
Spory personalne, wnioski o dymisje i towarzyszące im burzliwe dyskusje nie pozwalają dojrzeć istoty problemów, z jakimi boryka się nie tylko polski system ochrony zdrowia. Od ponad dwudziestu lat zdrowie społeczeństwa jest przedmiotem permanentnych eksperymentów. Politycy nieustannie próbują znaleźć panaceum na wszelkie choroby nękające naszą służbę zdrowia. Powstają programy i strategie. Koncepcja reform jest jednak na ogół niespójna, podporządkowana bieżącym celom politycznym, a ponadto nie uwzględnia rzeczywistych potrzeb i oczekiwań pacjentów. Konieczne są rozwiązania systemowe, poprzedzone debatą społeczną na temat wartości, celów i instrumentów umożliwiających ich realizację. Musimy zbudować system ochrony zdrowia oparty na zasadach transparentności, równości i sprawiedliwości społecznej. Zdrowie nie może być dobrem ekskluzywnym, dostępnym tylko dla nielicznych, choć trzeba zdawać sobie sprawę, że ograniczona pula środków finansowych przeznaczonych w budżecie państwa na ochronę zdrowia w istotny sposób determinuje decyzje dotyczące leczenia różnych grup pacjentów.
Polski system ochrony zdrowia jest permanentnie niedofinansowany, a z drugiej strony jest w nim wiele ogniw działających nieracjonalnie i niefektywnie. To wymaga naprawienia. Skoro pieniędzy jest za mało, trzeba je wydawać racjonalnie. Nie ulega jednak wątpliwości, że nowoczesne państwo powinno zadbać o najsłabszych, o tych chorych, których często nie stać na wykupienie leków, dla których leczenie w prywatnych placówkach służby zdrowia nie stanowi realnej alternatywy. Szczególną troską państwo powinno otoczyć ludzi starszych i najmłodszych. Materialnym wyrazem tej troski byłoby na przykład wydawanie bezpłatnie leków objętych refundacją wszystkim pacjentom poniżej siódmego i powyżej siedemdziesiątego piątego roku życia. Takie rozwiązania zostały już wprowadzone w niektórych państwach europejskich. Na przykład w Wielkiej Brytanii leki na receptę wydawane są bezpłatnie dzieciom do lat 16, uczniom do 18. roku życia, kobietom w ciąży i osobom powyżej 60. roku życia. W Estonii dzieci do 10. roku życia, renciści i osoby powyżej 63. roku życia otrzymują niektóre leki ze zniżką wynoszącą 90%. W Hiszpanii z opłat za leki zwolnieni są emeryci i renciści. Decyzja w tej sprawie wymaga jednak zmiany systemu wartości, które odnoszą się zarówno do stanowionego prawa, jak i formułowanych założeń polityki lekowej. Nie mam wątpliwości, że nie można oszczędzać kosztem zdrowia i życia obywateli, można natomiast racjonalniej i efektywniej zarządzać środkami publicznymi.
Istotnym elementem polityki lekowej współczesnego państwa jest szybki i powszechny dostęp do nowoczesnych terapii i innowacyjnych leków. Wymaga to opracowania nowych zasad dopuszczania tych leków do obrotu na polskim rynku i finansowania ich ze środków publicznych. Powinno to dotyczyć także leczenia chorób rzadkich. Żadna grupa pacjentów nie może być dyskryminowana poprzez faktyczne wyłączenie z systemu finansowania przez państwo terapii ratujących ich zdrowie i życie.
Poważnym problemem staje się w naszym kraju brak niektórych leków w aptekach. Pod koniec lutego 2013 r. Naczelna Izba Aptekarska uruchomiła na swojej stronie internetowej formularz, dzięki któremu aptekarze z aptek ogólnodostępnych, punktów aptecznych oraz aptek szpitalnych mogą przekazywać informacje dotyczące braków i utrudnionej dostępności do leków dopuszczonych do obrotu na terenie całej Polski. Do początku grudnia 2013 r. napłynęło prawie 1700 zgłoszeń – większość z nich pochodziła z aptek ogólnodostępnych w małych miejscowościach. To efekt między innymi wzrostu eksportu równoległego refundowanych produktów leczniczych. Proces ten przybrał niepokojące rozmiary. Ceny wielu leków refundowanych ze środków publicznych są w naszym kraju znacząco niższe niż w innych państwach Unii Europejskiej. Konieczne jest zatem wprowadzenie mechanizmów prawnych chroniących polskich pacjentów przed brakiem dostępu do leków wywożonych z Polski w ramach eksportu równoległego. Niezbędne są też zdecydowane działania Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej, mające na celu likwidację nielegalnego procederu zakupu produktów leczniczych w aptekach przez hurtownie farmaceutyczne (tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji leków), które wywożą je z Polski i sprzedają w krajach, gdzie leki te osiągają wyższe ceny.
Ważną przyczyną braku niektórych leków refundowanych w aptekach jest także limitowanie ich dostaw do aptek przez firmy dystrybuujące leki w ramach tzw. sprzedaży bezpośredniej, która – zdaniem samorządu aptekarskiego – jest niezgodna z obowiązującym w Polsce prawem farmaceutycznym. Niepokój budzi fakt, że coraz więcej producentów sprzedaje swoje leki w systemie tzw. sprzedaży bezpośredniej, czyli z pominięciem większości hurtowni farmaceutycznych. W związku z tym samorząd aptekarski uważa, że należy wprowadzić do polskiego porządku prawnego normy gwarantujące przestrzeganie ustalonego modelu dystrybucji leków: wytwórca – obrót hurtowy – obrót detaliczny.
Do ważnych zadań państwa w zakresie polityki lekowej należy radykalne ograniczenie obrotu pozaaptecznego. Problemem rozszerzania pozaaptecznego obrotu lekami zajęła się Naczelna Rada Aptekarska, która w stanowisku przyjętym 21 listopada 2012 r. wskazała, że ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne obywateli konieczne jest wyłączenie sklepów ogólnodostępnych z katalogu „placówek obrotu pozaaptecznego”, które na podstawie ustawy – Prawo farmaceutyczne mogą prowadzić obrót detaliczny produktami leczniczymi, a także istotne ograniczenie wykazu produktów leczniczych dopuszczonych do obrotu w pozostałych placówkach obrotu pozaaptecznego. Obserwowane od dawna zjawisko rozszerzania obrotu pozaaptecznego stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia obywateli i musi być zastąpione obrotem w aptekach. Pod tym względem Polska wyróżnia się negatywnie na tle innych krajów Unii Europejskiej. Tolerowanie, a nawet promowanie nieprofesjonalnej formy wydawania produktów leczniczych, bez odpowiedniej informacji o ich stosowaniu i działaniu, a więc w warunkach pozaaptecznych, stanowi kolejny przejaw bezmyślnego komercjalizowania sfery, która powinna być zastrzeżona wyłącznie dla profesjonalnych pracowników medycznych, w tym wypadku dla farmaceutów. Trzeba podkreślić, że liczba sklepów ogólnodostępnych jest tak duża, że uprawnione podmioty nie mogą z przyczyn obiektywnych sprawować nad nimi jakiejkolwiek kontroli, zarówno w zakresie przechowywania produktów leczniczych, jak i ich wydawania.
Komiczność i absurdalność obecnej sytuacji najlepiej obrazuje jeden z obowiązujących przepisów. Zgodnie z art. 71 ust. 3 ustawy – Prawo farmaceutyczne, minister zdrowia ma obowiązek określenia między innymi kwalifikacji osób wydających produkty lecznicze w placówkach obrotu pozaaptecznego. Ma się kierować przy tym bezpieczeństwem stosowania produktów leczniczych oraz wymaganiami dotyczącymi przechowywania i dystrybucji produktów leczniczych w tych placówkach. Jakkolwiek trudno w to uwierzyć, to par. 2 rozporządzenia ministra zdrowia z dnia 2 lutego 2009 r. w sprawie kwalifikacji osób wydających produkty lecznicze w placówkach obrotu pozaaptecznego, a także wymogów, jakim powinien odpowiadać lokal i wyposażenie tych placówek oraz punktów aptecznych, stanowi, że w sklepach ogólnodostępnych osoby wydające produkty lecznicze muszą posiadać wiedzę z zakresu zastosowania i przechowywania sprzedawanych produktów leczniczych nabytą z informacji zawartych w ulotkach załączanych do tych produktów. Należy też zadać pytanie, czy sprzedaż leków w obrocie pozaaptecznym, biorąc pod uwagę ograniczone możliwości sprawowania nadzoru i kontroli nad tym obrotem, nie sprzyja wprowadzaniu na rynek leków sfałszowanych.
W roku 2014 mają być nowelizowane dwie ważne dla naszego samorządu i polskich pacjentów ustawy: ustawa o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, a także ustawa – Prawo farmaceutyczne. Przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej będą brali udział w pracach legislacyjnych, zgłaszając w imieniu środowiska aptekarskiego postulaty i wnosząc uwagi do projektów zmian we wspomnianych ustawach. Będzie to okazja do dalszego porządkowania rynku farmaceutycznego i naprawiania tej części systemu ochrony zdrowia, która dotyczy działalności aptek i zaopatrzenia pacjentów w leki.
DR GRZEGORZ KUCHAREWICZ
Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej