Apteka była, jest i będzie… Dobre i znane z ofiarności serca

grudzień, nr 52/30 online
 
 

CZĘŚĆ DWUNASTA

DOBRE I ZNANE Z OFIARNOŚCI SERCA…

 
   To już ostatni artykuł z cyklu „Apteka była, jest i będzie”. Wcześniejsze publikacje stworzyły obraz aptekarzy rozdyskutowanych, rozpatrujących zawiłe kwestie etyczne, ciskających pioruny na swych oponentów. Uważny Czytelnik może jednak słusznie zapytać: czy jednak aby ci dawni aptekarze, nie byli w tym wszystkim mało sprawni, a czasem wręcz bezsilni? Nie potrafili mówić wspólnym głosem, a za – pozostawiający zresztą wiele do życzenia – postęp odpowiadały nieliczne jednostki… Pomiędzy aptekarzami była jednak pewna wyjątkowa płaszczyzna porozumienia i momenty, w czasie których potrafili mówić wspólnym głosem i zdobywać się na piękne i niełatwe czyny. Była to mianowicie – finansowa ofiarność, dzięki której w środowisku aptekarskim wdowa po zmarłym przedwcześnie farmaceucie, zawsze otrzymywała pomoc finansową, a aptekarz dotknięty klęską żywiołową mógł liczyć na pomoc swych kolegów.
 
 
    Składki na przeróżne cele urządzano niemal co roku na terenie zaboru austriackiego, w Galicji. Ich szczegóły relacjonowało „Czasopismo Towarzystwa Aptekarskiego”. I tak np. w roku 1883 zbierano ofiary finansowe na pomnik Mickiewicza, w 1886 – na rzecz pięciu kolegów dotkniętych klęską ogniową, czyli aptekarzy w Stryju, Lesku, Ulanowie i Kałuszu, w 1897 – na pomoc finansową dla biednej wdowy po długoletnim członku Gremium aptekarzy Galicyi wschodniej i galic. Tow. aptekarskiego, która wskutek nieszczęść i klęsk elementarnych pozostawała wraz z nieletnimi dziećmi swemi w nędzy i niedostatku. W roku 1901 zorganizowano akcyę ratunkową (…) dla zniszczonego materyalnie w czasie pożaru miasteczka Oleszyc, tamtejszego aptekarza. W 1903 galicyjscy aptekarze walnie uczestniczyli w finansowym wspomaganiu wdowy i sierot po ś.p. koledze Giebułtowiczu. W rok później powstał Fundusz Pensyjny dla emerytowanych farmaceutów Galicji, pozostających bez środków do życia, na który łożył praktycznie cały zawód, od uczniów aptekarskich począwszy. Warto zaznaczyć, że na listach ofiarodawców wcale nie figurują bogacze, właściciele świetnie prosperujących miejskich aptek, a częściej ubodzy aptekarze prowincjonalni, których apteki przynosiły bardzo skromny dochód, a synowie – nosili na zmianę te same ubrania…

*kliknij, aby powiększyć
 
Ilustracja 1
Strona tytułowa „Wiadomości Farmaceutycznych” z 25 czerwca 1939,
z przytoczoną w niniejszym artykule relacją.

   Ofiarność farmaceutów sięgnęła zenitu w okresie dwudziestolecia międzywojennego. To właśnie dzięki składkom, inicjowanym przez czasopisma i organizacje aptekarskie, mogły odbyć się kursy maturyczne, organizowane przez Towarzystwo „Unitas” dla studentów nieposiadających matury (a tej wymagał zreformowany system nauczania farmacji). Także z aptekarskich pieniędzy zbudowano gmach Wydziału Farmaceutycznego w Warszawie, urządzono lokal Zakładu Farmacji Stosowanej w Krakowie. Piękne inicjatywy, których podstawą były środki finansowe pochodzące od aptekarzy, to działalność warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Wydziałów i Oddziałów Farmaceutycznych przy Uniwersytetach w Polsce, Fundacji Naukowej im. Bronisława Koskowskiego oraz znanego już Czytelnikom „Aptekarza Polskiego” z artykułu „Aptekarz i jego uniwersytet” Towarzystwa Popierania Nauk Farmaceutycznych w Krakowie.
   Niezliczone zbiórki dla konkretnych farmaceutów lub ich rodziny propagował magister Franciszek Herod, redaktor i wydawca „Wiadomości Farmaceutycznych”. We właściwym sobie, patetycznym tonie, wzywał kolegów-aptekarzy do pomocy finansowej, sam jednocześnie ofiarowując pierwsze złotówki. Dla przykładu zaglądnijmy do „Wiadomości Farmaceutycznych” z 1931 roku. Obok nekrologu właściciela apteki w Piwnicznej znajdujemy taki oto dramatyczny apel: Życie ś. p. kol. Podstawskiego było ciągłem pasmem kłopotów, wynikających z nikłych dochodów apteki. Prowadząc przez 21 lat aptekę, nie mógł zapracować nawet na skromne utrzymanie rodziny, wobec czego musiał aptekę swą sprzedać, by żyć z ostatniej niewielkiej gotówki. Pozostała wdowa z sześciorgiem nieletnich dzieci zaledwie zdobyć się może na kupno kilograma kartofli. W rok później, w lipcu 1932, Herod pisał: nie chcąc obarczać w dzisiejszych ciężkich czasach Szanownych Czytelników nowemi wydatkami – staramy się jak najrzadziej apelować do ofiarności Kolegów. Nie możemy jednak zamilczeć o strasznej nędzy w jaką popadła rodzina ś. p. Wład. Podstawskiego b. właściciela apteki w Piwnicznej. Wdowa i kilkoro małoletnich dzieci zupełnie pozostają bez środków utrzymania, nadomiar złego ma być, o ile nie znajdzie się znikąd pomocy – zlicytowany ich własny domek. Odwołujemy się przeto do dobrych i znanych z ofiarności serc kolegów z prośbą o jak najliczniejsze datki.
   Bodaj najpiękniejszym przykładem konsolidacji i ofiarności polskich aptekarzy były lata poprzedzające wybuch II wojny światowej, kiedy młode państwo polskie stanęło w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Trzy najważniejsze organizacje zawodowe: Polskie Powszechne Towarzystwo Farmaceutyczne, Związek Zawodowy Farmaceutów Rzeczypospolitej Polskiej oraz „Nowa Farmacja” wezwały wczesną wiosną 1939 roku swych członków do przekazywania składek na rzecz armii. Farmaceuci przyłączali się tym samym do wielkiej narodowej akcji „Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej” i „Funduszu Obrony Narodowej”. Jako pierwsze ofiary przekazały organizacje i stowarzyszenia aptekarskie, firmy oraz najbogatsze apteki. Często były to kwoty przekraczające 10000 złotych; niektóre polskie fabryki  farmaceutyczne przekazywały astronomiczne kwoty sięgające 100000 złotych. Dodajmy tylko, że już za 5000-6000 złotych można było wówczas kupić luksusowy samochód! W drugiej połowie maja i w czerwcu do składki dołączyły setki polskich aptek. Kwoty, które ofiarowywali farmaceuci, były bardzo różne: od przysłowiowych „wdowich groszy” (kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych), po kwoty kilkutysięczne. W wykazach ofiarodawców, publikowanych w „Wiadomościach Farmaceutycznych”, widnieją nazwiska właścicieli aptek i ich rodzin, dzierżawców, kierowników, pracowników… Przekazywano nie tylko kwoty pieniężne, ale także monety srebrne, ruble rosyjskie w złocie, 8 gramów złota, zbiór dawnych monet austriackich i niemieckich, 200 gramów monet niklowych, 30 kg złomu mosiężnego, a nawet… dwie złote obrączki! Jako ciekawostkę można dodać, że w czasie tej gorączkowej akcji, polscy aptekarze znaleźli także czas na zbiórkę pierwszych eksponatów do organizującego się w Warszawie muzeum farmaceutycznego.

Ilustracja 2
Zakupione przez polskich farmaceutów ciężkie działa przeciwpancerne.
Ilustracja pochodzi z „Wiadomości Farmaceutycznych” 1939, nr 26, s. 389.

   Składki zebrane na potrzeby „Funduszu Obrony Narodowej” (około ćwierć miliona złotych) rozdysponowały zarządy organizacji zawodowych i zakupiły pięć dział przeciwpancernych z przodkami i zaprzęgiem oraz trzy ciężkie karabiny maszynowe z zaprzęgiem. Wedle relacji „Wiadomości Farmaceutycznych” uroczystość przekazania baterii dział przeciwpancernych przedstawicielom armii odbyła się 18 czerwca 1939 roku na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, a poprzedziło ją złożenie pięknego wieńca z róż na grobie Nieznanego Żołnierza przez delegatów organizacji farmaceutycznych i przemysłu farmaceutycznego. W uroczystości wzięli udział nie tylko przedstawiciele władz zawodowych i farmaceuci, ale także licznie zgromadzeni warszawiacy. Przy dźwiękach hymnu narodowego wznoszono okrzyki na cześć prezydenta Mościckiego i marszałka Śmigłego-Rydza, a przedstawiciel armii – generał Maciejowski, z uznaniem podkreślał wybitne zasługi aptekarstwa w dziele wzmożenia sił obronnych Państwa. Broń ofiarowana przez aptekarzy została przekazana 21 Pułkowi Piechoty „Dzieci Warszawy”, pod dowództwem pułkownika Stanisława Sosabowskiego. Można jedynie przypuszczać, że w pierwszych dniach września 1939 użyte zostały w czasie tragicznych walk 21 pp pod Mławą, być może – broniły także dowodzonego przez Sosabowskiego „Pododcinka obrony Warszawy Grochów”. A jak zachowali się sami polscy aptekarze, już w czasie okupacji hitlerowskiej, wie Czytelnik „Aptekarza Polskiego” z artykułu pt. „Aptekarz – konspirator”.

dr n. farm. Maciej Bilek

Podobne wpisy