istotne znaczenie ma tutaj właśnie poczucie przydatności, wykonywania pracy, która, w tym bardzo osobistym odbiorze, jest potrzebna i służy wyższym celom oraz równocześnie odpowiada naszemu osobistemu powołaniu. W swojej piramidzie potrzeb Abraham Maslow zaznaczył, że w sytuacji komfortowego zaspokojenia potrzeb bytowych i podstawowych potrzeb emocjonalnych (bezpieczeństwa, miłości), to właśnie wykonywanie działań na rzecz innych (dla wielu wpisuje się to w obszar samorealizacji) przynosi zadowolenie i satysfakcję.
(E) Jeżeli więc aptekarz zdefiniuje swoją pracę jako działanie na rzecz pacjenta i udział w procesie leczenia łatwiej będzie mu w swoich działaniach dostrzegać celowość i mistrzostwo. Czas wakacyjnego wypoczynku pozwala z całą pewnością na szersze spojrzenie na wykonywaną pracę i sprzyja odczytaniu rutyny na nowo, ucieszenia się nią, dostrzeżenia jej walorów. W tym kontekście nie bez znaczenia jest podglądanie rutyny innych. Wakacyjne podróże stwarzają okazję do zaznajomienia się z zasadami funkcjonowania aptek w innych krajach europejskich. Aptekarze – tym razem często w roli pacjentów – mogą bezpośrednio przekonać się, jak funkcjonują inne rozwiązania. To „podglądanie” może wnieść ożywczy powiew po powrocie do pracy. Przyglądanie się innym, adaptowanie cudzych rozwiązań podwyższa naszą biegłość zawodową i daje poczucie satysfakcji. Myślę, że z takiego uważnego patrzenia na innych zrodziły się pomysły zmian (powszechnie w Polsce dostrzegane), zarówno w urządzeniu aptek, jak i we wprowadzanym, oprócz leków, asortymencie.
(M) Zastanawiam się, co mógł podpatrzeć polski farmaceuta na przykład w aptekach we Francji, Hiszpanii czy Portugalii? Na ile wakacyjne obserwacje mogą być dla niego inspiracją do zmian we własnej aptece, a na poziomie samorządów aptekarskich – w całym systemie opieki farmaceutycznej? Na ile wracając po urlopie do wypracowanych przez lata dobrych rozwiązań, tej swoistej dobrej rutyny, mogą ją rozwijać i ubogacać?
(E) Podejrzewam, że na przykład brak szyb oddzielających aptekarza od pacjenta jest wynikiem takiego przeniesienia. Pojawienie się w aptekach dermokosmetyków może być wynikiem podpatrywania Francuzów. Dane statystyczne wskazują, że we Francji dział ten jest obdarzany przez farmaceutów dużą uwagą. Podkreślają oni, że sprzedaż dermokosmetyków wyraźnie zwiększa dochód apteki. Myślę również, że wkrótce coraz częściej w polskich aptekach pojawiać się będą (wiele europejskich aptek je posiada) dodatkowe odrębne pomieszczenia, w których udziela się indywidualnych porad.
(M) Podpatrywać można również wygląd witryn aptecznych, inspirować się sposobem prezentowania leków, funkcjonowania aptek w środowisku lokalnym i wieloma jeszcze innymi przejawami działań, ale… Jak zwykle pojawia się jakiś niepokój. Słyszę go w pytaniu: czy każdy człowiek, każdy farmaceuta kumuluje w czasie wakacji energię, która później pozwoli mu z pasją pracować? Jeżeli tak lub jeżeli nie, to od czego to zależy?
(E) Carl Rogers [1] opisuje czynnik osobowości, który może mieć w tym wypadku istotne znaczenie. Nazywa go otwartością na doświadczenie. Twierdzi on, iż osoba posiadającą tę cechę jest świadoma własnych uczuć i postaw, ale również wyraźnie dostrzega rzeczywistość istniejącą poza nią. Konsekwencją jest brak sztywności i prawdopodobieństwo harmonijnych, spójnych i uspołecznionych działań. Nowe rozwiązania dla starych problemów dostarczają takiej osobie zadowolenia. To ostatnie zaś pozwala wchodzić w codzienność z dobrą energią.
 
(M) Jak ważna jest ta dobra energia usłyszałam ostatnio podczas rozmowy ze znajomą farmaceutką – kierownikiem apteki, odchodzącą na zasłużoną emeryturę. Mała apteka w sercu niewielkiego miasta, którą zarządzała, pełniła nie tylko swoją oczywistą rolę. Była także miejscem, w którym pacjent, jeszcze przed konsultacją lekarską, uzyskiwał cenną podpowiedź i poradę, poczucie, że zostanie otoczony fachową opieką. Apteka była swoistym centrum zdrowotnym małego miasta. W rozmowie pani kierownik użyła słowa kariera, oceniając w taki właśnie sposób swoją pracę na rzecz niewielkiej społeczności i znaczenie, jakie apteka odgrywała w budowaniu wspólnoty. Dobre, prawdziwe wypełnienie własnych obowiązków zostało określone słowem, które zwyczajowo przypisuje się innym, głośniejszym i bardziej medialnym działaniom. Pani kierownik miała świadomość, że swoim doświadczeniem, a także tym, co się z nim łączy – spokojem, opanowaniem, rozsądną oceną sytuacji, życzliwością, swoistą biegłością w wykonywaniu wydawałoby się rutynowych działań służyła innym i w ocenie tego odważnie i słusznie użyła słowa kariera.

(E)
To ważne spostrzeżenie, bo daje nadzieję, że i wśród pacjentów i samych aptekarzy wysokie kompetencje merytoryczne farmaceutów będą coraz wyżej cenione. To, co czasami (według pacjentów), jest tylko wydaniem leku (bardzo automatyczna czynność) to tak naprawdę ważny element farmakoterapii. Należy także podkreślić, że stanowi tylko jedno z kilkunastu działań składających się na funkcjonowanie apteki. Farmaceuta biegły w swej sztuce jest w stanie ocenić prawidłowość recepty, w miarę możliwości skorygować nieprawidłowości, odmówić wydania recepty w sytuacji błędu lub nieczytelnego zapisu, a w szczególnych sytuacjach samodzielnie zadecydować o przekazaniu pacjentowi określonego leku.
 
(M) Mam nadzieję, że dzięki naszym dzisiejszym rozważaniom trochę zrehabilitowałyśmy rutynę. Jednakże na koniec chciałabym, abyśmy przyjrzały się obszarowi, któremu rutyna z całą pewnością nie służy. To obszar spotkania z drugim człowiekiem, w szczególności ze współpracownikiem. O relacji z pacjentem rozmawiałyśmy już kilkakrotnie, ponadto mam poczucie, że podczas rozmów z nim każdy łatwiej się dyscyplinuje. Kontakt ze współpracownikami łatwiej nam zlekceważyć, potraktować jako zwyczajność, codzienność. A przecież, aby było to dobre spotkanie, warto poszukiwać w sobie zaciekawienia drugą osobą. „Zmierz człowieka na nowo. Spójrz (…) świeżym spojrzeniem. Nie klasyfikuj go, nie przylepiaj etykietki (…). Daj mu szansę. A przede wszystkim daj sobie szansę spojrzenia na sprawy i ludzi w nowy sposób.” [2] Otwartość na doświadczenie dotyczy bowiem również relacji. Wakacje to dobry moment, aby docenić te dobre, a od trudnych odpocząć i spojrzeć na nie od innej strony. Przedefiniowanie trudności często pozwala na zmianę i rozwiązanie problemu. Postawa zaciekawienia i otwartości bardzo temu służy.

Ewa Sitko
wykładowca w programie Pharmassist
Magdalena Bucior
Psycholog
 
Fot. Fotolia.com
 
[1] Amerykański psycholog i psychoterapeuta, jeden z głównych przedstawicieli psychologii humanistycznej.
[2] Carlos G. Valles „Odwaga bycia sobą”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań, strona 156
 

Podobne wpisy