12.2008 – „Zima zaczyna się listopadem.” – wiersze mgr farm. Marii Lidii Czyż.
Chociaż nie zawsze śnieżnym, częściej brudnym, wietrznym, zamglonym.

Na polu
przeoranym przez rydwany
zrywające pajęczynę sekund
brat mniejszy
oswajał dzikie dusze
słowem dobrym i radosnym,
nad wodą czystą
choć czarną, ciemnością późnej jesieni,
wśród drżącej bezsilności topól
i białych skał
przesłoniętych barwami listopadowego lasu.

przykryty śniegiem
jest noc
pogasły światła w oczach
i dłonie coraz cieplejsze.

O czym mówić ci
gdy w biało-czarnym świcie styczniowego
poranka
milkną nawet słowa,
wśród pustych smutków
puste gniazda ptasie
i drżące na wietrze wspomnienia.

powiem ci
jak wygląda księżyc
gdy dzień wstaje
dzień jasny
pierwszy ślad
na nocnym śniegu.

Widziałam wczoraj
w twoich włosach
smutek srebrny
światło księżyca
pośród gałęzi brzozy,
w twoich oczach
rozczarowanie
a przecież
wiatr pochylał osty
i obiecywał topolom wiosnę
uśmiechnij się.
fot. Olga Sierpniowska
