lipiec 2014, nr 95/73 online
(Magdalena Bucior) Pani Ewo, w ostatniej rozmowie zapowiedziałyśmy rozszerzenie wątku poczucia humoru. Kolejny miesiąc wakacji sprzyja kontynuowaniu myśli o pogodzie ducha, a więc także pogłębionej refleksji nad tym zagadnieniem. Pytam więc: Czym jest poczucie humoru i czy jest tożsame z humorem? Pytam nie bez przyczyny, bo chcę, abyśmy porozmawiały o znaczeniu poczucia humoru w pracy zawodowej ze szczególnym akcentem na pracę aptekarza.
(Ewa Sitko) To jest wyzwanie, bo w pierwszym odczuciu jakoś mi trudno wyobrazić sobie aptekę – ostoję solidności, rozwagi i spokoju – jako miejsce przesiąknięte wesołością.
(M) Dwa pierwsze zdania, a trzy określenia: humor, poczucie humoru i wesołość. Myślę, że musimy zacząć od początku i sięgając do źródeł, zdefiniować pojęcia. W Słowniku Języka Polskiego PWN humor jest definiowany jako:
1. «zdolność dostrzegania zabawnych stron życia»
2. «chwilowy stan usposobienia, zwłaszcza: pogodny nastrój»
3. «przedstawienie czegoś w zabawny sposób; też: zabawne, komiczne sceny, sytuacje, dialogi itp.» [1]
Wesołość została opisana jako «wesoły nastrój, dobry humor», natomiast „poczucie humoru” wpisuje się w pierwszą część definicji „humoru” czyli, powtórzę, jest zdolnością dostrzegania zabawnych stron życia. W pierwszym oglądzie niewielkie różnice.
(E) W pierwszym może tak, ale w drugim – ja już widzę różnicę, między zdolnością do…, a chwilowym stanem. Zdolność to coś stałego, nie przejściowego. To rodzaj stałej dyspozycji.
(M) Zwróciła Pani uwagę na ważną kwestię. W literaturze psychologicznej czytamy, że poczucie humoru jest cechą osobowości i jest niezależne od sytuacji, w której znajduje się człowiek. Natomiast humor jest reakcją emocjonalną na zaistniałe zdarzenie.
Współczesne poglądy prezentowane w obrębie dziedziny zwanej humorologią są rezultatem badań zapoczątkowanych już w starożytności. Arystoteles uważał, że poczucie humoru w sposób istotny różnicuje człowieka od zwierząt. Typologia Hipokratesa odnosiła się do humoru utożsamianego z płynami ustrojowymi i temperamentem. To rozróżnienie między poczuciem humoru a humorem, na które zwróciła Pani uwagę, pojawiło się dopiero w XIX wieku w Anglii i oznaczało nie tylko pogodną reakcję na otaczające człowieka zdarzenia, ale również postawę tolerancji i współistnienia z innymi narodami.
(E) No właśnie – postawa to coś stałego i, jak dobrze rozumiem, jeżeli w naszej rozmowie będziemy używać określenia „poczucie humoru”, to będziemy mieć na uwadze „uśmiechniętą” postawę wobec rzeczywistości pomimo jej nieprzewidywalności.
(M) W wielkim uproszczeniu tak, ale aby to uproszczenie nie wypaczyło zagadnienia, to muszę dodać, iż poczucie humoru ma złożoną strukturę. Będzie odnosiło się do uznawania czegoś za śmieszne, predyspozycji do częstego śmiania się oraz ochoty rozweselania innych.
(E) Ciągle czuję jakiś „definicyjny niedosyt”. Zdolność do śmiechu (nawet jako stało dyspozycja), to chyba nie to samo co poczucie humoru?
(M) Pani Ewo, wiem, że zawsze przemawia do Pani autorytet profesora Leszka Kołakowskiego. Powiem więc za nim: „Czym innym jest zdolność do śmiechu, czym innym poczucie humoru. Zdolność do śmiechu jest powszechną i wyróżniającą cechą człowieka […]. Poczucie humoru natomiast jest rzadkie, zakłada bowiem umiejętność osiągnięcia przez człowieka dystansu względem samego siebie, dystansu ironicznego” [2].
(E) Teraz jasne i mogę już spokojnie zadać Pani pytanie: W jaki sposób poczucie humoru może służyć aptekarzowi w pracy?
(M) Przede wszystkim – poczucie humoru „popłaca” na poziomie fizjologicznym (któż lepiej od lekarza i farmaceuty wie, jakie to ważne). Kiedy się śmiejemy – krew szybciej krąży, mózg jest lepiej ukrwiony. Spada ciśnienie krwi. Następuje regulacja hormonów stresu. Śmiech wzmacnia system immunologiczny – poprzez zwiększenie stężenia niektórych limfocytów.
(E) Sprowokowała mnie Pani (cytatem z Leszka Kołakowskiego) do poszukiwania informacji, co inne znane osoby mówiły na temat poczucia humoru. Pierwsza sentencja, na którą natrafiłam, przypisywana jest Juliuszowi Cezarowi: „Uważajcie na ludzi, którzy się nie śmieją. Są niebezpieczni." Bardzo mocna wypowiedź. Nie dotarłam do uzasadnienia, które podałby sam autor, ale czy mogłaby Pani, Pani Magdo, spróbować wyobrazić sobie, co „autor mógł mieć na myśli”?
(M) Myślę, że Juliusz Cezar (wielki, czasami w literaturze opisany jako charyzmatyczny przywódca, nie filozof) zauważył, że śmiech jest wyrazem dostrzegania dysproporcji między wyobrażeniem działań a konkretnym działaniem. Jeżeli osoba jest w stanie dostrzec tę niezgodność między „pomyślanym a oglądanym” [3], to jest w stanie wprowadzić zmianę, jest w rozwoju. Napisałam te słowa i widzę, że trafnie opisują rzeczywistość, nie tylko historyczną. Myślę o farmaceucie, który z wielką uwagą i dyscypliną przygotowuje i przeprowadza kampanię informacyjną np. na temat uruchamianej w jego aptece opiece farmaceutycznej i… żaden pacjent nie chce się tą inicjatywą zainteresować. Szczery śmiech będący reakcją na rozdźwięk między „pomyślanym a oglądanym” na pewno otwiera na szukanie nowych ścieżek. Brak tej zdolności może skutkować nie tylko frustracją, ale również sztywnym powielaniem wzorców, które tylko generują koszty (od psychicznych do finansowych), a nie przynoszą szans na doświadczenie zgodności między „pomyślanym a oglądanym”.
(E) Znalazłam również zdanie Moliera: „Jeśli potrafisz śmiać się z samego siebie, to najlepszy dowód, że masz poczucie humoru”. Czy zgodzi się Pani ze mną, że mamy tu do czynienia z wyrażeniem szczególnej funkcji humoru jako mechanizmu obronnego? Jeżeli dzieje się coś trudnego na zewnątrz albo doświadczamy jakichś osobistych braków, to wewnętrzna gotowość do dostrzegania zabawnych elementów tych sytuacji wyraźnie podwyższa zdolności adaptacyjne i otwiera na szukanie nowych rozwiązań lub kompensowanie braków walorami.
(M) Ja w tym zdaniu, przypisywanym Molierowi, odnajduję to, do czego już w XX stuleciu odniesie się Leszek Kołakowski. Odwracam sobie to zdanie i czytam je tak – jeżeli masz poczucie humoru, to potrafisz śmiać się także (a nawet przede wszystkim) z samego siebie. Dlaczego? Otóż, jak przed chwilą wykazałyśmy, poczucie humoru jest postawą, która pozwala dostrzec rzeczywistość jako uśmiechniętą, nawet pomimo na przykład jej nieprzewidywalności. A także złożoności, trudności. Nie ma rzeczywistości, którą traktujemy z większą estymą niż „nasza” rzeczywistość – „ja” realne, które w sobie nosimy, „ja” idealne, do którego dążymy, wpisujące się w to przekonania na temat naszych możliwości, uzdolnień, przekonań i wartości. Nasz obraz jest tą rzeczywistością, którą zazwyczaj traktujemy ze śmiertelną powagą. Jeżeli, znów nawiążę do definicji słownikowej, potrafię tę rzeczywistość przeanalizować z życzliwością, ale i z autoironią, z serdecznością, ale i prawdziwie, to znaczy, że już w każdej innej rzeczywistości odnajdę to, co może zostać uwypuklone jako zabawne, śmieszne, absurdalne i radosne.
Nie traci jednak na znaczeniu interpretacja, którą Pani zaproponowała, że zareagowanie z humorem jest swoistym mechanizmem obronnym i to jednym z tych najzdrowszych – nie zniekształca mocno sposobu, w jaki odbieramy rzeczywistość, a tylko pozwala na poradzenie sobie na przykład z trudną sytuacją, na chwilowe pomniejszenie jej, aby później móc już ją dojrzale przeanalizować.
(E) A czy znajdzie Pani w psychologii odzwierciedlenie dla słów Francisa Bacona -„Wyobraźnia została dana człowiekowi, by wynagrodzić mu to, czym nie jest; poczucie humoru – by go pocieszyć.”
(M) Oczywiście, że tak. Myślę o wakacyjnym wyjeździe. Wyobrażam sobie piękną pogodę, a tu… leje. Myślę, że bardzo będę potrzebowała pocieszenia. Poczucie humoru z pewnością pozwoli dostrzec zabawne strony takiego urlopu i uruchomić kreatywność.
(E) Chciałabym zwrócić Pani uwagę na jeszcze jedno rozróżnienie: wesołkowatość a poczucie humoru. Pierwsze określenie od razu budzi we mnie opór. Nie chciałabym być spostrzegana jako osoba „wesołkowata” i nie chciałabym, aby na przykład moim znajomi czy współpracownicy byli „wesołkowaci”. Czy to jest tak, że poczucie humoru charakteryzuje się jakimś rodzajem szlachetności?
(M) Jeżeli przez wesołkowatość rozumiemy wesołość (figlarność, filuterię, psotliwość lub żartobliwość) to jestem jak najbardziej za… Jeżeli natomiast wesołkowatość oznacza bezceremonialność, dosadność, poufałość, kpiarstwo czy niedelikatność – to jest to ten kraniec kontinuum, którego nie lubię. Należy pamiętać, że wesołość w różnych sytuacjach może różnie się objawić i być różnie odczytywana. Poczucie humoru jako, jak już ustaliłyśmy, postawa do dostrzegania i wyrażania „uśmiechniętej” strony rzeczywistości nie zwalania nas od rozeznawania, co to za rzeczywistość. Są sytuacje, w których „wesołe” spostrzeżenia powinniśmy zachować dla siebie. I nie chodzi tylko o to, że epatowanie nimi nie wpisuje się
w konwencję obyczajową. Nie przy wszystkich z jednakową mocą manifestujemy poczucie humoru, w pewnych relacjach jesteśmy bardziej powściągliwi, co nie znaczy, że te relacje są dla nas mniej ważne.
(E) A jak kształtuje się zależność pomiędzy poczuciem humoru, a zdolnościami poznawczymi? Powszechnie uważa się, że istnieje związek pomiędzy poczuciem humoru a ilorazem inteligencji.
(M) Nie potrafię przytoczyć w tej chwili przytoczyć badań, które przemawiałyby za taką zależnością. Na pewno istnieje zależność pomiędzy poczuciem humoru a kreatywnością. A raczej – korzystając z rozróżnienia, którego dokonałyśmy na początku naszej rozmowy – pogodnym nastrojem a kreatywnością. Radość, poczucie mocy, przewaga motywacji wewnętrznej nad zewnętrzną sprzyjają myśleniu niekonwencjonalnemu, niestereotypowemu, odkrywczemu. Dostrzegam także sprzężenie zwrotne pomiędzy manifestowaniem poczucia humoru w słownym dowcipie, celnej ripoście a szeroko rozumianą inteligencją słowną.
(E) Na pewno ludzie z poczuciem humoru są lubiani przez innych.
(M) Oczywiście, częściej otrzymują wsparcie społeczne, łatwiej wchodzą w relacje interpersonalne, potrafią prosić o pomoc, są spostrzegane jako osoby interpersonalnie atrakcyjne [4]. Ale znowu musimy nawiązać do słów profesora Kołakowskiego – w moim przekonaniu społeczną akceptację otrzymuje osoba, która tym poczuciem humoru obdarza nie tylko innych, ale przede wszystkim siebie. Nazywa swoje ograniczenia, potrafi się z nich śmiać, jest ironiczna, ale i autoironiczna. Poczucie humoru kierowane tylko i wyłącznie w stronę innych jest przeżywane jako złośliwość.
(E) Wygląda na to, że poczucie humoru sprzyja i temu, kto je posiada i temu, kto z taką osobą pracuje. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na to, że humor (rozumiany już jako przedstawianie czegoś w zabawny sposób) i wzbudzanie poczucia humoru mogą być wykorzystywane w sposób może nie tyle manipulacyjny, co kontrowersyjny. Pracowników jednej z linii lotniczych poinformowano o bankructwie firmy, po czym przeprowadzono szybką interwencję – za pomocą groteski i humoru zachęcano ich do optymistycznej oceny całej sytuacji. W opinii jednych pozwoliło to na złagodzenie grozy całej sytuacji i późniejsze, szybsze odzyskanie równowagi, w opinii drugich – było działaniem właśnie manipulacyjnym. Pomniejszenie, złagodzenie poprzez śmiech realnie trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się pracownicy opóźniło ich dojrzałe, nastawione na przykład na własną obronę, działania. [5]
(M) Czy w małej rodzinnej aptece może mieć miejsce takie manipulacyjne wykorzystanie humoru, wesołości, czyjegoś poczucia humoru.
(E) Mówimy tutaj o celowych strategiach stosowanych w dużych przedsiębiorstwach. Poczucie humoru „na co dzień” na pewno pomaga, ale i w małej aptece, w kameralnym gronie, możemy humorem manipulować. Poprzez poczucie humoru możemy tworzyć sytuacje, w których inni łatwiej ulegają naszym oczekiwaniom. Humor może chronić nas przed konfrontacją, której nie chcemy, ale tym samym opóźniać nasze zmierzenie się z problemem. Mówiąc „Nie masz poczucia humoru, przecież ja tylko żartuję” możemy manipulować oceną sytuacji i blokować przepływ informacji. Jak widać, warto rozwijać i wzmacniać w sobie poczucie humoru, nie porzucając trudu oceny sytuacji w całej jej złożoności.
Pani Magdo, podsumowując – tak na poziomie indywidualnym, jak i społecznym poczucie humoru to samo dobro. Jest ono czymś więcej niż tylko pozytywnym myśleniem. Jak pisze N. Bevin w „Śmiech leczy” [6] nie wystarczy umieć wzbudzać i nazywać pozytywne emocje i uczucia, trzeba jeszcze osiągnąć „wstrząsający przeponą śmiech”. Czego Pani, sobie i wszystkim czytelnikom serdecznie życzę.
Ewa Sitko
Magdalena Bucior
Fot. Fotolia.com
[1] sjp.pwn.pl/
[2] Leszek Kołakowski, Mini wykład o maxi sprawach
[3] Schopenhauer A., (1995), Przyczynek do teorii śmieszności, [w:] A. Schopenhauer, Świat jako wola i przedstawienie, t. II tłum. I. Garewicz, PWN, Warszawa.
[4] Cohen, 1988; Bell i in., 1986; Masten, 1986, za: Tomczuk-Wasilewska, 2009, Psychologia humoru, Wydawnictwo KUL
[5] Kaczmarek-Kurczak P., Fabryki uśmiechów, w : Poradniki Psychologiczny POLITYKI Tom 4, Wydanie Specjalne 1/2010
[6] Bevin N. Śmiech leczy, Oficyna Wydawnicza „SPAR”, Warszawa