Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej. Stosunki międzynarodowe

czerwiec 2014, nr 93/71 online
 
   Wnikliwi czytelnicy cyklu „Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej” zauważyli zapewne, jak bardzo w czasie funkcjonowania Izby Naczelnej w latach 1945-1951 zmieniał się charakter jej działań. Samorząd zawodowy rozpoczynał swą działalność w roku 1945 jako instytucja tworzona przez przedwojennych działaczy zawodowych, a także wybitne autorytety świata nauki. Naczelna Izba Aptekarska z lat 1945-1948 była instytucją otwartą na świat, gotową na dyskusję i prezentującą poglądy często w zasadniczy sposób stojące w sprzeczności z linią polityczną władz komunistycznych. Ujmująca była tak często opisywana na łamach „Aptekarza Polskiego” działalność społeczna i kulturalna NIA i izb okręgowych. Jej rozmach zdumiewał, nawet w kontekście przedwojennych zasług środowiska aptekarskiego. Natomiast po roku 1948, po IV Walnym Zjeździe Naczelnej Izby Aptekarskiej, który odbywał się w dniach 6 i 7 marca 1948 w Warszawie, wszystko zaczęło się zmieniać. Kluczowe dla owych zmian słowa dyrektora Departamentu Farmacji i Zaopatrzenia Ministerstwa Zdrowia, Stanisława Jezierskiego, przekazywała „Farmacja Polska”: zakończył się już okres organizacji i obecnie Izby Aptekarskie muszą podjąć pracę normalną na podstawach ustaw. Póki co nic nie zwiastowało dalszych gróźb, jakie przyniosła wypowiedź Jezierskiego: Departament Farmacji i Zaopatrzenia w działalności swej kroczy drogą ewolucji i apeluje o współpracę, aby Departament nie był zmuszony stosować kroków rygorystycznych. (…) Zarządy Izb Aptekarskich w bieżącym miesiącu będą mianowane przez Ministra Zdrowia. Oznaczało to, że samorządowi aptekarskiemu narzuceni zostaną prezesi, których najważniejszą i często jedyną – jak się wkrótce miało okazać – kwalifikacją będzie posłuszeństwo partii komunistycznej! W wyniku takiej właśnie polityki w działalności zarówno Naczelnej Izby Aptekarskiej, jak i izb okręgowych, nastąpił dramatyczny wręcz zwrot. Jedną z najciekawszych zmian, jakie zaszły po roku 1948, była zasadnicza zmiana w międzynarodowych kontaktach Naczelnej Izby Aptekarskiej.
 
   W pierwszych latach istnienia samorząd aptekarski ewidentnie nastawiony był na tworzenie i zacieśnianie związków z krajami Europy zachodniej, a izby okręgowe nie obawiały się finansować imprez z udziałem np. amerykańskich naukowców. Tak było w dniach 11-14 sierpnia 1946, kiedy to krakowska  Okręgowa Izba Aptekarska wydała uroczystą kolację na cześć profesorów z amerykańskich uniwersytetów, którzy w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego głosili gościnne wykłady z zakresu farmakologii, bakteriologii i neurologii. Redakcja „Farmacji Polskiej” nie stroniła w owym czasie od zamieszczania entuzjastycznych relacji z takich właśnie spotkań. W reportażu ze spotkania w Krakowie pisano m.in.: wieczór upłynął w duchu prawdziwego zbliżenia i serdecznej przyjaźni, czemu goście wielokrotnie dawali wyraz, podkreślając równocześnie nasze osiągnięcia w dziedzinie nauki i nasz zapał do pracy po tak strasznej wojnie. Tego typu słowa, w odniesieniu do gości z krajów zza budowanej właśnie „żelaznej kurtyny”, za kilka lat nie mogłyby zostać opublikowane…
   Goście „z zachodu” odwiedzali nie tylko Kraków, a każdej z tych wizyt towarzyszyło intensywne wsparcie i aktywny udział władz Naczelnej Izby Aptekarskiej. W listopadzie 1947 roku w Warszawie gościł słynnych profesor Artur Stoll ze Szwajcarii, któremu wręczono dyplom Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie uroczystego bankietu, który towarzyszył temu wydarzeniu, prezes Izby, magister Edmund Szyszko, mówił: jest mi niezmiernie miło powitać imieniem Naczelnej Izby Aptekarskiej Rzeczypospolitej Polskiej, tu, wśród gruzów odbudowującej się Warszawy, czołowego luminarza szwajcarskiej nauki farmaceutycznej, uczonego o sławie światowej. Prezes Szyszko zapewnił, że polski aptekarki zawód śledzi z prawdziwym podziwem wielkie osiągnięcia naukowe (…), które wcielone w życie praktyczne niosą ulgę cierpiącym. Magister Szyszko prosił także profesora Stolla o przekazanie serdecznych pozdrowień dla Kolegów w Szwajcarii. Nazajutrz odbyła się z kolei konferencja z udziałem licznych przedstawicieli nauki i zawodu farmaceutycznego, a przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej wręczyli profesorowi Stollowi egzemplarz Farmakopei Polskiej z odpowiednią dedykacją. Z pobytu w Polsce bohater uroczystości zapamiętał szczególnie przemówienie prezesa Izby Naczelnej, magistra Szyszko, i już z Bazylei nadał do siedziby NIA w Warszawie pismo, którego treść przytoczyła redakcja „Farmacji Polskiej”. Profesor Stoll wyraził najgłębsze podziękowanie za miłe słowa Pana Prezesa (…) w czasie bankietu wydanego na moją cześć (…). Uroczystość ta pozostanie w mej pamięci, jako nader cenna pamiątka, a specjalnie byłem wzruszony Pańskim przemówieniem.
   Jak trudne było utrzymywanie kontaktów z Europą zachodnią świadczyć może fakt, że na Zjazd Przedstawicieli Międzynarodowej Federacji Farmaceutów w Zurychu w sierpniu 1946 roku polska delegacja nie dotarła z powodu – jak enigmatycznie podawała „Farmacja Polska” – trudności techniczno-dewizowych. Niemniej jednak organ prasowy Naczelnej Izby Aptekarskiej starał się skrupulatnie relacjonować wszystkie ważniejsze europejskie wydarzenia, związane z aptekarstwem i farmacją. Redaktorzy czasopisma przekazywali także – wzorem przedwojennych „Wiadomości Farmaceutycznych” i „Kroniki Farmaceutycznej” – obszerne informacje na temat codziennych problemów aptekarzy z innych krajów, targów i wystaw farmaceutycznych, odkryć naukowych dokonanych w murach uczelni farmaceutycznych, czy wreszcie reorganizacji toku studiów w kolejnych krajach naszego kontynentu. W wyczerpujący sposób omawiano organizację przemysłu farmaceutycznego, produkcji zielarskiej i systemu opieki zdrowotnej. Nie pomijano także informacji na temat nowych wydań farmakopei (m.in. brytyjskiej i amerykańskiej) i obszernie omawiano kolejne etapy prac nad powstającą pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia „Farmakopeą Międzynarodową”. W dziale „Z prasy zagranicznej” relacjonowano zawartość ważniejszych europejskich czasopism farmaceutycznych i aptekarskich. Redakcja „Farmacji Polskiej” lubowała się w reportażach na temat funkcjonowania aptek w innych krajach, dzięki czemu czytelnicy mogli dowiedzieć się o hamburskiej aptece „Pod Łabędziem”, zatrudniającej 28 osób i zajmującej sześciopiętrową kamienicę, czy o jednej z aptek kanadyjskich, w której pracowało 200 osób, mających (…) do dyspozycji kort tenisowy, mieszczący się na dachu budynku apteki. Jak widać, polscy aptekarze mieli dzięki „Farmacji Polskiej” stały kontakt z bieżącym nurtem wydarzeń głównie w krajach zachodnioeuropejskich!
   Warto także zaznaczyć, że nie tylko Polacy interesowali się życiem farmaceutycznym w krajach kapitalistycznych. Redakcja włoskiego czasopisma „La Nova Farmacia Italiana” zwróciła się do redakcji organu prasowego Naczelnej Izby Aptekarskiej – „Farmacji Polskiej” z prośbą o przełożenie na język włoski artykułu profesora Marka Gatty-Kostyala „Zagadnienie trwałości gotowych form farmaceutycznych” i zamieściła go na swych łamach jako przedruk.
   Równocześnie do kontaktów z krajami Europy zachodniej kontynuowane były zadzierzgnięte jeszcze przed wybuchem II wojny światowej bliskie relacje z organizacjami aptekarskimi z krajów słowiańskich, głównie Czechosłowacji i Bułgarii, które – przypomnijmy – znalazły się również w sowieckiej strefie wpływów. Kontakty z krajami demokracji ludowej uległy intensyfikacji szczególnie od roku 1948. Pierwszym ich przejawem był „Wieczór Polsko-Bułgarski”, zorganizowany w siedzibie Naczelnej Izby Aptekarskiej 6 marca 1948 i połączony z koncertem muzyki poważnej. Obecni byli pracownicy poselstwa bułgarskiego w Polsce, studenci polskich uczelni pochodzący z Bułgarii, a także przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, władze Naczelnej Izby Aptekarskiej i liczni pracownicy warszawskich aptek. Centralnym elementem „Wieczoru” był referat dyrektora Departamentu Farmacji i Zaopatrzenia Ministerstwa Zdrowia, doktora Stanisława Jezierskiego. Nie mogło zabraknąć także przemówienia prezesa Naczelnej Izby Aptekarskiej, magistra Edmunda Szyszko, znanego z wygłaszania pięknych słów. Prezes – wedle relacji „Farmacji Polskiej” – podkreślił niektóre cechy Bułgarów, jak braterstwo, niezwykłą ich gościnność, wysokie zdolności organizacyjne, wielką lekkość w wypowiadaniu swych myśli.
   Z kolei od roku 1949 z bratnią farmacją czechosłowacką Naczelna Izba Aptekarska wymieniała najnowsze wydawnictwa książkowe, przesyłając kolegom czechosłowackim wszystkie dotychczasowe wydawnictwa Farmaceutycznego Instytutu Wydawniczego. W stolicy Czechosłowacji, Pradze, redakcja „Farmacji Polskiej” pozyskała cenne kontakty, dzięki czemu na jej łamach ukazywały się często reportaże, m.in. na temat tamtejszego przemysłu farmaceutycznego i osiągnięć farmacji naukowej, reformy studiów farmaceutycznych, równoległego funkcjonowania aptek prywatnych i państwowych, czy wreszcie środków zaradczych przeciw tak dobrze znanemu i z rodzimego „podwórka” brakowi leków… Współpraca farmacji czechosłowackiej z polską pogłębiła się dodatkowo po serii wzajemnych wizyt ministrów zdrowia: czechosłowackiego w Polsce i polskiego w Czechosłowacji, które miały miejsce w roku 1949 i którym towarzyszyły wzajemne zobowiązania o wzmożeniu współpracy.
   O ile ton i charakter przedstawionych powyżej relacji z krajami Europy zachodniej i krajami słowiańskimi cechował się naturalnością i niczym nieskażonym entuzjazmem, o tyle wszystkie artykuły, ukazujące się od jesieni 1948, a zasypujące wręcz szpalty w roku 1950, dotyczące Związku Radzieckiego, miały charakter propagandowy i raziły naiwnym ujęciem tematu. Mało tego: we wspomnianym roku 1950, wiadomości właśnie Związku Radzieckiego dotyczące, wyparły niemal całkowicie informacje o jakichkolwiek innych krajach! O gruntownych zmianach, które następowały w kontaktach międzynarodowych, nie tylko Naczelnej Izby Aptekarskiej, ale przede wszystkim – władz państwowych, świadczą już same tytuły artykułów i relacji zamieszczanych w „Farmacji Polskiej”: „Wicemin. Zdrowia Dr Jerzy Sztachelski o osiągnięciach radzieckiej służby zdrowia”, „Farmaceuci polscy w rocznicę urodzin Józefa Stalina”, „Doświadczenia radzieckie – podstawą przebudowy polskiej służby zdrowia”, „Udział farmaceutów w uroczystości 33 rocznicy Wielkiej Rewolucji Październikowej”, czy „Współzawodnictwo w Radzieckiej Służbie Zdrowia”.
   Również wspomniany powyżej dział „Z prasy zagranicznej” wypełniły przedruki propagandowych publikacji. Skutkiem tego polscy aptekarze nie czytali już o najnowszych odkryciach naukowych, międzynarodowych sympozjach farmaceutycznych czy udoskonaleniu toku nauczania farmacji, a o… partii bolszewickiej i rządzie radzieckim, które poświęcają szczególną uwagę sprawom oświaty oraz kształceniu kadr aktywnych budowniczych socjalizmu, tudzież o narodzie radzieckim, który nie żałuje sił i trudu by wypełnić swoje główne zadania – wychowania młodego pokolenia w duchu wierności Ojczyźnie, wielkiemu dziełu Lenina-Stalina. Zapewne niejeden aptekarz uśmiechnął się czytając, że dorobek Związku Radzieckiego w dziedzinie zdrowia publicznego cechuje się ogromnym rozmachem organizacyjnym radzieckiej służby zdrowia. Radziecka służba zdrowia, to bogaty, szeroko rozbudowany system, rozporządzający gęstą siecią doskonale wyposażonych, sięgających głęboko w teren instytucji. Cała współczesna radziecka służba zdrowia, to dorobek Państwa Radzieckiego. Uśmiech zamierał jednak na ustach, kiedy czytano o uroczystych rezolucjach, np. VII Walnego Zjazdu Naczelnej Izby Aptekarskiej, który stwierdzał, że przyjaźń i pomoc Związku Radzieckiego dla Polski są nie tylko podstawowym założeniem polskiej racji stanu, lecz warunkują bez zastrzeżeń jej drogi rozwoju, nakreślone przez historię, zastrzegając jednocześnie, że w stosunkach polsko-radzieckich na pierwszy plan wysuwa się postać GENERALISSIMUSA JÓZEFA STALINA, który zarówno swoją działalnością, jako mąż stanu, jak i swym osobistym ustosunkowaniem się wykazał i wykazuje żywą przyjaźń dla Narodu Polskiego i zrozumienia jego potrzeb…   

dr n. farm. Maciej Bilek
Piśmiennictwo u autora

Fot. Fotolia.com

Podobne wpisy