Technica

listopad 2011, nr 63/41 online
 

    Nie tylko nalewki, przyprawy do śliwek i doskonałe kosmetyki wyrabiali dawni aptekarze. W niniejszym artykule zapraszam Czytelników „Aptekarza Polskiego” do zapoznania się z bodaj najbardziej zaskakującą częścią produkcji laboratoriów aptecznych – z przepisami określanymi jako „Technica”, obejmującą najniezwyklejsze receptury! Trzeba bowiem pamiętać, że to właśnie w aptekach powstawały preparaty do zwalczania owadów (wszy, karaluchów, prusaków, mrówek, moli, „robaków toczących drewno”), odstraszania komarów i much, niszczenia chwastów. W aptece można było zakupić świeżo sporządzone atramenty, pigmenty, kleje, bejce, laki, kity, farby, werniksy i lakiery. Także do apteki należało skierować swe kroki przy poszukiwaniu środków do czyszczenia skóry i marmuru, matowania, złocenia i srebrzenia metali… Aptekarze wyrabiali będące w powszechnym użytku płyny do konserwacji tkanin, środki do czyszczenia podłóg, specjalne wody aromatyczne do odświeżania powietrza, a nawet… kościelne kadzidła! Trudno byłoby znaleźć profesję, która nie wymagałaby zaopatrywania się w aptece. Muzycy kupowali kalafonię do skrzypiec, fotograficy – „proszek błyskawiczny” i „lakier do negatywów”, kierowcy – „płyn do akumulatorów”, gospodynie domowe – „woski do nadawania połysku” prasowanej bieliźnie, rolnicy – smary do wozów, aktorzy teatralni – barwne kremy i pudry do charakteryzacji, narciarze – smary do nart, hodowcy roślin – nawozy do roślin, ogrodnicy – „maści używane przy szczepieniu drzew”, zaś właściciele sklepów – specjalny preparat „zabezpieczający szyby od potnienia”. W aptece można było zakupić nawet tak specyficzne preparaty jak pasty do obuwia, płyny „do odwaniania ustępów”, „barometr chemiczny”, konserwant „do roślin w zielnikach”, lub – co gorsza – „lep na ptaki”. Właśnie tak szeroki był asortyment dawnych aptek, a wszystko to przygotowywane było oczywiście na aptecznej recepturze!

   Zobaczmy, które z dawnych, niezwykłych i zarazem bardzo praktycznych przepisów, dałoby się wykonać przy użyciu obecnie dostępnych substancji. Także i tym razem posiłkować będę się „Kalendarzami Farmaceutycznymi”, „Polskim Manuałem Farmaceutycznym” oraz odręcznymi zapiskami galicyjskich i małopolskich aptekarzy.

   Zacznijmy od wspomnianego już powyżej „zwalczania szkodników”. Z kilkudziesięciu dawnych przepisów wykorzystać można nadal kilka. „Robaki toczące drewno” zwalczano następującym specyfikiem:

Rp.

Formalini 25,0

Aquae 75,0

   Środek ten wstrzykiwało się w dziury wydrążone w drewnie mebli np. przez korniki, a następnie zaklejało i lakierowało. Przeciwko mrówkom polecano mieszaninę równych części:

Rp.

Amylum Tritici

Saccharum

Natrium tetraboricum

zaś do zwalczania prusaków mieszaninę równych części:

Rp.

Amylum Tritici

Natrium tetraboricum

   Aby zapobiec ukąszeniom komarów stosowano odstraszający spirytus, służący do spryskiwania narażonych części ciała:

Rp.

Olei Caryophylli 2,0

Spiritus Coloniensis* 10,0

Spiritus 50,0

*Przepis na wodę kolońską podano w artykule „Cosmetica”.

   Ciekawy przepis poleca „Polski Manuał Farmaceutyczny” do walki z grzybem domowym, atakującym ściany:

Rp.

Natrii chlorati 950,0

Acidi borici 50,0

Aquae destillatae 5000,0

   Tak otrzymany roztwór należało rozprowadzać pędzlem po dotkniętych przez grzyb miejscach. Każdy odręczny aptekarski manuał wymieniał po kilka przepisów na lep na muchy. Oto jeden z nich, który nadal można wykonać:

Rp.

Colophonii 50,0

Olei Ricini 25,0

Mellis 15,0

Glycerini 5,0

   Kalafonię najłatwiej jest nabyć w sklepach muzycznych, gdyż nadal służy do nacierania włosia smyczków instrumentów smyczkowych. W trakcie przygotowywania powyższego przepisu należało ostrożnie rozpuścić ją w rozgrzanym oleju rycynowym, a następnie wmieszać miód i glicerynę.

   W aptekach przygotowywano także liczne kleje: do papieru, gumy, porcelany, drewna, a nawet metalu. Oto przepis na jeden z nich, „klej roślinny do papieru i tapet”, czyli Colla vegetabilis ad chartam et tapeta:

Rp.

Amyli Solani 40,0

Aquae 50,0

Calcii chloratii crystallisati 50,0

Aquae 600,0

   Klej ten sporządzało się następująco: do rozrobionej z wodą skrobi ziemniaczanej należało wlać ostrożnie stężony, gorący roztwór chlorku wapnia i ciągle mieszać. Po ostygnięciu, po około trzech godzinach, mieszaninę należało powoli rozcieńczyć pozostałą ilością wody.

   „Polski Manuał Farmaceutyczny” podaje kilka sposobów na „przechowywanie świeżych kwiatów”, czyli Conservatio florum recentium. Po pierwsze można było przygotować roztwór, zastępujący zwykłą wodę w której zanurza się zazwyczaj kwiatki:

Rp.

Saponis 30,0

Aquae 1000,0

Natrii chlorati 3,0

Acidi borici 1,0

   Innymi metodami mogło być zanurzenie na krótki czas świeżych kwiatów w… stopionej parafinie stałej, dodanie do wody, w której stoją, gliceryny, zwęglenie nad ogniem ogonków lub też obcięcie ogonków, zanurzenie (…) do wrzącej wody, poczem trzymanie w wodzie, do której dodano kwas acetylosalicylowy lub sól kuchenną.

   Ciekawy sposób proponowali autorzy „Polskiego Manuału Farmaceutycznego” na „zapobieganie pleśnieniu syropów”. Gotowy syrop należało wlać do otwartego naczynia, zakryć papierem i zostawić do ostygnięcia, poczem rozlać do niewielkich butelek do połowy szyjki. Do każdej z tak przygotowanych butelek nalewało się 5-milimetrową warstewkę czystego oleju parafinowego i zawiązywało papierem woskowym, nie korkując. Autorzy „Manuału” zachęcali: syrop przechowuje się w przewietrzanem, chłodnem miejscu nieograniczenie długo. Przed spożyciem syropu należało warstewkę parafiny zlać lub ściągnąć watką.

   Do aptekarza można było zgłosić się także w przypadku chęci usunięcia tatuażu! Były dwa popularne przepisy, określane jako Pigmenti cuti infecti elutio:

Rp.

Acidi salicylici 5,0

Glycerini q.s.

   Gliceryny należało użyć tyle, aby kwas salicylowy można było rozetrzeć do konsystencji bardzo gęstej pasty. Otrzymany specyfik nakładało się na tatuaż i szczelnie przykrywało kompresem na osiem godzin. Po tym czasie pokaźna warstwa skóry ulegała złuszczeniu i należało ją ściągnąć. Zabieg powtarzało się trzykrotnie, w krótkich odstępach czasu. Drugi przepis był jeszcze ciekawszy:

Rp.

Pepsini 5,0

Aquae destillatae 25,0

Glycerini 75,0

Acidi hydrochlorici diluti 1,0

   Tak otrzymanym płynem należało pędzlować miejsca wcześniej wytatuowane. Zapewne wiele osób zainteresuje aptekarski przepis na „pyłochłon”, czyli Liquor ad pulverem adsorbendum, służący do jednoczesnego nabłyszczania podłogi i pochłaniania na tej tłustej warstwie osiadającego kurzu. „Polski Manuał Farmaceutyczny” wymienia aż cztery przepisy na „pyłochłon” z których trzy nadal można wykonać:

Rp.

Paraffini liquidi 700,0

Olei Lini 300,0

Olei Rosae 0,15

Rp.

Vaselini flavi

Olei Lini aa 500,0

Rp.

Vaselini flavi 1000,0

Olei Rappe 400,0

Olei Lini 200,0

   Bardzo ciekawe były przepisy na służące do rozpylania „płyny do odświeżania powietrza”, czyli Liquores Aërem Reficiens. Dwa z nich pozostają wciąż aktualne:

Rp.

Olei Pini silvestris 08,0

Olei Juniperi 10,0

Olei Rosmarini 5,0

Olei Lavendulae 3,0

Olei Citri 2,0

Spiritus 900,0

 

Rp.

Olei Pini silvestris 10,0

Spiritus 95% 60,0

Formalini 30,0

   Niezwykle przydatny i praktyczny „środek do uchronienia szkieł ocznych od pokrywania się parą”, czyli Vitra ocularia a vapore inducturo defensio przygotowywało się następująco:

Rp.

Saponis kalini 14,0

Glycerini 5,0

Olei Terebinhinae 1,0

   Podobne działanie, choć inny skład miał płyn „zabezpieczający szyby od potnienia”, czyli Vitra tabulata a vapore inducturo defensio:

Rp.

Glycerini 5,0

Spiritus denaturati 70,0

Aquae 25,0

   Wśród opisywanych powyżej przepisów, na kartach „Polskiego Manuału Farmaceutycznego” znaleźć można także w dziale „Varia” bardzo ciekawe i wciąż aktualne przepisy na „kapiele”, czy Balnea. Było ich kilka rodzajów. Jako wciąż aktualny przykład „kąpieli kwasowęglowej” wymieńmy przepis:

Rp.

Natrii bicarbonici 420,0

Natrii chlorati 1400,0

Calcii chlorati 210,0

   Powyższe ilości wystarczyć miały na 250 litrów wody użytej do kąpieli. Całkowicie inny skład miała „esencja sosnowa do kąpieli”:

Rp.

Olei Pini silvestris 30,0

Olei Lavendulae 5,0

Olei Eucalypti 0,5

Spiritus 95% 300,0

Aquae destillatae 100,0

   Z kolei na „sól sosnową do kąpieli” były aż trzy przepisy:

Rp.

Boracis 25,0

Natrii chlorati 25,0

Olei Pini silvestris 1,0

Rp.

Natrii chlorati 38,0

Olei Pini silvestris 0,85

Olei Levendulae 0,3

Rp.

Olei Pini silvestris 3,0

Boracis 25,0

Natrii chlorati ad 250,0

   „Sole sosnowe” używało się w ilości dwóch, trzech łyżek na wannę wody. W odręcznie spisywanym manuale czteropokoleniowej rodziny limanowskich aptekarzy, w której aż dwie generacje pasjonowały się narciarstwem, odnaleźć można przepis nazwany z niemiecka „Ski-wachs”, opisujący wykonanie wosku do nart:

Rp.

Cera flava

Vaselini flavi

Colophonii aa 30,0

Olei Terebinthinae ad 100,0

   Wosk pszczeli i wazelinę żółtą należało razem stopić, w nich rozpuścić ostrożnie kalafonię, po czym powoli wprowadzić olejek terpentynowy.

   Lektura, a może nawet i wykonanie powyższych przepisów nasuwa nieodpartą refleksję: dawni aptekarze w swych małych, lokalnych społecznościach, uchodzić musieli za ludzi wszechwiedzących, skoro przygotowywali nie tylko leki, nie tylko kosmetyki, ale także tak ogromną ilość rozmaitych, użytecznych na co dzień specyfików!

 

dr n. farm. Maciej Bilek

 

Podobne wpisy