|

06.2013 – „Wakacje farmaceuty. A może na bungee?”

czerwiec 2013, nr 82/60 online
 
 
(Ewa Sitko) Witam Pani Magdo, wkrótce wakacje. Cieszę się tą myślą nie tylko ze względu na siebie, na Panią, ale także ze względu na wszystkich, którzy z niecierpliwością oczekują na czas odpoczynku. Do nich na pewno należą także nasi czytelnicy – farmaceuci. Czas wakacji. Czym powinien być? W odpowiedzi słyszę – czasem realizacji marzeń. Równocześnie jednak pojawia się zdanie – ostrożnie z marzeniami, bo mogą się spełnić. Może wiec jednak nie chodzi wyłącznie o spełnianie marzeń, ale bardziej o wychodzenie z rutyny, ćwiczenie i doświadczanie własnej kreatywności?
(Magdalena Bucior) Jestem przekonana, że warto marzyć. Marzenia to pewna wizja tego, co chcielibyśmy, aby nam się zdarzyło. Czasami jest bliżej nieokreślona, czasami marzymy o konkretnym zdarzeniu, o konkretnym celu. Jednak mam wrażenie, że istotą marzenia jest bardziej stan emocjonalny, niż intelektualnie zaplanowany i obliczony na realizację cel. Marzenie to coś, co budzi przyjemne skojarzenia, coś, czego z przyjemnym niepokojem oczekujemy. W momencie, w którym marzenie zaczyna się krystalizować – jego swoisty czar pryska. Oczywiście to, co zaczyna się dziać także może być bardzo pociągające, ale pozbawione już waloru przyjemnego oczekiwania na niespodziankę. Zauważmy, z jakim wzruszeniem wspominamy marzenia z lat dziecięcych i wczesnej młodości. Ich niepowtarzalność wyrażała się w tym, że były nieskrępowane i stanowiły przekonania o własnej mocy i otwartości świata.
   Doświadczenie życiowe urealnia marzenia i sprawia, że w dojrzałym życiu marzymy „ostrożniej”. Jednak nawet te „ostrożne” marzenia są potrzebne. W moim przekonaniu stanowią odzwierciedlenie rzutowania siebie w przyszłość i przeżywania własnego życia jako spełniającego się, a nie spełnionego.
   Marzenia odnoszą się do tego obszaru naszej osobowości, który w analizie transakcyjnej definiowany jest jako obszar dziecka. Sięganie do tego obszaru jest niezbędne, abyśmy mogli się zrelaksować i doświadczyć radości oraz spontaniczności.
(E) Użyła Pani, Pani Magdo, bardzo interesującego sformułowania na opisanie wartości marzeń. Zwrócenie uwagi na to, że mamy do czynienia bardziej ze stanem emocjonalnym niż z intelektualnym planem, wprowadza w klimat wakacji. Przyjemny stan oczekiwania na miłe podekscytowanie, nowe spojrzenie na samego siebie, nutka napięcia i szczypta tajemnicy. Myślę, że to odczucia, które stanowią najlepszą otulinę dla osobistej kreatywności. Czas wakacji może być rzeczywistością, która pozwala w szczególny sposób z zasobów tej otuliny skorzystać.
   Albert Einstein mówił, że „ograniczeniem kreatywności są tylko posiadane nawyki”. Sformułowanie „tylko” sugeruje, że to niewiele i że łatwo powinno być się „tego” pozbyć. Rzeczywistość nie jest jednak taka prosta. Działamy rutynowo z wielu powodów, ale najmocniejszym jest poczucie bezpieczeństwa wynikające z przewidywalności sytuacji. Farmaceuta jadący na wakacje w miejsca, które zna (a jeśli nie zna, to przynajmniej wcześniej zapobiegliwie rozeznaje warunki, w których przyjdzie mu spędzić czas wolny), gwarantuje sobie spokój i ograniczenie stresu wynikające z zaskoczenia. Znajoma pani farmaceutka na postawione przeze mnie pytanie o poziom jej otwartości na nieprzewidywalność aż się „wzdrygnęła”. „Nie, nie i jeszcze raz nie – stwierdziła. – Codzienność wystarczająco mnie zaskakuje.”
(M) Przyjrzyjmy się (wprawdzie tylko teoretycznie) nawykom odpoczywania i spróbujmy zaproponować, w jaki sposób odejść od schematu i otworzyć się na proces twórczego myślenia. Potem, jak mówią trenerzy kreatywności a potwierdzają uczestnicy prowadzonych przez nich warsztatów, zmiana powinna pojawić się szybko i wprowadzić nową jakość w nasz model odpoczywania. Odwołam się do Bartłomieja Dobroczyńskiego [1], który łączy poczucie szczęścia i zadowolenia z poczuciem całkowitego zaangażowania w to, co robimy. To zaangażowanie może odnosić się i do sytuacji celowo wykreowanych (np. podczas wakacyjnego wyjazdu) i do zwyczajnych, codziennych.
(E) Należy więc zachęcać do kreatywności rozumianej jako świeżość myślenia w sytuacjach rutynowych?
(M) Z pewnością tak. Zbliżający się urlop można wykorzystać do budowania własnego poczucia szczęścia na drodze pełnego, całkowitego zaangażowania w to, co robimy lub czego doświadczamy „tu i teraz”. Z uwagi na zmniejszenie obciążeń będzie nam po prostu łatwiej skonfrontować się z takim doświadczeniem. Ponadto czas w którym żyjemy, ma niezwykle istotną dla człowieka cechę przemijalności. Nie powinniśmy odkładać na później poszukiwania dobrych, wyzwalających i rozwijających doświadczeń.
   Jednak rzecz wcale nie jest łatwa. Przed pełnym zaangażowaniem powstrzymują nas często nasze własne ograniczenia: lenistwo, lęk przed śmiesznością czy konwenanse. Proponuję, abyśmy właśnie w perspektywie tych ograniczeń spojrzały na czas odpoczynku i zaproponowały sposoby na ich przełamanie.
(E) Cieszę się, że wskazuje Pani na trudność zadania. Szukanie odpowiedzi na pytania: jak przełamać lenistwo, wyjść poza konwenans czy uruchomić pokłady odwagi, potrzebne nie tylko do wykonania „skoku na bungee”, ale również do zniesienia krytycznych komentarzy, to rzeczywiście nie lada wyzwanie. Zastanawiam się, gdzie jest ukryte źródło kreatywności. Gdzie aptekarz ma szukać energii do podjęcia niecodziennych działań?
(M) Myślę, że punkt wyjścia to skonfrontowanie się z marzeniami. Jak już wcześniej mówiłam – w ich naturę wpisany jest ogromny ładunek mocy. Warto przed wyjazdem, a nawet zaplanowaniem urlopu zadać sobie pytanie – Co lubię robić? Jak będę spędzać coroczny urlop? Czy ten sposób spędzania urlopu jeszcze mnie cieszy, czy jeszcze z takiej formy czerpię? O czym dla siebie marzę?
(E) Czasami dotarcie do odpowiedzi na to ostatnie pytanie sprawia dużo trudności. Marzenia, które w dzieciństwie nie pozwalały nam zasnąć, którymi karmiliśmy naszą wyobraźnię, w życiu dorosłym są głęboko zepchnięte. Pamiętamy o nich, ale Rodzic w nas, w roli wielkiego cenzora, uznaje je za głupie, infantylne, a czasami wręcz absurdalne.
(M) Na pierwsze zadanie dla farmaceuty przed urlopem wyznaczyłabym więc skoncentrowanie się i odtworzenie tych marzeń.
(E) Słyszę, jak skomentują tę myśl czytelnicy – łatwo powiedzieć! Ale wiem też, że nie ma innej drogi. Pani Anna (zaprzyjaźniona farmaceutka) zapytana przeze mnie o takie dziecinne marzenie, długo nie mogła znaleźć odpowiedzi. Naciskana – przypomniała sobie, że w dzieciństwie marzyła o życiu w domku w lesie, na odludziu. Wyobrażała sobie, jak doświadcza radości żyjąc w symbiozie z przyrodą. Obecnie mieszka w dużym mieście, a wakacje spędza wraz ze znajomymi w nadmorskich kurortach. Czy jest jeszcze w stanie zaczerpnąć z marzeń dzieciństwa?
(M) Czasami przywołanie tych marzeń w pierwszym odruchu wydaje się być działaniem pozbawionym celu. Pewnych rzeczy już nie wykonam – nie pozwala mi na to wiek, stan zdrowia, już nie skoczę na tym metaforycznym bungee – bo serce, bo nadciśnienie… Już nie wszystko mogę wybrać. Skala wyborów się ograniczyła. Warto jednak zadać sobie pytanie, w czym tkwiła wartość tego marzenia, dlaczego było ono dla mnie istotne, co w tym marzeniu mnie pociągało. Teraz mam szansę siebie zapytać „Co jeszcze mogę zrobić, skoro nie mogę zagrać na słynnym Wembley. Co z tym marzeniem, jaki jego element mogę zrealizować?” Mogę przezwyciężyć lenistwo, płynące z przekonania, że skoro wtedy nie wyszło, to po co się teraz siłować. Bo „Orłami Górskiego” mogą stać się znajomi, z którymi przyjechaliśmy na urlop i jeszcze kilku, z sąsiedniego namiotu. Możemy rozegrać ten mecz sprzed lat. Radość i dobra zabawa, jaką w ten sposób wykreujemy, przybliży nas do energii tamtego marzenia. I w ten sposób niejako po latach to marzenie urzeczywistnimy.
(E) Historia Pani Anny może być doskonałym punktem wyjścia do rozważań o uważności, w czasie urlopu szczególnie przydatnej. Jeżeli Pani Anna marzy o obcowaniu z przyrodą, to powinna zaakceptować fakt, że osiągniecie poczucia błogostanu, wyciszenia i relaksu wymaga wysiłku – skoncentrowania na odgłosach przyrody lub na sygnałach płynących z własnego ciała. Łatwiej osiągnąć taki stan tym, którzy mają trening w odnajdywaniu się w ciszy i w spokoju, chociażby poprzez modlitwę, medytację, skupienie lub codzienny trening w wyciszeniu się i zatrzymaniu. Brak tej umiejętności oznacza poczucie „rozlania się umysłu”, nudy lub zamęczania się gonitwą myśli i obrazów.
   Psychologowie zalecają ćwiczenie uważności poprzez otwarcie percepcji na pozornie znane doznania. Odgłosy przyrody początkowo wydają się banalne, a krajobraz znany. Dopiero otwarcie zmysłów, gotowość do uważnego spostrzegania pozwala nam dostrzec niuanse barw, zróżnicowanie odgłosów ptaków, bogactwo roślin. Tak rozwinięta uważność służy dostrzeganiu bogactwa rzeczywistości w każdej innej sytuacji. Być może Pani Anna nie podejmie decyzji o urlopie w leśnym domku i dalej będzie jeździła do dużych pensjonatów. Ale być może uważniej, bardziej świadomie i bardziej nieśpiesznie przeżyje zaplanowany spacer. Może będzie obserwować połamane drzewa, korzenie, gałęzie i spróbuje zastanowić się, co jej te kształty przypominają. To naprawdę dobra, rozwijające spostrzeganie zabawa. A może nie tylko zabawa?
(M) Pojawia się kolejne zadanie dla aptekarza na i przed urlopem – trenuj wyciszenie i trenuj kreatywność. Tej ostatniej warto poświecić choćby kilka chwil dziennie. Kreatywność nie jest zarezerwowana dla twórców wielkich dzieł. Kreatywnie oznacza w odmienny sposób, na nowo, zrealizować jakąś czynność. W sposób kreatywny można posprzątać mieszkanie, tzn. wykonać to zadanie inaczej niż zwykle, być może w zupełnie nowej kolejności, z wykorzystaniem pomysłów, które do tej pory wydawały się niedorzeczne. Być może z innym, niż tradycyjne, zastosowaniem przedmiotów.
   Kreatywny urlop nie musi oznaczać niezaplanowanej podróży w nieznane. Kreatywnie, czyli w sposób, który odbiega od stereotypowego, standardowego planu, można spędzić jeden wybrany dzień lub chociażby inaczej ten dzień rozpocząć. Kreatywnie oznacza także inaczej niż dotychczas zareagować w znanej sytuacji. Kto powiedział, że na dyskotece tańczymy tylko wolne, nastrojowe „kawałki”?
(E) Zaletą kreatywności, podobnie jak uważności, jest to, że możną ją trenować, a po zakończeniu urlopu nowe umiejętności zastosować w codziennym życiu. Jest to tym ważniejsze, że jak twierdzą współcześni psychologowie, pedagodzy i socjologowie, jedynie niewielka część problemów z jakimi człowiek się spotyka, może być rozwiązana na drodze logicznego porządkowania faktów i wyprowadzania wniosków. Większość kłopotów, jakie człowieka dotykają, wymaga uruchomienia procesów szerszych niż logiczne myślenie i ściśle wiąże się z myśleniem twórczym i kreatywnością. [2] Wprawdzie pozaurlopowej rzeczywistości najczęściej nie możemy zmienić, ale na pewno możemy uważniej się jej przyglądać.

Ewa Sitko
Magdalena Bucior

Fot. Fotolia.com

[1]  B. Dobroczyński „ Zachwyt nad fałdą spodni” w: A. Jucewicz, G.Sroczyński „Żyj wystarczająco dobrze” Warszawa 2013
[2]  M. Karwowski Konstelacje zdolności. Typy inteligencji a kreatywność. Oficyna Wydawnicza „Impuls” Kraków 2005
 

Podobne wpisy