12.2008 – „Zima zaczyna się listopadem.” – wiersze mgr farm. Marii Lidii Czyż.

 12.2008, nr 28/6 online
Zima zaczyna się listopadem…

 

Chociaż nie zawsze śnieżnym, częściej brudnym, wietrznym, zamglonym.

A czasem po prostu późnojesiennym.

 

 
 
Rydwany jesieni

Na polu
przeoranym przez rydwany
zrywające pajęczynę sekund
brat mniejszy
oswajał dzikie dusze
słowem dobrym i radosnym,
nad wodą czystą
choć czarną, ciemnością późnej jesieni,
wśród drżącej bezsilności topól
i białych skał
przesłoniętych barwami listopadowego lasu.

 
 
 
 
 
 
 Potem jest zadziwienie czystego świata białego, zimnego śniegu.
 

 
 
 
 
 
Śnieg i noc
Więc tak wygląda świat
przykryty śniegiem
jest noc
pogasły światła w oczach
i dłonie coraz cieplejsze.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
Przychodzi styczeń, a wraz z nim
 

 
 
 
 
Cisza

O czym mówić ci
gdy w biało-czarnym świcie styczniowego
poranka
milkną nawet słowa,
wśród pustych smutków
puste gniazda ptasie
i drżące na wietrze wspomnienia.

 
 
 
 
 
 
 
 
A są też inne poranki
 

 
 
 
***
Otwórz oczy
powiem ci
jak wygląda księżyc
gdy dzień wstaje
dzień jasny
pierwszy ślad
na nocnym śniegu.
 
 
 
 
 
 
 
 
Dnie coraz dłuższe i pojawia się nadzieja, chociaż jeszcze

 
 
 
Srebrny smutek

Widziałam wczoraj
w twoich włosach
smutek srebrny
światło księżyca
pośród gałęzi brzozy,
w twoich oczach
rozczarowanie
a przecież
wiatr pochylał osty
i obiecywał topolom wiosnę
uśmiechnij się.

 
 
 
 
 
 
Lidia Maria Czyż
 

fot. Olga Sierpniowska

 

 

Podobne wpisy