kwiecień 2012, nr 68/46 online
Omówiona w przedostatnim numerze „Aptekarza Polskiego” plantacja roślin leczniczych w Kazuniu nie była jedyną tego typu placówką w powojennej Polsce.
Ilustracja 1. W pierwszych powojennych latach podstawowym źródłem wiedzy na temat zielarstwa był podręcznik profesora Jana Muszyńskiego pt. „Uprawa i zbiór roślin leczniczych”. W roku 1948 ukazało się już drugie wydanie tej cennej pozycji. Ze zbiorów autora.
Okręgowa Izba Aptekarska w Lublinie rozpoczęła swe prace jako pierwsza struktura polskiego samorządu aptekarskiego, w lipcu 1944 roku, zrzeszając pracowników 140 aptek. Zarząd Izby zmierzyć musiał się z koniecznością rozsądnej gospodarki nielicznymi pozostałościami leków gotowych, obsadzenia personelem opuszczonych aptek i wydelegowania do organizujących się oddziałów Wojska Polskiego licznej rzeszy aptekarzy. Działacze Izby lubelskiej współorganizowali także Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i założyli Wytwórnię Farmaceutyczną „Orfe”. Prostowali publikowane w prasie pod adresem aptekarzy kłamliwe oskarżenia, brali udział w licznych akcjach charytatywnych, wspomagali stypendiami lubelskich studentów. Do tego dodajmy pomoc farmaceutom uratowanym z Powstania Warszawskiego, stałe renty wypłacane seniorom zawodu pozbawionym swych aptek, walkę o przydziały, a następnie sprawiedliwy podział spirytusu i cukru dla aptek całego regionu, opracowanie pierwszej powojennej taksy aptekarskiej, zorganizowanie sprawnie działającego biura Izby, stworzenie ewidencji apteki i ich personelu… Wobec tych tysięcznych problemów organizacja plantacji roślin leczniczych wydawać by się mogła sprawą drugorzędną. Zarząd Izby traktował jednak tę kwestię priorytetowo, wychodząc z założenia, że niemal całkowity brak leków gotowych będzie długotrwały i bardzo dotkliwy, zarówno dla pacjentów, jak i aptekarzy. Działacze samorządowi słusznie rozumowali, że od tego, czy w aptekach leki będą dostępne, zależeć będzie pozycja społeczna farmaceutów w niełatwej, powojennej rzeczywistości!
Władze Lubelskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej rozpoczęły więc starania o ziemię pod uprawę. Jak relacjonował Zarząd Izby w sprawozdaniu za lata 1944-1945 przy wykonywaniu reformy rolnej Izba Aptekarska zwróciła się do władz z prośbą o przyznanie Izbie pewnej powierzchni ziemi ornej na cele uprawy roślin leczniczych. Starania nasze w tym względzie zostały uwieńczone pomyślnym rezultatem; otrzymaliśmy mianowicie 50 ha ziemi z budynkami z majątku Szczekarków w pow. Puławskim, w odległości dziesięciu kilometrów od Opola Lubelskiego. Plantacja, od listopada 1944 formalnie zarządzana przez Izbę Aptekarską, objęła dużą część znacjonalizowanej posiadłości zasłużonej dla regionu rodziny Kleniewskich, propagatorów nowoczesnego rolnictwa, organizatorów warsztatów szkoleniowych dla dziewcząt wiejskich, a także – w samym Szczekarkowie – założycieli wytwórni serów.
Izba Aptekarska przekazała ziemię lubelskiej Spółdzielni Farmaceutycznej, której kierownikiem był magister farmacji Witold Węgliński. Spółdzielnia była instytucją bardzo prężnie działającą, o charakterze udziałowym, na czele której stały Zarząd, Rada Nadzorcza i Komisja Rewizyjna, wybierane przez Zwyczajne Walne Zgromadzenia. W roku 1949 Spółdzielnia liczyła sobie 121 członków. Włączenie plantacji w Szczekarkowie w strukturę Spółdzielni Farmaceutycznej, jako jej Dział II, pod nazwą „Plantacja Ziół Leczniczych Szczekarków”, było decyzją ze wszech miar słuszną. Działem I Spółdzielni była bowiem Hurtownia Apteczna – uzyskane z upraw surowce mogły być więc łatwo i szybko rozprowadzone wśród aptekarzy całego województwa.
Zorganizowanie upraw w Szczekarkowie, mimo usilnych starań i wysiłków magistra Węglińskiego, było – podobne jak w Kazuniu – bardzo trudne. W sprawozdaniu Izby za rok 1946 znajdujemy relację z pierwszych miesięcy istnienia plantacji: początek był trudny, wszystkiego było brak, zarówno inwentarza żywego, martwego, jak i sadzonek, nasion itd. Izba musiała przyjść Spółdzielni z pomocą i opłacała ze swojej kasy doradcę naukowego dla uprawy ziół leczniczych. Doradców naukowych plantacja miała dwóch. Pierwszym był doktor Andrzej Rogoziński, agronom z pobliskich Puław, znawca upraw chmielu i tytoniu, drugim zaś – profesor Stanisław Wiśniewski z UMCS. Niełatwe było zagospodarowanie terenu, zrytego okopami i lejami po bombach, przez który przebiegała linia frontu zaciętych walk niemiecko-radzieckich. Uprawy roślin leczniczych rozpoczęto bardzo skromnie, na kilku poletkach o łącznej powierzchni jednego hektara. Wobec dotkliwych braków na polskim rynku, nasiona szałwii sprowadzano aż z terenów Jugosławii, zaś mięty i tymianku – z Dachau w Bawarii. Dużo sadzonek udało się pozyskać z majątku Rury Jezuickie pod Lublinem, gdzie uprawy roślin leczniczych prowadzone były jeszcze w czasie okupacji niemieckiej. Jak relacjonuje Marian Kowalski, autor opracowania „Okręgowa Izba Aptekarska w Lublinie”, zamieszczonego na łamach „Farmacji Polskiej” z roku 2002, na terenie tej plantacji znajdowało się stanowisko artylerii przeciwlotniczej. Uzyskano pozwolenie od władz wojskowych na wykopanie potrzebnych sadzonek spomiędzy armat. Do pracy tej zaangażowano byłych jeńców wojennych różnej narodowości, którzy przebywali w sąsiednim obozie przejściowym. W ten sposób zdobyto sadzonki, a jeńcy płatną prace.
Wszystkie wspomniane komplikacje sprawiły, że dopiero w połowie roku 1946 w aptekach Lubelszczyzny pojawiły się pierwsze surowce zielarskie pochodzące z szczekarkowskich upraw: liść pokrzyku, naparstnicy i tymianku oraz korzeń kozłka. Ostateczny bilans produkcji plantacji wyrażony w kilogramach ziół wysuszonych wyniósł: korzeń kozłka – 32,2 kg, liść szałwii – 60,6 kg, kwiat malwy – 30,2 kg, liść (!) tymianku – 224,2 kg, liść pokrzyku – 24,2 kg, liść mięty – 289,2 kg, liść naparstnicy purpurowej – 24,9 kg. Jak podkreślano w cytowanym już sprawozdaniu Izby za rok 1946
już te niewielkie zbiory, zwłaszcza Belladonny przyczyniły się do zaradzenia w części dotkliwemu brakowi leków na tut. terenie. Warto dodać także, że w roku 1946 powierzchnia majątku zwiększyła się z 50 aż do 98 hektarów.
Ilustracja 2. Grupa studentów trzeciego roku studiów farmaceutycznych lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w czasie wycieczki w Szczekarkowie. W pierwszym rzędzie władze Okręgowej Izby Aptekarskiej, Spółdzielni Farmaceutycznej oraz pracownicy administracyjni plantacji („Farmacja Polska” 1947, nr 7-8, s. 290).
W roku 1947 obszar użytkowany pod uprawę roślin leczniczych powiększył się do dwunastu hektarów, a w dwa lata później wyniósł już piętnaście hektarów. Do uprawy wprowadzono kolejne rośliny: mydlnicę lekarską, arcydzięgiel oraz miłek wiosenny. Na uprawę ostatniej z wymienionych roślin kładziono coraz większy nacisk, ze względu na całkowity brak surowca na rynku. W sprawozdaniu lubelskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej za rok 1947 ponownie odnajdujemy informację o opłacaniu doradcy naukowego do spraw zielarstwa. Z dumą podkreślano, że w ośrodku wybudowano cieplarnię, założono inspekta oraz nabyto maszyny rolnicze, konie i krowy. Sucha masa zebranych w tymże roku ziół wynosiła 2303 kilogramów, w rok później – ponad 3000 kilogramów. Jednocześnie, na obszarze ośmiu hektarów, rozpoczęto uprawy chmielu, ugruntowane na tych ziemiach wieloletnią tradycją, zapoczątkowaną przez dawnych właścicieli majątku. Uprawiane były także soja i papryka, oczywiście z przeznaczeniem dla potrzeb rynku farmaceutycznego. Dumą Szczekarkowa było opracowanie własnej metody uprawy pokrzyku wilczej jagody, której tajniki przekazywała „Farmacja Polska”: nasiona sadzono w doniczkach ulepionych ze specjalnego gatunku ziemi, a następnie hodowano w inspektach, by potem wraz z zaimprowizowaną doniczką wysadzić na grunt. Początkowo musiano osłaniać roślinkę przed zbytnim działaniem słońca czepeczkami z liści kasztanu. W roku 1948 zebrane w Szczekarkowie liście pokrzyku wystarczyły już do pokrycia zapotrzebowania nie tylko aptek Lubelszczyzny, ale także – województw warszawskiego i poznańskiego. Niektóre z surowców przesyłano do warszawskiej firmy farmaceutycznej „Motor”, gdzie otrzymywano z nich olejki i wyciągi.
W roku 1949 plantacja zatrudniała na stałe sześć osób, zaś w czasie zbiorów liczba pracowników sezonowych dochodziła do stu! W planach było odremontowanie szczekarkowskiego pałacu i urządzenie w jego wnętrzach destylarni oraz linii do produkcji ekstraktów i intraktów.
Temat plantacji roślin leczniczych w Szczekarkowie dwukrotnie trafił na łamy „Farmacji Polskiej” w postaci okazyjnych, bardzo interesujących reportaży. 6 lipca 1947 Szczekarków zwiedzali przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej. Wspólnie z władzami lubelskiej Izby Okręgowej wyprawili się do plantacji samochodem. Redakcja „Farmacji Polskiej” relacjonowała: wycieczkowicze byli oprowadzani przez kierownika naukowego plantacji p. dra Rogozińskiego, który udzielał fachowych informacji. Zwiedzający podziwiali m.in. pięknie urządzony i wzorowo prowadzony duży chmielnik. W reportażu podkreślono, że zwiedzając dokładnie plantacje widzi się że lubelskie sfery farmaceutyczne i kierownictwo majątku wkładają wiele pracy i serca w tak pięknie rozpoczęte dzieło, dające już dziś poważne rezultaty. Szczekarków, to naprawdę pozytywna praca naszych kolegów dla społeczeństwa i zawodu.
Ilustracja 3. Dożynki w Szczekarkowie
(„Farmacja Polska” 1948, nr 11, s. 475).
O Szczekarkowie było głośno także w roku 1948, kiedy to na plantacji urządzono uroczyste dożynki – po raz pierwszy bowiem dochód z plantacji pokrył ponoszone wydatki! Bawili się na nich wspólnie pracownicy plantacji, władze Okręgowej Izby Aptekarskiej, oraz Zarząd i Rada Nadzorcza Spółdzielni Farmaceutycznej. Jak podkreślał autor relacji, kryjący się pod inicjałami „J.W.”, po 3-ch latach pracy, nadziei i zwątpień, po ogromnych wkładach w zdewastowany ośrodek, po podsumowaniu strat i zysków, po stwierdzeniu faktu, że włożonych pieniędzy nieraz kosztem obrotów samej spółdzielni nie zaprzepaszczono, że nie zawiedziono zaufania ogółu członków, jakim obdarzono władze spółdzielni – przyszła kolej na Dożynki, zasłużoną uroczystość – przede wszystkim dla pracowników stałych ośrodka, jak i dużej rzeszy pracowników najemnych. Uroczystości rozpoczęły się poświęceniem wianków w kościele, po czym barwny korowód z muzyką na czele stanął przed gankiem, gdzie przy tradycyjnych śpiewach i przyśpiewkach wręczono wianki przedstawicielom władz spółdzielni. Następnie, po okolicznościowych przemówieniach, zaproszono pracowników rolnych, jako gości, do zastawionych przed gankiem stołów na skromny posiłek, po którym tańczono i bawiono się ochoczo do samego zmierzchu.
Po likwidacji Okręgowej Izby Aptekarskiej w Lublinie i lubelskiej Spółdzielni Farmaceutycznej, rośliny lecznicze w Szczekarkowie uprawiane były nadal, gdyż cały obszar plantacji przejęła Centrala Zielarska. Obecnie w okolicy tej znajduje się kilka dużych upraw roślin ozdobnych, gospodarstw rolnych i sadowniczych. Do jednego z nich należy zespół pałacowo-parkowy, na terenie którego istniała opisana powyżej plantacja.
dr n. farm. Maciej Bilek
Piśmiennictwo u autora