06.2010 – „Stulecie chirurgów.”
Nietuzinkowa książka „Stulecie chirurgów” autorstwa Jürgena Thorwalda po raz pierwszy została wydana w roku 1956, a pierwsze wydanie polskie ukazało się w roku 1980. Ma ona więc już przeszło 50 lat. Niedawno wydane zostało wznowienie tej pozycji, wydrukowane nakładem Wydawnictwa Znak. Oznacza to, że z książką będzie mogło zetknąć się kolejne pokolenie czytelników.Historia chirurgii (ale w szerszym spojrzeniu także medycyny) to niestety przede wszystkim historia bólu pacjentów i bezsilności lekarzy. W związku z tym można natknąć się na opinię, iż książka jest porywająca, ale dla „przeciętnego” czytelnika lektura może być zbyt trudna w odbiorze, przygnębiająca, a nawet drastyczna. Osobiście się z tym nie zgadzam, niemniej należy potwierdzić, iż opisy pierwszych operacji wstrząsają prawdą o tym, jak wielka przepaść została pokonana w chirurgii. Najprostsze z dzisiejszego punktu widzenia zabiegi były ogromnie ryzykowne z powodu szoku bólowego i niemożności opanowania zakażenia. Jeśli podejmowane były jakiekolwiek próby otworzenia powłok ciała – to podyktowane były jedynie desperacją chorego i beznadziejnością jego stanu. W każdym innym przypadku uznane musiałyby być za rozmyślne morderstwo. Dokonywane były prymitywnymi narzędziami, przez ubranego w uwalaną szatę „medyka”, na drżącej z przerażenia, świadomej ofierze. I choć być może lepiej byłoby myśleć, że ta „potworna chirurgia” nigdy nie istniała, trzeba wiedzieć, że to odwaga jednostek i niewyobrażalne, często nadaremne cierpienie wielu spowodowało, że wniknięcie do wnętrza ludzkiego ciała nigdy dotąd nie było tak bezpieczne i tak dogłębnie możliwe. Ten, kto to pojmie, będzie czytał historię stulecia chirurgów nie z odrazą, lecz ze wzruszeniem. Niemniej osobom wrażliwym, lecz głodnym wiedzy na temat historii odkryć medycznych polecić można część drugą – pod tytułem „Triumf chirurgów”, będącą niejako kontynuacją „Stulecia”, ale mogącą być z powodzeniem czytaną osobno. Jest równie zajmująca, ale ze względu na fakt, iż obejmuje okres, w którym stosowane było już znieczulenie, a chirurgia poczyniła znaczące postępy – mniej w niej fizycznego cierpienia, za to coraz więcej zakończonych powodzeniem operacji.
Obie książki powstały na podstawie wspomnień dziadka Jürgena Thorwalda – H. St. Hartmanna, który sam był chirurgiem, lecz mało praktykował, za to poświęcił się teorii i historii chirurgii, która w ogromnej mierze tworzyła się na jego oczach. Posiadając ku temu środki finansowe, wiele podróżował, prowadził obfitą korespondencję i nawiązał wiele przyjaźni z kluczowymi chirurgami swoich czasów. Dzięki temu miał możliwość naocznego udziału w przełomowych wydarzeniach, które zbudowały trzy filary współczesnej chirurgii – aseptykę, antyseptykę i anestezję.
To, co dzisiaj przyjmujemy za oczywistość – sterylność sal operacyjnych, przygotowanie do operacji (tak pacjenta, jak i medyka), a nade wszystko – znieczulenie – powstawało z ogromnym mozołem. Można by pomyśleć, iż każde przełomowe odkrycie (tj. zastosowanie eteru, chloroformu, karbolu, czy opracowanie metody postępowania ograniczającej zakażenia z ran) witane było entuzjastycznie. Niestety nie dość, że odkrycia te przychodziły z trudem, często będąc dziełem przypadku, świat medycyny okazywał się nader odporny na wszelkie nowości. Zaskorupiałe umysły, będące niestety autorytetami swoich czasów, niezdolne i niechcące przyjąć nic poza usankcjonowanymi tradycją dogmatami, postponowały niejednokrotnie w sposób drastyczny zarówno wynalazki, jak też i ich twórców, doprowadzając ich czasem na skraj załamania nerwowego. Trawiąca środowisko atmosfera wzajemnych animozji i podejrzliwości, a co gorsze – chciwości i zazdrości blokowała rozprzestrzenianie się i udoskonalanie tych odkryć, na szkodę pacjentów. My mamy szansę poznać losy tych niezwykłych ludzi, którzy ratując chorych często postępowali wbrew ogólnie przyjętym i uznanym zasadom leczenia, występowali przeciwko lekarskim autorytetom dokonując rzeczy naówczas uznanych za niemożliwe.
"Stulecie chirurgów"
Wydawnictwo Znak
