|

01.2013 – „Konflikt, czy współpraca?”

styczeń 2013, nr 77/55 online
 
 
(Ewa Sitko) Pani Magdo, gdy usłyszałam temat naszych dzisiejszych rozważań, moja myśl pobiegała w kierunku bardzo znanego i starego sporu toczącego się między filozofiami i teologami. Od wieków spierają się oni o udział w poszukiwaniu Prawdy. W starożytności i średniowieczu prezentowano stanowisko, że to filozofia wraz z teologią daje nam pełny obraz rzeczywistości. Później pojawiły się odmienne stanowiska. Luter, następnie Pascal i Kierkegaard sądzili, że jedyny obraz Prawdy (wielka litera ma oddać jej pryncypialny charakter) daje teologia i religia będąca jej uzewnętrznieniem, a filozofia tylko go zaciemnia. Neopozytywiści dowodzili, że między tymi dwoma naukami jest przepaść – nie spotykają się na drodze opisywania Prawdy. Współcześnie znajdziemy zwolenników i przeciwników każdego z tych stanowisk.
   Na tym tle pojawiła się we mnie pokusa „pospierania się” o udział lekarzy, farmaceutów i pielęgniarek w poszukiwaniu tego, co najlepsze dla chorego. Używam cudzysłowu, bo nie o walkę mi chodzi, a o wyartykułowanie naszych stanowisk opisujących przyczyny, które sprzyjają budowaniu koalicji skoncentrowanej wokół pacjenta lub utrudniają takie działanie. Sama pragnę odnieść się do filozofii medycyny i farmacji, a Panią poprosić o spojrzenie psychologa.
(Magdalena Bucior) Moje stanowisko będę musiała wyprowadzić między innymi z rozważań na temat warunków sprzyjających budowaniu koalicji. Jako pierwsza nasuwa mi się refleksja o treningu w działaniu zespołowym.
 
(E) Ależ Pani Magdo, trening wymaga zgody „trenujących”. Czy chce Pani powiedzieć, że obserwuje Pani zjawisko wspólnotowych i spójnych działań wśród przedstawicieli zawodów medycznych? Stąd już przecież tylko o krok do doskonalenia umiejętności przez trening.
 
(M) Gotowość do podejmowania działań wspólnotowych (zespołowych) obejmuje różne poziomy: indywidualny, społeczny oraz kulturowy (środowiskowy). Profesor Jan Jerzy Strelau twierdzi, że „Każda organizacja pracy jest zawsze częścią jakiejś kultury, która stanowi zbiór konwencjonalnych zachowań danego społeczeństwa (…)." [1] Jeżeli miałabym odnieść się do własnego doświadczenia, to musiałabym stwierdzić, że nie obserwuję wśród przedstawicieli zawodów medycznych tendencji do interdyscyplinarnego zespołowego działania. Może cechą naszego społeczeństwa jest brak otwarcia na taką ideę, może funkcjonuje ograniczające przekonanie, że wszyscy dążą do osiągnięcia tego samego celu, ale w izolacji, bez porozumienia?
 
(E) Postawiłam pytanie mocno, ponieważ moja osobista obserwacja rzeczywistości (pobyt w szpitalu) również nie nastraja optymistycznie. To, co było dla mnie (dla pacjenta) najtrudniejsze, to poczucie, że każdy specjalista od którego jestem zależna (lekarz, pielęgniarka, o farmaceucie nie wspominam, bo on niestety dla pacjenta w szpitalu jest w ogóle niewidoczny) czerpie informację i określa stosowne działania na indywidualnej drodze – na przykład każdemu, kto obejmuje dyżur, trzeba od nowa opowiedzieć własną historię.
(M) Moglibyśmy sobie wyobrazić, że opisywana przez Panią rzeczywistość jest wynikiem utrudnień w przepływie informacji. Ale ja rozumiem, iż Pani akcentuje inną, niepokojącą z punktu widzenia pacjenta, sytuację. Taką, w której wręcz nie doświadcza on (lub nie dostrzega) zespołowego działania na rzecz swojego zdrowia przedstawicieli różnych medycznych profesji. A przecież efektywność takiej współpracy wydaje się być oczywista. Wskazujemy ją zarówno intuicyjnie, jak i poprzez odwołanie się do doświadczeń środowisk medycznych. Przekonanie o korzyściach, płynących z pracy zespołów interdyscyplinarnych wybrzmiewa mocno na przykład w działaniach Światowego Przymierza Zawodów Służby Zdrowia, utworzonego między innymi w celu określania zasad partnerstwa, wkładu każdego z zawodów w opiekę nad pacjentem i wpływaniu na sytuację prawną. [2]
   Działania interdyscyplinarne dają korzyści na każdym poziomie: począwszy chociażby od zapewnienia wielopłaszczyznowej, szybkiej, a przez to tańszej diagnozy, a skończywszy na farmakoterapii, w której zminimalizowano ryzyko niekorzystnych interakcji i wystąpienia działań niepożądanych. Warunkiem wstępnym podejmowania takich działań jest wiedza o planowanych efektach i otwartość na podjęcie współpracy. Na poziomie psychologicznym warunkiem interdyscyplinarnej współpracy zawodów medycznych jest zaufanie. Zaufanie zarówno w wymiarze osobistym, skierowane wobec konkretnych osób z którymi pracujemy, jak i związane z rolami społecznymi, jakie te osoby pełnią (tzw. zaufanie pozycyjne) czyli z etosem danego zawodu, powszechnie znanymi standardami obowiązującymi w danej profesji i – często usankcjonowanymi prawnie – etycznymi zobowiązaniami danej grupy zawodowej. [3]
 
(E) Zaufanie jest tą wartością, która zakotwicza nasze rozważania w obszarze stosunków międzyludzkich. Pani Profesor Maria Szyszkowska w książce „Każdy bywa pacjentem. Zarys filozofii farmacji.” pisze: „nawet najznakomitsze rozwiązania prawne nie uzdrowią problemów związanych z prawidłowym funkcjonowaniem służby zdrowia”. [4] Powołuję się na ten cytat, bo myślę, że stworzenie koalicji zawodów pracujących na rzecz pacjenta wychodzi daleko poza rozwiązania prawne.
 
(M) Oczywiście, że tak. Zaufanie, o którym wspomnieliśmy, to przecież taki komponent wzajemnych postaw, którego nie da się wymusić przepisami prawa.
   Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden psychologiczny aspekt działań zespołowych – zmienność w pracy grupy. Należy pamiętać, że praca zespołowa to proces. Efektywność pracy zespołowej i zaufanie pomiędzy poszczególnymi osobami zmienia się, w zależności od tego, w którą fazę procesu weszła grupa.
   Wyróżniamy kilka faz pracy grupy: orientacji, wstępnej spójności, kryzysu i współpracy. W fazie orientacji poszczególni członkowie zespołu są zaniepokojeni, starają się rozszyfrowywać zasady, które są wbudowane w system, wykazują dużą zależność od zewnętrznego autorytetu. Charakterystyczne jest to, że dążą do zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa (na przykład poprzez silną autoprezentację).
   W fazie wstępnej spójności formułują się role grupowe, zespół podkreślą swoją spójność i wyjątkowość. W tej fazie często następuje ujednolicenie zachowań – przejawy niezadowolenia lub krytyki są tłumione, nie występuje raczej otwarty sprzeciw wobec woli ogółu.
   W fazie kryzysu mówimy „wreszcie zaczyna się coś dziać”. To faza ścierania się dwu naturalnych tendencji – od i do grupy. Indywidualne sprawy poszczególnych osób stają się dla nich ważniejsze niż zespołu jako całości. To faza, w której ujawniają się tendencje rywalizacyjne. Faza trudna, ale potrzebna. Jako faza kryzysowa może doprowadzić do weryfikacji zasad grupy i wykreować takie, które są głęboko i prawdziwie akceptowane przez poszczególnych jej członków.
   Faza współpracy, to zgodnie z nazwą, faza działania wspólnotowego. Członkowie zespołu dbają o normy grupowe, gdyż rozumieją je i pragną się do nich dostosować. W fazie współpracy role są elastyczne – wykonawcy zadań zmieniają się w zależności od ich charakteru i od sytuacji.
   Współpracę Słownik Języka Polskiego definiuje jako „działalność prowadzoną wspólnie przez jakieś osoby, instytucje w ramach usankcjonowanej całości”. [5] Myśląc głębiej dostrzegamy we współpracy „zdolność do tworzenia więzi i współdziałania z innymi, umiejętność pracy w grupie na rzecz osiągania wspólnych celów, umiejętność zespołowego wykonywania zadań i wspólnego rozwiązywania problemów.” [6] Analiza funkcjonowania grupy pokazuje, że głęboka współpraca nie jest aktem, który dokonuje się natychmiastowo. Członkowie grupy prezentują umiejętność współpracy i efektywnego porozumiewania się dopiero po wypracowaniu balansu pomiędzy bliskością a oddaleniem, działaniem na rzecz dobra wspólnego a zaspokojeniem własnych potrzeb, po wyrażeniu głębokiej, wewnętrznej zgody na otwarte komunikowanie się.
 
(E) Wiedza o fazach grupowych może pomóc nam w odpowiedzi na pytanie, dlaczego koalicja na rzecz opieki nad pacjentem funkcjonuje w taki, a nie inny sposób. Czy możemy już mówić o wielospecjalistycznych zespołach, czy wciąż jeszcze raczej o zespołach w ramach oddzielnych grup zawodowych. Innymi słowy myślę, że fazy procesu grupowego mogą być rozpatrywane w szerszym kontekście – nie tylko pojedynczej grupy, ale i całych środowisk. Wydaje się, że na chwilę obecną dopiero kształtują swoją gotowość do podjęcia standardu wielospecjalistycznej pracy zespołowej. Faza współpracy dopiero przed nami.
   W rozważaniach o roli zespołów interdyscyplinarnych nie można pomijać obszaru związanego z wiedzą i przeświadczeniami pacjenta. Z jego perspektywy dostrzeżenie wewnętrznej więzi między przedstawicielami zawodów medycznych, skutkującej sprawnie funkcjonującym wielospecjalistycznym zespołem jest bardzo ważne. Niestety, na chwilę obecną jest trudne. Pacjent często nie tylko nie ma wiedzy na temat ogromu zadań na przykład farmaceutów pracujących w aptekach szpitalnych (zadania edukacyjne, racjonalizacje farmakoterapii i dbałość o jej bezpieczeństwo [7]), ale, jak już wspomnieliśmy, nie dostrzegając ich (bezpośrednio) w kontaktującym się z nim zespołem leczącym nie zyskuje szansy na poznanie ich rzeczywistego wkładu w proces leczenia.
   Sama zadaję sobie pytanie, czy taki stan faktyczny powinien zniechęcić do zajmowania się sprawą? Odpowiadam – na pewno nie. Wszak wszelkie zmiany zaczynają się od myślenia i mówienia o rzeczy.
 
(M) O czym więc mówić powinnyśmy? Od razu pojawia się w mojej głowie pojęcie opieki farmaceutycznej. Analiza informacji pokazuje, że na chwilę obecną jej idea jest już w Polsce doskonale znana, natomiast praktyczne rozwiązania wciąż jeszcze się tworzą. Z całą pewnością jej umocowanie prawne i urzeczywistnienie w praktyce zaowocuje wzmocnieniem wzajemnych kontaktów zawodowych.

   Jednak już w chwili obecnej głośno podnosi się takie propozycje zacieśnienia wzajemnej współpracy jak wzajemne konsultacje dotyczące prawidłowości wypisywania recept oraz występujących problemów lekowych, wspólne szkolenia i konferencje naukowe,  wymiana informacji na temat działania leków, interakcji i działań niepożądanych. [8] Nie można pominąć tego, o czym rozmawiałyśmy już wielokrotnie: promowania (także w środowisku samych aptekarzy) doradczej i edukacyjnej roli farmaceuty. Wzmacnianie w świadomości społecznej i w rzeczywistych rozwiązaniach wizerunku farmaceuty jako specjalisty w zakresie rozpoznawania i rozwiązywania problemów lekowych będzie w konsekwencji służyło wzmocnieniu jego pozycji jako pełnoprawnego partnera koalicji na rzecz pacjentów.

Ewa Sitko
Magdalena Bucior
 
Il. Fotolia.com
 
Piśmiennictwo:

[1] „Jednostka w społeczeństwie i elementy psychologii stosowanej”, red. naukowy Jan Strelau, Gdańsk 2000,
[2] Sztompka P., „Socjologia. Analiza społeczeństwa”, Znak, Kraków 2002
[3] Wojciechowska A., „Od orientacji do współpracy…” Charaktery 2010
[4] „Każdy bywa pacjentem. Zarys filozofii farmacji.” Dom Wydawniczy Elipsa Warszawa 2010
[5] Słownik Języka Polskiego PWN
[6] pl.wikipedia.org
[7] Za: Agnieszka Zimmermann, „Wpływ uregulowań prawnych na sytuację aptekarstwa w Polsce na początku XXI wieku.” Praca doktorska. Samodzielna Pracownia Farmacji Społecznej Akademii Medycznej w Gdańsku.
[8]  tamże

Podobne wpisy