Migawki z dziejów polskich izb aptekarskich. Okręgowa Izba Aptekarska w Olsztynie

sierpień 2012, nr 72/50 online
   Czytelnicy „Aptekarza Polskiego” pamiętają opisane w poprzednim numerze czasopisma, zwieńczone sukcesem starania szczecińskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej o odbudowę sieci aptek na Pomorzu Zachodnim. Władze Okręgowej Izby Aptekarskiej w Olsztynie, zlokalizowanej także na tzw. Ziemiach Odzyskanych, nie mogły nawet podjąć takich działań, gdyż problemem najpoważniejszym było… samo zorganizowanie struktur samorządu aptekarskiego! Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Izba olsztyńska, położona w znakomitej większości na opustoszałych terenach dawnych Prus Wschodnich, walczyła z bodaj najpoważniejszymi problemami w Polsce. W momencie jej zakładania, dnia 25 sierpnia 1945 roku, liczyła zaledwie… ośmiu członków, pracujących w ośmiu aptekach! Niewiele lepiej było w rok później – 40 zrzeszonych w niej farmaceutów zatrudnionych było w niespełna 30 aptekach… W roku 1949, kiedy struktury samorządu aptekarskiego w Olsztynie były już w pełni zorganizowane, na terenie województwa działały 32 apteki, w których pracowało 58 członków Izby. Wzrost liczby aptek za ten okres był zatem zaledwie czterokrotny, przy czternastokrotnym wzroście na terenie województwa szczecińskiego! 28 aptek województwa olsztyńskiego było jednoosobowych, większą obsadę miały apteki prywatne w stolicy województwa oraz placówki państwowe w Olsztynie: apteka Ubezpieczalni Społecznej, apteka szpitala wojewódzkiego, apteka kolejowa oraz apteka polikliniki Urzędu Bezpieczeństwa.
  
 Ilustracja 1. Tadeusz Grzymski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Olsztynie. Jak podawał nekrolog tego zasłużonego działacza samorządowego po wyzwoleniu zgłosił się do Ministerstwa Ziem Odzyskanych i dostał skierowanie do Olsztyna, gdzie przyjechał z grupą operacyjną jako pionier w dniu 30 marca 1945 r. i otrzymał kierownictwo Apteki Miejskiej, którą uruchomił już 8 maja 1945. Jak zastrzegano w nekrologu była to pierwsza apteka na Warmii i Mazurach, która w owym czasie wydawała lekarstwa dla ludności nie tylko miasta Olsztyna, lecz całego województwa i pełniła nieprzerwanie dyżur nocny tym bardziej, że w tym okresie panowała epidemia duru brzusznego („Farmacja Polska” 1969, s. 690).
 
   Mimo tak małej liczby członków w Olsztynie sukcesywnie zorganizowane zostały kolejne organy samorządu aptekarskiego, a w miarę upływu czasu Zarząd Izby mógł zmierzyć się z problemami nie tylko organizacyjnymi, ale także wyjść naprzeciw oczekiwaniom aptekarzy. Nie ułatwiał tego brak własnego lokalu, a także – wobec oczywistych względów finansowych – niemożność zatrudnienia pracownika administracyjnego. Spójrzmy, jak w okresie kilku powojennych lat, dzięki wielkiemu uporowi i poczuciu służby wyższym celom, garstka olsztyńskich farmaceutów potrafiła stworzyć sprawnie działającą jednostkę samorządu aptekarskiego. Pomocne będą nam w tym sprawozdania z działalności Izby Aptekarskiej w Olsztynie, zamieszczane na łamach „Farmacji Polskiej”, czasopisma wydawanego w latach 1945-1951 przez Naczelną Izbę Aptekarską.
   Jako pierwsze, świadomie z pominięciem porządku chronologicznego, zacytujemy sprawozdanie za rok 1947, w którym Zarząd olsztyńskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej charakteryzował swój region: specyficznym dla warunków bytowania aptek na terenie województwa mazurskiego jest stosunkowo słabe zaludnienie tych ziem, a co za tym idzie, rozrzucenie niewielkiej stosunkowo ilości aptek na dużym terytorium. Bardzo trudne warunki egzystencji aptek, panujące w regionie, Zarząd Izby referował w następujących słowach: praca na terenie naszego Okręgu w poszczególnych aptekach, rozrzuconych na rozległym terenie województwa, często posiadających b. złą komunikację, jest ciężką mrówczą pracą na zdewastowanym przez wojnę terenie, gdzie miasta i miasteczka jeszcze słabo zaludnione i mało ożywione handlowo, nie posiadają normalnego zaplecza wsi, jak to ma miejsce w centralnej Polsce. W oczywisty sposób przekładało się to ma kondycję finansową aptek: apteki borykają się ze znacznymi trudnościami finansowymi, co odbija się również niekorzystnie na budżecie Izby. Nic więc dziwnego, że większość aptek zalegała ze składakami lub nie płaciła ich wcale! Jak podkreślano w kolejnych sprawozdaniach nie pozwalało to Izbie pokrywać obowiązkowych świadczeń dla Naczelnej Izby Aptekarskiej. Brak współpracy większości aptek skutkował także i tym, że do Izby nie trafiały z terenu sprawozdania, ankiety podatkowe, karty rejestracyjne… Na nic zdawały się także przyznawane przez Zarząd Izby dyscyplinujące kary pieniężne!
   Ciężkie położenie mazurskich farmaceutów władze Izby podkreślały przy każdej okazji: zniszczenie na skutek wojny, słabe zaludnienie terenu i to w szczególności ludnością biedną, zniszczoną pod względem materialnym nie sprzyja osadnictwu. Daremne zdawały się więc oczekiwania władz Izby na przybycie do regionu farmaceutów z innych stron Polski: apteka jest przedsiębiorstwem kosztownym. Wymaga dużego wkładu pracy i gotówki. Otóż otwieranie apteki tam, gdzie nie widać warunków dla jej utrzymania jest niecelowe pod względem gospodarczym z punktu widzenia aptekarza osadnika. Władze Izby nie wahały się przyznać: w tej sprawie byliśmy i jesteśmy bezsilni. Nie potrafiliśmy uzyskać dla aptekarza osadnika pomocy. Autorzy cytowanego sprawozdania zdawali sobie jednocześnie sprawę, że w ten właśnie sposób tworzy się zarzewie tak nagłaśnianego przez ówczesną prasę konfliktu: chorego mieszkańca Bisztynka, Wielbarka, Dąbrówna czy Korczyna nie interesuje, czy aptekarz zarobi więcej, czy mniej, czy może się utrzymać, czy nie, jego interesuje możliwość nabycia szybko leku…
 
   Dwadzieścia trzy spośród z dwudziestu ośmiu działających w roku 1947 placówek urządzonych było prowizorycznie, najczęściej w lokalach nie odpowiadających wymogom formalnym. Tylko pięć aptek urządzono w dawnych aptekach poniemieckich. Większość aptek regionu zatrudniała tylko jednego, dyżurującego w niej bez ustanku farmaceutę. Było to powodem dla którego w życiu zawodowym OIA uczestniczyli wyłącznie farmaceuci pracujący w stolicy województwa – w Olsztynie.
 
   Pomimo przedstawionych powyżej problemów Okręgowa Izba Aptekarska w Olsztynie w heroiczny wręcz sposób starała się wypełniać swe wszystkie statutowe zdania. W skład pierwszego Zarządu Izby wchodziły zaledwie trzy osoby z prezes Dorotą Rościszewską na czele, właścicielką apteki w Olsztynie przy ulicy Stalina 34. Oczywiście garstka ta nie była w stanie zorganizować działających przy każdej okręgowej izbie aptekarskiej organów i komisji, jak chociażby komisja porządkowa, skarbowo-buchalteryjna, czy zielarska. Na barkach trzech osób spoczywały rozliczne obowiązki, o których pisano w cytowanym już powyżej sprawozdaniu: szara codzienna praca (…) polegała na rozsyłaniu poszczególnym aptekom okólników i informacji, nadsyłanych do Okręgowej Izby przez Naczelną Izbę Aptekarską, tworzeniu rozdzielnika na sprzedaż i przydziały, współpracy z instytucjami samorządowymi, państwowymi, Ubezpieczalnią i kolejami państwowymi.
 
   Ze sprawozdania z działalności Izby za okres od 25 sierpnia 1945 do 27 października 1946, zamieszczonego na łamach „Farmacji Polskiej”, dowiadujemy się, że w początkowym okresie istnienia Izby głównym zadaniem Zarządu było ustalenie wysokości składek, prowadzenie księgowości, a także informowanie Naczelnej Izby Aptekarskiej o sytuacji aptek regionu. Bardzo istotnym osiągnięciem było powołanie przy Okręgowej Izbie „Komisji Porządkowej dla spraw Aptek”. Jej członkowie mieli czuwać nad przestrzeganiem przez apteki jednolitych cen zbytu leków i kontrolować, czy w którejkolwiek z przynależnych do Izby placówek nie dochodzi do spekulacji cenami leków. Niezwykle ważnym polem działalności było także gospodarowanie przydziałami leków. To właśnie Izba Aptekarka decydowała o sprawiedliwym podziale państwowego kontyngentu cukru i spirytusu, a także darów humanitarnych z zachodniej Europy i niewielkiej puli leków, pochodzących z importu. Szczególnie trudnym zadaniem, jakie przyjęła na siebie olsztyńska Okręgowa Izba Aptekarska, było negocjowanie cen leków z największymi ich odbiorcami, tzn. Ubezpieczalnią Społeczną i PKP. W toku trudnych rozmów ustalone zostały dla instytucji tych rabaty, do których przestrzegania zobowiązano wszystkie apteki regionu.
 
   Farmaceuci, należący do Okręgowej Izby Aptekarskiej w Olsztynie, znajdowali czas także i na pracę we władzach terytorialnych. Jeden z kolegów – pisano w sprawozdaniu Izby w roku 1947 – został powołany do Mazurskiej Wojewódzkiej Rady Naczelnej, gdzie reprezentuje nasz zawód, będąc wiceprzewodniczącym Komisji Zdrowia w tejże Radzie. Inni dwaj koledzy weszli do Powiatowych Rad Nadzorczych. Zarząd Izby, mimo fatalnej sytuacji finansowej, przeznaczał pokaźne środki finansowe na cele charytatywne. 75 000 złotych przekazano na organizujący się wydział farmaceutyczny w Gdańsku, a 10 000 złotych – na pomoc dla powodzian. Izba ufundowała także trzy stypendia dla studentów farmacji, pochodzących z terenu jej działania w kwocie 2 500 złotych miesięcznie. W tym wypadku intencją Zarządu Izby było pozyskanie dla regionu przyszłych młodych farmaceutów, tak bardzo potrzebnych w tych stronach.
 
   Trudna sytuacja Okręgowej Izby Aptekarskiej w Olsztynie często była tematem posiedzeń i interwencji Naczelnej Izby Aptekarskiej. 12 października 1947 odbyło się rozszerzone zebranie Zarządu Izby, dzięki czemu powiększył się on o kilku kolejnych farmaceutów pracujących w Olsztynie. Także z tym dniem zatrudniona została sekretarka. Ponadto w struktury Izby włączono szereg farmaceutów, pracujących w aptekach zakładowych. Izba uzyskała również własny lokal. Jeden z członków Izby – Tadeusz Grzymski, właściciel apteki w Olsztynie (adres: Stare Miasto 2), przekazał na potrzeby OIA część własnego mieszkania, zlokalizowanego przy prowadzonej przez siebie aptece! Dzięki temu mógł objąć nad funkcjonowaniem Izby stały nadzór, a od dnia 2 sierpnia 1948 został jej bardzo aktywnym prezesem.
 
   Ze sprawozdania Zarządu Izby za rok 1947 dowiadujemy się, że po pamiętnym dniu 12 października, sporządzona została dokładna lista należności składek od aptek, doprowadzono do porządku sprawozdawczość aptek, wysłano szereg okólników, w których udzielono aptekom informacji ze wszystkich dziedzin życia zawodu. Kolejnymi sukcesami było sporządzenie listy członków Izby oraz zarządzenie kontroli uprawnień zawodowych członków w ten sposób, że legitymacje członkowskie wydaje się tylko kolegom, którzy przedstawili odpisy swych dyplomów zawodowych. Przygotowano preliminarz budżetowy, zaprowadzono prawidłową buchalterię (…), nawiązano kontakt z innymi Izbami Okręgowymi i wreszcie zorganizowano biuro Izby, zakupiono m.in. nową maszynę do pisania. Dzięki  podniesieniu składek członkowskich oraz zdyscyplinowaniu aptekarzy regionu, Izba w marcu 1949 roku nie miała już żadnych zaległości wobec Naczelnej Izby Aptekarskiej, a zadeklarowane wcześniej i zalegające datki na Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Gdańskiego zostały uregulowane „do dnia bieżącego”.
 
   Dzięki sprawnej działalności Zarządu możliwym stało się także podniesienie wspomnianych powyżej stypendiów dla studiującej młodzież z 2 500 do 4 000 złotych. Wydziałowi Farmaceutycznemu w Gdańsku obiecano dalszą pomoc, wspierano także finansowo Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne. Dla członków Izby prenumerowano liczne czasopisma farmaceutyczne i naukowe, które udostępniano w siedzibie Izby przy Starym Mieście nr 2. Izba angażowała się w liczne akcje charytatywne, uczestnicząc m.in. w Pomocy Zimowej i przekazując pokaźną kwotę na Fundusz Odbudowy Pomnika Adama Mickiewicza. Zarząd nie zapominał jednocześnie o swych członkach. Izba rozsyłała aptekom każdorazowe zmiany cen, informując także o zarządzeniach władz i Izby Naczelnej. Udało się także uzyskać dla aptek całego województwa pokaźne przydziały towarów reglamentowanych, jak perhydrol, olej rycynowy, lignina… Zarząd Izby deklarował także, że w roku 1949 Izba uruchomi (…) referat buchalteryjno-skarbowy, zorganizuje odczyty i uaktywni życie zawodowe na terenie miejscowym…
 
   Zapoznając się z opisanymi powyżej wytrwałymi pracami działaczy, zmierzającymi do zorganizowania struktur samorządu aptekarskiego, warto pamiętać, że ludzie ci z całym sercem angażowali w tę działalności swój czas i zdrowie, doskonale wiedząc, że to, co z takim mozołem budują zostanie wkrótce zniszczone… Likwidacja izb aptekarskich i nacjonalizacja polskich aptek była już od roku 1945 kwestią czasu! Mimo klęski z roku 1951, liczni ówcześni farmaceuci nadal poświęcali się działalności zawodowej. Wielu z nich rozpoczęło aktywnie pracować w szeregach Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego. Dla przykładu nadmieńmy, że wspomniany powyżej Tadeusz Grzymski, wszedł w skład powołanego w roku 1955 olsztyńskiego Oddziału PTF i był jego pierwszym sekretarzem.

dr n. farm. Maciej Bilek
 
Piśmiennictwo u autora
 

Podobne wpisy