10.2014 – Felieton Prezesa NRA – „Linie podziału.”

 Samorząd aptekarski od wielu lat jest celem ataków wpływowych środowisk biznesowych i reprezentujących ich organizacji, często występujących pod szyldem pracodawców. My, przedstawiciele samorządu, doświadczamy tego w codziennej działalności. Nasi przeciwnicy korzystają ze wsparcia firm lobbingowych, dzięki ogromnym funduszom cieszą się przychylnością mediów, docierają do polityków, prezentują swoje opinie i postulaty na posiedzeniach komisji w Sejmie i Senacie, organizują „śniadania lobbingowe” w redakcjach i debaty w ministerstwach.

Ataki na samorząd aptekarski zaostrzyły się podczas prac legislacyjnych nad projektem ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Przedstawiciele różnych środowisk biznesowych działających na rynku farmaceutycznym kwestionowali popierane przez nasz samorząd regulacje, takie jak: sztywne ceny zbytu oraz sztywne marże na wszystkich poziomach obrotu refundowanymi lekami, środkami spożywczymi specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobami medycznymi; obowiązek stosowania przez apteki odpłatności wynikającej z ustawy; całkowity zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności (był to od wielu lat jeden z głównych postulatów samorządu aptekarskiego), a także zakaz stosowania wszelkich form zachęty odnoszących się do produktów leczniczych finansowanych ze środków publicznych.
Od lat nie ustają działania mające na celu zniesienie zakazu reklamy aptek, którym towarzyszą ataki na nasz samorząd i jego przedstawicieli, między innymi na prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Na przedsięwzięcia lobbingowe zapewne wydano miliony złotych. Niejednokrotnie usiłowano podważyć pozycję samorządu jako reprezentanta zawodu aptekarza i obrońcę jego interesów. O niektórych działaniach pisałem w ubiegłym roku w „Aptekarzu Polskim” w felietonie „Śniadanie lobbystów”. Wspomniałem w nim o debacie, z której relacja ukazała się w gazecie „Super Express” pod tytułem „Zakaz reklamy aptek to ekonomiczny rasizm” (nr 258 z 5 listopada 2013 r.). Jeden z lobbystów wskazał w tej dyskusji na „możliwość zajścia procesów korupcyjnych” przy uchwalaniu ustawy o refundacji leków. Powiedział też, że „rząd stał się zakładnikiem grupy interesów”, a „interes pacjentów został pogwałcony na rzecz korzyści korporacyjnych”. Nie było cienia wątpliwości, że lobbysta miał na myśli samorząd aptekarski. Relacja z kolejnej debaty na temat zakazu reklamy aptek, współorganizowanej przez Centrum im. Adama Smitha, zamieszczona została w dzienniku „Rzeczpospolita” w wydaniu z 4 grudnia 2013 r. Wszyscy uczestnicy dyskusji zgodnie skrytykowali przepis zakazujący reklamy aptek i punktów aptecznych. Obecnie nadal pojawiają się próby zniesienia bądź „doprecyzowania” art. 94a ustawy – Prawo farmaceutyczne (ostatnio podczas prac podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz o przeciwdziałaniu narkomanii, a także w uwagach przesłanych przez Konfederację Lewiatan do ministra pracy i polityki społecznej, dotyczących projektu ustawy o Karcie Dużej Rodziny). Na szczęście stanowisko ministra zdrowia jest jednoznaczne – żadnych zmian w przepisie dotyczącym zakazu reklamy aptek i ich działalności nie będzie. Na posiedzeniu sejmowej podkomisji nadzwyczajnej w październiku 2014 r. stanowisko to jeszcze raz dobitnie potwierdził podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.
„Z gorzkich doświadczeń członków naszego samorządu zatrudnionych w aptekach prowadzonych przez niefarmaceutów wynika, że interesy przedsiębiorców działających w branży farmaceutycznej często pozostają w sprzeczności z istotą zawodu farmaceuty i obowiązującymi go zasadami etycznymi. Nie może być naszej zgody na to, by w sprawach dotyczących zawodu farmaceuty, zawodu zaufania publicznego, wypowiadali się niefarmaceuci czy też zwykli lobbyści mieniący się ekspertami” – napisałem w ubiegłym roku w liście do organizatorów tzw. okrągłego stołu farmaceutów w siedzibie BCC. Niestety, środowiska te nadal prowadzą intensywną działalność lobbingową, nieustannie atakując samorząd aptekarski, między innymi w listach do premiera, publikacjach prasowych i wystąpieniach na posiedzeniach komisji sejmowych.
Atakowani jesteśmy również dlatego, że walczymy z reglamentacją leków ratujących zdrowie i życie pacjentów naszych aptek. W piśmie z dnia 25 czerwca 2014 r. do Grzegorza Cessaka, prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, poprosiłem o skontrolowanie zgodności z prawem działalności tych podmiotów odpowiedzialnych, które dystrybuują niektóre produkty na obszarze Polski jedynie przez określone, wybrane przez siebie hurtownie farmaceutyczne, ograniczając innym dostęp do leków. Podkreśliłem, że niepokojącym zjawiskiem jest ograniczanie dostaw leków do aptek, co uniemożliwia prawidłowe wywiązywanie się przez nie „z ich obowiązków wobec pacjentów w zakresie zapewnienia powszechnej dostępności do produktów leczniczych zarejestrowanych na terenie RP”. Zdecydowane stanowisko samorządu w sprawie limitowania dostaw leków do aptek zostało skrytykowane przez firmy farmaceutyczne wymienione w piśmie do prezesa Grzegorza Cessaka. Były też dalsze konsekwencje tego wystąpienia. Do udziału w głównej debacie zorganizowanej w październiku  2014 r. w Ministerstwie Gospodarki przez Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, której tematem była kompleksowa analiza funkcjonowania ustawy o refundacji leków, nie zaproszono przedstawicieli naszego samorządu. Swoje uwagi mogłem zgłosić dopiero w krótkim wystąpieniu po zakończeniu głównej debaty. Zabrakło czasu na pogłębioną dyskusję z udziałem pozostałych uczestników spotkania. Takie zawężenie dialogu nie służy dobru wspólnemu.
Linie podziału stają się coraz wyraźniejsze. Przebiegają one jednak nie tylko między nami a organizacjami reprezentującymi biznes, ale także wewnątrz naszego samorządu. Wpływy przedsiębiorców działających na rynku farmaceutycznym sięgają w głąb naszego środowiska. Pozwalamy sobie narzucić obce nam, farmaceutom, reguły gry. Niektórzy aptekarze zapominają wszak, że jesteśmy samorządem zawodu zaufania publicznego, że musimy przestrzegać zasad etyki i deontologii zawodowej, że powinniśmy się nawzajem szanować i troszczyć o wizerunek naszego środowiska. Coraz częściej tryumfują przeciwnicy naszego samorządu, a przegrywają wszyscy, którzy nie potrafili bądź nie chcieli przeciwstawić się ich destrukcyjnym poczynaniom.

dr GRZEGORZ KUCHAREWICZ
Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Podobne wpisy