Veterinaria

 

grudzień 2011, nr 64/42 online
   Już po raz ostatni na łamach „Aptekarza Polskiego” zaglądamy do starych, aptekarskich manuałów. Poznaliśmy dawne przepisy na „Aptekarskie nalewki”, na specjalności przydatne w kuchni – „Culinaria”, odkrywcze „Cosmetica” i pomocne w życiu codziennym „Technica”. Tym razem przedstawione zostaną przepisy weterynaryjne, będące także okazją do przypomnienia kolejnej pięknej karty z przeszłości naszego zawodu. Trzeba bowiem Czytelnikom „Aptekarza Polskiego” wiedzieć, że jeszcze przed kilkudziesięciu laty leki dla zwierząt były w aptekach obecne powszechnie, a wielu prowincjonalnych aptekarzy słynęło wśród okolicznej ludności z wykonywania doskonałych preparatów weterynaryjnych. We wspomnieniach ich potomków często powracają sceny, w których rolnicy przyprowadzają pod aptekę krowę lub konia, prosząc aptekarza o diagnozę choroby i wykonanie odpowiedniego leku! W aptekarskich manuałach, zarówno tych spisywanych odręcznie, jak i wydanych drukiem, znajdujemy ogromną różnorodność leków dla koni, krów, kóz, trzody chlewnej, drobiu, a także psów, kotów, królików, ptaków domowych i hodowlanych. Sposób ich ekspediowania określały odpowiednie akty prawne, normując również płaszczyznę współpracy farmaceuty i lekarza weterynarii.
 
 
 Ilustracja 1. Okładka niemieckiego podręcznika do receptury leków weterynaryjnych, z którego korzystał niegdyś właściciel apteki w Lipnicy Murowanej, magister Stanisław Natter. Ze zbiorów Marty Kaczor.
 
   Do leczenia zwierząt aptekarze byli fachowo przygotowani, a zagadnienia weterynaryjne stanowiły część studiów farmaceutycznych. W latach trzydziestych XX wieku na Uniwersytecie Jagiellońskim, na pierwszym trymestrze pierwszego roku nauczania, odbywały się wykłady i ćwiczenia z „zoologii i parazytologii wraz z ogólnemi wiadomościami z anatomii i fizjologii zwierząt” w wymiarze czterech godzin tygodniowo. Natomiast już w czasie praktyki zawodowej farmaceuci wiedzę czerpali z fachowej literatury. Zachowane po dziś dzień apteczne biblioteki pełne są książek adresowanych do lekarzy weterynarii. W samej tylko bibliotece magistra Stanisława Nattera, długoletniego właściciela apteki w Lipnicy Murowanej, znaleźć możemy aż kilka takich pozycji: „Weterynaria gospodarska” Hubnera, „Receptariusz weterynaryjny” Rungego, „Słownik preparatów biologicznych najczęściej używanych w medycynie ludzkiej i weterynaryjnej” Fabickiego, „Zwierzę domowe w stanie zdrowia i choroby” Steuerta, „Choroby zwierząt domowych i ich leczenie” Golachowskiego oraz kilka niemieckojęzycznych receptariuszy. Rola aptekarzy w lecznictwie weterynaryjnym była bardzo duża, o czym świadczyć mogą liczne przepisy i procedury postępowania dla „policji weterynaryjnej”, zamieszczane na łamach czasopism farmaceutycznych jeszcze w XIX wieku. Z kolei na łamach aptekarskich periodyków dwudziestolecia międzywojennego ukazywały się informacje o epidemiach zwierzęcych chorób zakaźnych i nowych osiągnięciach farmakologii weterynaryjnej.

 

   W asortymencie każdej apteki znajdować się musiało nie tylko kilkadziesiąt gotowych leków weterynaryjnych, których zaktualizowany wykaz publikowany był co roku w „Kalendarzach Farmaceutycznych”, ale także substancje do sporządzania leków recepturowych dla zwierząt. Aby dać choć pobieżny przegląd, jakie leki weterynaryjne wykonywano w dawnych aptekach, spójrzmy na spisany w początkach XX wieku receptariusz magistra Albina Janickiego, właściciela apteki w Bobowej. W dziale oznaczonym jako „Veterinaria” odnajdujemy m.in. przepisy na „pigułki przeczyszczające dla koni”, proszki: na „mocz krwawy u krów”, „na mleko u krów” i „dla świń na apetyt”, płyny: przy „zatrzymaniu moczu” u bydła, „zołzy u konia” i „biegunkę u krów” oraz „proszek do tuczenia zwierząt domowych”. Z kolei magister Józef Hodbod, właściciel apteki w Grybowie, spisał w drugiej dekadzie XX wieku receptury m.in. „Na apetyt u koni” i „Przeciw odparzeniom u koni”. W przedwojennym receptariuszu rodziny Bączkowskich, aptekarzy limanowskich, odnajdujemy przepisy m.in. „Na parchy dla psa”, „Na liszaje dla psów” i „Na czerwonkę dla krów”.

   Wszystkie wymienione powyżej leki, ze względu na brak licznych substancji do receptury, należą już do przeszłości. Ponadto powaga schorzeń, którymi je zwalczano, wymagać powinna interwencji lekarza weterynarii: pochopne wykonanie leku i zaaplikowanie go zwierzęciu może poniewczasie wykazać tragiczny w konsekwencjach błąd diagnostyczny! Jednak w niezastąpionym i cytowanym wielokrotnie w poprzednich artykułach „Polskim Manuale Farmaceutycznym” Jana Podbielskiego i Stefana Rostafińskiego z 1932 roku znaleźć można kilkanaście prostych receptur, które w oparciu o szczegółowe informacje uzyskane od właściciela zwierzęcia z powodzeniem możemy wykorzystać w codziennej praktyce. Poniżej omówimy wyłącznie te przepisy, które wykonać można nadal, dysponując dostępnymi substancjami do receptury i lekami sprzedaży odręcznej.

   Zacznijmy od zwierząt domowych. Wiemy jak często u psów zdarzają się stany zapalne spojówki. W takim przypadku polecano do przemywania oczu następujący przepis:

Rp.
Cupri sulfurici
Zinci sulurici aa 1,0
Infusi Chamomillae 100,0

   Na trudno gojące się rany u psów zalecano maść:

Rp.
Bismuthi subgallici 10,0
Lanolini hydrii 25,0
Vaselini albi 65,0

   Wszyscy posiadacze psów wiedzą doskonale, jak uciążliwy bywa ich nadmierny popęd płciowy. W takich okolicznościach „Polski Manuał Farmaceutyczny” sugerował trzykrotne w ciągu dnia podawanie proszków o składzie:

Rp.
Ammonii bromati 0.5
Kalii bromati
Natrii bromati aa 1,0

   Przy biegunce u kota „Manuał…” zalecał aplikowanie gramowych ilości Tanninum albuminatum trzy razy dziennie, z kleikiem ocukrzonym.
Ilustracja 2. Receptariusz magistra Józefa Hodboda, właściciela apteki w Grybowie, z dwoma przepisami weterynaryjnymi – „Na odparzenie u koni” i „Na apetyt u koni”. Ze zbiorów Barbary Hodbod-Mordarskiej.
 
   Hodowcy królików bardzo często skarżą się na uciążliwe choroby pasożytnicze uszu tych zwierząt. Ich przyczyną jest zazwyczaj świerzb uszny, powodujący dotkliwe uszkodzenia skóry i tkanki podskórnej, manifestujące się m.in. zmianami ropnymi. Przy tym schorzeniu zalecano wcierać w ucho następującą zawiesinę:

Rp.
Balsami peruviani 20,0
Olei Sesami 30,0

   Najczęstszym jednak problemem, z jakim hodowcy królików zgłaszają się do lekarzy weterynarii, jest nadmierne ślinienie się tych zwierząt, powodowane bardzo szybkim wzrostem zębów przy jednoczesnym braku ich ścierania na naturalnym pokarmie. Problem ten rozwiązać może jedynie lekarz weterynarii, jednak doraźnie ulżyć można zwierzęciu przecierając pyszczek kilka razy dziennie następującym płynem:

Rp.
Acidi tannici 5,0
Aquae destillatae 50,0
Glycerini 45,0

   Problem zapalenia zewnętrznych tkanek oka oraz tzw. migotki, czyli „trzeciej powieki”, występuje zarówno u ptactwa domowego, jak i hodowlanego. Do przemywania oczu w takich wypadkach może służyć płyn:

Rp.
Argenti colloidalis 1,0
Aquae destillatae ad 100,0  

   Każdy farmaceuta, pracujący w aptece wiejskiej, wie doskonale, jak często zdarzają się prośby pacjentów o leki dla koni, bydła i trzody chlewnej. W takich wypadkach interweniować powinniśmy rzadko, odsyłając właściciela chorych zwierząt do lekarza weterynarii. Jednak w pewnych sytuacjach, korzystając z przedwojennych jeszcze receptur, można pomóc.
   W przypadku biegunki u koni polecano dwa przepisy:

Rp.
Acidi tannici 75,0
Radicis Gentianae pulv. 125,0
Radicis Altheae pulv.
Baccacae Juniperi pulv. aa 150,0

i

Rp.
Acidi tannici 35,0
Carbonis Ligni 65,0

   Pierwszy proszek dosypuje się w ilości dwóch, trzech łyżeczek do obroku. W drugiej recepturze, przeznaczonej dla źrebiąt, węgiel drzewny zastępujemy węglem aktywowanym, czyli popularnym węglem leczniczym (Carbo medicinalis). Otrzymany proszek podaje się trzy razy dziennie, po łyżeczce herbacianej zmieszanej z kleikiem. Z kolei w wypadku biegunki u bydła zalecano dwa przepisy:

Rp.
Acidi salicylici
Acidi tannici aa 5,0

oraz

Rp.
Corticis Quercus pulverati
Radicis Gentianae pulveratae aa 30,0
Fructus Carvi pulverati
Natrii bicarbonici aa 60,0

     Pierwszy lek stosowało się trzy, cztery razy dziennie, podając proszek rozmieszany w kubku z odwarem z rumianku. Drugi natomiast, przeznaczony dla starszego bydła, należało aplikować z kleikiem z siemienia lnianego, co dwie godziny po dwie łyżki. Na zaparcie u krów „Manuał…” polecał rozpuścić w pół litra wody pięćset gramów siarczanu sodu, z tym, że do otrzymanego roztworu należało dodać jeszcze dwie łyżki gliceryny i gotowy lek wlać w trzech dawkach w pysk. Na biegunkę u kóz i owiec podano następujący skład:

Rp.
Acidi tannici 3,0
Radicis Valerianae 5,0

   Proszek ten podawać należało trzy razy dziennie, z kleikiem. Bardzo ciekawy był opierający się na naturalnych  składnikach przepis na zwiększenie ilości wytwarzanego mleka u krów. Garść mieszanki o poniższym składzie dodawało się do jednorazowej porcji paszy:

 Ilustracja 3. Wypróbowane przepisy magister Joanny Hanak-Motarskiej, przedwojennej właścicielki apteki w Dobczycach, z przepisem weterynaryjnym „Dla kur”. Przepisy zostały wynotowane przez magister Motarską na papierze firmowym słynnej  krakowskiej hurtowni farmaceutycznej „Zoria”. Ze zbiorów Muzeum Farmacji UJ CM.

Rp.

Radicis Gentianae pulveratae
Herbae Millefolli pulveratae
Herbae Absinthi pulveratae
Fructus Carvi pulverati
Rhizomatis Calami pulverati aa 150,0
Natrii chlorati
Natrii bicarbonici aa 125,0

   Preparat o podobnym działaniu opracowano także dla kóz:

Rp.
Herbae Millefoii pulveratae 75,0
Herbae Absinthi pulveratae 150,0
Semenis Foenugraeci 125,0
Rhizomatis Calami
Natrii chlorati aa 75,0

   Recepturę tę stosowało się trzy razy dziennie, po łyżce z paszą.

   Warto znać także przepisy na tzw. „smary” lub „mazie” do kopyt i racic, zapewniające ich zdrowy wygląd, zwiększające odporność na rozmiękanie i poprawiające wytrzymałość mechaniczną. Preparaty te należało stosować co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu. Przepis na maź na końskie kopyta wyglądał następująco:

Rp.
Lanolini 300,0
Vaselini 500,0
Aquae fontis
Glycerini aa 100,0

   Na racice krów polecano:

Rp.
Lanolini
Vaselini ana partes aequales

zaś na kopytka owiec i kóz

Rp.
Lanolini 200,0
Vaselini 800,0

dr n. farm. Maciej Bilek
 
 piśmiennictwo u autora

 

Podobne wpisy