Trudne problemy dnia codziennego aptekarzy polskich po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 roku
Trochę uwag historycznych na wstępie
Pierwsza wojna światowa (1914-1918) i jej niespodziewany wynik przyniosły ważny dla nieistniejącej na politycznej mapie Europy Polski upadek trzech państw zaborczych: Rosji (choć akurat to „władztwo” upadło rok przed zakończeniem I wojny światowej), Niemiec i Austrii. Powrót do stanu sprzed 1914 r. nie był już możliwy. Korzystna dla wielu gnębionych narodów sytuacja polityczna w Europie – w tym wysiłek wielu pokoleń Polaków, nigdy nie pogodzonych z utratą państwowości – umożliwiły wreszcie po 123 latach niewoli na odzyskanie niepodległości także przez Naród Polski!
Warto pamiętać, że już pod koniec pierwszej wojny światowej, a także po jej zakończeniu, ukształtowało się kilka ośrodków władz polskich. Od sierpnia 1917 r. działał w Paryżu Komitet Narodowy Polski, kierowany przez przywódcę Narodowej Demokracji, Romana Dmowskiego. Został on uznany przez państwa koalicyjne za oficjalne przedstawicielstwo polskie (Francja – 20.XI.; Wielka Brytania – 18.X.; Włochy – 30. X.; USA – 10.XI.). Komitet ten przejął też opiekę polityczną nad armią polską we Francji i rozwinął szeroką działalność na rzecz niepodległości Polski i jej przyszłych granic.
Drugim ośrodkiem władzy była powołana pod koniec wojny w dniu 12 września 1917 r. przez cesarzy Niemiec i Austro-Węgier w Królestwie Polskim tzw. Rada Stanu i Rady Regencyjnej. W skład Rady Regencyjnej wchodzili politycy o poglądach konserwatywnych w osobach arcybiskupa warszawskiego ks. Aleksandra Kakowskiego (był prymasem Królestwa Polskiego, ale dopiero w 1919 r. otrzymał kardynalat), księcia Zdzisława Lubomirskiego i ziemianina Józefa Ostrowskiego. Utworzono „rząd polski” na czele z Janem Kucharzewskim.
Wszystkie utworzone instytucje były jednak całkowicie zależne od Niemców, a działalność ich była skrępowana. Nie mogły zatem uzyskać normalnego poparcia w społeczeństwie polskim. Niemniej jednak, gwoli ścisłości, trzeba powiedzieć, że na ile to było możliwe, zaczęły powstawać zalążki polskiej administracji.
Z kolei w Krakowie pod koniec października 1918 r. powstała Polska Komisja Likwidacyjna, która objęła władzę w Galicji. Natomiast w zaborze pruskim powołany został Komisariat Naczelnej Rady Ludowej.
Wreszcie w nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele. Był to pierwszy niezależny od zaborców rząd polski.
W dniu 10 listopada 1918 r. powrócił do Warszawy z Magdeburga, gdzie był internowany, Józef Piłsudski, człowiek legenda i twórca legionów. Przed zwolnieniem Niemcy przeprowadzili z nim rozmowę, w czasie której Piłsudski miał oświadczyć, że „obecna generacja Polaków nie będzie prowadziła wojny o Poznańskie i Pomorze. Jeśli Ententa – powiedział – podaruje im [Polakom] obie te prowincje, nie powiedzą nie, ale sami, obecna generacja, wojny o to nie poprowadzą”. Według raportu hr. H. Kesslera, Piłsudski miał zapewnić, że „Niemcy nie potrzebują obawiać się ataku obecnej generacji narodu polskiego z powodu Prus Zachodnich czy Poznańskiego”. Takie stanowisko Piłsudskiego bardzo zabolało Wielkopolan! I dlatego sprokurowali wybuch powstania w dniu 27 grudnia 1918 r, nazwanego wkrótce „powstaniem wielkopolskim”. „Iskrą” która spowodowała wybuch było przybycie do Poznania światowej sławy pianisty polskiego Ignacego Jana Paderewskiego. Walki trwały do połowy lutego 1919 r. W połowie tego miesiąca zawarto rozejm pomiędzy stronami walczącymi ustalając tzw. „linię demarkacyjną”. Jak się miało wkrótce okazać, już po Kongresie Paryskim i po podpisaniu Traktatu Wersalskiego, granice państwowe pomiędzy Wielkopolską – i, oczywiście, między Polską a Niemcami – „pobiegły” niemal linią demarkacyjną, jaka została ustalona po zawieszeniu broni między powstańcami a Niemcami w połowie lutego 1919 r. Przyznanie tych regionów Polsce wcale nie świadczyło, że mogła tam wkroczyć polska administracja państwowa (niejako uprzedzając wydarzenia dodam, że przejęcie tych regionów przez Polskę zaczęło się dziać dopiero w styczniu 1920 r.). Druga połowa 1919 r. dla Polski wcale nie należała do łatwych. Kolejne miesiące po zakończeniu konferencji paryskiej to bardzo trudny czas plebiscytów o przynależności niektórych regionów do Polski: plebiscyt na Warmii i Mazurach Polska przegrała z Niemcami, trochę lepiej powiodło się Polsce na Śląsku. Pomogły w tym dwa pierwsze powstania śląskie, w sierpniu 1919 i 1920 r. Przede wszystkim poprawiły one sytuacje dla Polski stwarzając lepsze warunki do udziału w głosowaniu. Kiedy Niemcy nie chcieli uznać wyniku głosowania z 20 marca 1921 r. i podjęli kroki celem zachowania całego obszaru w granicach Rzeszy, organizacje polskie po raz trzeci chwyciły za broń: w nocy z 2 na 3 maja 1921 r. wybuchło trzecie, najlepiej przygotowane, najdłuższe i najbardziej skuteczne powstanie śląskie. Na podstawie decyzji Rady Ligi Narodów z 12 października 1921 r. Górny Śląsk został podzielony: z obszaru plebiscytowego obejmującego 11 tys. km2, Polska uzyskała obszar 3214 km2, tj. 29 %; z ogólnej liczby 2,1 mln ludności do Polski przeszło ok. 46 %. A przecież nie można zapominać o innych zmaganiach Polski o kształt granic na wschodzie. Piłsudski nie zaakceptował propozycji granicy wschodniej na rzece Bug wg propozycji Lorda Curzona (była to tak zwana „Linia Curzona”). Pomińmy szczegóły tych wydarzeń znanych przecież z podręczników szkolnych; warto jedynie przypomnieć, zwycięską dla Polaków „bitwę warszawską” w połowie sierpnia 1920 roku, określoną też jako „18 batalia w dziejach świata”, która uratowała Europę zachodnią przed nawałą sowiecką. Po pokoju zawartym w Rydze z Sowietami, ustalona została granica wschodnia Polski. W marcu 1921 r. podpisano w Rydze pokój polsko-rosyjski, który ustalał m.in. wspólna granicę wzdłuż rzek: Dzisna, Słucz i Zbrucz. Upadła koncepcja federacyjna Piłsudskiego, co ułatwiło bolszewikom pokonanie wojsk ukraińskich dowodzonych przez broniącego się jeszcze Semena Petlurę. Część jego armii schroniła się zresztą w granicach wolnej Polski, unikając w ten sposób zemsty ze strony zwycięskich bolszewików.
Relacją o problemach granicznych Polski wyprzedziliśmy inne, sporo wcześniejsze wydarzenia, które również zasługują na wielką uwagę. Oto one:
W dniu 11 listopada 1918 r. (a więc w dniu ogólnego zawieszenia broni w Europie) Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę wojskową, a zaraz potem i cywilną. Piłsudskiemu podporządkował się także Rząd Lubelski.
18 listopada 1918 r. powołany został gabinet Jędrzeja Moraczewskiego (będący w zasadzie drugim wydaniem Rządu Lubelskiego). Rząd ten jednak nie uzyskał poparcia w kraju, ani też za granicą. Był on krytykowany jako zbyt lewicowy i mało reprezentacyjny. Toteż na forum międzynarodowym interesy polskie były reprezentowane przez Komitet Narodowy Polski w Paryżu, który mocarstwa zachodnie uważały za oficjalną reprezentację Państwa Polskiego.
W tej sytuacji koniecznym się stało porozumienie i utworzenie rządu ponadpartyjnego, jako jednolitego przedstawicielstwa polskiego, zwłaszcza, że szybko już zbliżała się konferencja pokojowa w Paryżu. Na szczęście doszło do porozumienia pomiędzy Romanem Dmowskim a Józefem Piłsudskim, w wyniku czego upadł rząd Moraczewskiego, a na jego miejsce został powołany nowy gabinet z Ignacym Janem Paderewskim na czele, jako premierem.
Może warto jeszcze wspomnieć, że na dwa dni przed powołaniem rządu Jędrzeja Moraczewskiego, tj. 16 listopada 1918 r. Józef Piłsudski wysłał depeszę do prezydenta USA, rządów Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii, Włoch i Niemiec notyfikując w niej „istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego wszystkie ziemie zjednoczonej Polski”. W rzeczonej depeszy czytamy:
„Państwo Polskie powstaje z woli całego Narodu, i opiera się na podstawach demokratycznych. Rząd Polski zastąpi panowanie przemocy, która przez sto czterdzieści lat ciążyła nad losami Polski – przez ustrój zbudowany na porządku i sprawiedliwości. Opierając się na Armii Polskiej pod moją komendą, mam nadzieję ,że odtąd żadna armia obca nie wkroczy do Polski, nim nie wyrazimy w tej sprawie formalnej woli naszej. Jestem przekonany, że potężne demokracje Zachodu udzielą swej pomocy i braterskiego poparcia Polskiej Rzeczypospolitej Odrodzonej i Niepodległej”.
Warto też przypomnieć – jak to mówili nasi ojcowie i dziadowie – że dnia 11 listopada 1918 r. „wybuchła Polska” – po 123 latach „niebytu politycznego” na politycznej mapie Europy. Musiało jednak minąć parę następnych lat, aby ukształtował się zarys granic państwowych niepodległej i odrodzonej Polski. (W tej kwestii należy tu wymienić konferencje pokojową w Paryżu, trwającą od stycznia do niemal końca czerwca 1919 r. i zakończoną podpisaniem w Wersalu traktatu pokojowego, którego 87 artykuł postanawiał, że granice Polski wyznaczą mocarstwa koalicyjne. To właśnie wówczas powstało pytanie, czy decyzje podjęte w sprawie przyszłych granic państwowych Polski będą po myśli Polaków. Jak wiemy, tak do końca nie były, Piłsudski bowiem nie zaakceptował granicy wschodniej na rzece Bug wg propozycji Lorda Curzona).
Tymczasem przed polską administracją stanęło ogromne zadanie zintegrowania ziem rozdrapanych w drugiej połowie XVIII wieku przez ościenne mocarstwa – Prusy, Rosję i Austrię.
Integracji wymagało też polskie aptekarstwo, które przez ponad 100 lat podlegało przepisom prawnym państw zaborczych. Co ciekawe, przez szereg lat w wolnej już Polsce przepisy te nadal były przestrzegane i realizowane, gdyż własnych, polskich, brakowało. Dla pełni obrazu należy też przypomnieć specyficzną sytuację w byłym zaborze pruskim: dopiero z dniem 1 lipca 1919 r. zniesiono granicę celną pomiędzy Wielkopolską i Kongresówką, a z dniem 1 sierpnia 1919 r. powołano do życia specjalne „Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej”, które do 1922 r. samodzielnie koordynowało działalność województwa poznańskiego i pomorskiego. A problemów trudnych do rozwiązania było bez liku. Trudno w krótkim wystąpieniu wyliczyć wszystkie. Na niektóre jednak problemy warto zwrócić uwagę.
Zabrzmi to może jak truizm, jest on jednak konieczny w tym miejscu: po każdej wyniszczającej wojnie, ludziom ciężko się żyje. Polacy nie stanowili tu wyjątku! Trudno też żyło się tym, którzy podjęli – bądź dalej próbowali kontynuować – samodzielną działalność gospodarczą. Do takiej grupy zaliczali się aptekarze, właściciele aptek. Przypatrzmy się tym problemom bliżej.
Trudne problemy aptekarzy w zaraniu niepodległej Polski
Jedną z największych trudności były problemy natury finansowej. Dla nikogo przecież nie jest tajemnicą, że o powodzeniu gospodarczym i w ogóle o działaniu jakiejkolwiek firmy w jakimkolwiek kraju decyduje stabilność jego waluty. W Polsce, po I wojnie światowej ustanowiona tzw. „marka polska” szybko zaczęła tracić swą wartość, powodując „galopującą inflację”. Ceny na wszelkie produkty rosły już nie z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, ale nawet z dnia na dzień. Tymczasem aptekarzy obowiązywała stała „taksa aptekarska”. Nic więc dziwnego w tym, że bardzo szybko, bo już w styczniu 1920 r., wyłonił się problem opłat za leki, także w aptekach w województwach w byłej dzielnicy pruskiej.
Aby zapobiec jakiejkolwiek dowolności cenowej przy sprzedaży leków, Ministerstwo b. Dzielnicy Pruskiej w dniu 21 stycznia 1920 r. wystosowało specjalne pismo skierowane „do wszystkich właścicieli aptek przypadających obecnie Polsce na mocy traktatu pokojowego, [że] mają tak długo posługiwać się taksą lekarstw obowiązującą w b. Dzielnicy Pruskiej, aż nie będzie ogłoszoną taksa lekarstw Rzeczypospolitej Polskiej”.
Prędko się okazało, że zarządzenia administracyjne sobie, a życie… sobie: inflacja dalej „galopowała”! W związku z czym już 24 kwietnia 1920 r. Departament Zdrowia Publicznego Ministerstwa b. Dzielnicy Pruskiej wystosował kolejne pismo do „wszystkich właścicieli i administratorów aptek oraz aptek domowych Województwa, w którym czytamy (poniższa pisownia oryginalna – A.D.):
„Skutkiem uchwały tymczasowej Rady Aptekarskiej przy Departamencie Zdrowia Publicznego b. Dzielnicy Pruskiej, ustanawia się od –1-go maja b.r. [tj. 1920 – A.D.] podwyższenie polskiej taksy aptekarskiej i dodatku jej obowiązującej na obszarach b. dzielnicy pruskiej o 30 % bez naczyń; rozporządzenie to obowiązywać będzie odwołalnie aż do ogłoszenia nowych postanowień.”
Takie pisma korygujące ceny za leki na skutek dalej postępującej inflacji Ministerstwo b. Dzielnicy Pruskiej wysyłało do aptekarzy jeszcze kilkakrotnie, dopóki nie nastąpiła reforma waluty polskiej za sprawą ówczesnego premiera rządu polskiego Władysława Grabskiego, w latach 1923-1925. Powołany został wówczas do życia Bank Polski oraz dokonano wymiany znajdującej się w obiegu marki polskiej na posiadającą pokrycie w złocie nową walutę- ZŁOTY POLSKI.
Zanim to jednak nastąpiło, aptekarze borykali się z trudnościami z zaopatrzeniem aptek w leki. W efekcie prokurowało to sytuację… paskarską. Przekonuje o tym niedatowane pismo Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa b. Dzielnicy Pruskiej, w którym czytamy (z zachowaniem oryginalnej pisowni – A.D.):
„Panom właścicielom aptek zabrania się niniejszem hurtowej sprzedaży wszelkich zapasów lekarstw by przeciwdziałać pośredniemu handlowi przetworami chemicznymi, prowadzącemu do paskarstwa na szkodę chorych. O ileby Pan Doktor stwierdził w swym powiecie tego rodzaju handel, należy natychmiast fakt stwierdzony przekazać Urzędowi walki z lichwą do dalszego śledztwa.
Szef Departamentu Zdrowia Publicznego dr Gantkowski”.
Warto w tym miejscu przypomnieć jeszcze jedno pociągnięcie władz administracji publicznej, które, jako że był to jeszcze rok 1920 i wielu niemieckich aptekarzy nadal funkcjonowało w Wielkopolsce, wszelkie tego typu zarządzenia redagowały w dwóch wersjach językowych: po polsku i po niemiecku (język niemiecki na drugim miejscu).
Pośród wielu dużych problemów nie brakowało też pomniejszych, choć w końcu też jakoś ważnych. A niewątpliwie do tych ważniejszych należało „odgermanizowanie” wyglądu ulic, szyldów, sklepów itp. W związku z powyższym Wojewódzki Urząd Zdrowia w Poznaniu pismem a dnia 20 kwietnia 1920 r. zalecił wszystkim aptekarzom województwa, „iż nad apteką na głównem godle widnieć winien napis polski, ponadto wewnątrz apteki mogą widnieć na naczyniach oficjalnych tylko napisy w języku łacińskim i polskim”.
A skoro wspomniano tu o działaniu w b. Dzielnicy Pruskiej aptekarzy niemieckich, to należy dodać, że nie wszyscy pogodzili się ze zmianami politycznymi, jakie przyniosło zakończenie I wojny światowej, a zwłaszcza z decyzjami zawartymi w traktacie pokojowym podpisanym w Wersalu w dniu 28 czerwca 1919 r., na mocy którego Wielkopolska i Pomorze Gdańskie (choć bez samego Gdańska, które ustanowiono „wolnym miastem”) powróciły do Polski. Wielu aptekarzy niemieckich podjęło wówczas decyzję wyemigrowania do Niemiec, uprzednio sprzedając swoje apteki polskim aptekarzom. W kwestii tej muszę z mocą podkreślić, że polskie władze administracji publicznej nie wywierały żadnego nacisku na aptekarzy niemieckich na opuszczenie Polski, oczywiście pod warunkiem, że lojalnie uznają nowa rzeczywistość polityczną i polską władzę. No cóż… niektórzy wyemigrowali, niektórzy zostali, akceptując lojalnie nowe warunki. Niemniej w tym miejscu należy przypomnieć, że ci polscy aptekarze, którzy odkupili od Niemców apteki, zapewne nie przypuszczali, jaki sobie los zgotują za niespełna 20 lat!
Po wybuchu II wojny światowej w dniu 1 września 1939 r. i wkroczeniu Niemców na tereny Pomorza i Wielkopolski wielu aptekarzy polskich, którzy odkupili apteki od Niemców, zostało natychmiast rozstrzelanych – nie dlatego, że Niemiec ją sprzedał, ale za to, że Polak ją kupił! Że ośmielił się ją kupić! Za taką „zbrodnię” polskich aptekarzy musiała spotkać „zasłużona kara”. W Piaśnickim lesie na Kaszubach został rozstrzelany aptekarz Edmund Mazurkiewicz z Pucka, wraz z rodziną. Z kolei w Szpęgawskim lesie koło Starogardu Gdańskiego rozstrzelani zostali mgr Emil Ponczek z Gniewa oraz aptekarz aprobowany Józef Przygodziński z Pelplina. Rozstrzelany też został (na skarszewskim cmentarzu żydowskim) aptekarz aprobowany Wacław Jarzemski, właściciel apteki w Skarszewach. Innych aptekarzy polskich, właścicieli aptek natychmiast wysiedlono i wywieziono do tzw. Generalnej Guberni.
Tak zakończyły się międzywojenne dzieje polskiego aptekarstwa w II Rzeczypospolitej Polskiej na obszarach wcielonych do III Rzeszy Niemieckiej (w więc na Pomorzu i w Wielkopolsce) po tragicznej klęsce armii polskiej we wrześniu 1939r.
Aleksander Drygas
