luty 2012, nr 66/44 online
Bohaterem drugiej części cyklu „Migawki z dziejów polskich izb aptekarskich” będzie Okręgowa Izba Aptekarska w Warszawie, a dokładniej – zorganizowana przez nią plantacja roślin leczniczych w Kazuniu Polskim (obecny powiat nowodworski).
Majątek w Kazuniu Polskim warszawska Izba Aptekarska zakupiła w roku 1945. Był to okres w którym niedostatki w zaopatrzeniu aptek były wręcz dramatyczne. Brak było większości leków gotowych: zniszczony przemysł nie mógł ich produkować, a import do krajów komunistycznych był sukcesywnie ograniczany. Nie pierwszy i nie ostatni raz gniew opinii publicznej skupił się na całkowicie niewinnych tej sytuacji aptekarzach. Prasa codzienna zarzucała naszemu środowisku, że braki leków są jedynie upozorowane, stanowiąc doskonały pretekst do zawyżania ich cen… Władze izb aptekarskich starały się nie tylko dementować tendencyjne doniesienia prasowe, ale także – zaradzić zaistniałej sytuacji. Środowiska: aptekarskie i farmacji uniwersyteckiej szybko zorientowały się, że środka zaradczego upatrywać należy w leku roślinnym. Na niezliczonych konferencjach słusznie dowodzono, że tradycje uprawy i zbiory roślin leczniczych ugruntowały się już w czasach II Rzeczypospolitej, a aptekarze, dzięki posiadanej wiedzy, z powodzeniem mogli gospodarować lekami ziołowymi, jako środkami zastępczymi dla leków gotowych. Szerzeniu wśród farmaceutów wiedzy na temat zielarstwa i ziołolecznictwa służyć miały organizowane cyklicznie przez większość izb aptekarskich kilkudniowe kursy dokształcające.
Ilustracja 1. Zarząd warszawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w roku 1949. Trzeci od lewej prezes Izby – magister Stanisław Biele („Farmacja Polska” 1949, nr 11-12, s. 427).
W szczególny sposób wyróżniła się na tym polu warszawska Okręgowa Izba Aptekarska, organizując w Kazuniu Polskim jedną z najlepiej prowadzonych w Polsce plantacji roślin leczniczych. Władze Izby planowały zakup majątku ziemskiego już od pierwszych dni istnienia samorządu. Jako pierwszy pozyskano poniemiecki folwark na linii piaseczyńskiej, a następnie majątek w okolicach Służewca. Były one jednak niezagospodarowane, pozbawione budynków i jakiejkolwiek infrastruktury, która umożliwiłaby skomplikowaną uprawę roślin leczniczych. Trzecim rozważanym miejscem pod plantację był obiekt w rejonie Modlina, oceniony jednak jako zbyt duży. Ostatecznie, 18 kwietnia 1945, warszawska Izba Aptekarska wydzierżawiła od Urzędu Ziemskiego nie rozparcelowany majątek Kazuń Polski, położony na 29 kilometrze szosy modlińskiej. Liczył on 120 hektarów, z czego tylko 45 stanowiła ziemia uprawna. Jak podkreślano w sprawozdaniu z działalności Izby, zamieszczonym na łamach „Farmacji Polskiej” z roku 1946, majątek był w stanie kompletnego zaniedbania i dewastacji, bez zbiorów i prawie bez zasiewów (…) lecz z niezłymi zabudowaniami i najniezbędniejszym inwentarzem martwym. W momencie przejęcia majątku przez Izbę zaledwie kilka hektarów ziemi obsianych było żytem, pszenicą i koniczyną, w bardzo marnym stanie.
Początki plantacji roślin leczniczych w Kazuniu Polskim był bardzo trudne i… pechowe! W lipcu 1945 została zrabowana para pracujących na plantacji koni. Na domiar złego koniczyna wygniła, a cały plon siana został bez żadnego odszkodowania zarekwirowany przez 11 pułk szkoleniowy Wojska Polskiego… W miejsce oczekiwanych zysków Izba ponosiła pokaźne straty finansowe, przekraczające z końcem roku 1945 kwotę 348 tysięcy złotych. Zarząd Izby twierdził, że prowadzenie majątku przerosło możliwości zatrudnionego administratora, jednak mimo usilnych starań, aż do listopada 1945, nie można było znaleźć jego następcy. W sprawozdaniu Izby za rok 1945 postulowano nawet, że może nieco zbyt pochopnie Zarząd zaangażował się w tak duże przedsięwzięcie, narażając na duże wydatki i kłopoty…
Dobra passa plantacji w Kazuniu datuje się od objęcia z dniem 30 listopada 1945 stanowiska administratora przez Stanisława Zawadzkiego, doświadczonego rolnika. Nowy administrator postawił sprawę jasno: dwa lata muszą być przewidziane na zagospodarowanie majątku, dopiero po upływie tego czasu zacznie on dawać zyski – do tego czasu Izba musi wyłącznie inwestować kapitał. Już w roku 1947, na łamach „Farmacji Polskiej”, Zawadzki mógł pochwalić się pierwszymi sukcesami. Wyjątkowo krótka i łagodna zima pozwoliła na przeprowadzenie prac porządkowych i głębokie zaoranie ziemi. Zakupione zostały trzy konie z uprzężami, wyremontowano narzędzia rolnicze i zatrudniono pracowników technicznych. W roku 1946 w Kazuniu dokonano jedynie zasiewów zbożami, zaś w zakresie zielarskim (…) prowadzone były jedynie prace wstępne dla zorientowania się w możliwościach uprawy i kalkulacji wydajności. Pisząc te słowa Zawadzki był zbyt skromny, bowiem dzięki owym pracom wstępnym, jesienią 1946 roku, na blisko hektarowej powierzchni, rosły już w Kazuniu m.in. kozłek, melisa, ślaz, tymianek, szałwia, mięta, naparstnica, dzięgiel, hyzop… Działalność Zawadzkiego pozwoliła władzom warszawskiej Izby Aptekarskiej wypowiadać się na temat Kazunia już zdecydowanie śmielej i rysować przed plantacją śmiałe zadania: praktycznego choć odległego celu uzyskania dla zawodu samodzielnej plantacji, która mogła by być wzorowo prowadzoną – dając surowce handlowe brakujące na rynku oraz mogła by być ośrodkiem szkolącym dla studentów Farmacji U.W. – a jednocześnie mogła by stać się warsztatem szerszego doświadczenia i produkcji roślin, które powinny być uprawiane i zbierane przez czynnik fachowy.
I rzeczywiście: dzięki sprawnemu zarządzaniu i wysiłkowi kilku osób plantacja w Kazuniu zaczęła rozwijać się bardzo korzystnie. Szczególne zasługi położył w tym czasie prezes Izby, magister Stanisław Biele, będący nie tylko właścicielem apteki i działaczem zawodowym, ale także adiunktem Zakładu Farmakognozji Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie Akademii Lekarskiej w Warszawie, prowadzącym zlecone ćwiczenia z mikroskopowej analizy sproszkowanych leków roślinnych i ich zafałszowań. Jemu to plantacja w Kazuniu zawdzięczała wdrożenie autorskich planów uprawy roślin. W roku 1947 nadal trwały prace nad porządkowaniem i sukcesywnym przygotowywaniem gruntów pod uprawę ziół leczniczych. Sama powierzchnia ich uprawy powiększyła się do pięciu hektarów. Niestety szybki rozwój zahamowały klęski żywiołowe. Bardzo silne mrozy w zimie spowodowały obumarcie wielu roślin, wczesną wiosną teren całej plantacji został zalany, a w lecie dotknęła go katastrofalna susza! Pomimo to, w tym właśnie pechowym 1947 roku, trafiły do warszawskich aptekarzy pierwsze surowce zielarskie, pochodzące z Kazunia: liść mięty i szałwi oraz korzeń kozłka.
Ilustracja 2. Plantacja w Kazuniu w roku 1949. Uprawy tymianku („Farmacja Polska” 1949, nr 11-12, s. 430).
W roku 1948 w Kazuniu uprawiano już dwanaście gatunków roślin leczniczych na łącznej powierzchni 6,1 hektara. Założone zostały inspekty dla produkcji siewek, w których rosło m.in. sto tysięcy sadzonek miłka wiosennego, rośliny której braki były w aptekach szczególnie odczuwalne. Plantacja sprzedawała własne nasiona, a do użytku oddano suszarnie do ziół: ogniową i powietrzną. W sprawozdaniu warszawskiej Izby Aptekarskiej za rok 1947 podkreślano, że u progu roku 1948, zgodnie z planem, majątek w zakresie rolnym jest już całkowicie doprowadzony do właściwego stanu i w zakresie administracyjnym – samowystarczalny.
Ilustracja 3. Plantacja w Kazuniu w roku 1949. Zbiór rącznika („Farmacja Polska” 1949, nr 11-12, s. 431).
W roku 1948 i 1949 plantacja w Kazuniu przeżywała największy rozkwit. Łączna inwestycja 7,5 miliona złotych przyniosła oczekiwane efekty. Na plantacji organizowane były kursy zielarskie, zwiedzały ją wycieczki studentów farmacji… Łącznie uprawiano 36 roślin leczniczych. Władze Izby Aptekarskiej zdecydowały, by przekazać rolnikom z powiatów płońskiego i sokołowskiego niezliczone ilości sadzonek mięty pieprzowej, dzięki czemu łączna powierzchnia upraw tej rośliny zwiększyła się w tym rejonie z 5 hektarów w roku 1948 do 73 w roku 1949! Wytrwała praca warszawskiej Izby Aptekarskiej pozwoliła redaktorom „Rocznika Farmaceutycznego 1949-50” scharakteryzować plantację w Kazuniu jako najwyżej postawiony Ośrodek plantacji roślin leczniczych w całym wojew. Warszawskim z działem selekcyjnym i reprodukcyjnym.
Największą chlubą plantacji w Kazuniu Polskim była suszarnia powietrzna, zaprojektowana osobiście przez prezesa Izby magistra Stanisława Biele. W sprawozdawczym artykule, zamieszczonym na łamach „Farmacji Polskiej”, prezes pisał z dumą: przyjąłem niestosowany dotychczas w Polsce system gwoździowo-łańcuszkowego zamocowania rafek, jako najbardziej odpowiedni z wielu względów. Prostota budowy, duża oszczędność materiału drzewnego z uwagi na zredukowanie całej, niekiedy dość skomplikowanej konstrukcji, stosowanej w powszechnie używanym dotychczas systemie szufladkowym – do dwóch tylko belek pionowych, możność zwartego ustawienia zespołów rafek, łatwość obsługi, wygodny dostęp do dowolnej rafki i w związku z tym łatwa kontrola w czasie suszenia – oto najważniejsze zalety tego urządzenia. Fundamenty i szkielet budowli były zaprojektowane z myślą o nawiedzających Kazuń powodziach.
Dobitnym świadectwem pracy, jaką włożyła w organizację plantacji w Kazuniu Okręgowa Izba Aptekarska, jest opinia Działu Rolnictwa i Reform Rolnych warszawskiego Urzędu Wojewódzkiego w której czytamy: Kazuń został przejęty przez Izbę Aptekarską w stanie wyjątkowej dewastacji pod względem gospodarczym – przy braku inwentarza żywego i martwego, braku pasz i ziarna siewnego. Sygnująca pismo inżynier Maria Chmielińska, Wojewódzki Inspektor Zielarstwa, podkreślała, że po znacznych wkładach inwestycyjnych w remont budynków, budowę trzech suszarń, zakup inwentarza, jak również przy znacznych wysiłkach pracy ze strony administracji i robotników nastąpił systematyczny wzrost powierzchni upraw roślin leczniczych, z całkowitego ich braku w roku 1945 do 9 hektarów w roku 1949. Z kolei w innym piśmie, omawiającym funkcjonalność wspomnianej powyżej suszarni powietrznej, inżynier Chmielińska pisała: jest to typ suszarni, która może być wybudowana sposobem gospodarczym przy minimalnym zużyciu materiału budowlanego. (…) Racjonalne rozwiązanie przewiewności zapewnia szybkie, równomierne i dokładne wysuszenie surowca.
Ilustracja 5. Suszarnia powietrzna, zaprojektowana przez magistra Stanisława Biele („Farmacja Polska” 1949, nr 11-12, s. 510).
Kolejnym śladem z okresu świetności Kazunia jest zamieszczona na łamach „Farmacji Polskiej” z roku 1949 relacja autorstwa profesora Henryka Bukowieckiego, kierownika Zakładu Botaniki Farmaceutycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Profesor odwiedził Kazuń 30 maja 1949 wraz z grupą 95 studentów I roku studiów farmaceutycznych. Plantację uznał za piękny dowód tego, co zdziałać może zbiorowy wysiłek zawodu, rozumiejącego potrzebę czynu o dużej doniosłości społecznej i gospodarczej. Wizyta studentów była dopracowana pod każdym względem. Mimo upalnego dnia prezes Biele oprowadzał wycieczkę po rozległych plantacjach kazuńskich, wykładając jednocześnie na temat uprawy roślin leczniczych. Na zakończenie wizyty ugościł wszystkich wiejskim obiadem w cieniu kwitnących akacyi.
W swej relacji profesor Bukowiecki zwracał uwagę nie tylko na fachowe rozwiązania w uprawie roślin, ale także na wielką wzajemną życzliwość dyrekcji i pracowników. Podkreślał, że prezes jest raczej towarzyszem pracy i wzorowym przodownikiem niż dyrektorem, sam bowiem dobrze zna pracę fizyczną. Profesor komplementował przy tej okazji wspomnianą już dwukrotnie suszarnię, która świadczyła o… wysoce społecznym stosunku kierownictwa do pracowników: dzięki pomysłowi prezesa mgra St. Bielego tak skonstruowano suszarnie, że – inaczej niż w suszarniach niemieckich – robotnice nie dźwigają ciężaru tzw. laszek, wynoszącego do 40 kg., podobnie winda w suszarni jest dużym ułatwieniem dla personelu.
Nie znamy losów plantacji w Kazuniu po roku 1949. Wiadomo jedynie, że jeszcze przed likwidacją izb aptekarskich planowane było przekazanie jej warszawskiemu Wydziałowi Farmaceutycznemu Akademii Lekarskiej z przeznaczeniem na zamknięte uprawy pokrzyku wilczej jagody.
Na zakończenie warto podkreślić, że organizacja plantacji w Kazuniu była jedną z wielu pomyślnie zrealizowanych inicjatyw warszawskiej Izby Aptekarskiej. Wśród innych wymienić należy na pierwszym miejscu udział w odbudowie i organizacji służby zdrowia w całkowicie zrujnowanej stolicy, pomoc w uruchomieniu zniszczonego Wydziału Farmaceutycznego, a także udział w niezliczonych akcjach charytatywnych. Pamiętajmy również, że Izba warszawska przez kilka miesięcy 1945 roku pełniła funkcję nieistniejącej jeszcze naczelnej izby aptekarskiej i występowała przed władzami kraju jako oficjalna reprezentacja wszystkich polskich aptekarzy.
dr n. farm. Maciej Bilek
Piśmiennictwo u autora