marzec 2012, nr 67/45 online
Polskie izby aptekarskie, aby polepszyć pookupacyjną, dramatyczną sytuację na rynku środków leczniczych, organizowały nie tylko plantacje roślin leczniczych, jak opisana w poprzednim numerze „Aptekarza Polskiego” uprawa w Kazuniu. Izba Aptekarska w Łodzi, chcąc zagwarantować pacjentom, że leki, które kupują w aptekach są bezpieczne i skuteczne, założyła i we wzorowy sposób prowadziła laboratorium analityczne, nad którym opiekę sprawowała wydzielona ze struktur OIA Komisja Naukowa.
Ilustracja 1. Fragment z pierwszego sprawozdania łódzkiego laboratorium analitycznego, zamieszczonego na łamach „Farmacji Polskiej” (1947, nr 7-8, s. 305).
Laboratorium analityczne urządzone zostało przez Okręgową Izbę Aptekarską w Łodzi pokaźnym kosztem 110 000 złotych. Swą siedzibę znalazło w lokalu przy ulicy Piotrkowskiej 67. Duże zasługi przy jego powstaniu położył nie tylko Zarząd łódzkiej Izby, ale także właściciel apteki przy ulicy Piotrkowskiej 193, doktor Tadeusz Lipiec, który wypożyczył szereg sprzętów laboratoryjnych z mikroskopem włącznie. Uroczystego otwarcia laboratorium dokonano dnia 30 listopada 1946. Obsadzone zostało ono dwoma pracownikami, w tym doświadczoną panią kierownik – magister farmacji Anną Kieruczenkową, de domo Tylińską, absolwentką studiów farmaceutycznych w Poznaniu z roku 1929.
Anna Kieruczenkowa w latach trzydziestych XX wieku była kierownikiem laboratorium łódzkiego Oddziału Polskiego Powszechnego Towarzystwa Farmaceutycznego. Trudno więc byłoby znaleźć osobę odpowiedniejszą do objęcia kierownictwa nowo organizowanej placówki. Pierwszej analizy w laboratorium OIA dokonano już 1 grudnia 1946. Z czasem, opiekująca się laboratorium Komisja Naukowa Okręgowej Izby Aptekarskiej, przekształcona została w Komisję Laboratoryjną OIA.
W pierwszym półroczu działalności, tzn. w okresie od 1 grudnia 1946 do 30 maja 1947 w laboratorium wykonanych zostało 386 analiz. Sposób w jaki zredagowano sprawozdanie zamieszczone na łamach „Farmacji Polskiej”, uwidacznia, jak wysokiej klasy specjalistów zatrudniono w laboratorium. Na wspomnianych 386 analiz 180 stanowiły badania substancji recepturowych, 151 – preparatów galenowych, 20 – leków gotowych, pięć – surowców roślinnych, po dwa – tłuszczów, olejów i balsamów, cztery – produktów technicznych i 15 – nieznanych substancji. Zbadano także jedno enigmatycznie określone lekarstwo, będące zapewne lekiem wykonanym na aptecznej recepturze. W wymienionej liczbie 386 analiz 205 stanowiły analizy jakościowe, zaś 183 – ilościowe, w tym 18 skomplikowanych analiz na określenie procentowej zawartości alkaloidów. Aż 135 prób było przebadanych w trybie pilnym, czyli w dniu pobrania lub nazajutrz. Laboratorium pozyskiwało próby przede wszystkim z aptek łódzkich (188 prób) i prowincjonalnych (19 prób), a także z rozmaitych hurtowni, wytwórni i laboratoriów (66 prób). Badano także próby pochodzące z Wydziału Zdrowia Zarządu Miejskiego (4), Ministerstwa Aprowizacji (2), Ubezpieczalni Społecznej (30), Państwowej Centrali Handlowej Przemysłu Chemicznego (5) oraz Spółdzielni Spożywców (3). 63 preparaty dostarczyły osoby prywatne, zapewne w trybie skargi na jakość leków zakupionych w aptece lub – częściej – od pokątnych handlarzy. Wyniki uzyskane przez laboratorium nie były zadowalające: aż 41,2% analiz uwidoczniło niezgodność składu leków z wymaganiami „Farmakopei Polskiej II”. Był to niestety rezultat pookupacyjnych problemów w zaopatrzeniu aptek, które – wyłącznie z konieczności – używały starych, nawet przedwojennych odczynników i surowców do receptury… Aptekarze, chcąc zapewnić pacjentom pożądane leki, wyciągali z najgłębszych zakamarków receptur i aptecznych materialni dawno już nie używane surowce! W omawianym sprawozdaniu szczególną uwagę zwrócono na omówienie badań preparatów nietrwałych, wytwarzanych przez apteki masowo: wody utlenionej, kwasu solnego, wody wapiennej i proszków od bólu głowy. Procentowo, pod względem jakości, te właśnie próby pozostawiały najwięcej do życzenie. Z 37 prób wody utlenionej wymogów nie spełniało aż 26. Z takiej samej ilości pobranych prób kwasu solnego złych było 22. Na 33 próby wody wapiennej poniżej wymaganej jakości plasowało się 16 próbek. W kolejnych latach przeprowadzono kilka następnych dużych poborów próbek, m.in. wody migdałowej, siarczanu magnezu, azotanu potasu, mleczanu wapnia. Niestety, za każdym razem wyniki były niezadowalające…
W roku 1947 w laboratorium pracowały dwie osoby i wykonały łącznie 765 analiz, z czego 454 stanowiły substancje chemiczne i surowce do receptury, 177 – preparaty galenowe, 53 – leki gotowe, 25 – surowce roślinne, 35 – nieznane substancje oraz pojedyncze próby tłuszczów, produktów technicznych i balsamów. Ilość preparatów nie spełniających wymogów farmakopealnych wynosiła 35,6%. W roku 1948 ilość analiz przeprowadzonych w łódzkim laboratorium spadła do 559, przy zwiększonym stanie zatrudnienia wynoszącym trzy osoby. Badano preparaty nadesłane przez apteki całego regionu, a także hurtownie i Ubezpieczalnię Społeczną. Jak podawano w zamieszczonym na łamach „Farmacji Polskiej” sprawozdaniu z działalności Izby za rok 1948 spośród wymienionych analiz wykryto 177 preparatów fałszowanych, co stanowi 32% wykonanych analiz. Specjalną uwagę poświęcono w tym okresie badaniu calcium lacticum oraz sporządzanym w aptekach proszkom od bólu głowy. Cytowane sprawozdanie informowało, że w obu wypadkach wykryto około 39% preparatów nieodpowiadających wymogom farmakopealnym. Ponadto w roku 1948 laboratorium wzbogaciło swoją bibliotekę oraz rozpoczęło sprzedaż płynów mianowanych, w które zaopatrywały się laboratoria fabryczne przemysłu włókienniczego.
Ilustracja 2.1 i 2.2. W pierwszych latach powojennych podstawowym źródłem wiedzy na temat badania preparatów farmaceutycznych były podręczniki wydane przez Farmaceutyczny Instytut Wydawniczy Naczelnej Izby Aptekarskiej. W „Części ogólnej” podręcznika pt. „Zarys farmacji galenowej” profesor Marek Gatty-Kostyal zawarł szereg informacji, poświęconych badaniom chemicznym, mikroskopowym i makroskopowym surowców roślinnych oraz oznaczeniom glikozydów i alkaloidów w wybranych surowcach i postaciach leku ziołowego. Z kolei w opracowaniu „Analiza toksykologiczna” obszerne działy poświęcone były analizie leków, głównie jednak w aspekcie toksykologicznym. Ze zbiorów autora.
Działalność laboratorium w pięcioleciu 1945-1949 podsumowano na łamach jubileuszowego wydania „Farmacji Polskiej” z listopada-grudnia 1949. Założenie i prowadzenie laboratorium Zarząd Izby określił jako poważne osiągnięcie, tłumacząc jednocześnie, że przeprowadzenie w latach 1946-1949 ponad tysiąca siedmiuset analiz wykazało celowość i potrzebę istnienia tego rodzaju placówki, ze względu na dość znaczny napływ do aptek towarów niewiadomego pochodzenia. Wyniku przeprowadzenia 1709 analiz chemikaliów, preparatów galenowych, specyfików, surowców roślinnych i innych, wykryto łącznie 570 zafałszowań. Jak podkreślano w cytowanym sprawozdaniu uniemożliwiono w ten sposób dostarczenie choremu leków zafałszowanych bądź też nieodpowiedających wymogom Farmakopei Polskiej.
Zarząd Izby chwalił się ponadto działalnością naukową Komisji Laboratoryjnej, która opracowała (…) szereg poprawek do Farmakopei Polskiej II. W rzeczywistości poprawki te były opracowane i opublikowane przez kierownika laboratorium, Annę Kieruczenkową, która stykała się codziennie podczas pracy z niedociągnięciami niektórych metod badawczych Farmakopei Polskiej. Podobne osiągnięcia zanotowała już w czasie swej pracy we wspomnianym powyżej laboratorium łódzkiego Polskiego Powszechnego Towarzystwa Farmaceutycznego, zajmując się m.in. analityką chlorowodorku chininy i bieli cynkowej, badaniami trwałości wody z gorzkich migdałów i oznaczaniem siły trawiennej preparatów z pepsyną. W czasie pełnienia funkcji kierownika Laboratorium OIA, na łamach „Farmacji Polskiej” opublikowała prace: „Kilka ważnych dla praktyki metod badawczych nie objętych Farmakopeą Polską II” (1947) oraz „Spostrzeżenia na temat badania dobroci leków wg Farmakopei Polskiej II” (1949).
Anna Kieruczenkowa jest autorem podsumowania kilkuletniej działalności laboratorium, opublikowanego również w „Farmacji Polskiej”. Dokonała go w przededniu likwidacji izb aptekarskich i nacjonalizacji polskich aptek, 26 lutego 1950 roku z okazji uroczyście obchodzonego pięciolecia istnienia łódzkiej Izby. Pani kierownik podpisała się jako doktor farmacji! W grudniu 1949 została bowiem wypromowana po obronie na łódzkim Wydziale Farmaceutycznym pracy doktorskiej zatytułowanej „Emulsje farmaceutyczne i metyloceluloza jako emulgator”.
Doktor Kieruczenkowa wspominała, że przełomowym w działalności placówki był rok 1949: znikają osoby prywatne, handlujące lekami. Nie ma już dziesiątków analiz kodeiny, papaweryny, amidopiryny, kofeiny, tiokolu i wielu innych drogich preparatów. Tymczasem praca nabiera charakteru wybitnie naukowego. Staje się wyjątkowo trudna. Wpływają do badania preparaty, których ocena wymaga opracowania metod badawczych. Szczególnie dużo bada się kwasu paraaminosalicylowego, który gruźlicy przynoszą do analizy (…), zakupiony za duże sumy – preparat przeważnie bezwartościowy. Jak podkreślała Anna Kieruczenkowa, trudne warunki ekonomiczne spowodowały, że wymagania w stosunku do prowadzonych analiz były coraz większe: analizuje się preparaty produkcji krajowej, nie przeznaczone właściwie dla lecznictwa lecz docierające doń wskutek braku towarów, jak np. benzoesan sodu, zawierający niedopuszczalny kwas chlorobenzoesowy, nie wykrywalny metodą badania, podaną przez Farmakopeę Polską. Ponadto w relacji swej kierownik laboratorium podała kilka ciekawych analiz, które miała okazję prowadzić: wpływają (…) do analizy (kilka wypadków) leki, wydane z aptek na receptę, wykonane z pomyłkami. Jedna analiza dotyczyła wypadku zatrucia ziołami, zbieranymi przez delikwentkę. Kieruczenkowa zastrzegała, że laboratorium ustaliło składnik trujący. Na dzień 16 lutego 1950, na łączną liczbę 1916 przebadanych preparatów, aż 30% nie odpowiadało wymaganiom.
Doktor Anna Kieruczenkowa podkreślała, że głównym celem laboratorium jest spełniać obowiązek czuwania, by do rąk chorego nie dostał się lek bezwartościowy. Snuła także plany przekształcenia skromnego laboratorium w Instytut Badawczy, godny Wielkiej Robotniczej Łodzi. Na przeszkodzie tym ambitnym zamiarom stanęła likwidacja izb aptekarskich i przejęcie ich majątku przez nowo powołane wojewódzkie Centrale Aptek Społecznych.
Na zakończenie niniejszego artykułu odnotować należy, że zorganizowanie laboratorium analitycznego nie było jedynym osiągnięciem Okręgowej Izby Aptekarskiej w Łodzi. To właśnie dzięki staraniom i finansowej ofiarności Zarządu tejże Izby mogły zostać uruchomione w tym mieście studia farmaceutyczne, a nowopowstały Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Łódzkiego uzyskał od Izby wyposażenie laboratoriów i bibliotek. Zarząd Izby wspierał także wydatnie życie organizacji studentów farmacji i fundował kilkanaście comiesięcznych stypendiów. Łącznie na te cele Izba Aptekarska wygospodarowała potężną jak na owe czasy sumę ponad czterech milionów złotych! Ponadto Izba łódzka organizowała liczne szkolenia dla aptekarzy, służyła im poradą prawną, uczestniczyła w zbiórkach i akcjach charytatywnych, wspierała finansowo organizujący się oddział Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego…
dr n. farm. Maciej Bilek
Piśmiennictwo u autora