
Relacje w mediach opisujące sytuację na rynku farmaceutycznym na przełomie nowego i starego roku, niczym sceny z filmu Rolanda Emmericha „2012”, mrożą krew w żyłach: zagubieni pacjenci, atmosfera niepewności, protest lekarzy. A w tle głosy wieszczące apokalipsę, atak na ustawę refundacyjną i żądanie jej nowelizacji. Przeciwnicy tej ustawy nie złożyli broni. Wręcz przeciwnie – próbują ją obalić, mobilizując polityków, organizacje reprezentujące pacjentów i środowisko medyczne. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz postawił trafną diagnozę: „Próbuje się zmienić stary skostniały system. On zawsze będzie się opierał”. I dodał: „Tylko zmieniając stary system, można budować nowy”. Minister oświadczył też, że jest „bardzo zdeterminowany” i się nie ugnie. Jednym słowem, będzie bronił tej strategicznej ustawy.
Wejście w życie ustawy o refundacji leków, tak oczekiwanej przez wielu aptekarzy, zbiegło się z tzw. protestem pieczątkowym, zorganizowanym przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Porozumienie Zielonogórskie. Współczuję zdezorientowanym pacjentom, którzy z receptą opatrzoną pieczątką „Refundacja leku do decyzji NFZ” szli na początku stycznia do apteki. To nie farmaceuci protestowali, ale właśnie na nich skupiła się uwaga mediów. To pod adresem aptekarzy padło wiele gorzkich słów i krzywdzących opinii, często wynikających z niewiedzy. Ostro zaprotestowałem przeciwko oburzającej wypowiedzi rzecznika praw pacjenta, nawołującego pacjentów do szukania apteki, w której „bardziej ludzki” farmaceuta zrealizuje receptę i wyda leki zaordynowane przez lekarza. Nie wolno dzielić farmaceutów na „ludzkich” i „nieludzkich”. Zarówno te słowa, jak i próba skłócenia pacjentów i aptekarzy, są świadectwem braku wrażliwości i nieznajomości obowiązującego prawa przez rzecznika praw pacjenta. Przypomniałem pani rzecznik, iż zgodnie z par. 5 ust. 3 wzoru umowy, stanowiącej załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów na realizację recept, „podmiot prowadzący aptekę, w ramach wykonywania umowy na realizację recept, zobowiązuje się, że recepty przyjmowane do realizacji będą (…) określać odpłatności zgodnie z uprawnieniami świadczeniobiorcy”.
Chaosu można było uniknąć, gdyby urzędnicy Ministerstwa Zdrowia wykazali większą wrażliwość na potrzeby chorych. Chaos to również cena za brak dialogu społecznego i nieliczenie się z racjami i postulatami zarówno środowiska aptekarskiego, jak i lekarskiego. Była minister Ewa Kopacz, zajęta kampanią wyborczą, zaniedbała obowiązki związane z wdrażeniem ustawy o refundacji leków. Opuściła Ministerstwo Zdrowia, pozostawiając swojemu następcy niedokończone prace nad rozporządzeniami w sprawie recept lekarskich i umów aptek z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ustawa o refundacji leków przyjęta została 12 maja 2011 r., było więc dużo czasu, by przygotować niezbędne akty wykonawcze. Tymczasem wszystkie rozporzą dzenia i obwieszczenie ministra zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych na dzień 1 stycznia 2012 r. ukazały się dosłownie w ostatniej chwili.
Rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów na realizację recept oraz ramowego wzoru umowy na realizację recept zostało zamieszczone na stronach internetowych Ministerstwa Zdrowia dopiero 9 grudnia 2011 r. Samorząd aptekarski zgłosił liczne uwagi do projektu tego rozporządzenia. W pismach do ministra zdrowia i wystąpieniach wskazywałem, że projekt ten zawiera przepisy wykraczające poza delegację wynikającą z ustawy o refundacji leków. Gdy porównaliśmy rozporządzenie podpisane 8 grudnia 2011 r. z projektem rozporządzenia, który przekazany został do uzgodnień zewnętrznych 20 cze rwca 2011 r., okazało się, że uwzględnia ono wiele propozycji zgłaszanych przez samorząd aptekarski, a zwłaszcza część uwag zawartych w moich pismach do ministra zdrowia z 14 października 2011 r. i do prezesa Rządowego Centrum Legislacji z 4 listopada 2011 r. Niemniej jednak samorząd aptekarski konsekwentnie podtrzymuje swoje stanowisko, że umowy z NFZ są złym i zbędnym rozwiązaniem, a w konsekwencji powinny być usunięte z polskiego porządku prawnego. Będzie to jedno z zadań władz samorządu aptekarskiego w kolejnej kadencji.
14 grudnia 2011 r. odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Naczelnej Rady Aptekarskiej, w którym wziął udział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Było to pierwsze spotkanie przedstawicieli samorządu aptekarskiego w mijającej kadencji z ministrem zdrowia. Zapewnił on członków NRA, że wraz z przedstawicielami środowiska aptekarskiego będzie się starał znaleźć rozwiązanie problem ów niepokojących aptekarzy i pacjentów. Minister zapowiedział dalszą pracę nad rozporządzeniami w sprawie recept lekarskich i umów aptek z NFZ po dniu 1 stycznia 2012 r. I dotrzymał słowa.
Nadzwyczajne posiedzenie Naczelnej Rady Aptekarskiej
w dniu 14.12.2011
4 stycznia 2012 r. odbyło się w Ministerstwie Zdrowia pierwsze w nowym roku spotkanie ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza i prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza z przedstawicielami Naczelnej Rady Aptekarskiej i Naczelnej Rady Lekarskiej. Rozmowy dotyczyły trudnej sytuacji związanej z wejściem w życie ustawy refundacyjnej i tzw. protestem pieczątkowym środowisk lekarskich. Aptekarze uzyskali od ministra zdrowia i prezesa NFZ gwarancje niekarania aptek za realizację recept opatrzonych pieczątką „Refundacja do decyzji NFZ”. Ponadto z chwilą zakończenia protestu lekarskiego rozpoczną się prace nad zmianą nieprzyjaznych dla aptek i aptekarzy przepisów ustawy o refundacji leków i rozporządzeń wykonawczych ministra zdrowia.
Post scriptum
Ostatni rok V kadencji odrodzonego samorządu aptekarskiego był też rokiem, w którym obchodziliśmy jego dwudziestolecie. 19 kwietnia 1991 r. Sejm RP uchwalił ustawę o izbach aptekarskich, regulującą zadania i zasady działania samorządu zawodu aptekarskiego. Przyjęcie tej ustawy było kolejnym krokiem w powstawaniu społeczeństwa obywatelskiego, którego częś cią są polscy farmaceuci. Doświadczenia ostatnich dwóch dekad jednoznacznie wskazują, że we współczesnym państwie prawa musi być zagwarantowane miejsce dla silnego samorządu zawodu zaufania publicznego, a ochrona konstytucyjnie zagwarantowanych obszarów samorządności leży w interesie zarówno farmaceutów, jak i całego społeczeństwa.
Cztery lata minęły bardzo szybko na intensywnej pracy dla środowiska aptekarskiego. A jednocześnie jest to okres zbyt krótki, żeby zrealizować cały program przedstawiony przeze mnie na V Krajowym Zjeździe Aptekarzy w styczniu 2008 r. Nie miałem też wpływu na harmonogram prac legislacyjnych rządu, który kierując się swoimi priorytetami, uznał na przykład, że ważniejsze od nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne jest uchwalenie ustawy o refundacji leków. Decyzje ministra zdrowia i rządu, przesyłane do zaopiniowania akty prawne w istotny sposób wyznaczają rytm pracy samorządu. Trzeba błyskawicznie reagować na tworzone, niekiedy w pośpiechu, prawo, wskazywać legislacyjne pułapki i błędne rozwiązania, szkodliwe zarówno dla aptekarzy, jak i naszych pacjentów. W dodatku niedobrą praktyką stało się skracanie okresu konsultacji ze stroną społeczną nawet do kilku dni i pomijanie vacatio legis, co jest sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego.
Cieszy fakt, że z głosem naszego samorządu zaczęto liczyć się w parlamencie, co można było zauważyć podczas prac nad projektem ustawy o refundacji leków. Przedstawiciele innych środowisk gratulowali nam skuteczności. Naczelna Izba Aptekarska jest obecnie dobrze postrzegana wśród posłów, senatorów i społeczeństwo. Jesteśmy traktowani przez parlamentarzystów, rząd i obecn ego ministra zdrowia po partnersku.
Nie były to spokojne cztery lata. Wielu członków Naczelnej Rady Aptekarskiej konstruktywnie uczestniczyło w pracach samorządu, wspierając mnie swoją radą i życzliwością. Inni pogubili się w rozgrywkach i atakach personalnych, przedkładając je nad rzetelną pracę na rzecz środowiska aptekarskiego. Ci przegrali z własną niemocą – zamiast współpracy wybrali polowania na potknięcia i język nienawiści. Członkowie Rady podzielili się między innymi podczas debaty nad projektem ustawy refundacyjnej. Przypomnę, że 21 grudnia 2010 r. NRA przyjęła uchwałę, w której opowiedziała się za wprowadzeniem do naszego porządku prawnego regulacji gwarantujących: sztywne ceny na wszystkich poziomach obrotu refundowanymi produktami leczniczymi, sztywne marże na te produkty i jednakową odpłatność pacjentów za refundowane produkty lecznicze we wszystkich aptekach. Niestety, przeciw przyjęciu tej uchwały głosowali nawet niektórzy członkowie Prezydium NRA. Odnoszę wrażenie, że wśród członków Rady istnieje podział na farmaceutów biznesmenów i farmaceutów z powołania, szanujących swój zawód i dbających o jego godność.
Największym osiągnięciem mijającej kadencji jest uchwalenie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Fundamentem tej ustawy są sztywne ceny zbytu, sztywne marże hurtowe i detaliczne, a także jednakowa odpłatność za leki refundowane ze środków publicznych we wszystkich aptekach. Nałożono na nie obowiązek stosowania odpłatności wynikającej z ustawy. O te zmiany samorząd aptekarski zabiegał od wielu lat. Twardo negocjowaliśmy z Ministerstwem Zdrowia wysokość marż aptecznych. Jestem przekonany, że osiągnęliśmy to, c o było w zasięgu naszych możliwości. Ponadto udało się nam przekonać ministra zdrowia, rząd i posłów do uchwalenia przepisów wprowadzających całkowity zakaz reklamy aptek i ich działalności. Reklamy całkowicie wypaczyły wizerunek aptek jako placówek ochrony zdrowia publicznego. Teraz trzeba ten wizerunek odbudować. Pomogą w tym również przepisy zabraniające stosowania jakichkolwiek form zachęty do zakupu leków refundowanych, między innymi upustów, rabatów, bonifikat, uczestnictwa w programach lojalnościowych, darowizn i nagród.
W roku 2012 konieczne będzie przede wszystkim monitorowanie sytuacji na rynku aptecznym po wejściu ustawy refundacyjnej w życie. Sytuacja wielu aptek jest dramatyczna. Permanentne dążenie do obniżenia rentowności aptek przez obniżanie marży to nie jest dobra droga. Zarówno marże detaliczne, jak i ceny leków w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej. W tych warunkach utrzymanie apteki jest naprawdę trudne. Już ponad połowa aptek w Polsce nie ma żadnego udziału własnego w strukturze własności towaru, wzrasta ich zadłużenie w hurtowniach farmaceutycznych, tracą one wiarygodność jako podmioty gospodarcze. Trzeba też zdecydowanie bronić aptekarzy przed wszechwładzą urzędników Narodowego Funduszu Zdrowia.
Następna kadencja to będzie okres wytężonej działalności legislacyjnej, dlatego tak ważne jest doświadczenie i znajomość mechanizmów tworzenia prawa. Czeka nas ponownie praca nad ustawą Prawo farmaceutyczne. Bardzo żałuję, że projekt ustawy Prawo farmaceutyczne, nad którym pracowaliśmy ciężko na początku tej kadencji, została wyrzucona do kosza. Ale to nie z naszej wi ny – tak zdecydował ówczesny minister zdrowia. Samorząd aptekarski na pewno będzie postulował, by właścicielem apteki był włącznie farmaceuta lub spółka aptekarzy. Takie prawo od 1 stycznia 2011 r. obowiązuje na Węgrzech. Nie ma nadal ustawy o zawodzie farmaceuty. Nikt – ani rząd, ani ministerstwo – nie chce się nad nią pochylić, chociaż od kilku lat o to zabiegamy. Jestem przekonany, że w najbliższej kadencji rozpoczną się prace nad tą ustawą, bo trzeba wreszcie uregulować na przykład kwestie związane z opieką farmaceutyczną.
Niedobrą tradycją stało się, że każda kadencja moich poprzedników była oceniana negatywnie – tak się już utarło. Niewiele osób dostrzega ważną pracę na rzecz środowiska. Daleki jestem od uprawiania propagandy sukcesu, starając się obiektywnie ocenić czteroletnią działalność samorządu, ale wiem, że tylko ten, kto nie pracuje, nie popełnia błędów. Mógłbym wreszcie powtórzyć za francuskim noblistą: „Wolę błąd entuzjasty od obojętności mędrca” (Anatol France). Slogany, pustosłowie i dobre chęci nie zastąpią rzetelnej, intensywnej pracy dla dobra naszego środowiska.
Wszystkim farmaceutom, członkom samorządu aptekarskiego, życzę przede wszystkim lepszej przyszłości. Musimy razem bronić polskiego aptekarstwa i prestiżu zawodu farmaceuty!
dr GRZEGORZ KUCHAREWICZ
Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej