02.2009 – „Przepis na alkermes w aptekarskim manuale Antoniego Fortunata Ryla.”

 02.2009, nr 30/8 online
 
PRZEPIS NA ALKERMES W APTEKARSKIM MANUALE
 
ANTONIEGO FORTUNATA RYLA.
 
    O aptekarskich manuałach jako gatunku piśmiennictwa aptekarskiego, jak również o tradycji tego rodzaju piśmiennictwa, miałem już okazję pisać na łamach „Aptekarza Polskiego” wcześniej. [1] Tekst ów pełnił funkcję wstępu do cyklu artykułów poświęconych wybranym przepisom z takich właśnie manuałów. Jako pierwszy w ramach tego cyklu opublikowany został tekst poświęcony przepisowi na proszek od bólu zębów, zamieszczony w rękopiśmiennym manuale warszawskiego aptekarza Samuela Bogumiła Elsnera (1785–1870). [2] Natomiast w tym numerze „Aptekarza Polskiego” przedstawię przepis na alkermes, pochodzący z aptekarskiego manuału Antoniego Fortunata Ryla.
   O aptekarskim rodzie Rylów, jak również o aptekarskim manuale najstarszego z tego rodu Aleksandra Ryla (1826–¬1921), pisałem w innym miejscu. [3] Antoni Fortunat Ryl (1859–1931), właściciel apteki w Lubartowie, był synem Aleksandra, i podobnie jako ojciec, a także wszyscy inni aptekarze w tym czasie, prowadził manuał, w którym zapisywał swoje aptekarskie sekrety.
 
 
Ilustracja 1.
Antoni Fortunat Ryl (1859–1931) z rodziną. Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Farmacji UJ.
 
 


Ilustracja 2.
Tzw. chorągiewki z apteki Antoniego Fortunata Ryla.
Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Farmacji UJ.
   Przechowywany w bibliotece Muzeum Farmacji UJ manuał Antoniego Ryla to dość gruby zeszyt formatu 16 x 19 cm, podzielony na liczące po kilka lub kilkanaście kartek działy, z których każdy zawiera przepisy na kolejną literę alfabetu. W pierwszym znalazły się przepisy, których tytuł zaczyna się na literę A (np. przepis na alkermes), w drugim – na literę B (np. Balsam majalis) itd. Wszystkich przepisów jest 171.

   Wybrany z tego manuału przepis nosi tytuł Alkiermas (zob. Ilustracja 3). Alkiermas to zniekształcona forma prawidłowego alkermes, czyli arabskiej nazwy aptekarskiego konfektu [4] (Confectio Alkiermes – zob. Ilustracje 4 i 5), którego głównym składnikiem był kermes (arab. qirmiz). Wyraz ten, połączony z arabskim przedimkiem określonym al– (por. alchemia, alembik), utworzył nazwę alkermes. 

 

Ilustracja 3.
Przepis na alkermes w aptekarskim manuale Antoniego Fortunata Ryla.
 

Ilustracja 4 i 5.
Majolikowe naczynie na alkermes (Włochy, XVII wiek).
Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

   Kermes to naturalny barwnik w kolorze szkarłatnym, którego źródłem są samiczki mszycy Coccus Ilicis, żyjące na dębie szkarłatnym (łac. quercus coccifera, ang. kermes oak). Owady te osiągają wielkość ziaren grochu, są okrągławe, gładkie i błyszczące. Przez długi czas sądzono, że to roślina, dopiero na początku XVIII odkryto, że są to owady.  
 

Ilustracja 6.
Dąb szkarłatny (quercus coccifera). Rośnie na terenach wokół Morza Śródziemnego (Maroko, Portugalia, Grecja).

   W starożytności „ziarna” kermesu, utarte z octem, były używane jako lek zewnętrzny. Na przykład Dioskorides (I wiek n.e.) zalecał w swoim sławnym traktacie O środkach leczniczych taki właśnie preparat na rany i inne uszkodzenia ciała, w celu szybkiego ich zagojenia. Dopiero w medycynie arabskiej (VIII–XIII wiek) surowiec ten zaczął być stosowany jako lek wewnętrzny – właśnie jako składnik konfektu o nazwie alkermes, Był to lek nasercowy, szczególnie w przypadku palpitacji serca, ponadto lek ogólnie wzmacniający, czasem też sięgano po niego w celu leczenia ospy i odry.

   Z medycyny arabskiej przepis na alkermes przeszedł do medycyny europejskiej za sprawą przekładów dzieł autorów arabskich na łacinę, a także średniowiecznych autorów łacińskich, takich na przykład jak Pseudo-Mesue [5] czy Saladinus de Ascolo. [6] Przepisy na ten preparat (przepisy, a nie przepis, ponieważ ich skład nie zawsze jest identyczny) znajdujemy następnie w europejskich farmakopeach od XVI do XIX wieku włącznie. Po raz ostatni, jak chodzi o oficjalne lekospisy europejskie, przepis na Confectio Alkermes pojawia się w Pharmacopoea Universalis, wydanej w Weimarze w 1845 roku. Treść tego przepisu przedstawia Ilustracja 7.

Ilustracja 7.
Przepis na alkermes w Pharmacopoea universalis (Weimar, 1845).

   Podobny przepis na alkermes znajdujemy w polskiej literaturze botaniczno-lekarskiej okresu renesansu – a konkretnie w Zielniku Syreniusza (Kraków, 1613). Tu jednak zamiast „ziaren” kermesu mamy „ziarna” czerwca polskiego, czyli czerwone larwy pluskwiaka z gatunku Porphyrophora polonica, żerującego na korzeniach kilku gatunków roślin, ale głównie czerwca trwałego (Scleranthus perennis) z rodziny goździkowatych, rosnącego na piaskach i ugorach. [7] Na temat „ziaren” czerwca polskiego pisze Syreniusz w ten sposób: „Są abowiem ziarnka rumiane w ziemi, przy korzonkach ziół niektórych, zwłaszcza Biedrzeńco¬wych, Poziemkowych, Myszych Uszek abo Niedośpiałkowych, [8]  przy korzon¬kach żyta, Sklenicznika, które też Dniem i Nocą mianujemy, [9]  także wielu innych ziół. Te czerwcem naszy zowią, dla tego, iż gdzieby przystojnego czasu nie były zbierane, czerw albo chrobaczki w nich (…) zalęgają się i w niwecz je obracają; co zaraz bywa na początku księżyca Czerwca. Te tedy czasu przystojnego ludzie kopają i zbierają, a do cudzych ziem z wielkim zyskiem i korzyścią przedawają. A suszą je na jarkim słońcu, albo więc w piecu gorącym po pieczywie chleba, żeby się czerw w nich nie zamnożył, do farbowania jedwabiów i sukien co najkosztowniejszych. [10]

  

Ilustracja 8.
Czerwiec polski. Na przełomie marca i kwietnia larwy czerwca polskiego wychodzą z kokonów i pełzną w poszukiwaniu pędów czerwca trwałego. Kiedy je znajdą, przyczepiają się do nich ssawkami. W czerwcu przeobrażają się w imago owada z dwoma skrzydłami i odlatują.
 
   Natomiast sam przepis na alkermes u Syreniusza jest następujący:

Karmazynowy konfekt Alkermes

Alkermes do potrzeb ludzkich z wielkim użytkiem zdrowia przychodzi, który tak bywa czyniony: biorą jedwabiu surowego [11]  w soku ziarnek czerwcowych karmazynowych, świeżo bez przysad farbierskich [12] farbowanego funt,[13] soku jabłek najsłodszych doźrzałych zdrowych, różaney wódki [14]  po półtora funta. Jedwab cały bądź posiekany w tey wódce y w jabłczanym soku 24 godzin moczyć. Potym na wolnym ogniu warzyć, aż farbę w on sok puści; przecedzić i wyżąć, jedwab odrzucić, a do przecedzenia cukru kanaru przydać, znowu warzyć, aż zgęstnieje jako miód. Od ognia odstawiwszy, niżli [15] przechłodnie, przydać ambry [16] usiekawszy łut; ta gdy się rozpuści, przydać drzewa rajskiego, [17]  cynamonu, kamienia lazurowego przyprawnego, [18] pereł wybornych Uryańskich [19] po pół łuta, złota bitego przednie wybornego kwintę, [20] piżma przedniego trzecią część kwinty, to co najpilniey umieszać i pilnie chować. Miara według laty, starym czwierć łuta.

Moc i skutki

Z ciężkich chorób powstającym, a do sił przyjść nie mogącym, barzo prędko posila. W chorobach ciężkich zemdlonym i jakoby konającym, wielkim ratunkiem bywa, jakoby od śmierci wskrzesza. Lękliwemu sercu, serca drżeniu i serdeczney mdłości,[21] od rozumu odchodzącym y melancholicznym, frasobliwym bez przyczyny, zbytnie smętnym – wielkim lekarstwem bywa, używając go po kwincie, a winem dobrym albo małmazyą popijając.

Ilustracja 9.
Fragmenty stron 1344 i 1345 Zielnika Syreniusza, na których zamieszczony jest przepis na „karmazynowy konfekt alkermes”.
   W przepisie na alkermes w manuale Antoniego Ryla głównym składnikiem, w miejsce Syreniuszowych „karmazynowych ziaren”, czyli owadów czerwca polskiego, mamy Coccionellae, czyli koszenilę – południowoamerykański odpowiednik czerwca polskiego – który zresztą po sprowadzeniu do Europy zaczął być nazywany koszenilą polską. [22]
 

Ilustracja. 10. Wysuszone koszenile.
 

   Pozostałe składniki omawianego tutaj przepisu na „alkiermas”, oprócz koszenili (w ilości jednej uncji), to:

Kalium carbonicum   1 uncja
Aquae fervidae   2  funty
Alumen ustum   1 uncja
Tartarus depuratus   1 uncja

   Kalium carbonicum to węglan potasu, (K2CO3), czyli sól potasowa kwasu węglowego. Dawniej był otrzymywany przez ługowanie popiołu po spaleniu drewna. Jest to biały, bezwonny proszek o ługowatym smaku. Jest substancją bardzo higroskopijną – rozpływa się w powietrzu. Alumen ustum (lub Alumen sine aqua) to ałun prażony – bezwodny siarczan glinu i potasu (Al2(SO4)3+K2SO4). Jest to biały, bezwonny, proszek o ściągająco-słodkawym smaku.  Aquae fervidae to po prostu gorąca woda, wrzątek. Tartarus depuratus to „kwaśny winian potasowy (Kalium bitartaricum – C4H5O6K). [23] Dawne polskie synonimy to m.in. kamień winny, kamień winny oczyszczony, winnik, winian jednopotasowy, a także śmietana kamienia winnego. Natomiast staropolska nazwa to wajnsztyn – z niem. wein stein (kamień winny). Jest to biały, krystaliczny proszek bez zapachu, o kwaśnym smaku. Rozpuszcza się w 220 częściach wody w temperaturze pokojowej i w 20 częściach wody wrzącej. W Herbarzu Marcina Siennika czytamy, że „proch z Waynsztynu w potrawach pożywamy, wysusza człowieka tłustego, i też stolce czyni” i że „ten kamień (tzn. kamień winny) palą w garncu do pieca wstawiwszy, iż będzie szczery wągiel, ono węgle stłukłszy, w barchanowym worku do piwnice wieszają, z tego olej wykapie piękny. Ten olejek wiele szkaradości z lica ściera i krosty leczy.”
   W podręcznikach homeopatii właściwości kamienia winnego określa się jako „silnie diuretyczne”.  
   Przepis na alkermes w aptekarskim manuale Antoniego Fortunata Ryla kończy zdanie:

„Zmieszać jak napisano, a po przefiltrowaniu dodać Sacharum 1 funt i przegotować.”

   Sacharum to oczywiście cukier.
 
   Na koniec tego artykułu przypomnijmy, jakie właściwości lecznicze przypisywano alkermesowi. W medycynie arabskiej (VIII–XIII wiek) alkermes był zażywany wewnętrznie, jako lek nasercowy, szczególnie przydatny w palpitacjach serca, ponadto jako lek ogólnie wzmacniający, czasem też jako lek przeciw ospie i odrze. Według Syreniusza „moc i skutki” alkermesu były następujące: „Z ciężkich chorób powstającym, a do sił przyjść nie mogącym, barzo prędko posila. W chorobach ciężkich zemdlonym i jakoby konającym, wielkim ratunkiem bywa, jakoby od śmierci wskrzesza. Lękliwemu sercu, serca drżeniu i serdeczney mdłości, od rozumu odchodzącym y melancholicznym, frasobliwym bez przyczyny, zbytnie smętnym – wielkim lekarstwem bywa, używając go po kwincie, a winem dobrym albo małmazyą popijając.”

Dr hab. Zbigniew Bela
Dyrektor Muzeum Farmacji UJ
 
Ilustracje: nadesłane przez autora, z wyjątkiem:
Il. 6. Dąb szkarłatny – zaczerpnięto z Wikimedia Commons, autor – Hans Hillewaert, zdjęcie wykonane w pobliżu Perelló w Katalonii, Hiszpania
Il. 8. Czerwiec polski – zaczerpnięto z Wikimedia Commons , żródło: Paul Mushak (June/July, 1988). "The Use of Insect Dyes in Oriental Rugs and Textiles: Some Unresolved Issues"

Piśmiennictwo:
[1] Manuały aptekarskie. Gatunek i tradycja. „Aptekarz Polski”. Pismo Naczelnej Rady Aptekarskiej. 2008: część 1 – nr 25(3e); część 2 – nr 26/4; część 3 – nr 27/5.
[2] Przepis pt. Proszek na ból zębów w aptekarskim manuale Samuela Bogumiła Elsnera. „Aptekarz Polski”, 2008, nr 28/6 online.
[3] Aptekarski manuał Aleksandra Ryla w bibliotece krakowskiego Muzeum Farmacji. „Moda na Farmację”, 2007, nr 11.
[4] Konfekt – gęsta przyprawa aptekarska.
[5] Autor podręcznika dla aptekarzy pt. Grabadin. Jest to łacińska kompilacja z X lub XI wieku, opatrzona nazwiskiem „Mesue”, której arabskiego pierwowzoru nigdy nie odnaleziono; dlatego przez długi czas uważano, że autorem tej kompilacji był jakiś Mesue Młodszy, dla odróżnienia od sławnego tłumacza dzieł klasyków starożytnej medycyny greckiej na arabski, Johannesa Mesue (777–837), któremu w związku z tym nadano przydomek „Starszy”.
[6] Saladinus de Asculo (poł. XV wieku), osobisty lekarz księcia Tarentu. Opublikował podręcznik aptekarski pt. Compendium aromatorium, którego pierwsze drukowane wydanie, pt. Saladini de Asculo compendium aromatariorum , ukazało się w 1488 roku w Bologni.
[7] Od czerwca polskiego wywodzi się nazwa koloru (czerwony) i nazwa miesiąca (czerwiec).
[8] Chodzi o mokrzycę (Minuartia L.), roślinę z rodziny goździkowatych.
[9] Pszeniec zwyczajny (Melampyrum pratense L.)
[10] Syreniusz, Zielnik. Kraków 1613, s. 1343.
[11] Surowe włókno jedwabne składa się z włókienek sklejonych tzw. sercyną. Jedwab przetworzony to jedwab odgotowany, tzn. taki, którego włókna zostały pozbawione sercyny, umożliwiając w ten sposób oddzielenie się od siebie włókienek składowych.
[12] Tzn. bez dodatków, jakich farbierze zwykle dodawali, żeby oszczędzić na drogim, właściwym surowcu, jakim były „ziarnka czerwcowe karmazynowe”.
[13] Używane przez Syreniusza jednostki wagi to funt (łac. libra) = 30,1 dkg, uncja (łac. uncia) = 25,1 g, łót = 2 uncje, kwinta = ćwierć łóta, dragma lub drachma = 3,14 g, skrupuł (łac. scrupulus) = 1,05 g i ziarno lub gran (łac. granum) = 0,05 g. Nazwa łót pochodzi od starogerm. Loth, oznaczającego ołów, z którego wykonywano odważniki o wadze połowy uncji (ok. 12–13 g). Stąd staropol. łót i późniejsze łut.
[14] Chodzi o niealkoholowy destylat z płatków róży czerwonej. W Herbarzu Marcina Siennika (Kraków, 1568, s. 242–243) o „wódce różanej” mówi się m.in., że „serce ochładza i insze członki (tzn. organy wewnętrzne) przedniejsze (tzn. ważniejsze) posila a strzeże ich upadku (tzn. osłabienia), upadłe podnosi, swą wonnością duchy serdeczne i przyrodzone (tzn. moc serca i siły witalne) posila, a próchnienia i zagniłości w ciele być nie dopuszcza; w czerwonej i każdej inszej biegunce i czasu omdlewania jest dobra pić i lice kropić (…) dziąsła potwierdza (tzn. wzmacnia) i wonią ustam daje przyjemną, gdy komu z ust cuchnie.”
[15] Tzn. zanim.
[16] Ambra (arab.) – patologiczna wydzielina przewodu pokarmowego kaszalota, gromadzona najczęściej w kilkukilogramowych bryłach. Uzyskuje się ją z wnętrzności zabitych kaszalotów. Jest to szara lub szarobrunatna masa o konsystencji wosku, o nieprzyjemnej woni, po wysuszeniu krucha, nabiera zapachu podobnego do piżma. W średniowieczu uważano, że ambra to nasienie wieloryba („rybi sok”, sperma balenae).
[17] Drzewo aloesowe (Lignum aloes). Rośnie w południowo-wschodniej Azji. Według Marcina Siennika (Herbarz, op. cit. s. 192) „drzewo to (aloesowe vel kadzidlnikowe) wonnością swą jest u wielkich panów wielkiej wagi, a zwłaszcza ku kadzeniu, gdyż dym jego swą wdzięczną wonią nie tylo nozdrze łakomi, ale i serce i wszystki wnętrzności nad inne wszystki kadzenia uwesela…”
[18] Na temat właściwości leczniczych „kamienia lazurowego” (lapis lazuli) w Herbarzu Siennika (op. cit. s. 334) mówi się m.in. w ten sposób: „Moc jego jest, która wysusza i ochładza (…) pomaga na boleści, które bywają w nerkach abo w krzyżach. Uczyniwszy z niego czopek, pobudza niewieście rzeczy przyrodzone. (…) Awicenna powiada, iż serce posila.”
[19] Perły pochodzące z tureckiego miasta Urya. „Mają perły moc potwierdzającą (tzn. wzmacniającą), naprzeciw mdłościam i też omdlewaniu, które przychodzą dla zbytniej purgacyjej abo w uchodzeniu krwie. Naprzeciw tym chorobam daj perły na proch stłuczone z różanym cukrem, a tym ludziom daj ku pożywaniu… Też perły są barzo dobre naprzeciw melankol?ej, która niemoc przychodzi ludziom ze drżenia serca.” (M. Siennik, Herbarz, op. cit. s. 336)
[20] Zob. wyżej, przypis 14.
[21] Tzn. słabości serca.
[22] Koszenila (Dactylopius coccus) – pluskwiak z nadrodziny czerwców, żyjący na różnych rodzajach kaktusów (m.in. Opuntia coccinelliferra, Opuntia tuna, Opuntia vulgaris). Dawniej hodowana w krajach o ciepłym klimacie (np. Meksyk) dla czerwonego barwnika, też nazywanego koszenilą, używanego (nim wynaleziono farby anilinowe) jako pigment do wyrobu czerwonych i szkarłatnych farb malarskich oraz do barwienia tkanin. Surowiec stanowiły zapłodnione samiczki koszenili. Na plantacjach kaktusów zbierano ją 3-4 razy w roku; zbierano je  specjalnymi szczotkami, zabijano parą wodną, parami siarki lub w specjalnych piecach; suszono na słońcu. Ze 150 tysięcy samiczek otrzymywano 1 kg surowca; plantacja na jednym hektarze dostarczała ok. 300 kg koszenili. Obecnie koszenilę stosuje się do barwienia wyrobów cukierniczych i kosmetyków. Zabarwienie surowca jest różne – ale przeważnie szaroczerwone z białym nalotem. Zapachu nie posiada, smak ma gorzkawy, przy zmiażdżeniu zębami ślina zabarwia się na fioletowo-czerwono. Była stosowana jako lek moczopędny, napotny i uspokajający.
[23] Farmakopea Polska II , Warszawa 1937, s. 509.

Podobne wpisy