kwiecień 2012, nr 68/46 online
DOBRY POCZĄTEK
Jednym ze stałych punktów na stronach Naczelnej i Okręgowych Izb Aptekarskich jest informacja o uroczystym wręczeniu dokumentu, potwierdzającego prawo wykonywania zawodu. Ważnym elementem tej uroczystości jest złożenie przysięgi przez młodych farmaceutów (odmiennej od składanej tuż po odebraniu dyplomów przysięgi absolwentów). Szczególny charakter tego wydarzenia wywołał we mnie pytania o uniwersalnym charakterze. Chciałabym porozmawiać Pani Magdo o przyczynach, dla których warto świadomie przeżywać wchodzenie w praktykę zawodową i o warunkach pozwalających na dobry w niej start.
Na początku chciałabym odnieść się do wspomnianej przez Panią uroczystości, zamykającej okres kształcenia i stażu. Warto podkreślić, że ta uroczystość, w sensie psychologicznym, niesie wiele znaczeń. Na podkreślenie zasługuje fakt, że pełni ona rolę swoistego obrzędu wprowadzającego, który akcentuje przejście na kolejny etap życia i nowe wyzwania. Ważny element tego wydarzenia, jakim jest złożenie przysięgi w obecności wszystkich zgromadzonych osób, publicznie przypieczętowuje spełnienie przez młodego człowieka wymagań zewnętrznych i dodatkowo nakłada etyczne zobowiązania, które określają troskę o dobro i zdrowie pacjenta jako zobowiązanie nadrzędne. Otrzymanie prawa wykonywania zawodu dla wielu farmaceutów staje się przełomem nie tylko w życiu zawodowym, ale i osobistym. Od tego momentu oczekuje się od nich, nie tylko w ramach wykonywanych obowiązków, stabilności wewnętrznej i dojrzałości, które pozwalają na niesienie pomocy oraz samodzielne życie.
Myślę, Pani Magdo, iż warto również powiedzieć, że uroczystość ta jest mocno historycznie umocowana. Refleksje dotyczące momentów przełomowych w życiu człowieka można znaleźć już w najstarszych, dochowanych do naszych czasów tekstach. Należy podkreślić, że najważniejszą wartością, która decydowała o uznaniu danej osoby za dorosłą, za zdolną do pełnienia nowych zadań i obowiązków, było bycie odpowiedzialnym. Profesor Anna Gałdowa w książce „Powszechność i wyjątek. Rozwój osobowości człowieka dorosłego” [1] pisze: „Wejście poprzez określone obrzędy w nową sytuację społeczną, a więc w nowy okres życia, oznaczało, że wypróbowana została zdolność jednostki do wzięcia odpowiedzialności za cele i system wartości, za etos grupy czy plemienia”. Oczywiście współcześnie, w wyniku relatywizacji wartości, problem bycia odpowiedzialnym został przesunięty na dalszy plan. Zaczęto zwracać uwagę na to, co łatwiejsze do uchwycenia: stan fizyczny, który określa sprawność działania, w tym stan procesów poznawczych i nabyty zasób wiadomości. W rozważaniach o dobrym początku nie można jednak pominąć znaczenia odpowiedzialności, bo to właśnie ona określa czy spełniamy nowe życiowe role, czy też jedynie przyjmujemy pewną etykietę dla nowej „sytuacji życiowej”, niejako poza swoimi rzeczywistymi intencjami. Specyfika powołania farmaceuty nie pozwala nam na pominiecie kwestii odpowiedzialność w kontekście rozpoczęcia praktyki zawodowej, a wręcz stawia ją na pierwszym miejscu. Młody farmaceuta staje się odpowiedzialny nie tylko prawnie, ale przede wszystkim etycznie za wypowiadane słowa i podejmowane działania. Głęboka świadomość tego stanu rzeczy jest podwaliną dobrego zawodowego funkcjonowania.
No tak podejmujemy pracę… i zdobywamy pierwsze doświadczenia w roli pracownika. Pozytywne – tworzą kolejne dobre fundamenty pod przyszłe zaangażowanie zawodowe. Negatywne – mogą na długo obciążyć i utrudnić rozwój. Ponieważ w pracy spędzamy co najmniej jedną trzecią naszego życia, to i ta refleksja nad zagadnieniem wydaje się ze wszech miar zasadna.
Muszę powiedzieć, że moją pierwszą myślą, kiedy zaczęłam zastanawiać się nad „dobrym początkiem”, było zdanie z Pierwszego Listu do Tymoteusza: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”. Myśl ta została wprawdzie wypowiedziana z perspektywy kogoś, kto kończy, a nie zaczyna, i dotyczy specyficznego doświadczenia, ale uruchomiła we mnie rozważania o wyborach, działaniu i (ponownie) odpowiedzialności. Ostatecznie sparafrazowana wybrzmiewa w pytaniach: Czy zawód, który wybrałem jest dla mnie (pyta młody farmaceuta) dobry? Co w nim jest szlachetnego i wartego wysiłku? Jak dobrze wystartować? Jakie warunki trzeba spełnić, aby ustrzec jego niepowtarzalną misję?
Odniosę się najpierw Pani Ewo do pytania o dobry (w znaczeniu: dobry dla mnie) zawód. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie na początku zawodowej drogi wdaje się dość trudne. Brakuje nam jeszcze tej samowiedzy, która pozwala z całą pewnością określić, że profesja, którą wybraliśmy, w pełni odpowiada naszym potrzebom, preferencjom i uzdolnieniom. Musimy także pamiętać, że funkcjonowanie zawodowe urzeczywistnia się poprzez konkretną aktywność, nierzadko odmienną od wcześniejszych wyobrażeń. Dlatego też odpowiedź na pytanie o dobry zawód krystalizuje się właściwie przez całą aktywność zawodową, a pomimo to, poprzez proces dojrzewania i zmiany, może w różnych okresach różnie wybrzmiewać.
Pytanie drugie, o wartości przypisane profesji pozwala odnieść się do etosu zawodowego i z niego wysnuć kodeks warunkujący osobiste działanie. I na jedno, i na drugie można znaleźć odpowiedź na drodze teoretycznej.
Ale już trzecie i czwarte pytanie odnosi się do bardzo bezpośrednich doświadczeń związanych z pracą w aptece. Na czoło wysuwa się kontakt z przełożonym, a następnie z członkami zespołu – współpracownikami. Jaki przełożony ułatwi dobry start? Na pewno rzetelny, uczciwy i profesjonalny. Kontakt z taką osobą daje poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności i czytelności wymagań. Praca pod kierunkiem dobrego lidera może stać się bardzo cennym doświadczeniem. W najnowszych opracowaniach z zakresu psychologii społecznej sprawnego przywódcę po raz kolejny definiuje się jako osobę przyjacielską, energiczną, sumienną, pewną siebie i emocjonalnie zrównoważoną. Należy podkreślić, że taka osoba posiada zazwyczaj wizję stanu rzeczy, którą chce osiągnąć. Potrafi przybliżyć tę wizję swoim współpracownikom, a jej optymizm i wiara w sukces udzielają się innym. Pięknie pisze o tej gotowości Martin Buber „Był czas, były czasy, kiedy nie potrzebowało istnieć specjalne powołanie na wychowawcę czy nauczyciela. Żył sobie nauczyciel, filozof, kowal, a jego czeladnicy czy uczniowie żyli razem z nim i uczyli się dzięki temu, że pozwalał im uczestniczyć w tym, czego miał ich nauczyć ze swej pracy rąk czy mózgu. Ale uczyli się także (…) tajemnicy osobowego życia: otrzymywali ducha.”
Doświadczenie pracy z dobrym liderem pozwala na długie lata wyznaczać standardy funkcjonowania zawodowego, w tym relacji z podwładnymi i współpracownikami, dostrzegania dobra i korzyści płynących z prezentowania odmiennych poglądów czy wreszcie rozwiązywania sytuacji kryzysowych. Dla wielu osób elementem dobrego startu będzie praca w zespole, w którym czują się zauważone i docenione. Doświadczenie dobrej pracy zespołowej staje się wzorcem, pewnym punktem odniesienia, do którego możemy dążyć w każdych kolejnych działaniach. Energia, jakiej możemy wtedy doświadczyć, poczucie wpływu i sensu może być doświadczeniem wzmacniającym i motywującym na długie lata.
W analizie pracy zespołowej nie można pominąć informacji o efekcie synergii. Adeptom sztuki aptekarskiej ten termin jest doskonale znany (w farmakoterapii mówi się o interakcji substancji czynnych poszczególnych leków na poziomie biochemicznym lub też na poziomie fizjologicznym, o synergicznej odpowiedzi organizmu na leczenie). W psychologii społecznej, a do tego obszaru chciałabym się odnieść, synergia przejawia się w tym, że efekt zorganizowanej pracy zespołowej jest wyższy niż suma efektów działań indywidualnych.
Z przeprowadzonych eksperymentów wynika, że jeśli spełnione zostaną określone warunki (grupa jest odpowiednio spójna, a jej członkowie czują się na tyle bezpiecznie, że mogą formułować odmienne poglądy) to „dwie głowy mogą wymyśleć więcej niż jedna”. Młody farmaceuta pracując w mądrym zespole doświadcza poczucia wsparcia, co daje mu odwagę do podejmowania decyzji.
To, na co zwraca Pani uwagę, leży po stronie tych, do których młody farmaceuta przychodzi. Ja chciałabym zaś podkreślić te fakty, które leżą po stronie młodego aptekarza. Uważam, iż jednym z najważniejszych jest otwarcie na „siedzenie u stóp mistrza”. Jest to podejście, które pozwala na zbudowanie nieco zapomnianej już dziś relacji mistrz – uczeń, w której doskonałe przygotowanie uniwersyteckie młodego farmaceuty jest wzbogacane poprzez doświadczenia i refleksje starszego pracownika. Tutaj chciałabym podkreślić znaczenie tej wewnętrznej gotowości, która sprawia, że chcemy czerpać z umiejętności innych. Świadomość wiedzy, jaką posiedliśmy w trakcie studiów oraz stażu, dobra samoocena i umiejętność wyrażania własnego zdania, nie wykluczają postawy skromności i otwartości na doświadczenia starszych. Kontakt z mistrzem, jeżeli będzie nam dane takiego spotkać, może służyć nie tylko pozyskiwaniu wiedzy o tajnikach zawodu, ale przerodzić się w szczególne międzypokoleniowe spotkanie. Z jednej strony – żywe świadectwo tego, kto przeżył więcej i więcej przeanalizował, z drugiej – dojrzewanie tego, kto ma szansę takie świadectwo usłyszeć.
W relacji uczeń – mistrz jest więc potrzebna pewna postawa zadziwienia względem drugiego człowieka, która pozwala na wsłuchiwanie się w jego przemyślenia. Na starcie potrzebna jest też postawa zadziwienia względem samego siebie – otwarcie na własne przemyślenia, spostrzeżenia, zaciekawienia, rozczarowania i obawy. Początek powinien być czasem intensywnej pracy i przede wszystkim autorefleksji, dotyczącej tego, jak się w tym wszystkim odnajduję. Od prawdziwości tej refleksji zależą nasze zawodowe wybory.
Z całą pewnością nie jest dobrze, jeżeli już na starcie zyskujemy poczucie całkowitej przewidywalności i przekonanie, że ostatecznie określiliśmy swoje zawodowe miejsce. Gotowość do rozwoju i doświadczanie warunków, które go wymuszają (możliwe do spełnienia, ale zarazem wysokie wymagania, dobry system motywacyjny apteki, jasno sprecyzowane zasady dodatkowego wynagrodzenia, dodatkowe formy kształcenia) są podwaliną tego, aby chciało nam się z energią pracować przez kolejne lata.
Wygląda na to, że istotą dobrego startu jest z jednej strony postawa szacunku wobec tych, którzy dłużej pracują i stanie „o krok za nimi”, przy równoczesnej gotowość do uczenia się poprzez każdą wskazaną przez starszych aktywność, a z drugiej – rzutowanie siebie w przyszłość, zdobywanie informacji na temat nowych dróg rozwoju i budowanie mentalnej otwartości na zmiany.
Ewa Sitko
wykładowca w programie Pharmassist
Magdalena Bucior
Psycholog
[1] Gałdowa A., Wydawnictwo PLATAN, Kraków 1992, str. 48
[2] Buber M., Wychowanie, Znak 166, 1968, s. 448
fot. Fotolia.com