02.2009 – „Historia zapachów – część druga.”

luty 2009, nr 30/8 online
 
HISTORIA ZAPACHÓW
 
CZĘŚĆ DRUGA.
 
    
  Prezentowany tekst jest fragmentem książki „Sensoryka i podstawy perfumerii” wydanej nakładem Wydawnictwa MedPharm Polska, autorstwa Agaty Jabłońskiej-Trypuć i Ryszarda Farbiszewskiego. Prezentujemy Państwu niezwykle wciągający wycinek tej publikacji zatytułowany „Historia substancji zapachowych.”
 
  Wraz z początkiem upadku Cesarstwa Rzymskiego i nadejściem chrześcijaństwa zanikła znajomość perfum w Europie. Chrześcijaństwo zabraniało używania perfum ze względu na ich rzekome zmysłowe działanie. Dopiero wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej w XI-XIII wieku przypomniały Europie radość, jaką daje woń perfum i odkryły ponownie rolę mydła. Rycerze Królestwa Jerozolimskiego osiedleni pomiędzy ludnością arabską, przejmowali jej zwyczaje higieniczne a pielgrzymi i kupcy przenosili zapomniane zwyczaje na powrót do Europy.
   Pierwszym rozpowszechnionym w Średniowieczu kosmetykiem stała się woda różana, którą stosowano do odświeżania i mycia rąk. Ciągle jednak unikano kontaktu z wodą, traktując to jako swoistą karę dla ciała za popełnione grzechy lub jako dobrowolne umartwianie się. Jednak obecność łaźni w klasztorach i pałacach świadczyła o przetrwaniu higienicznych nawyków wprowadzonych w starożytności.
   W końcu epoki średniowiecza, w 1370 roku sporządzono pierwszą wodę na bazie alkoholu – Wodę Królowej Węgier, Elżbiety. Używano jej głównie jako toniku do twarzy, jako środka do odświeżenia oraz leczniczo, uspokajająco. Woda ta jest do dziś produkowana na bazie oryginalnej receptury.
   W renesansie nastąpiło rozpowszechnienie perfum i wyrobów perfumeryjnych. Europejskim centrum przemysłu perfumeryjnego stały się Włochy. Między innymi do Wenecji przybywały statki z Dalekiego Wschodu, wypełnione składnikami do wyrobu perfum. Wraz z ponownym odkryciem starożytności grecko-rzymskiej i wynalezieniem druku, zostały ujawnione receptury włoskich i francuskich pachnących wód do perfumowania odzieży, ciała i domu. Renesansowy duch naukowy pozwolił sztuce robienia perfum mocno się rozwinąć. Alchemię zastąpiła chemia, udoskonalono proces destylacji i poprawiła się jakość wyrobów perfumeryjnych. W Wenecji powstawały też piękne, słynne na całą Europę buteleczki na perfumy ze szlachetnych materiałów: kryształu szlifowanego i grawerowanego, srebra, srebra złoconego. Od XVI wieku w Wenecji produkowano najlepsze flakony ze szkła dmuchanego, zgodnie z technikami wschodu: szkło białe mleczne, szkło z misternymi ornamentami ze srebra czy złota. Od XIV wieku stały się popularne „pommandres”, czyli ozdobne pojemniczki na wonności w kształcie owoców, noszone przy pasku. Jednak poziom higieny osobistej był niezwykle, niski nawet w porównaniu z okresem średniowiecza, ponieważ wodę uważano za siedlisko dżumy i cholery. Coraz trudniej przychodziło tuszowanie zapachu ludzkich niemytych ciał, dlatego też perfumy stały się niezbędną koniecznością.
   Po ślubie z francuskim królem Henrykiem II (1533) Katarzyna Medycejska zabrała ze sobą do zamku w Paryżu swoich prywatnych kompozytorów perfum. Po przybyciu do Francji rozpoczęli poszukiwania roślin równie pięknych i bujnych jak w ich ojczystym kraju. Odnaleźli je w okolicach Grasse w Prowansji. Grasse zasłynęło zwłaszcza w XVIII w. z produkcji aromatycznych olejków, pomad, pudrów i perfum zwanych bergamotes od nazwy rodzaju gruszki rosnącej w krajach śródziemnomorskich, z której skórki wyciska się aromatyczny olejek.
   Kolejny okres wielkiego powodzenia perfum przypada na wiek XVII. We wszystkich krajach i wszystkich pałacach ówczesnej Europy pachnidła miały za zadanie głównie tłumić odór niemytych ciał. Na dworze Króla Słońce (1638–1715), jak nazywano Ludwika XIV, pudry i wody zapachowe pokrywały twarze i peruki dworzan. Sfery arystokratyczne uległy modzie na perfumowane rękawiczki. Konieczność ich perfumowania wynikała z prymitywnych metod garbowania, rękawiczki wydzielały, bowiem przykrą woń psującej się skóry.
   Ówczesne damy i kawalerów otaczały bardzo intensywne chmury zapachów kwiatowych i owocowych, ponieważ w zwyczaju było perfumowanie odzieży, bielizny, noszenie przy sobie pachnideł i wkładanie woreczków zapachowych to szaf z ubraniami. Wszystkie te zabiegi były wręcz niezbędne, ponieważ mycie nie było wówczas w dobrym tonie i nie istniały w zamkach toalety.
  Całkowicie nowym wynalazkiem, prawdziwie rewolucyjnym dla XVIII wieku, oznaczającym przełom w historii perfumiarstwa, była woda kolońska. Tej odświeżającej kompozycji złożonej z rozmarynu, kwiatu pomarańczy, bergamoty i cytryny używano jako dodatku do kąpieli, (z której w tym stuleciu korzysta się coraz częściej), w płukankach do ust i przy lewatywie. Przyjmowano ją doustnie, rozpuszczoną w winie lub w kostce cukru, a także w postaci zastrzyków czy plastrów.
Powstają coraz piękniejsze flakony i naczynia z kryształu, srebra, złota, bursztynu, porcelany. Na początku XVIII w. upowszechnia się wynalazek luksusowych kuferków na kosmetyki, zwanych „nécessaire”, zawierających wszystkie niezbędne kobiecie (czy mężczyźnie) przedmioty: buteleczki z perfumami, pojemniczki z kremami i maściami, pudrami, barwnikami do brwi, ust, ale także wszystkim, co jest potrzebne do zjedzenia wykwintnego śniadania: filiżankami, dzbanuszkami, talerzykami. Wszystko to wykonane było ze szlachetnych materiałów, takich jak mahoń, kryształ, porcelana, złoto, srebro, heban, kość słoniowa, skóra.
   Perfumy były drogie i stać na nie było tylko najbogatszych. Zapach był bardzo silnie związany z wyższymi warstwami społeczeństwa, z królem Ludwikiem XVI i królową Marią Antoniną i z arystokracją. Kiedy wybuchła Rewolucja Francuska (1789) stosowanie pachnideł stało się pewnym synonimem zła. Rewolucjoniści widzieli w perfumach symbol ekstrawagancji i rozrzutności, nieliczenia się z potrzebami biedniejszych warstw. Perfumowanie się stało się niebezpieczne, mogło stanowić jedyny powód oskarżenia i jedyny dowód w sprawie przed trybunałem rewolucyjnym, co mogło kosztować każdego utratę głowy na gilotynie. Moc zapachu pięknego zapachu była jednak zbyt wielka, żeby miało to powstrzymać dalszy rozwój sztuki perfumeryjnej.
   Wiek XIX przyniósł prawdziwy rozkwit perfum i pojawienie się ich kreatorów w dzisiejszym rozumieniu. Na początku naszego wieku znany chemik i kosmetolog francuski Réné Maurice Gattefosse miał wypadek w swoim laboratorium – oparzył się w rękę i zupełnie instynktownie włożył ją do naczynia z olejkiem lawendowym. Ku jego zaskoczeniu ręka przestała go boleć, po kilku dniach skóra wygoiła się, natomiast blizny były prawie niewidoczne.
   Ten wypadek spowodował jego bardzo poważne zainteresowanie aromaterapią, czego efektem było napisanie książki AROMATERAPIA – o użytku zewnętrznym esencji. Według niego nasz nos i skóra mogą przenosić energię witalną esencji do każdej komórki ciała i uzupełnić proces uzdrawiania. Trochę później lekarz Jean Valnet, poszukiwacz naturalnych metod uzdrawiania, odkrył zapiski Gattefossa i zgłębił je jeszcze bardziej.
   W Polsce związkami zapachowymi z punktu widzenia progu wyczuwalności zapachu i wrażliwości zmysłu węchu różnych populacji interesuje się Pracownia Zapachowej Jakości Powietrza w Instytucie Inżynierii Chemicznej na Politechnice Szczecińskiej. Badania powyższe zostały zapoczątkowane od 2005 r przy współpracy z Tokyo Meteropolitan Research Institute for Environmental Protection. Autorzy porównują wrażliwość Europejczyków i Azjatów na te same zapachy.

Za zgodą Wydawnictwa Medpharm Polska
http://www.medpharm.pl

 

Podobne wpisy