01.2016 – „Opolskie panaceum w reklamach z przełomu XIX i XX wieku.”

Człowiek od zarania dziejów, trapiony wieloma dolegliwościami, poszukiwał i poszukuje nadal skutecznych środków przeciwko nim. Nasi przodkowie dążąc do wynalezienia uniwersalnego leku stworzyli teriak, najdziwniejszy medykament, jaki znała sztuka aptekarska. Ten preparat wymyślony jako odtrutka w razie zastosowania przez politycznych rywali trucizny przeciwko królowi Pontu Mitrydatesowi VI (ok.131-63), po latach znalazł zastosowanie jako doskonały preparat „na wszystko”. Początkowo teriak (theriacum) zwany także mitrydatem, zawierał 45 składników roślinno-zwierzęcych, z czasem jego skład powiększono do 89 różnorakich składników. Dostępny był tylko w wybranych aptekach. Wytwarzany był uroczyście, publicznie wobec lekarzy i aptekarzy miejskich, którzy stwierdzali prawidłowość wykonania preparatu, co skutkowało nadaniem przywileju sprzedaży tego znakomitego środka medycznego, stosowanego jako cenne panaceum i antidotum w Europie aż do 1908 roku [1]. Wybitny lekarz i profesor Akademii Krakowskiej Sebastian Petrycy na przełomie XVI/XVII wieku polecał teriak, nazywając go z polska driakiew: „driakiew przeciwko wszystkim jadom stosować należy, nad driakiew nie masz nic lepszego” [2].
Poszukiwanie panaceum ściśle wiązało się z rozwojem farmacji i było inspiracją dla wielu odkryć naukowych. Prace nad uzyskaniem uniwersalnego leku dawały nadzieję chorym, ale także skutkowały negatywnymi następstwami. Byli i są bowiem różnego rodzaju „czarodzieje”, którzy wykorzystując naiwność ludzi oferują rzekomo cudowne środki na wszystkie dolegliwości. Z tego typu ofertami spotykamy się także współcześnie w agresywnych reklamach. Naszym celem było odnalezienie informacji o „cudownych preparatach na wszystko” w prasie, która ukazywała się w Opolu na przełomie XIX/XX wieku, czyli w czasach, gdy Śląsk Opolski włączony był do państwa niemieckiego. Przegląd dostępnych materiałów archiwalnych zawęziłyśmy do przejrzenia numerów polskojęzycznej „Gazety Opolskiej” oraz dodatków do tej gazety, na przykład kalendarzy.
Do połowy XIX wieku na Śląsku władze niemieckie torpedowały inicjatywy Polaków dążących do założenia własnych polskojęzycznych czasopism; przykładem niech będzie odmowa przyznania koncesji Józefowi Lompie czy też księdzu Szafrankowi. Od 1816 roku ukazywał się w Opolu „Amtsblatt der Koniglichen Oppelnschen Regierung”, w której to gazecie umieszczano zarządzenia rejencji oraz informacje o charakterze porządkowym. Do roku 1850 wszystkie miasta Śląskie posiadały swoje niemieckojęzyczne dzienniki urzędowe (Amtsblaty) redagowane przez sekretarzy czy też burmistrzów, stroniących od polityki. Inteligenckie środowiska na początku XIX wieku abonowały gazety berlińskie lub wrocławskie. Brak środowiska typowo literackiego skutkował tym, że prasa niemieckojęzyczna nie była samodzielna, artykuły do tutejszej prasy przejmowano z pism ogólnoniemieckich, czy z pobliskiego Wrocławia. W czerwcu 1848 roku, korzystając z ożywczego wpływu Wiosny Ludów i zawieszenia cenzury prasowej w Prusach, patriotycznie nastawieni działacze polscy rozpoczęli wydawanie czasopisma dla ludu pt. „Dziennik Górnośląski”, nazwany później „Dziennikiem Bytomskim”, a w Piekarach wydawano „Tygodnik Katolicki” propagujący sprawy moralne, ładu społecznego, w tym zwalczanie pijaństwa, podnoszenie poziomu kultury i etyki. Obawiając się nieodwracalnych skutków postępującej germanizacji na Śląsku, starania o prasę polskojęzyczną podejmowali działacze miejscowi, jak i przybywający na przykład z Wielkopolski. Pomocne okazały się fundusze konspiracyjnej Ligii Polskiej (z zaboru rosyjskiego), które w 1890 były przekazane w formie subwencji na założenie nowej polskojęzycznej „Gazety Opolskiej” [3].
Rys. 1. Strona tytułowa „Gazety Opolskiej”.
Źródło: „Gazeta Opolska” 1923, R.33, nr 115
*kliknij, aby powiększyć
   Beneficjentem wspomnianej subwencji, która pomogła zrealizować pomysł założenia, redagowania oraz wydawania wspomnianej „Gazety Opolskiej” był Bronisław Koraszewski (1864-1924), działacz oświatowy i dziennikarz, urodzony na Kujawach w Kijewicach pod Inowrocławiem. Uczył się w Gnieźnie i Poznaniu, gdzie był członkiem tajnego kółka filaretów kierowanego przez Jana Kasprowicza. Obawiając się aresztowań, Koraszewski wraz z przyjacielem Janem Kasprowiczem razem udali się z Wielkopolski na Śląsk, do Raciborza, a stamtąd w 1890 roku do Opola. Tu Koraszewski działał na rzecz obrony robotników, założył pierwszy w Opolu związek zawodowy o nazwie Związek Wzajemnej Pomocy oraz Bank Ludowy. Pracował także w czasopiśmie „Katolik”. Jesienią 1890 roku dzięki wsparciu finansowemu wspomnianej uprzednio Ligii Polskiej, założył i wydawał polskojęzyczną „Gazetę Opolską” [4].
Pełny tytuł gazety brzmiał „Gazeta Opolska. Pismo dla ludu polsko-katolickiego”, które poświęcone było sprawom politycznym i społecznym. Faktycznie, o czym można i dziś się przekonać, zawierała dużo ciekawych wiadomości ze świata, ważne artykuły na tematy polityczne, społeczne. Drukowano także fragmenty literatury polskiej m.in. Henryka Sienkiewicza. W Pamiętnikach Opolan mieszkanka wsi Górki koło Opola, Paulina Nieszpór, zamieściła wpis świadczący o Gazecie Opolskiej jako źródle informacji, a także podkreśliła znaczną rolę w podtrzymywaniu polskości: „A czytać to ja bardzo lubię. Tylko że dawniej to nie było tego wiela. Chyba tylko książki kościelne: <Żywoty Świętych>, <Wybór> albo <Droga do nieba>. Z inkszych to tylko gazety my mieli w domu, bo tatulek prenumerowali „Gazetę Opolską”, a mój mąż potem „Nowiny Codzienne”, chore otrzymywaliśmy aż do rozpoczęcia wojny. Wiele w nich było ciekawych rzeczy powiedzianych a nie raz piekne powiastki się znajdowały (…). Gazeta wielką uwagę na politykę zwracała, tochmy się z niej wiele także takich rzeczy dowiedzieli, chore nam radziły, że ta nasza ziemia to staro polsko ziemia. A my to i tak dobrze wiedzieli, że tu Polsko była, nim Prusaki tu przyszły” [5]. Oprócz głównego tytułu, którym była „Gazeta Opolska”, wydawnictwo Koraszewskiego drukowało także dodatki do gazety, m. in. „Gościa Niedzielnego”, gazetę „Rolnik”, kalendarz Opolanin, nazwany w latach późniejszych Staropolanin.
Obecnie można przeglądać dawne egzemplarze „Gazety Opolskiej” oraz kalendarze Staropolanin w Opolskiej Bibliotece Wojewódzkiej. Dla zabezpieczenia przed zniszczeniem historycznych egzemplarzy czasopism, przeniesiono teksty na zwoje mikrofilmów, z których z zaciekawieniem korzystałyśmy. W każdym numerze Gazety umieszczone były reklamy aptek, drogerii oraz preparatów przez nie polecanych.
Rys. 2. Reklama Drogerii „Fortuna”.
Źródło: Staropolanin.
Kalendarz na rok 1912, dodatek do „Gazety Opolskiej, nlb.
*kliknij, aby powiększyć

Siedziba wydawnictwa „Gazety Opolskiej” mieściła się w centrum Opola, między Rynkiem a Katedrą, przy ulicy ówcześnie nazwanej Oderstrasse, obecnie Koraszewskiego 6. Co ciekawe, pod tym samym adresem na parterze budynku, działała duża Drogerya Fortuna aptekarza Wicherskiego [6]. Drukarnia „Gazety Opolskiej” reklamowała rozmaite usługi, wśród nich także wydruk blankietów recept, jak w ofercie zamieszczonej na łamach Staropolanina – kalendarza na 1912 roku [7].


Rys. 3. Reklama Drukarni „Gazety Opolskiej”. Źródło: Staropolanin.
Kalendarz na rok 1912. Dodatek do „Gazety Opolskiej”, nlb.
*kliknij, aby powiększyć
Poszukiwania reklam i ogłoszeń w opolskiej prasie zawęziłyśmy do okresu ukazywania się „Gazety Opolskiej”, to jest od 1890 do 1924 roku. Spośród odnalezionych reklam jako pierwszą przedstawiamy reklamę zamieszczoną w kalendarzu Staropolanin (dodatek do ”Gazety Opolskiej”) z roku 1900, która dotyczyła Jerozolimskiego Balsamu Antoniego polecanego w aptece Pod Złotym Lwem u Exnera przy Rynku nr 1 w Opolu [8]. Wspomniana apteka zapisała się w pamięci Opolan jako jedna z najstarszych placówek, ciesząca się dużą renomą, a nestor opolskich farmaceutów mgr Sylwester Świtała (1908-2013) pracował w tejże aptece w czasach przed drugą wojną światową do 1952 roku, następnie w innych opolskich aptekach; dożył sędziwego wieku, zmarł w wieku 105 lat.
Rys. 4. Reklama Jerozolimskiego balsamu Antoniego.
Źródło: Staropolanin. Kalendarz na rok 1900.
Dodatek do „Gazety Opolskiej”, nlb.
*kliknij, aby powiększyć
Balsam ten, jak można przeczytać, wykazywał bardzo szeroki zakres działania leczniczego, cytuję: „balzamem tym można ukąszenia, oparzelinę, jako też skaleczenia wszelkiego rodzaju bardzo łatwo wygoić. Jest on również wybornym środkiem przeciwko kolkom, febrze, kurczom, bólom żołądka i chrostom na szyi”. Co więcej, preparat ten uśmierzał bóle zębów, umacniał zdrowe zęby i uzdrawiał spróchniałe; co dziwi wobec niemożności rozwiązania tego stomatologicznego problemu do dnia dzisiejszego. Reklamodawca z pełnym przekonaniem zachęca do zakupu tegoż balsamu, zapewniając, iż jest to – cytuję: „skuteczny środek na cierpienia wszystkiego rodzaju”.
Rys. 5. Reklama Dr. Fernesta esencji życia.
Źródło: „Gazeta Opolska” 1896, R7, nlb
*kliknij, aby powiększyć
   Innym preparatem, który zwrócił naszą uwagę podczas przeglądania numerów „Gazety Opolskiej”, jest reklamowana w wydaniu gazety z 1896 roku dr. Fernesta Esencya życia, do nabycia w aptekach Exnera Pod Złotym Lwem, Muhra i Hofera w Opolu a także w aptekach w Gogolinie, Kupach i Pokoju [9]. Jak czytamy w reklamie, esencya ta od przeszło 40 lat była polecana, cytuję: „przeciw wszystkim chorobom pochodzącym ze złego trawienia i ze słabości narządów krwionośnych, jako to kurcz żołądkowy, zgaga, katar żołądkowy, zaflegmienie, brak apetytu, wymioty, hemoroidy, zatwardzenie, ból głowy, wyrzuty skórne, kurcze, reumatyzm, bicie serca, gruczoły, wzdęcia itp”. Reklamodawca esencji życia nie tylko wskazał szerokie zastosowanie tego preparatu, lecz także zamieścił pełny skład recepturowy w języku łacińskim, a nawet oferował do wglądu setki poświadczeń potwierdzających jej skuteczność. Podziękowania pacjentów dotyczyły wyleczenia z takich chorób, jak dolegliwości żołądkowe, wątrobowe i nerkowe, brak apetytu, kaszel, hemoroidy, reumatyzm, bicia serca, bicia krwi do głowy i do piersi, blednica, brak krwi i wielu innych. Przykładem podziękowania jest pismo dziękczynne nadesłane przez pacjenta z Westfalii: „Z pańską słynną na cały świat Dr. Fernesta Esencyą życia odzyskałem znakomite skutki. Cierpiałem długi czas na bicie serca, żgania w boku, reumatyzm, obezwładnienia itd. i muszę esencyę tę uznać jako najlepszy środek domowy„. [10] W reklamach przedstawionych specyfików podkreślano konieczność upewnienia się, czy kupowany preparat jest „prawdziwy”, to znaczy z polecanej firmy i posiadający markę ochronną.
Kolejnym preparatem reklamowanym na łamach „Gazety Opolskiej”, który można uznać jako panaceum, było wino ziółkowe Huberta Ullricha [11]. Czytając tekst reklamy czytelnik dowiaduje się, iż „wszystkim tym, którzy z powodu przeziębienia lub przeładowania żołądka, z powodu niedostatecznych, ciężko strawnych, za gorących lub za zimnych potraw, lub z powodu nieregularnego sposobu życia nabawili się cierpień żołądkowych, jak kataru żołądkowego, kurczu żołądkowego, boleści żołądka, ciężkiej niestrawności lub zaflegmienia poleca się niniejszym dobry środek domowy, którego wyśmienita skuteczność dawno już jest wypróbowaną. Wino ziółkowe podnieca apetyt, wzmacnia trawienie i pożywienie podnieca wymianą pierwiastków, przyspiesza i ulepsza tworzenie krwi, uspokaja wzburzone nerwy i przysparza choremu nowych sił i wlewa weń nowe życie. Dowodzą tego liczne uznania i pisma dziękczynne”. Rangę wina ziółkowego podnosi informacja na temat składu reklamowanego preparatu oraz wskazanie aptek, w których jest dostępne do nabycia.
W „Gazecie Opolskiej” z 13 lutego 1894 roku zamieszczono reklamę w formie scenki rozgrywającej się przy drogerii [12]. Znajomi dwaj panowie – lekarz i aptekarz, rozprawiają na temat kondycji finansowej doktora. Lekarz żali się, iż „źle jestem markotny od czasu jak sobie ludzie z ziół złoto – deszczowych sami sobie likier przyrządzają, jest wszystko zdrowe!”. Grolicha złoty deszcz była to mieszanina ziół służąca do przyrządzania likieru. Preparat ten przyspieszał trawienie i wpływał pomyślnie na ogólny stan zdrowia. Oprócz wymienionych zalet, likier ten jest „niezapłaconą wartością dla starszych osób”.

Rys. 6. Reklama mieszanki ziół Grolicha złoty deszcz.
Źródło: „Gazeta Opolska” 1894, R.5, nlb.
*kliknij, aby powiększyć
Jak w każdej reklamie, także w tej zamieszczono ostrzeżenie przed zakupem zafałszowanego produktu oraz wskazano adres drogerii prowadzonej przez aptekarza Mentzla, w której polecano kupno mieszanki ziół do wyrobu likieru w warunkach domowych.
Reklamy wyżej wymienionych preparatów przekonywały o dużej skuteczności i o szerokim zakresie działania leczniczego. Aby potwierdzić skuteczność leków, powoływano się na poświadczenia i podziękowania – jak twierdzono – otrzymane od wdzięcznych pacjentów. Jesteśmy przekonane, iż omówione preparaty mogły wykazywać jakieś działania w terapii wielu schorzeń, co w opinii pacjentów zbliża je do panaceum. Jest jednak niemożliwym, aby apteki z przełomu XIX i XX w dysponowały preparatem, który jak głosiła reklama jest skuteczny w wielu chorobach, a nawet „uzdrawia spróchniałe zęby”, co było ewidentnym nadużyciem w celu podniesienia zalet preparatu i miało powodować wzrost jego sprzedaży. Wątpliwości co do wszechstronności zastosowania reklamowanych preparatów wzbudzają także liczne schorzenia różnych pacjentów, na które miały rzekomo skutecznie działać. Przedstawienie wielu zalet preparatu „skutecznego na cierpienia wszystkiego rodzaju”, czyli wymarzonego panaceum, było celowym zabiegiem marketingowym. Dopełnieniem wiary pacjentów w skuteczność preparatów było to, iż były one do nabycia w aptekach. Reklamy kierowały pacjentów do aptek, a jak wiadomo aptekarz cieszył się dużym autorytetem. Przekonująca reklama i wiedza fachowa aptekarza utwierdzały kupującego, iż kupuje wymarzony preparat na swoje dolegliwości, a jak wiemy wiara w skuteczność jest nieodzownym elementem terapii, także w obecnych czasach. Reklamy te, choć zawierały elementy półprawdy, były „szlachetnym szalbierstwem”, gdyż dawały choremu nadzieję.
Podjęłyśmy także próbę odpowiedzi na pytanie: czy placebo w pewnych warunkach można traktować jako panaceum? Wprawdzie w skład placebo wchodzą substancje obojętne farmakologicznie, jednak podane choremu w ramach terapii wywołują pożądane efekty. Tak jak dawniej, tak i obecnie w aptece szpitalnej Opolskiego Szpitala Neuropsychiatrycznego wydawane są na oddziały szpitalne tabletki placebo. Podawane są one pacjentom zastępując benzodiazepiny i jej pochodne w różnych schorzeniach psychiatrycznych. Według opinii fachowego personelu szpitala, po podaniu placebo uzyskuje się pożądany efekt leczniczy w okresie 2 godzin, co daje możliwość zmniejszenia ilości podawanych leków chemicznych. Szeroki zakres możliwości stosowania placebo daje podstawy do zaszeregowania go do preparatów o znamionach panaceum [13].
Głównym celem tej pracy było odnalezienie naszych regionalnych produktów leczniczych reklamowanych w prasie opolskiej i przedstawianych w reklamach prasowych jako panaceum. Przeglądając prasę z czasów przełomu XIX i XX wieku, przekonałyśmy się, że tak na łamach „Gazety Opolskiej”, jak i w „Dzienniku Kujawskim”, w tym samym czasie ukazywały się reklamy tych samych preparatów dostępnych w aptekach. Przykładem preparatu reklamowanego w obu wspomnianych dziennikach była Dr. Fernesta esencya życia. Dowodzi to, iż preparaty reklamowane w prasie opolskiej jako znakomite panaceum nie były typowo opolskimi, lecz szeroko znanymi specyfikami sprzedawanymi w aptekach na terenie ówczesnych Niemiec. Cieszyły się pewną popularnością także wśród Polaków zamieszkujących na przełomie XIX i XX wieku Opolszczyznę, o czym świadczy kierowana do nich reklama w języku polskim, informująca o szczegółach ich działania.

mgr. farm. Maria Pająk
mgr. farm. Małgorzata Tomańska
Okręgowa Izba Aptekarska w Opolu
[1] L. Mazan, Po driakiew do apteki, Kraków 2012, s. 16
[2] W. Roeske, Polskie apteki. Wrocław 1991, s.34
[3] J. Glensk, 200 lat prasy polskiej na Śląsku, Opole 1992, s.14
[4] J. Glensk, op.cit., s.24
[5] J. Glensk, op.cit., s. 3
[6] Reklama [w:]. „Staropolanin” kalendarz na 1912., dodatek do „Gazety Opolskiej”, nlb.
[7] Reklama [w:]. „Staropolanin” kalendarz na 1912., dodatek do „Gazety Opolskiej”, nlb.
[8] Reklama. [w:]. „Staropolanin” kalendarz na 1900., dodatek do „Gazety Opolskiej”, nlb.
[9] Reklama. [w:]. „Gazeta Opolska” 1896, nr 86, s.27
[10] Reklama. [w:]. „Dziennik Kujawski” dodatek specjalny 1894, nr 117, nlb.
[11] Reklama. [w:]. „Gazeta Opolska” 1899, z 2 kwietnia, nlb.
[12] Reklama. [w:]. „Gazeta Opolska” 1894, z 13. Lutego,nlb.
[13] A. Woźniak, Placebo, niepublikowany wywiad, przeprowadziła M. Pająk w dniu 8.03.2015

Podobne wpisy