Historia farmacji uczy nas… jak odnieść sukces
W Polsce, kraju naznaczonym piętnem wielowiekowych historycznych porażek, pokutuje przekonanie, że sukces finansowy odnieść mogą wyłącznie osoby działające daleko poza granicami prawa… W powszechnym mniemaniu także pomyślny rozwój kariery zawodowej spotyka się z podejrzliwością, a działalność społeczna służyć będzie na pewno – wedle obiegowej opinii – niecnym interesom! Historia polskiej farmacji pokazuje jednak, że aptekarzy, którzy w drodze do sukcesu nie splamili się żadnymi hańbiącymi czynami, było bardzo wielu. Przykładem niech będą losy magistra Bolesława Jawornickiego, założyciela słynnej hurtowni „Pharma”, który odniósł w swym życiu aż dwa spektakularne sukcesy: na gruncie zawodowymi i finansowym.

Seweryn Bolesław Jawornicki herbu Gozdawa urodził się w roku 1872 w Zagorzycach pod Kielcami, w ówczesnym Królestwie Polskim, jako obywatel austriacki. Ojciec jego był dzierżawcą dóbr ziemskich i zmarł, kiedy Bolesław był jeszcze dzieckiem. Wychowaniem chłopca zajmowała się matka – Helena, była dzierżawczyni majątków ziemskich. Studia farmaceutyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim odbywał w latach 1890-1892, dyplom magistra farmacji otrzymał 12 lipca 1892 roku.
Młodość Jawornickiego upłynęła pod znakiem działalności zawodowej. W roku 1897 został sekretarzem Towarzystwa Farmaceutycznego „Unitas” w Krakowie, którego historię pokrótce przedstawiłem w artykule „Ja płacę i rozkazuję” z cyklu „Apteka była jest i będzie”. W rok później został redaktorem „Kroniki Farmaceutycznej”, organu prasowego „Unitasu”. Jego ostre, bardzo krytyczne i niecierpiące obłudy pióro, przez siedem lat pełnienia funkcji redaktora zyskało ogromną popularność, nie tylko wśród pracowników aptek, ale także pomiędzy postępowymi właścicielami. Jawornicki w tym samym numerze czasopisma, na jednej stronie w niewybrednych słowach piętnował bezwzględnych aptekarzy, wyzyskujących dniami i nocami swój personel, na kolejnej – w płomiennej odezwie nawoływał właścicieli aptek prowincjonalnych do zrzeszenia się i walki o swoje prawa, by na jeszcze następnej stronie, w apologetycznym tonie, oddać hołd Uniwersytetowi Jagiellońskiemu.
Apogeum działalności Towarzystwa „Unitas” był strajk pracowników aptek galicyjskich w roku 1902. Magister Jawornicki był w trakcie jego trwania jednym z głównych negocjatorów strony strajkujących i brał udział w delegacjach do namiestnika Galicji. Jak pamiętamy z artykułu „Ja płacę i rozkazuję”, strajk galicyjskich farmaceutów zakończył się pełnym sukcesem. W listopadzie 1902, wkrótce po zakończeniu akcji protestacyjnej, jako redaktor „Kroniki Farmaceutycznej”, brał Jawornicki udział w Zjeździe Farmaceutycznym we Lwowie i referował na nim historię dziesięcioletniej działalności Towarzystwa „Unitas”, będącego żywym świadectwem pięknej, nieustającej koleżeńskiej solidarności, poświęceń i wyrzeczeń działaczy, wreszcie – młodzieńczego zapału, który zmienił świat na lepsze.
Na działalność w związkach zawodowych magister Jawornicki mógł sobie pozwolić i nie obawiać się szykan ze strony właścicieli apteki – pracował w aptece Szpitala św. Łazarza, której kierownikiem był inny aktywny działacz „Unitasu”, magister Hugon Muthsam. Jego pełna poświęcenia praca została doceniona i określona we wspomnieniach Muthsama, drukowanych na łamach „Wiadomości Farmaceutycznych” z 1938, jako ofiarna pomoc (…) dzielnego współpracownika.
Ilustracja 2Ambicje i szerokie horyzonty życiowe nie pozwoliły jednak Jawornickiemu pozostawać długo szeregowym aptekarzem szpitalnym. W roku 1908 powołał do życia agencję handlową przemysłu chemiczno-farmaceutycznego, obejmując jednocześnie w 1909 zarząd rabczańskiej apteki „Zdrojowej”. O wyborze dalszej drogi życiowej zdecydowało zapewne bezskuteczne ubieganie się o przyznanie koncesji na prowadzenie apteki w Krakowie. W roku 1915, wspomniana agencja, przekształcona została w Spółkę z ograniczoną poręką, zaś w 1920 – Spółkę Akcyjną pod nazwą „Pharma”, dzieło życia magistra Bolesława Jawornickiego.
Pierwsze lata niepodległości były okresem bardzo szybkiego rozwoju firmy. W ciągu kilku lat „Pharma” zdobyła w południowej Polsce pozycję największej hurtowni farmaceutycznej. Istotę tego fenomenu charakteryzował trafnie w roku 1919 magister farmacji Franciszek Herod, znany już Czytelnikowi „Aptekarza Polskiego” redaktor warszawskich „Wiadomości Farmaceutycznych”. W opracowaniu „Obecny handel aptekarski na ziemiach polskich”, zamieszczonym w numerze 1/1919 „Kroniki Farmaceutycznej”, pisał: krakowska Farma Mra Jawornickiego i Ski z małych początków wyrosła dzięki żmudnej i sumiennej pracy założyciela, na najpoważniejszą hurtownię w Galicyi. Dzięki jego zabiegom o towar w czasie wojny i teraz – przez sprawiedliwy podział i unormowane ceny, Farma zaskarbiła sobie pełne zaufanie ogółu aptekarzy. Magister Herod nie omieszkał nadmienić, że dochodzą (…) słuchy o nowych planach rozszerzenia tego przedsiębiorstwa – zamienienia go w Towarzystwo akcyjne.
Ambitne zamierzenia utworzenia spółki akcyjnej, rządzącej się specyficznymi prawami, skłoniły magistra Jawornickiego do podjęcia szeroko zakrojonej i niespotykanej do tej pory w swym rozmachu akcji reklamowej. Założyciel „Pharmy” zagwarantował sobie wyłączność na reprezentowanie i sprzedaż produktów Pabianickiego Towarzystwa Akcyjnego Przemysłu Chemicznego, warszawskiego Towarzystwa Akcyjnego „Motor”, lwowskiej Fabryki Przetworów Chemicznych i Galenowych „Laokoon” oraz firmy M. Malinowski z Warszawy. Dzięki temu reklama każdego nowego produktu tych firm opatrzona była niezmienną adnotacją: wyłączne zastępstwo fabryki powierzono (…) firmie „Pharma” Mr. B. Jawornicki. Spółka prowadziła ponadto skład produktów dwóch największych wówczas polskich firm farmaceutycznych – Magistra Klawe i Towarzystwa Akcyjnego Ludwik Spiess i Syn. Jawornickiemu udało się uzyskać także pozwolenie na hurtowną sprzedaż sztucznych środków słodzących monopolu państwowego oraz substancji narkotycznych.
„Pharma” gwarantowała najwyższą jakość oferowanych produktów, prowadząc ich badania kontrolne we własnej pracowni analitycznej. Magister Jawornicki, jako długoletni pracownik aptek, doskonale wiedział, jak uciążliwe są dla aptekarzy badania każdej przysłanej do apteki partii danej substancji. Zobowiązywały do tego aptekarzy stosowne ustawy. Tymczasem „Pharma” prowadzenie tych badań wzięła na siebie i dzięki owemu laboratorium analitycznemu potwierdzała przeprowadzenie badania jakościowego na każdym opakowaniu sprzedawanej substancji. Dzięki temu aptekarze, zaopatrujący się w tej hurtowni, oszczędzali nie tylko czas, ale także pieniądze, nie musząc poświęcać często dużych ilości zamówionej substancji na prowadzenie analiz. Jawornickiemu dało się również rozpocząć sprzedaż wielu specyficznych produktów, niedostępnych w żadnej innej hurtowni farmaceutycznej, np. tlenu w cylindrach stalowych po 5000 i 2500 litrów.

Poza reklamami w „Kronice Farmaceutycznej”, w „Dziale handlowym” tegoż pisma, ukazywały się obszerne sprawozdania, opisujące, jakie produkty i surowce farmaceutyczne „nadeszły” do hurtowni. Uprzedzano w nich także o możliwych podwyżkach cen, a także wyjaśniano tendencje na światowym i europejskim rynku farmaceutycznym. Ponadto, dzięki usilnym staraniom Jawornickiego, „Pharma” zaczęła pełnić funkcję Stacji Rozdzielczej państwowego monopolu sztucznych środków słodzących, posiadając jednocześnie większą część udziałów w utworzonej przy firmie fabrykacyi sacharyny.
Kampania reklamowa przyniosła spodziewane rezultaty. Pod koniec roku 1919 w prasie farmaceutycznej ujawniono oficjalnie plany założenia spółki akcyjnej, której celem – wedle redakcji „Kroniki Farmaceutycznej” – miał być hurtowny handel towarami i materyałami aptecznymi, truciznami i materyałami technicznymi tudzież wytwór fabryczny towarów i materyałów tak aptecznych jak i technicznych.
Sukces i pozycja „Pharmy”, funkcjonującej od 1920 już jako spółka akcyjna, były tak wielkie, że… po roku 1922 w prasie farmaceutycznej nie ukazała się już ani jedna jej reklama! Cała aptekarska, południowa Polska, zamawiała większą część towaru w „Pharmie” i nie było już potrzeby jej reklamowania! Wielkie finansowe powodzenie pozwoliło firmie na wzniesienie własnej, okazałej siedziby przy ulicy Długiej nr 46-48, którą – pięknie odnowioną – podziwiać możemy po dziś. Budynek ten, zaprojektowany specjalnie dla spółki przez samego Jawornickiego, pomieścił w jednym wnętrzu potężne magazyny i składy, sale do odbioru towaru z fabryk i ekspedycji do aptek, laboratoria analityczne, pomieszczenia na zioła, archiwum, szatnie, umywalnie, biura rady i zarządu spółki, mieszkanie dyrektora i pokoje gościnne dla przedstawicieli firmy farmaceutycznych. Jak na swe czasy gmach był bardzo nowoczesny, posiadał pocztę pneumatyczną, centralę telefoniczną, własne prądnice i studnię, czyniące w razie potrzeby z siedziby „Pharmy” budynek całkowicie niezależny od warunków zewnętrznych. Wysokie wynagrodzenia pracowników sprzyjały żelaznej dyscyplinie i bardzo dużej wydajności pracy.
Magister Bolesław Jawornicki, twórca i dyrektor „Pharmy”, stał się w okresie dwudziestolecia międzywojennego symbolem spektakularnego sukcesu, udowadniając, że american dream możliwy jest także w młodym państwie polskim! Zaskakiwał przy tym swą niezwykłą skromnością i unikaniem jakiegokolwiek rozgłosu. Każdy małopolski aptekarz znał także jego chorobliwe wręcz poczucie uczciwości i cichy, skryty tryb życia.
Okres dwudziestolecia międzywojennego był dla Jawornickiego i „Pharmy” nieprzerwanym pasmem sukcesów. Potęga ekonomiczna spółki legła w gruzach w czasie okupacji niemieckiej. Sytuacji tej nie zmieniły, a wręcz pogorszyły, pierwsze pookupacyjne miesiące – nie miejsce to jednak, aby pisać o klęskach. Uczmy się z historii farmacji, że dzięki determinacji, wytrwałości i zapałowi także uczciwy aptekarz może odnosić wielkie sukcesy!
