|

05.2012 – „Z aptekarską dokładnością.”

maj 2012, nr 69/47 online

Z APTEKARSKĄ DOKŁADNOŚCIĄ,

CZYLI ROZWAŻANIA

O UNIWERSALNYCH ZASOBACH FARMACEUTY

NA ZMIENIAJĄCYM SIĘ RYNKU PRACY

   Pani Ewo, rozmawiałyśmy ostatnio o zasadach dobrego zawodowego startu, ale często doświadczam, że otaczająca nas rzeczywistość sama dba o zachowanie równowagi w obszarze opisywania świata. Zaraz po ukazaniu się naszej rozmowy na łamach Aptekarza Polskiego spotkanie z zaprzyjaźnioną Panią farmaceutką wyłoniło nowy aspekt wchodzenia młodych aptekarzy w zawodowe życie. Okazuje się, że i ten (podobnie jak obserwujemy to w innych zawodach) [1] rynek pracy podlega ograniczeniu. Pojawiają się pytania: na ile jest możliwe przywiązanie do zawodu? Czy kurczący się rynek pracy to tylko przepaść, w którą można wpaść i mieć problem z wyjściem, czy też jest w tym zjawisku jakaś szansa na rozwój? I czy, paradoksalnie, wykonywanie innej pracy daje możliwość pozostania pryncypialnym aptekarzem?

   No tak, pisząc o dobrym starcie nie analizowaliśmy sytuacji, w której taki start nie mógłby zaistnieć. Ale pora zaznaczyć, że trudność w podjęciu pracy farmaceuty może, niestety, stać się faktem. W tej perspektywie pytania, które Pani stawia są bardzo trudne. Już pierwsze otwiera szerokie spektrum myśli. Bo o co tak naprawdę chodzi? Czy o analizę jednostkowego sposobu radzenia sobie w sytuacji szukania lub utraty pracy, czy o spojrzenie szersze, które opisuje społeczne niebezpieczeństwa związane z poczuciem, które staje się coraz powszechniejsze – moje wykształcenie, choćby najrzetelniejsze, nie daje mi pewności dobrej pracy ani pewności, iż standard mojego życia będzie wyższy niż standard życia moich rodziców. I dalej, co jeszcze bardziej niebezpieczne, że życie dzieje się poza mną. Nie wiem, co się stanie i jak potoczą się sprawy. Na nic nie mam wpływu. Życie wciągnie mnie w swój nurt, a jeżeli nie – to będę dryfował na jego brzegu. Na pewno tak będą myśleli ci, którzy trudności ze znalezieniem pracy obrazują przepaścią, z której tylko cud może ich wyciągnąć. Bardzo intrygujące jest również ostatnie postawione przez Panią pytanie. Odniosę się do niego za chwilę szerzej, ale już teraz chcę powiedzieć, że spontanicznie przyszło mi do głowy sformułowanie „z aptekarską dokładnością”, które używane jest przecież dla określenia szczególnych cech osobowości i wychodzi daleko poza przestrzeń apteki.

   Dobrze, o tym za chwilę. Teraz natomiast pragnę odnieść się do sytuacji młodego magistra farmacji szukającego pracy. W indywidualnym doświadczeniu poszukiwanie pracy wiąże się z frustracją. Mechanizm powstawania frustracji został szeroko opisany w literaturze psychologicznej – frustracji doświadczamy wtedy, kiedy na drodze do osiągnięcia celu pojawia się przeszkoda, której nie możemy pokonać. Jej składowymi są przykre uczucia i niemożność działania. W dzisiejszych realiach poszukiwania pracy łączą się z doświadczaniem odmowy (która przeżywana jest jako porażka), stałej oceny, niepewności związanej z sytuacją kilkuetapowej rekrutacji, wreszcie z sytuacjami bezpośredniego lub pośredniego konkurowania, co dla niektórych osób jest elementem szczególnie stresującym.

   Do mechanizmów, które trafnie opisują sytuację osoby poszukującej pracy oraz napotykającej na tej drodze przeszkody, należą samospełniające się proroctwo oraz wyuczona bezradność. Samospełniające się proroctwo to mechanizm polegający na tym, iż określone oczekiwania w stosunku do samych siebie, innych osób lub określonych zdarzeń wpływają na nasze zachowanie lub zachowanie innych względem nas i powodują wystąpienie oczekiwanych sytuacji. Osoba, która np. wysoko ocenia swoje kompetencje merytoryczne i posiadaną przez siebie wiedzę podczas rozmowy kwalifikacyjnej z łatwością będzie sięgała do zapamiętanych faktów i zaprezentuje się jako osoba doskonale merytoryczne przygotowana. Negatywny aspekt samospełniającego się proroctwa w procesie długotrwałego i bezskutecznego poszukiwania pracy wybrzmiewa w postawie bierności, zniechęcenia, obniżenia oczekiwań względem pracodawcy i w rezultacie niejako potwierdzających się przekonaniach o słabszych, niż pierwotnie zakładaliśmy, walorach na rynku pracy. Wyuczona bezradność opisuje utrwalone negatywne przekonania, pojawiające się na drodze ciągłego doświadczania niepowodzeń, skutkujące odstąpieniem od ponownych prób osiągnięcia sukcesu, biernością, niższą, niż początkowa oceną swoich kompetencji oraz ograniczeniami emocjonalno- motywacyjnymi.

   Jeżeli sądzić po wypowiedziach autorytetów, to przeżywanie frustracji (w omawianym kontekście) związane jest przede wszystkim z brakiem stabilizacji. Chcę odnieść się w tym miejscu do wypowiedzi prof. Zygmunta Baumana [2], który twierdzi, iż współcześni ludzie z tzw. klasy średniej (farmaceuci z pewnością do niej należą) są pozbawieni możliwości planowania na całe życie – „Mówiąc ściślej, ramy, z jakimi każde poczynanie życiowe musi się liczyć i na jakie może liczyć, nie zniknęły – nie są jednak trwałe, jak niegdyś były”. Jeżeli cechuje je brak trwałości, to pod znakiem zapytania stoją też planowane życiowe osiągnięcia. Profesor stwierdza, iż osiąganie zamierzonych celów przez pokolenie, które obecnie kończy karierę zawodową, dawało możliwość konsumowania, cieszenia się efektami. Obecnie osiągnięcia „nie są celem samym w sobie, zyskiem do natychmiastowej konsumpcji, lecz inwestycją na przyszłość; a wartość wkładu kapitałowego mierzy się dochodami, jakie obiecuje przynieść. (…) Chwila, gdy można przejść od wyrzeczeń do spożywania ich owoców, gdy kończy się etap inwestycji i można zacząć zjadać zainwestowany kapitał, jest zawsze tak samo odległą jako że odsuwa się nieustannie; (…) Wszystko to, rzecz jasna, pod trzema warunkami: że ową (nieznaną jeszcze) „przyszłość" można sobie wyobrażać na kształt (znanego) czasu teraźniejszego; że przyjąć wolno, iż cel pożądany dzisiaj będzie równie godny pożądania jutro; i że uprawnienia, jakie zgromadzone już osiągnięcia oferują dziś, będą też honorowane jutro – że „wkłady kapitałowe nie ulegną dewaluacji".

   W nawiązaniu do zmian, wprowadzanych w szkolnictwie ponadgimnazjalnym, na łamach prasy toczy się dyskusja o jakości szkolnictwa wyższego, zasadności, w kontekście szans na rynku pracy, podejmowania wyższych studiów, coraz niższej, w powszechnej opinii, jakości egzaminu maturalnego. Nieuniknione wydaje się poszukiwanie odpowiedzi na niełatwe pytanie: czy uczelnie wyższe mają służyć podnoszeniu intelektualnego, kulturalnego i naukowego poziomu społeczeństwa czy też kształcić kadry dla biznesu, dopasowując program kształcenia do rynku pracy. W analizowanych przeze mnie publikacjach akcentuje się, że ukończenie studiów wyższych na chwilę obecną przestało być gwarantem stabilnej i dobrze płatnej pracy. Wszyscy jesteśmy świadomi tego, że w przypadku zawodów, do wykonywania których ukończenie studiów wyższych jest warunkiem koniecznym, moment spełnienia warunków dodatkowych odsuwa się w czasie, a na dodatek ich zakres ulega ciągłej zmianie.

   W swoich rozważaniach, dotyczących zmian na rynku pracy, sięgnęłam do Barometru zawodów – publikacji Małopolskiego Obserwatorium Rynku Pracy i Edukacji. W wyniku określonych w projekcie badań zawody łączone są w trzy grupy – grupę, w której zaznacza się niedobór pracowników, grupę zawodów generujących nadmiar pracowników oraz zawody równowagi popytu i podaży. Interesująca jest analiza przedstawionych zestawień (dotyczy wprawdzie tylko województwa małopolskiego, ale obrazuje, w moim poczuciu, ogólnopolskie tendencje). Już sam fakt, że Barometr dotyczy jednego roku kalendarzowego, odzwierciedla zmiany na rynku pracy i ostrożność w prognozowaniu przyszłych tendencji. Fakt, że w ramach Barometru grupy zawodów są opisywane w perspektywie poszczególnych powiatów, a nawet dużych pojedynczych miast (miasto Kraków, w odróżnieniu od powiatu krakowskiego) jest czytelnym sygnałem, jak dalece perspektywy zatrudnienia zależą od dynamiki i zamożności lokalnych społeczności. [3] Jeszcze w 2008 roku rynek pracy dla absolwentów farmacji był opisywany w następujący sposób: Największe potrzeby w stosunku do zawodu farmaceuty zgłaszają apteki. Problemy z obsadzeniem wakatów mają głównie te z mniejszych miast i wsi. Prawo farmaceutyczne nakłada na kierowników aptek i hurtowni obowiązek posiadania dyplomu, co rodzi jeszcze większy popyt na farmaceutów. W dalszej kolejności poszukiwani są specjaliści ds. monitorowania badań klinicznych oraz rejestracji leków. Najmniej propozycji znajdą dla siebie osoby chcące podjąć stanowisko badawcze, pracujące przy rozwoju nowych produktów. (…) Zawód przedstawiciela medycznego to najczęstsza propozycja dla osób po farmacji. Dobrzy handlowcy są na wagę złota w każdej dziedzinie. Zasada ta dotyczy również branży farmaceutycznej. Wykształcenia kierunkowego wymaga się jednak tylko na niektóre stanowiska, głównie przy sprzedaży specjalistycznych preparatów leczniczych, na stanowiskach wymagających częstego kontaktu z lekarzami." [4] W przeciągu kolejnych 5 lat zawód farmaceuty z zawodu określanego jako deficytowy (zapotrzebowanie pracodawców – duże, a podaż pracowników o odpowiednich kwalifikacjach – niewielka) stał się zawodem zrównoważonym (liczba ofert pracy zbliżona do liczby osób zdolnych do podjęcia), a w dużych aglomeracjach coraz częściej – nadwyżkowym (wielu kandydatów spełniających wymagania pracodawców i, co za tym idzie, niskie zapotrzebowanie).

   Zaprezentowane myśli nie nastrajają optymistycznie. Takie jest moje pierwsze odczucie. Łączy się z przywołanym już wcześniej obrazem przepaści, w którą wpadam i nie wiem co będzie na dnie, ale jak go dotknę i spróbuję się wydostać, to nie wiem co będzie nad krawędzią. Chcę jednak pomyśleć o sobie inaczej. Co takiego mam, czego nauczyły mnie studia farmaceutyczne i przykład pokoleń aptekarzy, co ma uniwersalny charakter i posłuży mi w budowaniu wewnętrznego bezpieczeństwa, kiedy na zewnątrz jest jego brak. Badania wskazują, że myślenie o ponadzawodowych umiejętnościach otwiera na zmianę. W perspektywie Europy najbardziej otwarci są Brytyjczycy (62%) badanych [5], o wiele mniej, bo już tylko 1/3 Francuzów. Mam nadzieję, że polskim aptekarzom (szczególnie młodym) jest bliżej do tych pierwszych. Interesująca jest wypowiedź Charles,a Purdy [6], eksperta monster.com, który wskazuje, iż spokojne funkcjonowanie w czasie niespokojnym wymaga bardzo precyzyjnego podejścia do rozpoznania rynku pracy i własnych możliwości, a precyzja to przecież cecha, którą z całą pewnością jest właściwa dla każdego farmaceuty.

   Tak, tę cechę opisałabym jako specyficzny sposób realizowania powierzonych zadań (w zawodzie aptekarza niezbędna jest rzetelność, precyzja i skrupulatność). W tym kontekście „aptekarska dokładność” może oznaczać predyspozycje do bardzo precyzyjnego organizowania miejsca pracy, a to może być przydatne w wykonywaniu zadań farmaceuty nie tylko w aptece. Oprócz tego do zbioru ponadzawodowych umiejętności zaliczyłabym szczególne kompetencje interpersonalne. Farmaceutów cechuje także gotowość do ciągłego doskonalenia się i umiejętność szybkiego uczenia się, doskonała pamięć i podzielność uwagi. Należy podkreślić, że specyfika studiów farmaceutycznych wymusza przyswojenie złożonych, specjalistycznych treści. Ponadto, chciałabym to mocno zaznaczyć, z mojej perspektywy – wykonywanie zawodu farmaceuty łączy się z gotowością do podejmowania szczególnej odpowiedzialności za drugą osobę i niejako sprzyja kształtowaniu takiej odpowiedzialności. Można zaryzykować stwierdzenie, że uniwersalnym zasobem farmaceuty jest więc umiejętność udźwignięcia bezpośredniej, osobowej odpowiedzialności za zdrowie konkretnego człowieka, co łączy się z dojrzałością i świadomością znaczenia własnego profesjonalizmu.

   Zasobem na rynku pracy może okazać się to, czego w swoim dotychczasowym przeżywaniu tak nie określaliśmy. Gotowość do przekuwania w atut umiejętności ponadzawodowych może stać się kluczem do sukcesu.

Ewa Sitko
wykładowca w programie Pharmassist
Magdalena Bucior
Psycholog

  [1] 22.05.12. Informacja w radiowym serwisie informacyjnym Trójki – od września 2012 ok. 30 tys. nauczycieli straci pracę.
  [2] Zygmunt Bauman – Ponowoczesne wzory osobowe.
  [3] Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie, www.wup-krakow.pl, Barometr zawodów 2012
  [4] Informator KARIERA 2008/2009. za: www.hrk.pl, Iwona Kwaśna, Małgorzata Sacewicz-Górska „Jakie zawody są poszukiwane naprawdę?”
  [5] Wyniki badań pochodzą z ankiety przeprowadzonej przez Monster Worldwide w okresie od 6  do 20 lutego 2012 na 4607 respondentach.
  [6] http://hrstandard.pl/2012/04/20/przekwalifikowanie-sie-recepta-na-kryzys/

Podobne wpisy