Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej. Chyba nie ma drugiego zawodu, który by tak popierał swój świat nauki

kwiecień 2014, nr 92/70 online
 
   Zgodnie z zapowiedzią złożoną Czytelnikom „Aptekarza Polskiego” w styczniu, w bieżącym numerze czasopisma podjęty zostanie temat pomocy, z jaką samorząd aptekarski przyszedł w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku farmaceutycznemu szkolnictwu wyższemu. Przypomnijmy, że w czasie okupacji niemieckiej nie funkcjonowały przedwojenne wydziały i oddziały farmaceutyczne, a jedyną dostępną formą nauczania, niebezpieczną i mogącą zarówno uczniów, jak i wykładowców zaprowadzić wprost do komory gazowej hitlerowskich obozów koncentracyjnych, było tajne nauczanie. W ten właśnie sposób młodzież, która rozpoczęła studia farmaceutyczne jeszcze przed wojną, kontynuowała naukę. Warunki były bardzo trudne, spotykano się w mieszkaniach profesorów i studentów, a do zajęć laboratoryjnych pozyskiwano pomieszczenia w firmach farmaceutycznych i chemicznych.
   W roku 1945, stan polskiego szkolnictwa farmaceutycznego był wręcz dramatyczny: wielu przedwojennych wykładowców nie doczekało zakończenia wojny. Warszawski Wydział Farmaceutyczny praktycznie nie istniał: wszystkie jego budynki, przy ulicy Oczki i Przemysłowej, legły w gruzach w czasie Powstania Warszawskiego. Pomieszczenia krakowskiego Oddziału Farmaceutycznego zostały zniszczone, a ich wyposażenia już kilka lat wcześniej wywiezione przez Niemców w głąb Rzeszy. Podobnie sytuacja przedstawiała się w Poznaniu, zaś Oddziały lwowski i wileński znalazły się poza granicami kraju. Wyższe szkolnictwo farmaceutyczne organizowane musiało być praktycznie od nowa!
   Spojrzenia zarówno studentów, jak i wykładowców zwróciły się w tej sytuacji w stronę polskich aptekarzy. Wspominano, że w spontaniczny sposób świat aptekarski już raz zbudował szkolnictwo farmaceutyczne: w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Na łamach „Farmacji Polskiej” anonimowy autor wspominał w roku 1946: chyba nie ma drugiego zawodu, który by przez cały czas (…) tak popierał swój świat nauki. Trzydzieści lat studiów farmaceutycznych w Polsce jest niezmiennym, chlubnym świadectwem naszego wysokiego zrozumienia potrzeb tych, którzy uczą i wychowują młodzież. Jest też świadectwem, że aptekarz – niesłusznie pomawiany często o wyzysk lub skrajny merkantylizm – jest wartościowym obywatelem, ofiarnym członkiem społeczeństwa.
   Działania zmierzające do uruchomienia studiów farmaceutycznych podjęły wszystkie izby aptekarskie, tym bardziej, że równolegle do odbudowy uczelni w Warszawie, Krakowie i Poznaniu, rozpoczęto organizować nowe, kolejno w: Lublinie, Łodzi, Wrocławiu, a następnie w Gdańsku i Białymstoku. Potrzeby były więc ogromne, a polscy aptekarze i władze izb aptekarskich uznały konieczność pomocy szkolnictwu farmaceutycznemu – obok zapewnienie ludności dostępu do leków – za priorytet w swych działaniach. Akcję koordynowała i nadzorowała Naczelna Izby Aptekarska, która powołała również Komitet Odbudowy Gmachów Farmaceutycznych, działający równolegle do istniejącego jeszcze przed wojną Towarzystwa Przyjaciół Wydziałów Farmaceutycznych na Uniwersytetach Polskich.
   Przewodniczącym Towarzystwa Przyjaciół Wydziałów Farmaceutycznych był równocześnie pierwszy prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej – profesor Bronisław Koskowski, dzięki czemu sprawy szkolnictwa wyższego i samorządowe pozostawały skupione w rękach jednej osoby. Towarzystwo jeszcze przed wojną deklarowało, że głównym celem jego działalności jest niesienie pomocy osobom pracującym na polu naukowym oraz popieranie nauki farmaceutycznej we wszelkich jej przejawach. Na pierwszym zebraniu Towarzystwa, w dniu 22 sierpnia 1945, profesor Koskowski mówił: głównym celem Towarzystwa jest w obecnej chwili pomoc przy odbudowie zniszczonych zakładów naukowych oraz wydawnictwa podręczników naukowych, których brak utrudnia pracę. Kolejni mówcy podkreślali, że obecna sytuacja jest szczególnie trudna ze względu na jednoczesną konieczność uruchomienia pracowni i laboratoriów przedmiotów ze wszystkich lat studiów, przy całkowitym braku pomieszczeń, przyrządów, pomocy naukowych, książek, odczynników, wag analitycznych mikroskopów… Nic więc dziwnego, że pierwsze wydatki Towarzystwa związane były właśnie z wydawaniem skryptów.
   W tym samym czasie pomoc zarówno dla odbudowujących się, jak i powstających uczelni farmaceutycznych, organizowały okręgowe izby aptekarskie, opierając się oczywiście na finansowej i materialnej pomocy polskich aptek. Aptekarze przekazywali uczelniom ze swych laboratoriów tak pożądane mikroskopy, elementy wyposażenia laboratoriów galenowych, przedwojenne podręczniki, a także – pochodzące najczęściej sprzed roku 1939 – odczynniki chemiczne. Wiele aptek szło jeszcze dalej: w Łodzi studenci uruchomionego z dniem 12 listopada 1945 roku Wydziału Farmaceutycznego zajęcia odbywali w samych aptekach, które – jak relacjonowała „Farmacja Polska” – otwarły chętnie podwoje swych laboratoriów chemiczno-farmaceutycznych. Z kolei władze warszawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, przy jednomyślnej zgodzie, nałożyły jednorazowy obowiązek daniny na wszystkie apteki okręgu – w wysokości zmiennej – zależnej od obrotów apteki, celem uzyskania większej sumy pieniędzy na wydatne poparcie odbudowy zniszczonych urządzeń Zakładów. Relacjonująca cała akcję „Farmacja Polska” podkreślała, że składka organizowana jest w gruncie rzeczy w niewłaściwym momencie (…), bo w okresie uiszczania licznych świadczeń aptek i subskrypcji pożyczki państwowej. Jak jednak zaznaczono, Zarząd Izby warszawskiej nie zawahał się nałożyć na apteki poważnych obciążeń, wierząc, że na taki cel zawód nie odmówi swego poparcia, chcąc raz jeszcze udowodnić, jak bliskim i drogim sercu i kieszeni każdego aptekarza jest los naszego stołecznego Wydziału.
   Na rzecz odremontowania i gruntownego wyposażenia rozkradzionych pracowni i laboratoriów Oddziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego intensywnie działały okręgowe izby aptekarskie w Krakowie i Rzeszowie, wspomagane przez reaktywowane Towarzystwo Wspierania Nauk Farmaceutycznych. [1] Niezwykle ofiarna działalność okręgowych izb aptekarskich we Wrocławiu i w Gdańsku na rzecz urządzania tamtejszych wydziałów farmaceutycznych opisana została już na łamach „Aptekarza Polskiego”, w cyklu „Migawki z dziejów polskich izb aptekarskich”. [2]
   Jak wspomniano powyżej, organem koordynującym pomoc środowiska aptekarskiego dla uczelni farmaceutycznych była – m.in. poprzez powołany dnia 24 września 1945 roku Komitet Odbudowy Gmachów Farmaceutycznych – Naczelna Izba Aptekarska. Na czele Komitetu stał zasłużony działacz zawodowy: magister Józef Szymański, jak podawała „Farmacja Polska” pracujący na tym stanowisku wytrwale i konsekwentnie, z głęboką wiarą, że pracuje dla dobrej sprawy. Głównymi założeniami Komitetu było – wedle relacji „Farmacji Polskiej” – odbudowanie zrujnowanych gmachów farmaceutycznych w Warszawie: dawnej siedziby Warszawskiego Towarzystwa Farmaceutycznego przy ulicach Długiej 16 [3], budynku mieszczącego przed wojną warszawski Wydział Farmaceutyczny przy ulicy Przemysłowej 25 oraz domu przy ulicy Złotej 9, gdzie planowano wyremontować i wyposażyć dla celów uniwersyteckich dużą salę. Widzimy więc, że akcja skupiać miała się wyłącznie na odbudowie warszawskiej uczelni farmaceutycznej.

   Ilustracja 1. Magister Józef Szymański. Prezes Komitetu Odbudowy Gmachów Farmaceutycznych Naczelnej Izby Aptekarskiej. „Farmacja Polska” 1948, nr 3, s. 133.

 
   W roku 1946 Komitet opublikował na łamach „Farmacji Polskiej” pierwsze relacje ze swej działalności, z uwagi na duże zainteresowanie oraz dla zorientowania ogółu farmaceutów, którzy uiszczają na odbudowę gmachów farmaceutycznych. Jednocześnie apelowano do wszystkich Kolegów, aby wzięli do serca akcję odbudowy gmachów farmaceutycznych przez regularne wpłacanie rat miesięcznych. Z czasem apele sygnowane przez Komitet – jak można się domyślać na skutek wzrastających lawinowo potrzeb – stawały się coraz bardziej emocjonalne. W roku 1947 „Farmacja Polska” przekazała odezwę następującej treści: budowa gmachów postępuje naprzód. Musimy zwiększyć dopływ gotówki. Gorący apel ślemy do Was, Drodzy Koledzy. Wpłacajcie bieżące i zaległe ofiary! Studenci nasi czekają na laboratoria i zakłady, a laboratoria apteczne na dyrektywy od placówek planowania i badania, które powstaną w odbudowanych gmachach. Uprzemysłowimy laboratoria apteczne i współpracując z przemysłem farmaceutycznym, otrzymamy leki z surowców roślinnych i innych posiadanych w kraju. Troską naszą jest szybkie doprowadzenie rozpoczętego dzieła do końca, co można zrealizować jedynie przy solidarnym współudziale zawodu.
   Sukcesy Komitetu były związane w dużej mierze z nawiązaniem współpracy z opisanym w styczniowym numerze „Aptekarza Polskiego” Społecznym Funduszem Odbudowy Stolicy. [4] Władze Komitetu, wedle zamieszczonego na łamach „Farmacji Polskiej” sprawozdania z działalności NIA w latach 1945-1949, wyraziły zgodę na przelew kwot wpływających do (…) Komitetu od zawodu farmaceutycznego na budowę gmachów farmaceutycznych. Tym samym, warszawski Wydział Farmaceutyczny, korzystając ze starań i gościnności Naczelnej Izby Aptekarskiej, mógł liczyć, że wkrótce rozpocznie normalne funkcjonowanie. W 1947 roku Zarząd Komitetu informował o poważnych postępach w odbudowie trzech wymienionych gmachów farmaceutycznych, które w niedalekiej przyszłości miały zostać zajęte przez zakłady Wydziału Farmaceutycznego: przy ulicy Przemysłowej – Chemii Technologicznej, Chemii Nieorganicznej, Analizy Jakościowej i Ilościowej oraz Badania Środków Spożywczych, przy ulicy Złotej – Zakładu Farmakognozji i Botaniki Farmaceutycznej. Najwolniej przebiegał remont budynku przy ulicy Długiej. W roku 1949 informowano o planowanym wkrótce przekazaniu Wydziałowi Farmaceutycznemu sali wykładowej przy ul. Złotej 9, a później obszernej pracowni farmakognostycznej, laboratoriów i gabinetów dla profesury w tymże gmachu.
 
   Sprawna działalność Komitetu Odbudowy Gmachów Farmaceutycznych spotykała się z uznaniem nie tylko władz Naczelnej Izby Aptekarskiej, które to podkreślały zasługi Komitetu w swych corocznych sprawozdaniach, ale także z pochwałami ze strony władz państwowych. W roku 1947 Naczelna Rada Odbudowy Stolicy przyznała Komitetowi aż dwie odznaki: brązową i srebrną, które w imieniu Naczelnej Izby Aptekarskiej odebrał prezes Komitetu – magister Józef Szymański. Odbierając odznakę srebrną Szymański zwrócił uwagę, że swą bezprzykładną ofiarnością zawód farmaceutyczny ma na celu nie tylko odbudowę gmachów, ale urządzenie w nich zakładów i laboratoriów, w których zdobywać będą wiedzę całe rzesze młodzieży farmaceutycznej. Aby postawić na odpowiednim poziomie produkcję środków leczniczych potrzebne są nie tylko laboratoria i fabryki, ale przede wszystkim ludzie z odpowiednią wiedzą i właśnie w tych laboratoriach planowania i badania surowców i środków leczniczych chętni będą mogli wiedze zdobywać, a następnie ją pogłębiać. W roku 1948 prezes Szymański odebrał trzecią odznakę – złotą, jedyną (…) spośród odznaczeń przyznanych indywidualnie.
 
   Kolejną, bardzo istotną formą pomocy szkolnictwu wyższemu, była opisana już na łamach „Aptekarza Polskiego” działalność Farmaceutycznego Instytutu Wydawniczego Naczelnej Izby Aptekarskiej, [5] dzięki któremu ukazały się niezbędne do studenckiej nauki podręczniki: „Analiza toksykologiczna”, „Podstawowe wskazówki do wykonywania kontroli żywności i przedmiotów użytku" i „Materiały do Polskiego Kodeksu Żywnościowego” profesora Stanisława Krauze, „Zarys Farmacji Galenowej” profesora Marka Gatty-Kostyala, „Metodyka badań higienicznych” profesora Witolda Gądzikiewicza, „Farmakologia wegetatywna” profesora Jerzego Modrakowskiego, „Ważniejsze środki lecznicze nie objęte Farmakopeą Polską II i sposobów ich badania” profesora Feliksa Modrzejewskiego oraz profesora Aleksandra Kocwy „Zarys rozwoju chemii leków sulfamidowych”.
 
   Opisana w niniejszym artykule pomoc samorządu aptekarskiego dla szkolnictwa wyższego nie pozostała oczywiście bez echa – świat naukowy bowiem próbował zrewanżować się polskim aptekarzom! Zagadnienie to będzie tematem kolejnego artykułu w cyklu „Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej”.

dr n. farm. Maciej Bilek
 
 
Fot. Fotolia.com
Piśmiennictwo u autora

[1] M. Bilek: Owoc poparcia zawodu aptekarskiego… „Alma Mater” 2008, 3, ss. 43-47.
[2] M. Bilek: Okręgowa Izba Aptekarska we Wrocławiu. „Aptekarz Polski” 2012, 10, ss. 42-45;
[3] M. Bilek: Okręgowa Izba Aptekarska w Gdańsku. „Aptekarz Polski” 2012, 11, ss. 48-51. Więcej na temat budynku przy ulicy Długiej 16 w artykule Farmaceuci odbudowują stolicę… („Aptekarz Polski” 2014, 1, ss. 49-53).
[4] M. Bilek: Farmaceuci odbudowują stolicę…. „Aptekarz Polski” 2014, 1, ss. 49-53.
[5] M. Bilek: Farmaceutyczny Instytut Wydawniczy. „Aptekarz Polski” 2013, 3, ss. 46-48.

 

Podobne wpisy