|

01.2012 – „Ludzki farmaceuta – odmowa jako wyraz społecznej odpowiedzialności.”

styczeń 2012, nr65/43 online
 
"LUDZKI FARMACEUTA"?
 
– ODMOWA JAKO WYRAZ
 
SPOŁECZNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI
 

     „Może gdzieś znajdzie się ludzki farmaceuta, który taką receptę zrealizuje” [Rzecznik Praw Pacjenta, Krystyna Kozłowska – wypowiedź z 2.01.2012]. Słowa Pani rzecznik praw pacjenta wypowiedziane w kontekście recept bez zaznaczonego jednoznacznie poziomu refundacji sprowokowały mnie do refleksji na temat „bycia ludzkim” w kontekście wykonywanych obowiązków zawodowych.
– Na myśl przychodzą mi w tym momencie dwa aspekty zagadnienia. Pierwszy dotyczy poziomu empatii w relacji pacjent – farmaceuta, drugi poziomu szerokiej odpowiedzialności za siebie samego, własne rodziny i szeroko rozumiane dobro społeczne. Przyznam, Pani Magdo, że parę razy wzruszyłam się, słysząc w mediach wypowiedzi przede wszystkim starszych pacjentów, którzy mówili o swojej bezradności w sytuacji, kiedy odmówiono im realizacji recepty. Za wzruszeniem zaraz pojawiło się współczucie. Ono uruchomiło we mnie pokłady empatii. Wyobrażam sobie, że jestem pacjentem, który ma za sobą uczciwie przepracowane życie i regularnie odprowadzane składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Pragnę doświadczać stabilizacji, jestem przekonana, że zasłużyłam na godne traktowanie. Myślę: przecież jestem chora. Sama nie wypisuję sobie tych leków. To lekarz. On wie, co jest potrzebne, aby mój stan zdrowia był stabilny i nie uległ gwałtownemu załamaniu. Wiem, że wie to także farmaceuta. Czy moje oczekiwanie, aby aptekarz zrealizował receptę jest zbyt wygórowane?
– Nie, na pewno nie jest wygórowane. Każdy pacjent, który podaje farmaceucie receptę do zrealizowania, z pewnością powinien bez „organizacyjnych” niedociągnięć w sytuacji szczególnej potrzeby (a taką jest na pewno sytuacja choroby) skorzystać z szeroko rozumianej profesjonalnej opieki. Myślę nawet dalej, że ważnym elementem tej opieki jest pozyskanie odpowiedniego leku na warunkach jak najbardziej finansowo korzystnych. Utrudnienia, które pojawiają się w tej sytuacji, mają prawo być dla statystycznego pacjenta zupełnie niezrozumiałe. Pozyskanie szczegółowej wiedzy, dotyczącej zasad wydawania konkretnego leku i aktów prawnych, które to regulują, nie jest jego pierwszą potrzebą. Pacjent pragnie korzystać z wiedzy farmaceuty dotyczącej farmakoterapii i doceniać wpływ tego ostatniego na proces zdrowienia lub zapobiegania chorobie. Jeżeli tak się nie dzieje i pacjent dowiaduje się, że nie może otrzymać zapisanego leku zgodnie z dotychczasowymi zasadami refundacji, to czasami odczytuje to jako akt skrzywdzenia, a czasami nawet jako celowe nieżyczliwe działanie.
Pani Ewo, mówię o pacjencie, ale równocześnie zadaję sobie i chcę zadać Pani pytanie: czy farmaceuta, podobnie jak pacjent nie ma prawa do jasnych, przejrzystych zasad wykonywania swojego zawodu?
– W moim przekonaniu (a wiem, że nie jest to tylko subiektywny punkt widzenia) z pewnością ma. Jeżeli o aptece pomyślimy jako o miejscu pracy i swoistym „przedsiębiorstwie”, które, zachowując swoją specyfikę, nie jest oderwane od realiów rządzących gospodarką, to finansowe niepokoje farmaceuty – pracownika apteki lub właściciela nie wydają się już takie irracjonalne. Bezpieczeństwo prawne i finansowe aptekarzy już wielokrotnie w ubiegłych latach było narażone. Trudno oczekiwać od farmaceutów zbiorowej amnezji. Trudno również oczekiwać, aby minione doświadczenia nie wpływały na bieżące stanowisko. Postawa aptekarza wobec niejasnych zapisów prawa podlega tym samym regułom, które rządzą kształtowaniem każdej postawy. Kluczowe znaczenie maja tu trzy komponenty: emocjonalny – wyznaczający stosunek wartościujący do zjawiska, poznawczy – osadzony w wiedzy na jego temat i behawioralny, opisujący reakcje osoby wobec sytuacji. Emocje wobec niejasnych zapisów prawa (potwierdzone wcześniejszym doświadczeniem) są ważną informacją, która chroni aptekarza przed wchodzeniem na niebezpieczny „grunt”. Postulat korzystania z doświadczenia przy podejmowaniu decyzji jest w tym miejscu tak samo uzasadniony, jak w każdej innej sytuacji życiowej. Właśnie tak o tym myślę, Pani Magdo.
– Muszę stwierdzić, ze moje myślenie biegnie podobnymi ścieżkami. Dopełnia go jeszcze przekonanie, że farmaceuta, mając bardzo szczegółową wiedzę na temat opieki farmaceutycznej, siłą rzeczy przytłoczony jest świadomością konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji. Z całą pewnością chce rzetelnie wywiązać się ze swoich obowiązków. Dysponuje wiedzą o tym, jakie znaczenie dla procesu leczenia ma udostępnienie pacjentowi konkretnego leku. Pragnie wspierać swoich pacjentów zgodnie z zasadami etyki, ale wie również, iż powinien zachować zdroworozsądkowy ogląd sytuacji. Nie chce wybierać pomiędzy świadczeniem pomocy, a łamaniem prawa. Nie chce wybierać także pomiędzy troską o udostępnienie leku, a własnym bezpieczeństwem prawnym i finansowym.
– Jak więc Pani Magdo (w kontekście tego, co zostało powiedziane) rozumie Pani użyte w wypowiedzi Pani rzecznik praw pacjenta określenie „ludzki farmaceuta”?
– Przede wszystkim muszę podkreślić, że według mnie takie sformułowanie eskaluje dyskomfort, zarówno pacjenta, jak i farmaceuty. Pacjent nabiera przekonania, że rzecz jest wyłącznie w postawie farmaceuty i jego gotowości do niesienia pomocy. Odmowa nie jest wynikiem, paradoksalnie, przestrzegania prawa, a wręcz w przeżywaniu pacjenta, jego nieprzestrzegania, bo przecież nadrzędnym obowiązkiem farmaceuty jest umożliwienie pacjentowi podjęcia farmakoterapii. Farmaceuta zaś z całą pewnością odczuwa użycie słowa „ludzki” jako manipulacyjne. Słowo „ludzki” dotyka obszaru etyki. Odnosi się do zasady traktowania drugiego człowieka z poszanowaniem jego godności. Jako „ludzkie” w przytoczonej wypowiedzi definiuje się zachowanie farmaceuty ignorujące wiedzę na temat obecnego stanu prawnego oraz troskę o własne bezpieczeństwo prawne i finansowe. Tymczasem zarówno i pacjent, jak i farmaceuta mają prawa domagać się na tyle przejrzystych i klarownych procedur, aby ich interpretacja i przestrzeganie nie budowały dyskomfortu.
– Tak naprawdę ludzki może być ten pacjent, który nie wymaga od aptekarza wydania leku, jeżeli wie, że może to narazić tego ostatniego na ponoszenie konsekwencji prawnych i finansowych (w sytuacji od niego niezależnej). Ludzki może być także farmaceuta, który w poczuciu odpowiedzialności za pacjenta (w szerokiej perspektywie) odmawia realizacji recepty, wyrażając w ten sposób swoją niezgodę na to, co w powszechnej świadomości funkcjonuje jako niedopracowane lub kontrowersyjne. Odmawiając – zachowuje się odpowiedzialnie, ponieważ nie pozwala, aby problem został „zamieciony pod dywan”, przemilczany. Swoją postawą wymusza publiczną i ekspercką debatę.
Publiczna debata nie będzie, Pani Magdo, dotyczyła tylko jednostkowego faktu (realizacja lub nie opieczętowanych recept), będzie miała szeroki charakter. Będzie poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o procedury stanowienia prawa. Zastanawiam się na ile, według Pani protest jednej czy dwóch grup zawodowych ma znaczenie. Na ile jest ważny dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego? Pytając najprościej, czy warto protestować?
 
– Społeczeństwo obywatelskie charakteryzuje się tym, że obywatele aktywnie odnoszą się do proponowanych zmian, to znaczy próbują wpływać na ich kształt, nie tylko poprzez swoich reprezentantów we władzach ustawodawczych, ale i także poprzez tworzenie oddolnych nacisków i wymuszanie dyskusji z określonym partnerem społecznym. Protest pozwala na zamanifestowanie niepokoju i niezadowolenia i, jeżeli otwiera dyskusję, bywa bardzo cenny. Zarówno nasze indywidualne doświadczenie, jak i w doświadczenie całych społeczeństw podpowiadają nam, że rozmowa i szukanie porozumienia z reguły prowadzą do ustalenia zasad współpracy. Co więcej, prowadzą także do zdefiniowania szeroko rozumianych wspólnych celów i docenienia, że porozumienie leży w interesie każdej ze stron konfliktu. Negocjacje, mediacje lub arbitraż, niezależnie od tego, którą z tych dróg szukania porozumienia wybierzemy, pozwalają na zmniejszenie wzajemnej nieufności i spokojne rozważenie oczekiwań i potrzeb drugiej strony. W sytuacji protestu odpowiedzialność wyraża się w mentalnej i emocjonalnej gotowości do spotkania i szukania porozumienia, dążenia do zachowania etycznych standardów dyskusji i proponowanych rozwiązań oraz korzystania z podpowiedzi eksperckich. Kultura sporu wymusza także dyscyplinę we wspólnych pracach oraz szacunek dla czasu i ludzkiej energii.

Z ostatniej chwili
   W poniedziałek, 23 stycznia, wspólny zespół resortu zdrowia i aptekarzy rozpocznie prace nad rozporządzeniami do ustawy refundacyjnej. „Zamierzamy wspólnie wypracować przepisy najlepsze z możliwych, określające to, jak ustawa refundacyjna będzie funkcjonowała. Skupimy się też na tym, jak doprecyzować przepisy, aby zasady kontroli NFZ były zasadami jasno opisanymi. Prawo musi być tworzone z osobami, których przepisy będą dotyczyć. "Chcemy wysłuchać wszystkich głosów" – zadeklarował minister zdrowia Arłukowicz.
 
   Pani Magdo, życie potwierdza, że warto.
 
Ewa Sitko
Magdalena Bucior

 

 

Podobne wpisy