luty 2014, nr 90/68 online

(Ewa Sitko) Pani Magdo, mocne przeziębienie skierowało moje kroki do apteki. Popołudniowa godzina, kolejka i czas, aby poprzyglądać się Paniom farmaceutkom, pacjentom i sobie. Trudno oprzeć mi się myśli, że jestem na ten moment obywatelem mikroświata, w którym występują takie same interakcje i mechanizmy jak w świecie na zewnątrz. Przyglądam się trzem Paniom farmaceutkom. Jedna cierpliwa, uśmiechnięta. Druga z obliczem pełnym powagi i surowości, trzecia – realizuje recepty szybko i z pewnym zniecierpliwieniem. Pierwszą spostrzegam jako wcielenie idealnego aptekarza – taki jest mój „wzorzec” tego specjalisty. Kiedy patrzę na dwie pozostałe panie nie pojawia się myśl, że one nie są wzorem. Coś mnie jednak uwiera. Panie, niezależnie od moich odczuć, sprawnie realizują swoje zadania, są profesjonalne, nie mam obawy, że mogą się pomylić przy wydawaniu leku. A jednak – gdybym miała wskazać osobę, która najlepiej wpisuje się w mój obraz aptekarza, wskazałabym pierwszą Panią. Słyszę, jak sama sobie tłumaczę, że pozostałe Panie na pewno są zmęczone, przepracowane, że spotkało je coś nieprzyjemnego, że… lista tłumaczeń jest długa. Nie zmienia to faktu, że rozważając, która Pani najbardziej empatycznie i (efekt dodatkowy) profesjonalnie zajęłaby się moją bolączką, wskazuję pierwszą. A przecież nie wiem, czy porada pozostałych Pań byłaby mniej fachowa.
Ta obserwacja stała się dla mnie punktem wyjścia do rozważań na temat oceny drugiego człowieka, przypisywania mu pewnych cech, czy wreszcie wizerunku przedstawiciela danego zawodu, który, niczym wzorzec z Sevres, wyznacza standardy oceny.
W ostatnim artykule pisałyśmy o mechanizmach spostrzegania. Dzisiaj chciałbym zaprosić panią do przeanalizowania mechanizmów przetwarzania informacji i zastanowienia się nad tym, co bywa ich efektem – uogólnień, uprzedzeń czy wreszcie stereotypów. Pani Magdo, jakie reguły rządzą przetwarzaniem informacji? Dlaczego w naszym myśleniu o cechach drugiego człowieka obecne są stereotypy? Skąd i dlaczego moje osobiste przywiązanie do stereotypu, w tym kontekście – stereotypu farmaceuty?
(Magdalena Bucior) Stawia Pani dużo szczegółowych pytań, ale tak naprawdę wpisują się one w to pierwsze, najszerzej dotykające zagadnienie: dlaczego i jak przetwarzamy informacje? Odpowiadając na pierwszą cześć pytania: dlaczego? odniosę się do autorytetu Profesora L. Kołakowskiego. Pisze on: „Bezpieczniej trzymać się choćby fałszywych stereotypów, aniżeli żyć w stanie nieustającej czujności, korygować je, a przez to wprowadzać nasz umysł w stan niekończącej się niepewności i nawet chaosu.” [2]
(E) Czy dobrze rozumiem, że stereotypy dają nam poczucie psychicznego bezpieczeństwa?
(M) Tak, stereotyp ułatwia porządkowanie świata, pozwala na błyskawiczną ocenę sytuacji, upraszcza otoczenie po to, aby szybciej się do niego ustosunkować.
(E) Zwraca pani uwagę na dwa aspekty sprawy: czas – błyskawiczna ocena i uproszczenie, które rozumiem jako pewną schematyzację.
(M) Rzeczywiście, mamy w myśleniu stereotypowym skłonność do spontanicznego budowania obrazu świata na drodze bardzo dużych uogólnień. Skłonność tę często spostrzega się jako pozostałość po ewolucyjnym przystosowaniu do błyskawicznego podejmowania ocen dotyczących cech przeciwnika. Jest to „spadek” po tych okresach w kształtowaniu się naszego gatunku, kiedy taka błyskawiczna ocena zwiększała szanse przeżycia.
(E) Współcześnie myślenie stereotypowe nie ratuje nam wprawdzie życia w sensie fizycznym (chociaż czasami może?), ale w aspekcie psychicznym ma na pewno istotne znaczenie. Myślę tu o wewnętrznym, duchowym „rozedrganiu”, które pojawiałoby się, gdybym musiała codziennie na nowo ustalać jak spostrzegam na przykład osobę farmaceuty i jaką w związku z tym chcę budować z nim relację. Myślę, że każdy czytelnik w pełni identyfikuje się z trudnym doświadczeniem niepokoju i wewnętrznego strachu, który pojawia się wtedy, gdy mamy skonfrontować się z czymś lub z kimś, wobec czego (kogo) nie mamy ustalonego obrazu.
(M) Właśnie dlatego o stereotypach mówi się często jako o „dobroczynnym urządzeniu umysłu” [3]. Stereotypowe myślenie niesie ze sobą także niebezpieczeństwa. Tak jak pani powiedziała – stereotyp upraszcza nasze spostrzeżenia, może dawać nam poczucie bezpieczeństwa, zwiększać nasze przekonanie o sprawności w poruszaniu się po świecie. Stereotyp może jednak zabijać naturalną ciekawość drugiego człowieka, gotowość do zobaczenia go w całym bogactwie, postawę „zadawania pytań”. Myślenie stereotypowe jest niebezpieczne nie dlatego, że skutkuje stworzeniem obrazu drugiego człowieka w szybkim czasie (bo siłą rzeczy ten obraz musi być uproszczony), ale przede wszystkim dlatego, że zabija ciekawość w poznaniu drugiej osoby. W myśleniu stereotypowym istnieje bardzo silne niebezpieczeństwo zbudowania w sobie przekonania, że „o tym drugim” wiemy już wszystko. Przywiązując się do stereotypu – nie szukam. Ta utrata postawy dziecka i swoistego „zadziwienia” (opowiedz mi, jak ty to widzisz…) jest dla mnie największą bolączką stereotypów.
(E) Należy podkreślić, że stereotypy ciągną w dół. Gdy myślę o stereotypie, to nie odnoszę tego do przekonania, że „Francuzki są eleganckie”, a „Niemcy bardzo dokładni”. Stereotyp to przekonanie odnoszące są do ograniczenia, wady, braku, koncentrujące się wokół niedociągnięć, a nie zalet. Stereotyp rozciąga na szerokie grupy właśnie te niedociągnięcia, nie wprowadzając otwartości na dobre strony. Budowanie stereotypu w oparciu ograniczenia i trudności przychodzi o wiele łatwiej niż tworzenie go w odniesieniu do cech wartościowych, pożądanych.
(M) Stereotypy posiłkują się wieloma mechanizmami społecznymi, w tym przetwarzania informacji, są przez nie wzmacniane i dopełniane. Redukując na przykład dysonans poznawczy – aktywnie poszukuję tych informacji, które utwierdzają mnie w moich przekonaniach lub interpretuję je tak, aby pasowały do mojego obrazu. Przywołać chcę w tym miejscu kolejne zdanie Profesora L. Kołakowskiego (zainspirowało mnie ono do sformułowania tytułu naszej rozmowy): „Kiedy deszcz pada we Francji, to po prostu deszcz pada. Ale każdy deszczowy dzień w Anglii daje nam potwierdzenie stereotypu: to jest kraj dżdżysty. Lecz przeciwna reguła nie funkcjonuje; słoneczny dzień w Anglii jest wtedy logicznie bez znaczenia, nie kłóci się z reputacją dżdżystego kraju.”
(E) Przyjrzyjmy się zasadom percepcji bodźców. Chociażby prawo, które mówi, iż oczekiwanie na konkretny bodziec sprawia, że znacznie łatwiej go dostrzec, gdy się pojawi. Jestem wyczulony na pojawienie się określonego sygnału, na pewno go nie pominę. Siłą rzeczy ignoruję pozostałe. Wpływa to na obraz rzeczy, który powstaje w mojej głowie. No i wreszcie osobiste oczekiwania – one również wpływają na interpretację zachowania. Jeżeli widzę podejście do pacjenta, które mojego oczekiwania nie potwierdza, to mam skłonność nie traktować tego zachowania jako zachowania jednostkowego, ale odnoszę je do wspólnej dla grupy cechy np. mężczyźni farmaceuci gorzej komunikują się z pacjentami, kobiety – są mniej opanowane. Chronię myślenie stereotypowe. Czy stereotyp wpływa na zachowanie, myślenie tych, do których się odnosi?
(M) Stereotyp wywołuje sprzężenie zwrotne i ludzie nie tylko mogą myśleć stereotypowo na temat innych, ale mogą także zachowywać się zgodnie ze stereotypami, które się do nich odnoszą. Efekt ten nazywany jest „zagrożeniem przez stereotyp”. Odwołam się do eksperymentu przeprowadzonego na Uniwersytecie Stanforda. Do rozwiązania trudnego testu językowego zaproszono czarnych i białych studentów, których podzielono losowo na dwie grupy. Jedna z grup dostała informację, że celem testu jest pomiar intelektu, druga, że ważne są tylko uzyskane wyniki. Autorzy eksperymentu założyli, że najniższe wyniki uzyskają osoby czarnoskóre z pierwszej grupy – te, które były przekonane, że uczestniczą w pomiarze intelektu. Wyniki końcowych badań były zgodne z przewidywaniami autorów. Dlaczego tak się stało? Autorzy eksperymentu są przekonani, że „pracował” w nim mocno zakorzeniony stereotyp, iż Afroamerykanie nie są tak zdolni jak biali. [4] Stereotyp uruchomił w osobach, do których się odnosił, mechanizm samospełniającego się proroctwa. Osoby czarnoskóre, które były przekonane, że po prostu wykonują zadania, uzyskały wyniki nie odbiegające od innych – nie pracował w nich stereotyp niższych uzdolnień.
(E) Zrodziło się we mnie pytanie, czy istnieją „dobre stereotypy”? Myślę, że w stosunku do zawodów tzw. zaufania społecznego istnieją głębokie przekonania dotyczące szeroko rozumianego wizerunku przedstawicieli tych zawodów. Takie przekonania odnoszą się do cech pożądanych, pozytywnych. Rozczarowania związane z odstępstwami od wizerunku są głęboko społecznie przeżywane, a negatywne zachowania wpływają na przeniesienie ciężaru z osoby na cechy grupy.
(M) Ciekawe jest pytanie o obecny wizerunek aptekarza. Mam wrażenie, że w świadomości społecznej funkcjonują równolegle dwa obrazy – dominujący: aptekarza reprezentanta „farmacji – siostry medycyny” i farmaceuty ekspedytora leków. Ten drugi obraz kształtowany jest na podstawie zubożonych przesłanek i z ogromnym uproszczeniem odnosi się do zadań farmaceuty. Zgodnie z pierwszym obrazem aptekarz na przykład wydaje lek zaordynowany przez lekarza, informuje o działaniach niepożądanych, jest bardzo ważnym ogniwem w łańcuchu osobowej odpowiedzialności za zdrowie pacjenta. Zgodnie z drugim – aptekarz tylko „sprzedaje” lek przepisany przez lekarza.
Stereotypowe spostrzeganie pracy aptekarza urzeczywistnia się także w samym wyobrażeniu na temat jej dynamiki – wprawdzie w potocznym rozumieniu praca ta wymaga skupienia, rzetelności i dokładności, lecz bywa także oceniana jako spokojna, wręcz rutynowa i nieobciążona bardzo dużą odpowiedzialnością: „Lekarz leczy, aptekarz sprzedaje produkty lecznicze”, „Nie można pomylić się, podając pudełko z czytelną nazwą preparatu”.
(E) Myślę, że w tym miejscu wyodrębnia się istotny wątek: kształcenia młodych adeptów zawodu (oczywiście nie dotyczy to tylko aptekarzy). Kształtowanie uważności na tradycję profesji, partnerską relację aptekarza i lekarza, rolę opieki farmaceutycznej, na zachowania, które wpływają na społeczny odbiór pracy aptekarza, powinno być istotnym i nieodłącznym elementem edukacji.
(M) Wątków dotyczących myślenia stereotypowego jest wiele, ponieważ każdy z nas nosi w sobie tendencję do takiego właśnie, uproszczonego spostrzegania świata. Aptekarz może spostrzegać stereotypowo siebie, pacjentów, współpracowników. Pacjent siebie, sąsiadów, bliskich, przedstawicieli różnych zawodów, w tym farmaceutów. Często jesteśmy przekonani, że skoro nie różnicujemy ludzi ze względu na kolor skóry, to stereotypy nas nie dotyczą. Tymczasem stereotypy mogą odnosić się do bardzo wielu sfer np. od przekonań o zależności pomiędzy zdolnościami kierunkowymi a płcią lub zależności pomiędzy faktem posiadania rodzeństwa (jedynacy i niejedynacy) a gotowością do zachowań altruistycznych, po… rudemu nie można ufać, krakowianie to sknery, warszawiacy – cwaniaki, itd. Stereotyp często skutkuje uprzedzeniem, a to z pewnością ma wpływ na budowanie relacji.
(E) Chciałoby się postawić pytanie, czy to my posiadamy stereotypy, czy to stereotypy trzymają nas na uwięzi?
(M) Jeżeli to pierwsze, to pojawia się ścieżka, na którą wejście pozwala albo stereotyp ugruntować, albo zdystansować się wobec niego. W tym ostatnim najważniejsze są: uświadomienie sobie stereotypów oraz bogactwo doświadczeń. Jeżeli jesteśmy świadomi tego, że możemy myśleć stereotypowo i jesteśmy nastawieni na zmianę, to dystansujemy się do ważnych decyzji, które pod wpływem stereotypów mogą być podejmowane. Nie realizujemy ich pochopnie, „oglądamy” je w sobie, mamy świadomość, że ocena sytuacji może być zafałszowana. Natomiast bogactwo doświadczeń pozwala na dostrzeganie ludzkiej różnorodności, unikatowych cech osobowości, umiejętności. Doświadczenie uświadamia nam, że na funkcjonowanie człowieka wpływa tak wiele czynników, że do wszelkich, choćby i ułatwiających życie, "
prostych definicji” należy podchodzić z dystansem. Równocześnie uważne przyglądanie się otaczającej rzeczywistości pozwala uruchomić w sobie wolę do podjęcia wysiłku, aby to, co w spojrzeniu na szeroko rozumianą rzeczywistość jest wynikiem utrwalonego negatywnego stereotypu i jest dominujące, przestało się tak „panoszyć”.
Ewa Sitko
Magdalena Bucior
Il. Fotolia.com
[1] Kołakowski, L.(2004) Mini wykłady o maxi sprawach. Kraków, Wydawnictwo Znak
[2] Kołakowski, L.(2004) Mini wykłady o maxi sprawach. Kraków, Wydawnictwo Znak
[3] Tamże
[4] Pilarska P. „Myślenie na skróty” w „Psychologia w szkole” nr 1(37)/2013