Migawki z dziejów polskich izb aptekarskich. Okręgowa Izba Aptekarska w Katowicach

wrzesień 2012, nr 73/51 online
   Stali Czytelnicy cyklu „Migawki z dziejów polskich izb aptekarskich” doskonale pamiętają, jak intensywnie polski samorząd aptekarski w latach 1945-1951 dbał o wizerunek naszego zawodu. Okręgowe izby aptekarskie wspierały finansowo uczelnie farmaceutyczne, uczestniczyły w organizowaniu zjazdów, konferencji, współdziałały w budowie sieci aptek na Ziemiach Odzyskanych, dbały o zaopatrzenie i jakość leków dostępnych w aptekach, fundowały stypendia dla studentów i pracowników naukowych. Działacze zawodowi zdawali sobie także sprawę z tego, że ogromnie istotne w kształtowaniu społecznego odbioru aptekarstwa jest właściwe wykształcenie farmaceutów, ich nowoczesna i fachowa wiedza. Wydawać by się mogło, że cała działalność samorządu aptekarskiego nastawiona była na teraźniejszość… Historia okręgowych izb aptekarskich pokazuje jednak, że pamiętano także i o dziejach zawodu i jego seniorach!
   Katowicka Okręgowa Izba Aptekarska, bohaterka kolejnej części cyklu „Migawki z dziejów polskich izb aptekarskich”, była jedną z najliczniejszych w powojennej Polsce. W roku 1949 liczyła sobie ponad pół tysiąca członków. Górnośląscy działacze zawodowi wykazywali się zaangażowaniem i skutecznością: sprawnie zabezpieczono i obsadzono apteki poniemieckie, wspomagając jednocześnie placówki na ograbionych terenach, należących przed wojną do II Rzeczypospolitej. Izba aptekarska fundowała stypendia dla studentów farmacji i doktorantów, wspierała szkolnictwo wyższe (m.in. wydziały farmaceutyczne w Krakowie i Wrocławiu), wybrane szkoły ogólnokształcące i powszechne, a także instytucje kulturalne, jak Opera Śląska, czy Wojewódzka Rada Kultury. Prowadzono także akcję samopomocy koleżeńskiej. Szczególnie imponujące były dokonania Izby Aptekarskiej na polu działalności edukacyjnej. W pięcioleciu 1945-1949 władze Izby zorganizowały czterdzieści pięć wykładów naukowych, dwa kilkudniowe kursy dokształcające, siedem wykładów z zakresu księgowości, prawa skarbowego i administracyjnego oraz dwie wycieczki do Stacji Doświadczalnej Hodowli Roślin Leczniczych w Zakrzowie.

Ilustracja 1. Zarząd i Rada Okręgowej Izby Aptekarskiej w Katowicach („Farmacja Polska” 1949, nr 11-12, s. 439).

 
   Władze katowickiej Okręgowej Izby Aptekarskiej troszczyły się jednak nie tylko o doraźne problemy swych członków: dbały także o seniorów zawodu i oddawały cześć historii aptekarstwa! Wielką zasługą samorządu aptekarskiego w Katowicach było zorganizowanie w dniu 16 lutego 1947 roku podniosłej uroczystości, w czasie której honorowano jedenastu farmaceutów, członków Izby, którzy w zawodzie przepracowali pięćdziesiąt lat i więcej. W czasie uroczystości tej padło wiele pięknych i mądrych słów, mogących nadal stanowić drogowskaz dla wszystkich aptekarzy, niezależnie od wieku!
   Pierwszym sygnałem, świadczącym o szacunku władz katowickiej Izby Aptekarskiej dla starszych farmaceutów, była notka prasowa, zamieszczona na łamach „Farmacji Polskiej” w roku 1946. Donoszono w niej, że w 1945, prace organizacyjne naszej Izby nie pozwoliły (…) podnieść w prasie zawodowej zasług dwóch najstarszych wiekiem i pracą zawodową aptekarzy śląskich, którzy (…) obchodzili jubileusz magisterium. Mowa była o aptekarzach, którzy w roku 1895 uzyskali dyplomy magistrów farmacji na Uniwersytecie Jagiellońskim: Janie Zagórskim, właścicielu apteki „Nowomiejskiej” w Katowicach oraz Marianie Doskowskim, dzierżawcy apteki w Świętochłowicach. Po opisaniu losów obydwu zasłużonych dla polskiej farmacji postaci, władze Izby jubilatom życzyły z głębi serca (…) długich jeszcze lat owocnej pracy. Magistrów Zagórskiego i Doskowskiego honorowano ponownie dnia 16 lutego 1947 roku, kiedy to święciła Okręgowa Izba Aptekarska w Katowicach uroczystość uczczenia jedenastu swych członków, którzy obchodzili jubileusz przeszło 50-cioletniej pracy w zawodzie. Jubileusz pracy obchodzili także: Mieczysław Dobrowolski, kierownik apteki w Kujawach Wsi, Stefan Szydłowski, właściciel apteki w Myszkowie, Władysław Wasilewski i Jan Rowiński, właściciele aptek w Sosnowcu, Wiktor Litwiński, właściciel apteki w Brzezince, Jan Ossowski, dzierżawca apteki w Raciborzu, Stanisław Pasierbiński, właściciel apteki w Zawierciu, Mieczysław Piaskowski, dzierżawca apteki, także w Zawierciu. Wśród jubilatów znalazła się także jedna „aptekarka” – magister farmacji Jadwiga Meus, dzierżawczyni apteki w Zabrzu. W uroczystości wzięło udział tylko sześciu spośród jedenastu wymienionych farmaceutów.

Ilustracja 2. Członkowie-jubilaci Okręgowej Izby Aptekarskiej w Katowicach w czasie uroczystości z dnia 16 lutego 1947 („Farmacja Polska” 1947, nr 4, s. 146).

 
   Przybyłych seniorów zawodu powitał wiceprezes Izby, magister Teodor Janicki, który – jak relacjonowała redakcja „Farmacji Polskiej” – w serdecznych słowach przedstawił zebranym zasługi poszczególnych jubilatów dla zawodu. Wiceprezes z szacunkiem i uznaniem podkreślał, że pół wieku pracy w zawodzie tak wyczerpującym, pożerającym zdrowie i targającym nerwy jak zawód aptekarski, to wyczyn na jaki niewielu może się zdobyć. (…) My wszyscy związani tym samym zawodem zdajemy sobie dobrze sprawę, jaką ogromną wagę gatunkową posiada w życiu farmaceuty 50 lat pracy. Magister Janicki słusznie zauważał, że na te pięćdziesiąt lat pracy przypadło czternaście lat wojen światowych, okresy chorób, głodów, rewolucji, przesiedleń i wędrówek olbrzymich mas ludności. W związku z tym trzeba było nieraz kilkakrotnie tracić dorobek całego życia i w tych warunkach zawsze pamiętać o tym, że największym naszym obowiązkiem jest ratowanie bliźniego. Wiceprezes katowickiej Okręgowej Izby Aptekarskiej słusznie zauważał, że właśnie w tych najtrudniejszych, kryzysowych czasach ujawniała się dopiero istota zawodu aptekarskiego: nikt się nie pytał, skąd aptekarz ma wziąć lek, gdy zburzone są wytwórnie i fabryki chemiczne, rozbite i splądrowane magazyny. Aptekarz musiał lek znaleźć, nie mógł nigdy opuszczać rąk, musiał ratować życie jak tylko mógł i umiał. Taki był nakaz tragicznych chwil, które przeżywaliśmy. A aptekarze zawsze wierni byli swemu posłannictwu: któż to kiedy liczył, ile ludzkich istnień uratowali, ile łez otarli i ile razy wyciągnęli pomocną dłoń w najrozpaczliwszych warunkach. Farmaceuta (…) trwać musi na posterunku jak żołnierz, i nawet bardziej uparcie aniżeli żołnierz. Obywatel, który z rąk aptekarza otrzymuje w aptece lek ratujący zdrowie, bardzo rzadko zdaje sobie sprawę ilu i jak gorzkimi pigułkami karmi los samego aptekarza, i jak często jest dla niego niełaskawy.
   Następnie przyszła kolej na wręczenie dyplomów honorowych, które wedle wiceprezesa Janickiego miały być symbolem czci, jaką zawód nasz oddaje jubilatom w dniu dzisiejszym za ich ofiary i trudy. Niech Wam, koledzy jubilaci, dyplomy te przypominają, że zasługi wasze pozostaną w żywej pamięci wszystkich kolegów i że za wami tą samą ciernistą drogą, którą wy przebyliście, kroczą zastępy pracowników dla których zawsze będziecie najlepszym wzorem.
   Po tak pięknym wystąpieniu głos zabrali jubilaci. Magister Stanisław Pasierbiński imieniem wszystkich dzisiejszych kolegów jubilatów złożył Okręgowej Izbie Aptekarskiej jak najszczersze i jak najserdeczniejsze podziękowanie za urządzenie tej pięknej uroczystości zawodowej i za te wzruszające słowa, którymi kolega prezes był łaskaw określić skromne nasze życiowe zasługi. Sędziwy aptekarz skierował słowa do licznie zebranych najmłodszych kolegów i koleżanek, wzywając do godnego reprezentowania farmacji i nauki polskiej. Podkreślał także, że recepta na dożycie długich lat w naszym zawodzie jest wbrew pozorom bardzo prosta: zawód trzeba nie tylko wykonywać, ale go kochać i wiernie mu służyć. Taka praca daje siły i zdrowie.
   Magister Pasierbiński podkreślił także aspekt zawodu, który opisywałem w opracowaniu „Historia farmacji uczy nas, jak należy się poświęcać”: farmaceuta pracuje w zawodzie zawsze aż do śmierci. (…) Mało jest zawodów, które swym doniosłym powołaniem i dostojeństwem mogą się z naszym porównać. Najszczytniejszym zadaniem tego zawodu jest niesienie pomocy bliźniemu i ocieranie łez ludzkiej niedoli. Pasierbiński podsumowywał także dorobek życiowy, swój i swego pokolenia: wszystkie zebrane pracą dobra materialne, zyski i oszczędności zniszczyła wojna i rozgrabił wróg. A jednak z tych strasznych przeżyć i spustoszeń wynieśliśmy i uchroniliśmy skarb olbrzymi, który został nam jako jedyna pociecha starości. Tym skarbem są brylanty łez, które ludziom, naszym bliźnim, w naszym zawodzie otarliśmy. Stary aptekarz dodawał, że ten jedyny skarb zabierzemy kiedyś ze sobą w wieczność. Ocieraliśmy te łzy ludziom w ciągu naszego życia w rozmaitych ciężkich sytuacjach. Magister Pasierbiński pokusił się także o refleksję wykraczającą daleko poza jedno, indywidualne aptekarskie życie. Dowodził, że farmacja to także nauka i postęp: powstają i mnożą się cudowne odkrycia, a każde z nich prowadzi do ratowania ludzkiego życia i do zwycięskiej walki człowieka ze śmiercią. Te cuda, to owoc ciężkiej, długoletniej i ofiarnej pracy tych, którzy wszystkie swe siły i zapały poświęcają szczęściu ludzkiemu. Swe przemówienie zakończył zaś obszernym apelem do młodych farmaceutów: trzeba wierzyć, że ludzkość kroczy ku prawdziwemu postępowi, że praca i zapał zniszczą fałsz i obłudę. Wierzyć trzeba, że dożyjemy lepszych czasów, kiedy człowiek stanie się człowiekowi naprawdę bratem nie w słowach, ale w czynie. My jubilaci gorąco w to wierzymy i dzisiaj, gdy z naszych starych rąk przekazujemy w wasze krzepkie dłonie sztandar naszego zawodu, mamy jedną wielką do was prośbę: podnieście sztandar ten jak najwyżej. Dokonajcie tego, czego my nie zdołaliśmy dokonać. Osuszcie łzy, których my nie potrafiliśmy osuszyć.
   Następnie głos zabrał kolejny jubilat, magister Władysław Wasilewski, który wskazał w pięknych słowach, że dożyliśmy czasów, kiedy z dumą możemy powiedzieć, że władze samorządu aptekarskiego reprezentujące polską farmację są istotnie naszymi, a nie obcymi władzami, i że grono pracujących w zawodzie stanowi jedną bratnią rodzinę, którą łączą serdeczne węzły wspólnej pracy dla powszechnego dobra.
   Część uroczystości, poświęconą jubilatom, zakończyło odśpiewanie hymnu „Gaudeamus”. Następnie zebrani podjęli tematy współczesne, podsumowując jednocześnie dwa lata działalności Izby Aptekarskiej.

dr n. farm. Maciej Bilek
Piśmiennictwo u autora.
 

Podobne wpisy