Przedwojenne kuracje ziołowe

grudzień 2009, nr 40/18 online

PRZEDWOJENNE KURACJE ZIOŁOWE

   Okres międzywojenny jest w powszechnym mniemaniu czasem świetności leków pochodzenia syntetycznego. Warto jednak pamiętać, że uznaniem nadal cieszyło się wówczas ziołolecznictwo, a szczególnie – autorskie kuracje ziołowe. Opracowywali je zarówno aptekarze, jak i małe firmy farmaceutyczne, a nawet lekarze. Kuracje te są po dziś dzień dowodem na to, że już ponad osiemdziesiąt lat temu podważano bezpieczeństwo stosowania leków, otrzymywanych na drodze syntez chemicznych! Opisane w niniejszym artykule mieszanki ziołowe oferowane były zawsze w rozsyłanych do pacjentów katalogach, których układ i treść były bardzo podobne: po wstępie, zachwalającym naturalne metody leczenia, następował opis proponowanych mieszanek oraz – niezmiennie – listy od wdzięcznych pacjentów.

 Ilustracja 1
Okładka katalogu „Ziół leczniczych
magistra E. Wolskiego”
z roku 1930.
Ze zbiorów autora.

   Najbardziej znanymi mieszkankami ziołowymi w okresie dwudziestolecia  międzywojennego były „Zioła Magistra Wolskiego”, produkowane przez Wytwórnię Preparatów Ziołowych i Laboratorium Farmaceutyczne, mieszczące się w Warszawie przy ulicy Złotej 14. Zioła sygnowane nazwiskiem magistra farmacji Eugeniusza Wolskiego, zyskały sobie tak dużą renomę, że firma posiadała oddział własny w Wielkiej Brytanii. Już we wstępie do katalogów, Eugeniusz Wolski z satysfakcją odnotowywał, że od pewnego już czasu jesteśmy świadkami odzyskiwania przez lecznictwo ziołowe przynależnego mu miejsca w medycynie, która do niedawna w bardzo ograniczonym stopniu posiłkowała się niemi, dając pierwszeństwo lekom pochodzenia chemicznego. Magister Wolski powoływał się w swym opracowaniu nie tylko na spotykane u wszystkich bez wyjątku ludów leczenie ziołami, ale także na podjęty w ostatnich czasach cały szereg badań i doświadczeń, które w zupełności usprawiedliwiają (…) zaufanie, jakiemi zioła obdarzono. Wolski podawał szereg dowodów naukowych na działanie roślin leczniczych, a szczególnie podkreślał, że lecznicze substancje ziołowe odznaczają się łatwą przyswajalnością przez organizm ludzki, podczas gdy odpowiadające im związki organiczne, otrzymane drogą chemiczną, są bardzo trudno lub wcale przez organizm nieprzyswajane. Zaznaczał ponadto, że ciała czynne występują w roślinach przeważnie w kompleksach, składających się z kilku chemicznie różnych związków, lecz o działaniu leczniczem zbliżonem, co powoduje spotęgowanie ich wartości leczniczej. Najistotniejsze było jednak to, że zioła usuwają przyczynę choroby, podczas gdy środki chemiczne (…) działając na objawy choroby, pozostają bez wpływu na jej przyczynę.   

 Ilustracja 2
Okładka niedatowanego katalogu
pt. „O wartościach leczniczych
i stosowaniu ziół
Magistra Wolskiego”.
Ze zbiorów autora.

   Katalogi „Ziół Magistra Wolskiego”, opatrzone na okładce niezmienną adnotacją Zioła od wieków na straży zdrowia, oferowały kilkanaście mieszanek ziołowych, z których najsłynniejsze były: „Billosa” – przeciw cierpieniom wątroby i woreczka żółciowego, „Degosa” – przeciw otyłości, „Gastrosa” – regulujące trawienie, „Laryngosa” – do płukania gardła i jamy ustnej, „Pasiverosa” – kojące w zaburzeniach układu nerwowego, „Pulmosa” – przeciw cierpieniom płucnym, „Reumosa” – przeciw artretyzmowi i reumatyzmowi oraz „Urosa” – przeciw cierpieniom nerek i pęcherza. Ponadto dużą popularnością cieszyły się czopki „Kastanol”, przeciw hemoroidom.
   Katalogi „Ziół Magistra Wolskiego” były jednymi z nielicznych, w których zdradzano części składowe, a nawet zamieszczano rysunki, przedstawiające wybrane rośliny lecznicze. Ponadto opis każdej z mieszanek opatrywano adnotacjami o konieczności podjęcia odpowiedniej diety. Duży nacisk kładziony był na wprowadzenie diety bogatej w surowce roślinne oraz zmianę nieodpowiedniego trybu życia. Omawiano możliwe interakcje z lekami chemicznymi oraz sposób przyrządzania. Pogrubionym drukiem, w rzucających się w oczy ramkach, znaleźć można było praktyczne porady, takie chociażby jak: Nie przyrządzać naparów z naczyniach aluminiowych; Dawki ziół należy zmniejszać lub zwiększać odpowiednio do reagowania organizmu; W przypadku zbyt silnego działania preparatu na żołądek należy go stosować w czasie jedzenia lub zaraz po jedzeniu.

 Ilustracja 3
Okładka książeczki „O znaczeniu ziół w lecznictwie”
autorstwa Stanisława Karwackiego.
Ze zbiorów rodziny Karwackich.

   Jednymi z najciekawszych aptekarskich kuracji ziołowych były „Ziółka Doktora Dietla”, proponowane przez znanego czytelnikom „Aptekarza Polskiego” magistra Stanisława Karwackiego (cykl „Aptekarz-burmistrz, aptekarz-prezes, aptekarz-konspirator”), właściciela apteki „Pod Kościuszką” w podkrakowskich Liszkach. Kuracje te opisane zostały w kilku niedatowanych wydaniach książeczki pod tytułem „O znaczeniu ziół w lecznictwie”. Każde z trzech wydań (1926, 1928, 1929) składało się z obszernego wstępu oraz reprodukowanych „listów dziękczynnych” od wyleczonych pacjentów.
   „Ziółkom Doktora Dietla” warto poświęcić nieco więcej uwagi. Już we wstępie magister Karwacki, podobnie jak Wolski, kwestionował wartość klasycznych metod terapeutycznych, opierających się na leczeniu syntetycznymi związkami chemicznymi, które łagodziły wprawdzie chwilowe przykre objawy, lecz wyleczenie z całą stanowczością opóźniły i choroby ostre w chroniczne zamieniały. Nauka odeszła niestety od wypróbowanych przez lecznictwo ludowe roślin leczniczych, będących w stanie przywrócić utracone zdrowie. Winne temu były nauki medyczne, które odrzuciły wszystko, co się nie dało zważyć. Odrzuciły także i zioła lecznicze, ponieważ działania ich nie można było stwierdzić na poczekaniu, natychmiast, jak to bywa n.p. z taką morfiną, antypiryną, bromem. Gdyby – pisze autor – ludzkość naraz ujrzała ten ogrom charłactwa, wytworzonego leczeniem dużemi dawkami rtęci, bromem, morfiną i tym podobnymi specyfikami, toby oniemiała z przerażenia. Jeszcze więcej szkód naturalnym metodom leczenia przyniosła bakteriologia, gdyż choroby niemal wszystkie poczęto przypisywać wyłącznie działaniu drobnoustrojów, czyli bakterii. Aby więc chorobę usunąć, poszukiwano środków, któreby owe bakterye niszczyły, zabijały.
   Przemyślenia autora na temat terapii chorób zakaźnych były zdumiewająco głębokie: Nie pomyślano o tem, że przecież owe bakterye rozwijają się zazwyczaj tylko wówczas, gdy osłabiony organizm straci swoje siły. – Zapomniano, że gdyby nawet udało się je zniszczyć, to znajdą się jutro te same lub inne, które dokonają tak samo dzieła zniszczenia. – Zapomniano więc, że zdrowie musi być zdobyte w walce z czynnikiem chorobotwórczym, i że tylko zdrowie zdobyte w walce jest trwałe. – Zapomniano, że doświadczenie w ciągu wieków nabyte ma większą wartość, niżeli teorje paru naukowych odkryć.
   Takie nihilistyczne – choć w pełni uzasadnione – podejście do „nowoczesnej” nauki, kierowało wprost do naturalnych metod leczenia, a szczególnie do ziołolecznictwa. Główną zaletą ziół leczniczych jest ich specyficzne działanie na cały organizm, a w szczególności na pewne organy, działanie tak wybitne i tak w różnych roślinach różnorakie, że wątpliwą rzeczą, czy kiedykolwiek chemia naśladować je potrafi. Najlepszy rezultat odnosiły „Ziółka” w zwalczaniu następujących schorzeń: katar żołądka, wzdęcie, kurcze i bóle żołądka, zgaga, niestrawność, brak apetytu, uderzenia krwi do głowy, kurczowe wymioty, cuchnący oddech, ataki nerwowe, kolka wątrobowa, febra, malarya, skrofle, ogólne osłabienie. Sposób użycia był prosty: wsypuje się do porcelanowego naczynia dwie łyżki ziółek, zalewa się litrem wrzącej wody i pozostawia się przez pół godziny w ciepłem miejscu. Po przecedzeniu można osłodzić je łyżeczką miodu i pić trzy razy dziennie, początkowo po jednej czwartej szklanki, stopniowo dawkę zwiększając. Ważnym było jednak, aby uzbroić się przedewszystkiem w cierpliwość i używać ziółka żołądkowe przez czas dłuższy. Jak zapewniał autor już po kilku dniach doznaje się znacznej ulgi; należy jednak prowadzić kurację wytrwale.
   „Ziółka doktora Dietla”, jak ostrzegał autor, działały jednak tylko wtedy, gdy były świeże i nie sfałszowane, a tylko takie otrzymać można było jedynie w Aptece pod Kościuszką w Liszkach w powiecie Krakowskim. Każde z wydań omawianych książeczek opatrzone było kilkudziesięcioma listami od wdzięcznych za uleczenie pacjentów. Oto jeden z kilkudziesięciu cytowanych w „O znaczeniu ziół w lecznictwie” listów:

Szanowny Panie!
Piszę po raz drugi po ziółka Dra Dietla dla moich znajomych, gdyż oni wszyscy nadziwić się nie mogą poprawą mojego zdrowia. Przedtem byłem aż żółty skutkiem zaburzeń żołądkowych i ogólnego wycieńczenia. Obecnie po przeprowadzeniu gruntownej kuracji Pańskiemi ziółkami, odzyskałem w zupełności zdrowie i cerę posiadam czerstwą i rumianą. Niechaj Bóg Wielmożnemu Panu za to błogosławi.
Z poważaniem
Idzi Krukowski, Edwardów, powiat Piotrkowski

   Książeczkę kończyła adnotacja „Ku uwadze” oraz prośba, skierowana przez autora książeczki skierowana do czytelników: Po przeczytaniu proszę podać drugiemu.

 Ilustracja 4
Okładka katalogu „Mieszanki ziół leczniczych”
aptekarza Józefa Klabeckiego.
Ze zbiorów autora.

   Innym aptekarzem, który zajmował się opracowywaniem przepisów na kuracje ziołowe oraz rozprowadzaniem gotowych już mieszanek był magister Józef Klabecki, aptekarz bydgoski, właściciel apteki przy Placu Teatralnym. W folderze zatytułowanym „Mieszanki Ziół Leczniczych Aptekarza Józefa Klabeckiego” proponował on kilkanaście mieszanek i preparatów własnego autorstwa. Były to „Zioła artretyczne Artrosan”, „Zioła przeczyszczające Emolan”, „Zioła ma przemianę materji”, „Zioła żółciopędne Choleton”, „Zioła przeciw cukrzycy Mellisan”, „Zioła przeciw chorobom żołądka i kiszek Ventralin”, „Zioła przeciw chorobom nerwowym Passiva”, „Zioła przeciw chorobom płucnym Pulmisan”, „Zioła przeciw katarowi płuc i dróg oddechowych Respirosan”, „Zioła przeciw upławom Leukosan”, „Zioła przeciw astmie Astmaton”, „Zioła odtłuszczające Adiposan” oraz kąpiele ziołowe i „tytoń przeciw astmie Astmitig”. Opis każdej mieszanki opatrzony był   krótką notką na temat danej choroby, instrukcją jak należy stosować zioła oraz poradami, co do konieczności wprowadzenia diety.

 

Ilustracja 5 i 6
Okładki katalogów mieszanek
Ze zbiorów autora.

   Autorskie mieszanki ziołowe opracowywali także lekarze. Najsłynniejsze były kompozycje krakowskiego medyka Stanisława Breyera, który założył nawet własną firmę „Polherba”, trudniącą się sporządzaniem niezliczonych mieszanek ziołowych, włącznie z tajemniczym „Katalizatorem ziołowym”, ułatwiającym wyleczenie WSZELKICH chorób przewlekłych. Doktor Breyer wydawał w wielkich nakładach katalogi swych produktów pt. „Jak odzyskać zdrowie. Leczenie mieszankami ziołowemi według przepisu Dra Med. St. Breyera”, w których opisywał skład i działanie swych najsłynniejszych produktów – ziół leczniczych „piersiowych”, „na przemianę materji”, „żołądkowo-kiszkowych”, „Dla nerwowych”, „Skutecznych w blednicy” oraz „Skutecznych w chorobach nerkowych i pęcherzowych”. Katalogi te były także swego rodzaju poradnikami zdrowego żywienia i higieny życia codziennego. Breyer zalecał nie tylko stosowanie ziół, ale także kąpiele ciepłe, gorące, słoneczne… W układzie alfabetycznym katalogi przedstawiały wykaz chorób, którym przyporządkowane były odpowiednie mieszanki. Zawierały także porady, pomagające odpowiednio dobrać przyczyny, objawy i leczenie wszelkich chorób przewlekłych do opisywanych mieszanek ziołowych.

 Ilustracja 7
Okładka katalogu „Jak leczyć choroby ziołami leczniczemi”,
opisującego mieszanki
Oskara Wojnowskiego.
Ze zbiorów autora.

   Mieszanki ziołowe tworzyli nie tylko kwalifikowani farmaceuci i lekarze, ale także osoby co najmniej tajemnicze. Nie wiadomo np. kim był Oskar Wojnowski z Warszawy, zamieszkały przy ulicy Hortensja 3, mieszkanie 4, opracowujący skład popularnych „Ziół leczniczych Oskara Wojnowskiego”. Broszurki propagandowe swych ziół opatrywał interesującym logo, głoszącym: Słońce i i rośliny leczą wszelkie choroby. Powoływał się nie tylko na takie sławy jak Hipokrates, Teofrast i Dioskorides, ale także na Falimierza z Kobylina, Szymona z Łowicza, Marcina z Urzędowa, Szymona Syreniusza, a nawet na tradycję medycyny tybetańskiej, chińskiej i homeopatię. Oferował kilkanaście mieszanek ziołowych, m.in. na cierpienia przewodu pokarmowego, atonję kiszek, przeciwko chorobom płucnym, reumatyzmowi, podagrze, niedomaganiom skrofulicznym, chorobom nerwowym, a nawet padaczce! Wojnowski nie był z pewnością typem szarlatana-zielarza, gdyż swe broszurki opatrywał adnotacją, że nie należy niedoceniać wiedzy medycznej, a zwłaszcza w wypadkach cięższych lub skomplikowanych, zwracać się przedewszystkiem o poradę i pomoc do lekarza. Jednocześnie przekornie dodawał: Niech mi (…) wolno będzie dać wyraz nadzieji, że świat lekarski zainteresuje się temi nowemi środkami, które mu przedkładam, i że opinję swą o nich oprze wyłącznie na rezultatach, osiągniętych przez zastosowanie ich w praktyce.

Piśmiennictwo u autora

dr n. farm. Maciej Bilek

 

Podobne wpisy