historiauni

07.2010 – „Sanok 2010 – Streszczenia.”

Piotr Wł. Górski, czynny lekarz, doktor nauk farmaceutycznych, Dinslaken Niemcy

„Syndromologia genetyczna Marfana
w życiu i twórczości Chopina (1810)”

Szereg schorzeń genetycznych modelowało historię ogólną tak, jak przykładowo rozszczepienie wargi górnej, podniebienia twardego i miękkiego jamy ustnej w dynastii Habsburgów. Dzieje farmacji pogłębione genealogicznie wykazały zależności zawodowe i religijne hugonockiej dynastii Fontane’ów w aptekarstwie berlińskim. Garnitur genomalny Chopina predestynował jego samego i członków rodziny do charakterystycznych konstelacji chorobowych przeanalizowanych w światowej literaturze przedmiotu. Syndromologia genetyczna Marfana została w niniejszym referacie porównana z przekazami dolegliwości zgłaszanych przez kompozytora i obserwacjami poczynionymi przez jego otoczenie. Równocześnie prodromalia chopinowskie usystematyzowano i zestawiono z kliniką marianowską, której podstawę oparto na aktualnej systematyce korespondującej z jej siatką genomu. Pozyskany materiał do historii choroby został poddany obróbce w ramach diagnostyki różnicowej. Celem uplastycznienia diagnostyki zespołu Marfana z jego indywidualnym wariantem w odniesieniu do kompozytora, autor referatu oparł się na relacjach i faktografiach pacjentów z grup samopomocy w Polsce, Północnej Nadrenii i Westfalii. Przeważające leczenie zachowawcze zespołu marianowskiego, jak też zabiegowe upusty krwi przyniosły ulgę Chopinowi w jego dolegliwościach genomalnych. Badaniem objęto wpływ marianowskiego uwarunkowania genetycznego na układową symptomatykę somatyczną i psychiczną Chopina. Tym samym cierpienie, zmagania z chorobą i pełne nadziei remisje odzwierciedlały się w jego kompozycjach, co przełożyło się na fenomen muzyki chopinowskiej podziwianej od prawie dwóch wieków.

dr n. farm. Jan Majewski
prof. Eugeniusz Tiszczenko – profesor medycyny z Uniwersytetu Medycznego w Grodnie na Białorusi
„Edmund Biernacki i jego metoda”

Apteka – to centrum kulturalne i naukowe. Przeprowadzano w niej badania diagnostyczne. Bez wątpienia farmaceutów interesuje historia rozwoju diagnostyki i leczenia. Odczyn Biernackiego to metoda, która stała się na całym świecie początkiem diagnostyki stanów zapalnych i nowotworów ze względu na jej prostotę i efektywność. E. Biernacki (19 grudnia 1866 r., Opoczno – 29 grudnia 1911 r. Lwów) – absolwent Wydziału Medycyny Uniwersytetu Warszawskiego (1889 r.) kontynuował edukację w Niemczech i we Francji. Został zaproszony (1902 r.) na Wydział Medyczny Uniwersytetu Lwowskiego, gdzie został (1907 r.) profesorem nadzwyczajnym patologii ogólnej. Badał problemy hematologii, metabolizmu i neurologii. W 1894 r. zwrócił uwagę na szybkość opadania erytrocytów w różnych warunkach, a w 1897 r. wskazał na jego diagnostyczne znaczenie przy reumatyzmie. Tę metodę zweryfikowali R. Fahraens i A. Westergenow w 1924 r.

dr n. farm. Stanisław Pic, dyrektor Muzeum Historii Farmacji w Poznaniu

„Czarownice i ich czarodziejskie maści”
W okresie między XVI a XVIII stuleciom dochodziło do licznych procesów tzw. czarownic. Procesy te, jak dziś wiadomo, całkowicie bezpodstawne, kończyły się zazwyczaj wyrokiem spalenia na stosie. Wyroki te ferowała nie jak się często uważa Inkwizycja, ale lokalne sądy cywilne, często bardzo niskiego szczebla.
W czasie procesów o czary sądzone kobiety były wypytywane o maści, które miały im pozwalać na lot w odległe miejsca na tzw. sabaty. Torturami były przymuszane do zeznań, że je stosowały. Maści te miały m.in. zawierać wyciągi pewnych trujących roślin z rodziny Solanaceae (Atropa, Datura, Hyoscyamus i Mandragora). Wiadomo, że w roślinach tych występują alkaloidy tropanowe, posiadające m.in., działanie halucynogenne. Do dziś brak jednoznacznej odpowiedzi na ile możliwe było wówczas sporządzenie maści mogącej wywołać tak silny stan zamroczenia i halucynacji. Prawdopodobnie kobiety te musiały cierpieć na zaburzenia osobowości, czego ówczesne sądy nie brały pod uwagę.
Liczba wyroków skazujących domniemane czarownice na spalenie jest dziś trudna do oszacowania, ale według niektórych historyków  mogła dochodzić nawet do miliona.
W Polsce na szczęście, dzięki interwencjom Kościoła, nie zapłonęło tak wiele stosów i według dzisiejszych szacunków ich ilość nie przekroczyła 20 tysięcy.

 

Podobne wpisy